23:00 08 Grudzień 2019
Tygrys syberyjski w parku safari w Kraju Nadmorskim

Weterynarz „od tygrysów”: najpierw nagroda, później zarzuty

© Sputnik . Vitaliy Ankov
Opinie
Krótki link
Autor
Zatrzymanie ciężarówki z tygrysami na granicy polsko-białoruskiej (16)
1142
Subskrybuj nas na

Polskie państwo ewidentnie nie może się zdecydować, czy Jarosław N. – Graniczny Lekarz Weterynarii, który przepuścił transport 10 tygrysów na Białoruś, zasługuje na pochwałę, czy na naganę.

Najpierw Główny Lekarz Weterynarii przyznał mu nagrodę, kilka tygodni później mężczyzna usłyszał zarzut niedopełnienia obowiązków. O co tu chodzi?

Państwo polskie ewidentnie ma problem z ustaleniem i przestrzeganiem właściwych standardów opieki nad zwierzętami. Sprawa Jarosława N. jest tego doskonałym dowodem. Graniczny Lekarz Weterynarii, który kilka tygodni temu przepuścił jadący z Rzymu na wschód transport z tygrysami, dwa tygodnie temu został okrzyknięty pracownikiem roku, po czym w poniedziałek 25 listopada media już podały informację o zarzutach, które usłyszał.

Jego „zasługi” zostały zweryfikowane bardzo szybko.

Zapewnił zwierzętom spokój i komfort?

Bogdan Konopka, Główny Lekarz Weterynarii, podczas konferencji prasowej 6 listopada stwierdził, że „polskie służby weterynaryjne i celne należycie wywiązały się ze swoich zadań”. A szczególna pochwała należy się doktorowi Jarosławowi N. za „właściwe zachowanie i wywiązanie się z obowiązków, aby zwierzętom zapewnić spokój i komfort”.

Gdy zwierzęta stanęły na terminalu, gdzie graniczny lekarz weterynarii w Koroszczynie, dr Jarosław N. (...) zaczął organizować pomoc i wsparcie

rozpływał się Główny Lekarz Weterynarii. – Zawiózł opiekuna zwierząt, aby zakupić mięso, dał im miski, noże do pocięcia, żeby stworzyć jakieś warunki dobrostanu, żeby te zwierzęta nakarmić.

Zapewniał, że był z doktorem N. w stałym kontakcie. Wtedy jeszcze nazwisko lekarza podawano w całości, nie tylko pierwszą jego literę.

Wkrótce okazało się jednak, że N. który uznał, że tygrysy są w dobrym stanie, a ich dokumentacja również jest w porządku – usłyszał zarzut niedopełnienia obowiązków w sprawie transportu. Państwo polskie najwyraźniej nie może się zdecydować, czy tygrysy przewożone były sprawnie w świetnych warunkach, czy wręcz przeciwnie.

Także w stosunku do organizatora transportu tygrysów, obywatela Rosji Rinata V. toczy się postępowanie, prowadzone przez tę samą lubelską prokuraturę. Mężczyźnie postawiono zarzuty znęcania się nad zwierzętami.

A jednak nie.

Zdając sobie sprawę z tego, jaki jest stan tych tygrysów, jaka jest sytuacja związana z ich niemożnością przekroczenia granicy białoruskiej, nie dopełnił swoich obowiązków w ten sposób, że zaniechał ich natychmiastowego zbadania i zapewnienia im poprawy ich dobrostanu

– powiedziała dziennikarzom TVN24 Agnieszka Kępka z Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Zdaniem śledczych, Jarosław N. złamał nie tylko polskie, ale i unijne prawo o ochronie zwierząt. Został zawieszony w czynnościach, grożą mu 3 lata pozbawienia wolności.

Jakby to powiedzieć – jest to stanowisko skrajnie różne od „zasłużył na nagrodę”. Na szczęście uratowane tygrysy są już w drodze do azylu dla dzikich zwierząt w Hiszpanii. Niestety Polska dalej ma problem z określeniem tego, w jaki sposób należy traktować zwierzęta, skoro Główny Lekarz Weterynarii chce nagradzać za to samo, za co prokuratura zamierza surowo karać. Główny Lekarz Weterynarii nie jest od poniedziałku uchwytny dla mediów. 

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Zatrzymanie ciężarówki z tygrysami na granicy polsko-białoruskiej (16)

Zobacz również:

To mogło spotkać „tygrysy z granicy”: proceder ma gigantyczne rozmiary
Tygrysy z granicy skazane na Polskę? Rosyjskie zoo: Nie wiemy, co się z nimi stanie
Zamiast do Rosji, tygrysy pojadą do Hiszpanii: jest zgoda polskiego ministerstwa
Tagi:
lekarz, transport, kara, nagroda, weterynaria, tygrys, Białoruś, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz