09:56 09 Grudzień 2019
Magłorzata Kidawa-Błońska

Platforma Obywatelska: „Bardzo deficytowe prawybory”

© Zdjęcie : Kancelaria Sejmu
Opinie
Krótki link
Autor
0 70
Subskrybuj nas na

Prawybory prezydenckie miałyby wypromować polityków Platformy Obywatelskiej i zainteresować obywateli kandydatami opozycji. Tymczasem okazuje się, że poza Małgorzatą Kidawą-Błońską brak jest chętnych do rywalizacji.

Pokonanie lidera sondaży obecnego prezydenta Andrzeja Dudy nie będzie łatwe. Najpierw z wyścigu o fotel głowy państwa oficjalnie zrezygnował szef Rady Europejskiej Donald Tusk, a ostatnio prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Sputnik rozmawiał na ten temat z publicystą Januszem Niedźwieckim, prezesem Stowarzyszenia Europejska rada na rzecz Demokracji i Praw Człowieka.

— Kilka pytań związanych z wyborami prezydenckimi w Polsce, a konkretnie – prawyborami w PO. Pamiętam prawybory w Platformie jeszcze w 2010 roku, było dwóch kontrkandydatów – Bronisław Komorowski i ówczesny minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Czy jest to w ogóle dobra koncepcja robić prawybory partyjne w Polsce?

— Osobiście uważam, że to jest bardzo dobra koncepcja. O ile takie prawybory są faktycznymi prawyborami: żeby ta koncepcja mogła sprawnie funkcjonować, żeby mogła działać, potrzebna jest demokracja wewnątrzpartyjna, z czym, jak wiemy, wszystkie partie w Polsce mają poważny kłopot.

Wygląda to tak, że przed wyborami następuje mobilizacja i, jak się w Polsce mówi, wszystkie ręce na pokład. Natomiast po wyborach, ci, którym udaje się dostać do Sejmu, zaczynają pacyfikować swoich konkurentów. I ta demokracja zostaje jeszcze bardziej ograniczona. Tworzy się różnego rodzaju mniej lub bardziej fikcyjne organy wewnątrz partii, aby tych ludzi zaangażować do pracy zewnątrz. No, i przychodzi czas, kiedy znowu trzeba jakichś kandydatów wybierać.

Na ogół to się dzieje po prostu z klucza partyjnego, kierownictwo zastrzega sobie prawo do tego, żeby takich kandydatów wybierać.

Problem pojawia się wtedy, kiedy – tak, jak właśnie tu mamy do czynienia – pojawia się chęć zorganizowania prawyborów. Prawyborów bynajmniej nie dlatego, żeby dać zadość tym wszystkim obietnicom większej demokratyzacji życia wewnątrzpartyjnego, tylko z tego powodu, że prawybory są wielkim show medialnym, które można doskonale sprzedać na zewnątrz. Wiążą się jakby z przedłużoną kampanią wyborczą.

Partia, która takie prawybory urządza, już rozpoczyna taką kampanię, przyciąga uwagę potencjalnych wyborców, angażuje ich emocjonalnie w spór między kandydatami.

Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko
© AP Photo / Mikhail Klimentyev
 Ale okazało się, że w PO z tym jest poważny kłopot, bo nie ma na kogo głosować w prawyborach oprócz pani Kidawy-Błońskiej. Wiemy, że ona już zebrała 100 podpisów, a trzeba było zebrać 30 podpisów członków Rady Krajowej Platformy Obywatelskiej. Ten organ – Rada Krajowa PO – to 300 najważniejszych osób w partii – okazało się, że jedna trzecia już podpisała się pod wnioskiem pani Kidawy-Błońskiej, a innych kandydatów tak naprawdę nie widzimy, krążą nazwiska różnych osób, i nie wiemy, kto będzie. Co Pan o tym myśli?

— Problem nie polega tak naprawdę w podpisach. Problem polega w tym, że jest brak chętnych, ponieważ, jak się mówi w kuluarach Platformy, decyzja o tym, że pani Kidawa-Błońska będzie kandydatem PO, już zapadła. I ewentualne prawybory mają mieć charakter mniej lub bardziej fikcyjny.

Nikt nie wierzy w to, że w ogóle jest możliwość wyłonić innego kandydata, niż tego, na którego wskazał Grzegorz Schetyna. To pokazuje przede wszystkim problem podwójny. Problemem jest nie tylko fizyczny brak kontrkandydatów, ale dużo większym problemem jest fakt, że cała koncepcja prawyborów nie jest przekonująca. 

Politycy Platformy mówią, że oni nie wierzą w to, że takie prawybory mogą być nie ustawione i nie chcą robić przysłowiowego „zająca”, żeby pokazać, że jest demokracja, to musi być kontrkandydat...

— Akurat o tym mówi Radosław Sikorski?

— Dokładnie tak, bo pan Radosław Sikorski nie ukrywa swoich ambicji do tego, żeby startować na prezydenta, już od dłuższego czasu; te ambicje pojawiły się we wspomnianych prawyborach z Komorowskim.

Wówczas, jak twierdzi pan Radosław Sikorski, prawybory zostały ustawione, i tamta Platforma za czasów prawyborów między Radosławem Sikorskim a Bronisławem Komorowskim była dużo bardziej demokratyczną partią, dużo bardziej zróżnicowaną, była partią centrum. Sikorski wtedy przegrał, głównie ze względu na wsparcie, jakiego dostał Komorowski.

Pan Radosław Sikorski nie miał długiego stażu w tej partii, po prostu nie miał wyrobionego zaplecza. Dzisiaj ma dużo większe. Natomiast dzisiejsza Platforma jest dużo mniej demokratyczna, niż tamta Platforma.

To znaczy, nie jest tajemnicą, iż pan Grzegorz Schetyna rządzi Platformą żelazną ręką. Sikorski nie chce powtórnie popełnić tego błędu – czyli wystartować w prawyborach, które tym razem przegra z Kidawą-Błońską. Wówczas może się okazać, że jest kandydatem niewybieralnym. A trzeciej takiej szansy już może nie mieć.

W moim odczuciu, Sikorski miałby dużo większe szanse, niż pani Kidawa-Błońska, ale problem polega na tym, że nikt nie chce, żeby pan Radosław Sikorski za bardzo urósł wewnątrz partii. Bo taki polityk, który byłby bardziej popularny od szefa partii, zawsze jest problemem dla kierownictwa.

— Jeżeli będzie tak, jak mówimy, że w prawyborach wystartuje pani Kidawa-Błońska i jeszcze „ktoś” z PO – przysłowiowy „zając”, czy nie będzie to wizerunkową porażką Platformy Obywatelskiej i osobiście Grzegorza Schetyny?

— Oczywiście, nie będzie to w stylu amerykańskim, będą to, że tak powiem, bardzo deficytowe prawybory, jeśli będzie tylko dwóch kandydatów.

Gdyby się udało przekonać wyborców, że są to faktyczne prawybory, gdzie kandydaci nie są ustawieni, że obaj mają realne szanse ubiegać się o tę nominację, czyli piłka jest w grze, a nie, że obserwujemy show, w którym role zostały tak naprawdę przydzielone, to miałoby to sens i to bardzo duży.

To zawsze jest naprawdę bardzo silne narzędzie marketingu politycznego. Nawet w takim bardzo okrojonym formacie, że mamy tylko dwóch kandydatów. Ważniejsze od tego, ilu mamy kandydatów, uczestniczących w takim show, jest to, żeby ludzie uwierzyli, że to jest prawdziwy wybór, że obaj kandydaci mogą się faktycznie ubiegać o taką elekcję.

Jeżeli ludzie w to nie uwierzą, wówczas organizowanie prawyborów naprawdę nie ma większego sensu.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Grzegorz Braun dla Sputnika: Mam „certyfikat koszerności”, że nie jestem „ruskim agentem”
Agnieszka Wołk-Łaniewska: „Lewica na liście Platformy nie jest nową jakością”
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
„Grillowanie polityków z Platformy Obywatelskiej jest polskim sportem narodowym”
„Platforma kradnie, PiS nie lubię”: Na kogo zagłosują Polacy? (wideo)
Tagi:
Grzegorz Schetyna, Radosław Sikorski, Prawo i Sprawiedliwość, Platforma Obywatelska, Sejm RP, polityka, miasto, Warszawa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz