16:25 14 Grudzień 2019
Ulica Lecha Kaczyńskiego. Warszawa.

Łuk triumfalny podzielił Polaków. Po co?

© Sputnik . Krzysztof Żurek
Opinie
Krótki link
Autor
9265
Subskrybuj nas na

Premier Morawiecki zapowiedział, że w „krótkim czasie” powinien powstać łuk triumfalny Bitwy Warszawskiej. Ten pomysł nie jest w polskim społeczeństwie czymś nowym. Projekt przybiera coraz to nowe postacie: od dwustumetrowego pomnika na Wiśle do kopca czy kolumny.

„Ja jestem zwolennikiem tego, żeby wybudować jak najszybciej łuk triumfalny. Sam osobiście też wpłaciłem środki na fundację, która zbiera środki na jego budowę, bo uważam, że łuk triumfalny ku czci Bitwy Warszawskiej byłby godnym upamiętnieniem” – powiedział premier. 

Ta deklaracja wywołała mnóstwo komentarzy zarówno zwolenników, jak i przeciwników budowy łuku triumfalnego.

Na przykład europoseł Wiosny Robert Biedroń napisał w Twitterze, że wolałby, „żeby symbolem triumfu w Polsce XXI wieku był np. brak głodowych emerytur, dobrze opłacane pielęgniarki i żłobki, a nie kolejny pomnik, który niczemu i nikomu nie służy”.

„Zbudujmy pomnik. Łuk Triumfalny Bitwy Warszawskiej. Są nas zapewne miliony. Dlatego bierzmy się do dzieła!” - to napisali, m.in. Piotr Gliński, Andrzej Zybertowicz, Rafał Ziemkiewicz. I był to wpis do apelu Towarzystwa Patriotycznego, które organizuje zbiórkę funduszy na budowę tego projektu.

A dzisiejsza Rzeczpospolita publikuje komentarz Michała Płocińskiego pod tytułem „Łuk podziału narodowego”.

Ten pomysł dzieli, bo ma dzielić. Łuk triumfalny okazuje się triumfem polityki rozbudzającej niezdrowe emocje

- pisze redaktor Płociński. 

Sputnik zwrócił się o opinię do Bogdana Piętki, polskiego historyka i publicysty.

- Więc gdzie przebiega granica zwolenników i przeciwników łuku triumfalnego i kogo, według Pana, oni reprezentują?

- Jeśli miałbym się zgodzić, to z tą trzecią opinią, czyli z opinią dziennikarza „Rzeczpospolitej”. To znaczy - ten pomnik ma dzielić.

Tak jak polityka historyczna Prawa i Sprawiedliwości od lat dzieli Polaków, ponieważ dzielenie społeczeństwa jest pewną socjotechniką władzy tej partii, tego obozu politycznego. Warto zwrócić uwagę, że pan premier Morawiecki, występując z tą propozycją, wspomniał o fundacji, na którą miał wpłacić pieniądze, fundacji promującej powstanie łuku triumfalnego.

Jest to fundacja utworzona przez Jan Pietrzaka, znanego polskiego satyryka. To właśnie Jan Pietrzak od wielu, wielu lat propagował i propaguje pomysł zbudowania łuku triumfalnego Bitwy Warszawskiej, występując z różnymi, dosyć oryginalnymi pomysłami, na przykład, przerzucenia tego łuku z jednego brzegu Wisły na drugi i temu podobne. Fakt, że to właśnie satyryk Jan Pietrzak wystąpił z tym pomysłem, jest dosyć znamienny i wymowny.

Trzeba też zwrócić uwagę na to, że kilka lat temu, w 2017 roku, obóz rządzący wystąpił z pomysłem zbudowania muzeum Bitwy Warszawskiej. Ten pomysł się nie udał z różnych względów, głównie finansowych. I są podejrzenia części publicystów różnych mediów, że ten zgłoszony przez pana premiera pomysł zbudowania łuku triumfalnego jest jakąś formą zastępczą za to muzeum, które nie powstało, jakąś formą ucieczki od odpowiedzialności za niezrealizowanie tego pomysłu.

Tutaj jeszcze dochodzi element szantażu moralnego, który pojawia się chociażby w zacytowanych wypowiedziach publicystów prawicowych: mianowicie, kto nie jest za tą ideą, kto nie popiera pomysłu, nie jest patriotą, nie jest dobrym Polakiem. W domyśle, że jest jakimś ideowym potomkiem reżimu komunistycznego czy utajonym zwolennikiem Rosji. Tego typu narracje będą się pojawiać, i, niestety one już się pojawiają.

Trzeba sobie zadać pytanie, czy ten łuk triumfalny rzeczywiście jest odpowiednią formą uczczenia czy upamiętnienia wydarzenia sprzed prawie 100 lat. Jest, moim zdaniem, formą odpowiednią dla propagandy, dla polityki historycznej, natomiast nie jest formą odpowiednią dla upamiętnienia faktów historycznych, które miały miejsce blisko 100 lat temu. Trzeba zwrócić uwagę na to, że polityka historyczna nie tylko Prawa i Sprawiedliwości, ale szeroko pojętej prawicy w Polsce, przedstawia wojnę 1920 roku zupełnie w sprzeczności z faktami historycznymi.

Mianowicie, według tej narracji, Polska uratowała Europę i świat. Napisał to nawet w Twitterze historyk i polityk PiS Marek Jurek.

„Gorąco popieram budowę łuku triumfalnego w Warszawie na cześć naszych dziadków, którzy uratowali świat.” 

A więc już nie Europę, tylko świat uratowali przed tak zwaną „nawałą bolszewicką”. Taka jest narracja historyczna polskiej prawicy na temat 1920 roku.

- Zwolennicy budowy tego pomnika uważają Bitwę Warszawską za jedną z najważniejszych bitew w historii świata. Czy to twierdzenie odpowiada prawdzie historycznej?

- Jak już powiedziałem, ta narracja historyczna ze strony prawicy polskiej na temat 1920 roku stoi w sprzeczności z faktami. Polska nie uratowała ani Europy, ani świata, uratowała co najwyżej swoją niepodległość w 1920 roku. Trzeba bowiem uświadomić sobie, że 100-tysięczna armia Tuchaczewskiego i Budionnego, 100-tysięczne siły bolszewickie, które wtedy szły na zachód, w kierunku Warszawy, Lwowa i Zamościa, nie były w stanie dokonać podboju Europy Zachodniej.

I nawet nie miały takiego zamiaru. Te tezy, że Tuchaczewski chciał po trupie Polski połączyć się z rewolucją w Europie Zachodniej, są zupełnym absurdem, bo żadnej rewolucji w Europie Zachodniej już wtedy nie było. Rewolucja w Niemczech upadła w 1919 roku, podobnie jak w Austrii i na Węgrzech, i nie było w tym czasie już w Europie Zachodniej żadnych nastrojów rewolucyjnych. Tak że Polska w 1920 roku ocaliła najwyżej swoją niepodległość, a nie Europę Zachodnią i świat.

Tego typu stwierdzenia wywołują wśród historyków zachodnich po prostu wesołość. Trzeba też zwrócić uwagę na to, że wojna w 1920 roku została wywołana przez Józefa Piłsudskiego wbrew stanowisku Sejmu i rządu polskiego. Celem tej wojny była realizacja programu federacyjnego Józefa Piłsudskiego, czyli w pierwszej kolejności wykreowanie antyrosyjskiej Ukrainy. Dlatego uderzenie wojsk polskich poszło na Ukrainę, a nie tam, gdzie były skoncentrowane wojska bolszewickie. I stąd ta ofensywa, nazywana przez polską prawicę „nawałą bolszewicką”.

Jeszcze raz powtarzam, nie była to żadna „nawała”, dlatego że na głównym kierunku natarcia siły bolszewickie liczyły około 30-40 tysięcy żołnierzy, natomiast jeśli propaganda prawicowa używa określenia „nawała”, to ktoś może sobie pomyśleć, że na Polskę i na Europę szły jakieś milionowe armie. Otóż nie.

Polska wygrała wojnę 1920 roku dzięki słabości przeciwnika i dzięki wielkiej umiejętności generałów polskich, przede wszystkim takich jak szef Sztabu Generalnego generał Tadeusz Rozwadowski. Natomiast Józef Piłsudski, co też jest faktem historycznym, w kluczowym momencie tej bitwy załamał się psychicznie i oddał dowodzenie właśnie Rozwadowskiemu. To on faktycznie tę bitwę wygrał.

Oczywiście, można by było jeszcze dużo mówić na temat wojny 1920 roku. Powiedziałem to wszystko po to, żeby właśnie uświadomić, jaka jest rozbieżność między faktami a narracją historyczną.

- Według Michała Płocińskiego z Rzeczpospolitej łuk triumfalny ma symbolizować dumę, ale też pewną sprawność państwa i jego polityki historycznej: „Prawdziwi przywódcy nie pytali, czy łuk triumfalny się wszystkim podoba, tylko go po prostu stawiali”. I dalej pisze: „I w ich przekonaniu Jarosław Kaczyński ma szanse pokazać, że takim przywódcą jest”. Czy Pan podziela ten punkt widzenia?

- Nie, nie podzielam. Rzeczywiście w tej wypowiedzi prawdziwe jest to, że chodzi tutaj o politykę historyczną, która ma podkreślać wielkość obecnego obozu rządzącego, który nawiązuje do tradycji piłsudczykowskiej i która ma powielać te wszystkie mity historyczne, które jednak z faktami nie mają wiele wspólnego i które nie uczą zrozumienia historii.

Tak więc, jeśli władza chce ten łuk postawić, to ona go na pewno postawi, to nie ulega wątpliwości. Natomiast ta sprawa będzie służyła do dzielenia społeczeństwa i do pokazywania palcem krytyków jako tych, którzy nie są dobrymi Polakami, którzy są niemalże zdrajcami sprawy narodowej.

- Dziękuję Panu za rozmowę.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Polak został Europejskim Inspektorem Ochrony Danych
Warszawa będzie mieć swój „łuk triumfalny”
Tagi:
100-lecie Niepodległości, Dzień Niepodległości, niepodległość, patriotyzm, pensja, Robert Biedroń, społeczeństwo, PiS, Bitwa Warszawska, łuk, Sejm RP, polityka, historia, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz