10:03 09 Grudzień 2019
Atrybuty sędziego

Najsztub niewinny. Nie jest piratem drogowym– stwierdził sąd

© Depositphotos / Belchonock
Opinie
Krótki link
Autor
8151
Subskrybuj nas na

Znany dziennikarz dwa lata temu miał potrącić na pasach 77-letnią kobietę, w dodatku za kółkiem usiadł bez ważnego prawa jazdy, a w dodatku bez ważnych dokumentów ubezpieczenia i przeglądu samochodu. W pierwszej instancji został skazany i dotkliwie ukarany, ale ostatecznie go uniewinniono. Decyzja sądu budzi kontrowersje.

Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił w poniedziałek Piotra Najsztuba. Utrzymał tym samym w mocy zaskarżony wyrok Sądu Rejonowego w Piasecznie ws. wypadku, który dziennikarz spowodował w październiku 2017 roku. Potrącił wówczas 77-latkę na przejściu dla pieszych. Uzasadnienie sądu brzmiało: to staruszka wtargnęła Najsztubowi pod koła.

Skazany

5 października 2017 roku w Konstancinie-Jeziornej doszło do wypadku, w wyniku którego ucierpiała starsza kobieta, Piotr Najsztub usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku, co karane jest nawet 3 latami pozbawienia wolności.

Dziennikarz był trzeźwy. Pierwszy wyrok zapadł w trybie nakazowym. Sąd Rejonowy w Piasecznie orzekł: grzywnę 6 tys. zł, a także rekompensatę na rzecz poszkodowanej staruszki w kwocie 10 tys. zł. Obciążył też Najsztuba kosztami postępowania w kwocie 5942,02 zł., czyli niemal równymi wysokości orzeczonej grzywny.

Wkracza Ziobro

Sprawa była na tyle głośna, że dotarła do samego ministra sprawiedliwości. Ten złożył zażalenie, uznając, że kara jest zbyt dotkliwa. Piaseczyński sąd powtórzył proces, tym razem uniewinniając dziennikarza. Jego decyzję podtrzymał 18 listopada warszawski Sąd Okręgowy. Orzeczenie wydane w pierwszej instancji podważała prokuratura oraz pełnomocnicy rodziny pokrzywdzonej. Twierdzili, że nastąpiło „przekroczenie granic swobodnej oceny dowodów”.

Sąd jednak uznał, że sprawiedliwości stało się zadość. Kobieta doznała wprawdzie obrażeń żeber i głowy, jednak wykazano, że Najsztub widząc ją zwolnił i w momencie potrącenia poruszał się z małą prędkością (17-24 km/h), w dodatku miał wydłużoną drogę hamowania, ponieważ padał deszcz. Nie mógł więc uniknąć wypadku w sytuacji, gdy piesza wtargnęła na pasy.

– Sąd, kiedy rozstrzygał tę sprawę, nie ustalił ponad wszelką wątpliwość, z jaką prędkością ta pani weszła na pasy – mówił mediom Najsztub. – Jechałem ok. 20 km/h, padał deszcz, pasy były niedoświetlone, nie miałem szans zahamować.

Należy dodać, że dziennikarz za kierowanie pojazdem bez uprawnień został już ukarany grzywną w  osobnym postępowaniu.

Kobieta wkrótce po wypadku zmarła, jednak przyczyną jej śmierci była choroba nowotworowa.

Podobne przypadki

Kilka tygodni temu wypadek spowodował Artur Zawisza, również złapany za kółkiem bez uprawnień. Na początku maja tego roku rowerzystkę na pasach potrącił także Włodzimierz Cimoszewicz, w dodatku oddalając się z miejsca zdarzenia. Auto polityka również nie miało ważnych badań technicznych. 46-latka na pasach potrącił także były doradca Bronisława Komorowskiego Henryk Wujec. Wówczas również sąd uznał, że doszło do wtargnięcia na przejście  i uniewinnił kierowcę.

W Polsce od lat trwa spór o kategorię „wtargnięcia”. Na europejskich drogach pieszy jest znacznie lepiej chroniony niż w Polsce. Może jednak nie bez powodu – to on podczas wypadku ponosi zazwyczaj największe obrażenia i nie ma szans w starciu z wielką blaszaną puszką.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Beata Szydło miała kolizję. Jechała w kierunku Oświęcimia
Dowody ws. wypadku Beaty Szydło zostały bezpowrotnie zniszczone
Tagi:
samochód, prawo jazdy, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz