23:00 08 Grudzień 2019
Przesył ropy gazociągiem Naftogazu

Co się kryje za tranzytem rosyjskiego gazu przez Ukrainę

© Zdjęcie : Naftogaz
Opinie
Krótki link
Autor
4354
Subskrybuj nas na

Mimo sygnału ukraińskiego Naftogazu o gotowości zawarcia porozumienia z rosyjskim Gazpromem potrzebne będą dalsze rozmowy trójstronne z udziałem Komisji Europejskiej, Ukrainy i Rosji. Warunki umowy tranzytowej nadal pozostają punktem spornym.

Umowa tranzytowa między Naftogazem i Gazpromem wygasa z dniem 31 grudnia 2019 r. Przeprowadzono kilka rund negocjacji w celu dalszego rozwiązania problemu między Rosją, Ukrainą i Unią Europejską, ale nie osiągnięto konkretnych porozumień.

Problem kontraktu gazowego

18 listopada Gazprom wysłał do Naftogazu oficjalną propozycję w sprawie tranzytu gazu przez Ukrainę na okres jednego roku. Warunkiem koniecznym przedłużenia istniejącej umowy lub zawarcia nowej umowy ma być odmowa obu stron wzajemnego dochodzenia roszczeń w arbitrażu międzynarodowym i zakończenie sporu sądowego.

Ponadto powinna zostać anulowana decyzja Komitetu Antymonopolowego Ukrainy o nałożeniu na Gazprom kary pieniężnej za „naruszenie konkurencji gospodarczej”, wycofanie wniosku Naftogazu o wszczęcie przez Komisję Europejską dochodzenia przeciwko rosyjskiej spółce.

Naftogaz zaapelował o dalszą dyskusję na temat warunków dostaw gazu, odrzuciwszy w oficjalnym liście ofertę rosyjską zakładającą nowy kontrakt roczny. Ukraińcy chcą nowej umowy dziesięcioletniej zgodnie z propozycją Komisji Europejskiej.

Na wypadek braku nowej umowy Naftogaz proponuje od 1 stycznia 2020 r. wpompować gaz rosyjski do swoich magazynów, księgując go jako „surowiec nieznanego pochodzenia”.

Gaz bez dokumentacji, który trafi na Ukrainę, będzie pompowany do podziemnych magazynów gazu, jako gaz nieokreślonego właściciela. Gazprom musi zapłacić Naftogazowi około trzech miliardów dolarów. Jesteśmy zadowoleni z pieniędzy, ale jeśli Gazprom chce spłacić ten dług dostawami gazu, jesteśmy gotowi rozważyć taką propozycję

- powiedział Yury Vitrenko, dyrektor wykonawczy Naftogaz Ukrainy.

Skutki umowy mogą mieć poważny rezonans

W rozmowie ze Sputnikiem Dyrektor Instytutu Badań Energetycznych w Kijowie Dmytro Marunicz stwierdził, że bez porozumienia tranzytowego przesył gazu z Rosji na Ukrainę będzie traktowany w kategorii przemytu do czasu, aż nie zostaną uregulowane kwestie formalne.

Ekspert uważa, że historia ta może mieć poważny rezonans i zostać poddana ocenie zarówno ze strony rosyjskich, jak i europejskich instancji.

Nie wykluczam, że Gazprom uzna to za powód do tego, by zwrócić się do Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego i oskarżyć Ukrainę o to, że jest partnerem, któremu nie można zaufać, że wykorzystuje metody szantażu

- powiedział Dmytro Marunicz.

Ukraiński ekspert uważa, że konflikt gazowy należy rozpatrywać w szerszym kontekście, zwłaszcza w kontekście europejskim. Bezpośredni związek z nim mają zdaniem Marunicza porozumienia mińskie w sprawie Donbasu i normandzki format rozmów z udziałem prezydentów Rosji, Ukrainy, Niemiec i Francji, które odbędą się 9 grudnia.

Nie ma pewności że decyzja będzie dla Ukrainy korzystna, i czy nie zmusi jej do ustępstw

- mówi rozmówca.

Na czym polega ryzyko ugody?

Zdaniem ukraińskiego specjalisty obecne kierownictwo Ukrainy (a dokładnie prezydent Zełenski, bo to właśnie on będzie musiał podjąć decyzję) naraża się na większe ryzyko konfliktu z radykalnie nastrojonymi grupami społeczeństwa, tak zwanymi „patriotami”.

„Żeby wysyłać gaz na Zachód Gazprom nie potrzebuje ukraińskiej sieci przesyłowej. Problem polega na tym, jak długo Gazprom będzie korzystać ze względnie dużych dla Ukrainy mocy rurociągu. Żadnego kontraktu długoterminowego już nie będzie, żadna współpraca nie będzie już miała miejsca.

Cudów nie ma. Trzeba być realistą. Strony przez wiele lat nie były w stanie się porozumieć. Nie chciały? Nie mogły? Propozycja Gazpromu, aby wyzerować wszystkie wzajemne roszczenia przed Trybunałem Arbitrażowym dla Ukrainy okazały się jak na razie nie do przyjęcia

- mówi Marunicz.

Według słów eksperta wzajemnie wykluczające się stanowiska nie mogą doprowadzić do porozumienia, dlatego jedna ze strategii, którą będą realizować obydwie strony, będzie polegać na zerwaniu wszelkich ustaleń i podniesienie ceny gazu na europejskich giełdach.

Pytanie tylko, kto jako pierwszy zacznie się wycofywać. Może to być zarówno Kijów, jak i Moskwa. A może Europa też się przestraszy. Ryzykują nie Niemcy, Polska i Francja. One nawet mogą coś ugrać na zerwaniu porozumień między Rosją i Ukrainą. Ryzykuje przede wszystkim Bułgaria, Rumunia, Grecja

- powiedział na zakończenie Dmytro Marunicz.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Naftohaz: Możemy przyjąć od Gazpromu gaz zamiast gotówki
Zatrzymanie byłych członków zarządu EuRoPol Gazu: chodzi o umowy z Rosją
Kijów: Istnieje „stuprocentowe” ryzyko przerwania tranzytu gazu
Tagi:
porozumienia mińskie, Wołodymyr Zełenski, Trybunał Arbitrażowy, Europa, konflikt, umowa, Rosja, Komisja Europejska, Naftohaz, Ukraina, Gazprom, gaz
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz