22:54 09 Grudzień 2019
Radio Sputnik

Polskie wolności: Nie jestem Profesorem, ale też chcę zabrać głos

© Sputnik . Vladimir Astapkovich
Opinie
Krótki link
Autor
2361
Subskrybuj nas na

Sputnik Polska otrzymał list od prof. Ryszarda Zięby z Katedry Studiów Wschodnich Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego, zawierający krytyczne uwagi pod adresem Redakcji.

List ten opublikowaliśmy w całości.

Po pierwsze dlatego, że Sputnik Polska ceni sobie komunikację z Czytelnikami, także poprzez publikowanie ich uwag, tekstów i polemik, niezależnie od prezentowanych w nich poglądów.

Po drugie również dlatego, że skierowany do Redakcji list Profesora stanowi znakomitą ilustrację nastrojów i atmosfery panującej obecnie w Polsce. Dodajmy już na wstępie: atmosfery, która ani z wolnością słowa, ani z wolnością badań naukowych niewiele ma wspólnego.

Na początek warto jednak uściślić fakty.

Prof. Ryszard Zięba jest utytułowanym naukowcem – politologiem i specjalistą z zakresu stosunków międzynarodowych. Świadczą o tym jego publikacje, zarówno te w języku polskim, jak i obcojęzyczne, znane nie tylko w kręgach naukowców, ale również dziennikarzy i ekspertów związanych z problematyką. Nie jest natomiast ekspertem w dziedzinie medioznawstwa, o czym świadczy mylenie przez niego pewnych podstawowych pojęć.

Otóż, mija się z prawdą, gdy pisze, iż Sputnik Polska zamieścił relację z prezentacji na UW książki, w której wziął on udział i zabrał głos. Zamieszczony przez nas materiał był wywiadem z osobą, która była obecna na tej prezentacji, politologiem dr Mateuszem Piskorskim. Ten ostatni zaś, w mojej ocenie, nie cytował wypowiedzi Profesora, lecz jedynie opisywał przebieg dyskusji, w której głos zabrał również prof. Zięba.

Niby to niewiele, ale jednak czyni to zasadniczą różnicę, bo prostować można wyłącznie cytaty, podczas gdy takowych w ogóle w tekście nie było.

Logo Sputnika
© Sputnik . Alexey Filippov
Ponadto, prof. Zięba twierdzi, że „tekst-relacja pozornie może się niektórym czytelnikom wydać interesujący. Dla mnie takim nie jest, gdyż bez mojej wiedzy i zgody zostało użyte moje nazwisko, a relacjonowane moje wypowiedzi nie były autoryzowane”. Warto tu przypomnieć pewne, zdawałoby się, elementarne kwestie. Pan Profesor uczestniczył w publicznym wydarzeniu o otwartym charakterze, gdzie publicznie zabierał głos. Przed swoimi wypowiedziami nie zastrzegł w żaden sposób, że życzy sobie utrzymania w tajemnicy swojej obecności na uniwersyteckiej prezentacji książki, nie wspominał również, że słowa swoich wypowiedzi kieruje do zamkniętego grona.

Pan Profesor mógłby mieć, i słusznie, pretensje, gdyby ujawniono jakieś jego opinie wyrażone w rozmowie prywatnej lub takiej, której konfidencjonalność zastrzegł. Występując na spotkaniu publicznym, w którym uczestniczyli również przedstawiciele innych mediów (tygodnik „Przegląd” i tygodnik „Myśl Polska”) powinien jednak zakładać, że jego słowa mogą być relacjonowane, interpretowane i komentowane przez media i opinię publiczną. W tej sytuacji za całkowite i nieoczekiwane novum można uznać postulat prof. Zięby, by osoby wymienianie przez rozmówców mediów w wywiadach były pytane o zgodę na wymienienie ich z nazwiska.

Nikt – przynajmniej spośród osób znanych naszej Redakcji – nie sporządzał nagrania spotkania na UW, bo taka praktyka raczej nie pasuje do miejsca debaty. Jednak według relacji kilku uczestników, dr Mateusz Piskorski przekazał słowa prof. Zięby w sposób wierny. Jak każdy odbiorca mógł, rzecz jasna, dobrać te momenty wypowiedzi, które były, jego zdaniem, najbardziej warte uwagi. Stwierdzenia, o których wspomina w czasie prezentacji, istotnie padły i nie była to żadna nadinterpretacja.

Wypowiedzi prof. Ryszarda Zięby nie miały żadnego politycznego wydźwięku, lecz mieściły się w ramach debaty naukowej. „W Polsce mamy konstytucyjnie zagwarantowaną wolność badań naukowych. Niestety niektórzy uczestnicy mediów społecznościowych nie odróżniają poglądów naukowych od deklaracji politycznych. Ja politykiem nigdy nie byłem i nie jestem” – pisze do nas Profesor. I wniosek narzuca się sam: ciężko z tą wolnością - i słowa, i badań naukowych.

Na łamach Sputnika Polska występowali liczni polscy naukowcy i autorytety, w ostatnich tygodniach choćby prof. Magdalena Środa i prof. Joanna Senyszyn.

Pojawiają się u nas osoby z różnych środowisk i opcji światopoglądowych. Prof. Ziębie ani my, ani dr Mateusz Piskorski, żadnych poglądów politycznych nie przypisywaliśmy. Jego opinie potraktowaliśmy jako ocenę naukowca.

Studio radia Sputnik w Ekspoforum w przeddzień otwarcia Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Petersburgu-2017
© Sputnik . Vladimir Astapkovich
Tym bardziej przerażająca jest sytuacja, w której ktoś pochwalony na łamach Sputnika Polska, nagle wpada w nerwowość z uwagi na nacisk trolli w mediach społecznościowych. Szokuje, gdy nerwowości takiej ulega wybitny uczony. To świadczy wyłącznie o poziomie zastraszenia w Polsce, który dotyka również elit intelektualnych kraju.

Uważam, że intelektualiści zawsze stanowią wzór odwagi i niezależności. Tymczasem okazuje się, że ich niezależność pryska, gdy ktoś skrytykuje ich na Twitterze lub Facebooku.

A może profesora skrytykował ktoś jeszcze?

Może złożyli mu wizytę jacyś „smutni panowie”?

Może wylewali na niego tony pomówień, jak swego czasu na naszego komentatora red. Leonida Swiridowa?

Może zagrozili mu trzyletnim aresztem, jaki załatwili Mateuszowi Piskorskiemu?

Domyślamy się, że nie, bo gdyby tak było profesor powinien taki fakt nagłośnić i spowodować międzynarodową reakcje.

Jest znacznie gorzej, polscy naukowcy boją się dziś nawet najmniejszej krytyki rządzących. Nawet tej płynącej ze strony antyrosyjskich trolli w mediach społecznościowych. Niestety intelektualna odwaga nie jest w cenie.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„O Rosji inaczej”: To jest książka nawet dla rusofobów
List do Pana Profesora Ryszarda Zięby
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
1100 dni Piskorskiego
Polska zakazała dziennikarzowi Leonidowi Swiridowowi wjazdu do Schengen do 2020 roku
Mateusz Piskorski dla Sputnika: Zawsze mówię to, co uważam za słuszne
Ludmiła Kozłowska może wrócić do Polski. A kiedy wróci Swiridow?
Rusofobia i fake newsy. Platformo, wstydź się
Tagi:
nauka, ABW, Leonid Swiridow, rusofobia, polityka, Mateusz Piskorski, wywiad, Sputnik, Uniwersytet Warszawski (UW)
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz