21:27 09 Grudzień 2019

Stowarzyszenie KURSK: Czy w Krakowie powstanie nowy rosyjski pomnik?

© Sputnik . Nikolai Seredin
Opinie
Krótki link
Autor
2432
Subskrybuj nas na

„Planujemy zwrócić się do prezydenta Krakowa z wnioskiem o zbudowanie pomnika radzieckim saperom i polskim partyzantom – członkom ruchu oporu” – mówi przewodniczący stowarzyszenia „Kursk” Jezry Tyc.

W Moskwie w Rosyjskim Stowarzyszeniu Wojskowo-Historycznym odbył się okrągły stół „Rola radzieckich saperów i polskich członków ruchu oporu w rozminowaniu Krakowa zimą 1945 roku”.

W planach „Kurska” na przyszły rok jest rekonstrukcja kilku miejsc pochówku radzieckich żołnierzy w okolicach Warszawy i uzyskanie pozwolenia na zbudowanie w Krakowie pomnika poświęconego radzieckim saperom i polskim partyzantom, którzy nie dopuścili do unicestwienia zabytków Miasta Królów.

Przewodniczący polskiego stowarzyszenia „Kursk” Jerzy Tyc odpowiada na pytania komentatora Agencji Sputnik Leonida Swiridowa.

— W Rosyjskim Stowarzyszeniu Wojskowo-Historycznym odbył się okrągły stół i Pan jako jedyny Polak uczestniczył w tym spotkaniu. O czym była mowa? O czym mówili rosyjscy historycy?

— Głównym tematem spotkania była ocena roli Armii Radzieckiej, saperów radzieckich w ocaleniu Krakowa zimą 1945 roku.

Skąd taka tematyka? Jak wiadomo, Stowarzyszenie „Kursk” od 11 lat stara się szanować historię żołnierzy radzieckich, polskich, którzy Polskę wyzwolili i uratowali, podczas, gdy stawia się pod znakiem zapytania czy wręcz neguje wszystko to, co dotyczy ich wspaniałych czynów.

Fałszowanie i przepisywanie historii na przykładzie Krakowa dobitnie świadczy o tym, że obecne i poprzednie władze na różne sposoby traktują historię jako narzędzie do walki politycznej. W tym przypadku z naszym sąsiadem – Federacją Rosyjską. Jest to podłe i niesprawiedliwe.

Nie może być tak, żeby współczesne animozje z sąsiadem rozwiązywać poprzez opluwanie, hańbienie, poniżanie tych żołnierzy, którzy 75 lat temu przynieśli nam wolność, wyzwolili nas od faszyzmu.

© Sputnik . Jewgenij Odinokow
Rosyjskie Towarzystwo Wojskowo-Historyczne. Okrągły stół nt "Rol radzieckich saperów i polskich członków Ruchu oporu w rozminowaniu Krakowa"

— Czy oznacza to, że jak zmienia się władza w Polsce, to można od razu przepisywać historię?

— To w ogóle jest niezwykle niebezpieczny proces. Historia jest jedna - są to fakty oparte na dokumentach. Nie może być tak, że w związku ze zmianą władzy zmienia się historia. To jest niemożliwe, a jednak tak jest.

Przychodzi nowa władza i niszczy jedne pomniki, ustawia swoje. Wydaje nowe podręczniki, odezwy, organizuje spotkania, wystawy, które w sposób barbarzyński, często arogancki i siłowy mają, szczególnie w głowach młodego pokolenia, wypracować zupełnie inne spojrzenie na historię, które będzie odpowiadać danej władzy.

I to dotyczy nie tylko obecnie panujących w Polsce, lecz również poprzednich. I obawiam się, że przyszłych także.

— Rozmawialiście o styczniu 1945 roku. Rozumiem, że chodziło nie tylko o radzieckich żołnierzy i saperów, ale również i o polskich członków ruchu oporu?

— Oczywiście, nie można tego rozdzielić. Jest to przykład, ale nie jedyny przykład, kiedy polscy partyzanci, nazwijmy to, z prawego skrzydła Armii Krajowej, współpracowali z żołnierzami Armii Czerwonej w walce ze wspólnym przeciwnikiem, jakim były Niemcy hitlerowskie. I w tym przypadku żołnierze polscy, tak można przecież nazwać również partyzantów polskich z ruchu oporu, współpracowali z radzieckimi siłami w jednym celu – uratowania Krakowa poprzez te działania charakterystyczne dla partyzantów. Na przykład, zdobywanie informacji o podłożonych ładunkach wybuchowych, zresztą nie tylko w mieście. Jak się okazało podczas dyskusji, zaminowane były drogi dojazdowe na 200 km. To jest ogromna praca przygotować dla nadchodzącej Armii Czerwonej informacje, gdzie są miny, gdzie można przejść. W moim przekonaniu, to zasługuje na upamiętnienie w Krakowie pomnikiem Polaków z ruchu oporu oraz żołnierzy radzieckich.

— Czy mógłby Pan sprecyzować, o jaki pomnik chodzi? Czy będzie jakiś list do władz Krakowa, jakieś zgłoszenie, propozycje, może, zbiórka pieniędzy na budowę pomnika?

— Krakowski oddział Instytutu Pamięci Narodowej z niezwykłą intensywnością stara się zakwestionować walkę polskich partyzantów i radzieckich saperów o uratowanie Krakowa. Wręcz ją się wyśmiewa, traktując jako typową komunistyczną propagandę.

Chciałbym, żeby propozycja zbudowania pomnika – a powinno się ją zrealizować – pobudziła ludzi do myślenia, do przywrócenia pamięci. Bo wielu świadków jeszcze zostało. Może oni się uaktywnią w Krakowie i dzięki temu powstanie dyskusja, która doprowadzi do – jeśli nie zbudowania pomnika, to chociażby do ustanowienia tablicy. Ale przede wszystkim do dotarcia do prawdy historycznej. Planujemy zwrócić się do prezydenta Krakowa z wnioskiem o zbudowanie pomnika radzieckim saperom i polskim partyzantom – członkom ruchu oporu. Wstępny projekt pomnika jest, ale jeszcze go nie prezentujemy. Podkreślam, że problemów z pomnikiem nie ma, problem jest tylko z pozwoleniem. I w tym kierunku staramy się iść.

Liczymy na to, że śledztwo historyczne, jakie dzisiaj zainicjowaliśmy, jednak zostanie zaakceptowane również przez IPN, przecież oni nie są prywatną firmą, a ja też jestem Polakiem, jak oni. Oni pracują z naszych podatków, więc IPN musi też słuchać mnie i mnie podobnych. Nie przyjechali dzisiaj do Moskwy, chociaż zostali zaproszeni.

— Widziałem właśnie, była tabliczka „Instytut Pamięci Narodowej”, i puste krzesła...

— Niestety, tak. Zostali przez nas zaproszeni z miesiąc temu. Było wystarczająco dużo czasu, żeby wysłać z wizytą do Moskwy chociaż jednego historyka, oni przecież są tutaj także przy polskiej ambasadzie.

Ogromny przecież budżet IPN pozwala na to, żeby ktoś przyjechał też z Polski.

Nikt nie przyjechał, ale nie dostaliśmy żadnej informacji, że nie przyjadą, żadnej prośby, aby więcej do nich takich pism nie kierować i temu podobne. Pełne zignorowanie spotkania, w którym wzięli udział zacni historycy rosyjscy. Rosjanie znaleźli czas i przyszli, żeby porozmawiać z Polakiem. Przecież ja przyjechałem. Ja tu dzisiaj reprezentuję Polskę. A niestety, nie było żadnego pracownika IPN-u.

Pracowaliśmy na bazie różnych publikacji IPN-u, które są w Internecie, oficjalnych publikacji tych historyków, którzy definitywnie zaprzeczają: niczego podobnego nie było, Kraków nie był zagrożony zaminowaniem, Niemcy go sami opuścili. Ponoć manewr Koniewa był praktycznie przypadkowy, nikt nie planował na szczycie, w sztabie wojsk radzieckich, żeby specjalnie Kraków ocalić dla Polaków. Kraków po prostu udało się zdobyć bez większych strat.

— Jeżeli chodzi o działalność Stowarzyszenia „Kursk”, to jakie są wasze plany na najbliższe miesiące?

— Dzisiaj wybraliśmy jednego z historyków rosyjskich, który będzie z naszym stowarzyszeniem współpracował. Nazywa się Anton Żełagin. Ma on zbierać informacje. Ogromna praca. Zbieranie w archiwach, spotkania ze świadkami. Ten historyk ma przyjechać do Polski i bronić pozycji Rosji w tematyce wyzwolenia Krakowa. Więc ten krok już został zainicjowany, został zaakceptowany przez kierownictwo stowarzyszenia historycznego RSWH, i prace ruszyły.

Drugi etap to spotkanie w Polsce, w Krakowie, też w formacie okrągłego stołu. Może w Krakowie przyjdą historycy z IPN-u i będą na swoim terenie odważniejsi, bardziej pewni siebie. Chociaż wątpię w to, ponieważ już dzisiaj zdążyliśmy się zorientować, że dokumenty archiwalne przemawiają za wersją, która była podana po wojnie i w czasie wojny, że to nie był mit komunistyczny do celów propagandowych.

Są dokumenty i jeśli te dokumenty do nas trafią, to wystąpimy do prezydenta Krakowa o ustawienie pomnika. W ideale chcieliśmy po przeprowadzeniu okrągłych stołów zwrócić się o opinię do mieszkańców Krakowa na jakiejś platformie internetowej. Urząd miasta już takie działania podejmował. Jest to możliwe na jakiejś platformie, gdzie opinię zamieszczają, ale tylko mieszkańcy Krakowa.

Czuję, że większość będzie „za” ustawieniem pomnika, bo żyją w mieście, które przecież nie cudem zostało ocalone. Dlaczego inne miasta były zniszczone, a Kraków pozostał? Cudów nie ma: Kraków został ocalony przez Armię Czerwoną i polskich partyzantów. A teraz idzie walka o potwierdzenie tego dokumentalnie.
© Sputnik .
Przewodniczący polskiego stowarzyszenia „Kursk” Jerzy Tyc odpowiada na pytania komentatora Agencji Sputnik Leonida Swiridowa

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„Polak”, którego pokochała Rosja
Doing Business po polsku
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
Izraelski dyplomata: Obozy koncentracyjne nie powstałyby bez współpracy Polaków z Niemcami
Polska wywiozła z Banku Anglii 100 ton złota
Tagi:
ABW, faszyzm, rewizja historii, Armia Krajowa, powstańcy, Iwan Koniew, ZSRR, nazizm, II Wojna Światowa, Armia Czerwona, IPN, historia, pomniki, Jerzy Tyc, Stowarzyszenie KURSK, Kraków, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz