16:34 14 Grudzień 2019
Kasza gryczana

Kasza gryczana jak broń chemiczna: czy powoduje raka?

© Sputnik . Alexey Malgavko
Opinie
Krótki link
Autor
5612
Subskrybuj nas na

W kaszy gryczanej dostępnej w polskich sklepach znaleziono pozostałości glifosatu – substancji wykorzystywanej w produkcji środków chwastobójczych. Partię wątpliwej produkcji wycofuje już sieć handlowa Lidl.

Jak wynika ze wspólnego raportu organizacji FoodRentgen i Fundacja Konsumentów, analiza próbek kasz 10 różnych producentów wykazała, że w 4 przypadkach, czyli w 40%, zawartość pozostałości glifosatu kilkukrotnie przekroczyła dopuszczalne normy. Jak podaje portal expressbydgoski.pl, tak wysoką zawartość pozostałości glifosatu odnotowano w kaszy gryczanej następujących marek: Kuchnia Lidla Kasza gryczana (400 g), Risana Kasza gryczana prażona (400 g), Janex Kasza gryczana prażona (1 kg), Cenos Kasza gryczana biała (400 g). Pozostałości glifosatu w kaszy gryczanej dwóch kolejnych marek – Kupiec Kasza gryczana prażona (400 g) i Melvit Premium Kasza gryczana prażona (400 g) – nie przekraczają dopuszczalnej normy. W świetle opublikowanego raportu niemiecka sieć popularnych w Polsce sklepów Lidl postanowiła zwrócić dostawcy jedną z partii towaru i zażądała wyjaśnień.

UE boi się glifosatu?

Na początku tego roku z powodu skażenia glifosatem litewski rynek musiała z kolei opuścić kasza gryczana z Ukrainy. Dostawcą produktu był między innymi ukraiński zakład Buk Pak Ltd – podaje litewski portal news.tts.lt. Choć w wyniku przeprowadzonej przez Narodowy Instytut Oceny Ryzyka Żywności i Weterynarii ewaluacji wyników badań laboratoryjnych ustalono, że odnotowywana koncentracja pozostałości pestycydów nie stanowi poważnego zagrożenia dla zdrowia, skażonej kaszy gryczanej odmówiono powrotu na półki sklepowe sieci handlowych.

Niepokój konsumentów i sprzedawców nie jest przypadkowa. W rolnictwie przemysłowym glifosat od dawna wykorzystywany jest do zwalczania chwastów, a także suszenia zbóż. Niektóre państwa UE postanowiły jednak wprowadzić zakaz stosowania tego pestycydu. Jak podaje The Guardian, do końca 2023 roku w Niemczech ma zostać wprowadzony zakaz stosowania pestycydów na bazie glifosatu. Taką decyzję niemiecki rząd podjął pod wpływem licznych w USA pozwów sądowych przeciwko koncernowi „Monsanto”, produkującemu Roundup (popularny środek bazujący na glifosacie) od ludzi, którzy ich zdaniem zachorowali na chłoniaka nieziarniczego w wyniku długotrwałej ekspozycji na działanie tego herbicydu. U podstaw toczących się procesów sądowych leży decyzja Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem, która parę lat temu uznała, że glifosat „może wykazywać działanie rakotwórcze dla człowieka”. Ograniczenia stosowania glifosatu obowiązują ponadto w Czechach, we Włoszech i w Holandii. W Austrii herbicyd jest zakazany. Na „czarną listę” planuje go też wpisać Francja.

Glifosat – broń chemiczna o działaniu paralityczno-drgawkowym?

Wprowadzenie tego rodzaju zakazu w pełni popiera ekspert ds. rolnictwa organicznego, rolnik Andriej Łysienkow.

Dziewczyna je owsiankę
© Depositphotos / AllaSerebrina
„Glifosat jest dzisiaj najszerzej stosowanym środkiem chwastobójczym wśród konwencjonalnych producentów rolnych. To rzeczywiście silna trucizna i silny środek kancerogenny. Jeśli trafi do organizmu człowieka to z mniejszą czy większą dozą prawdopodobieństwa może wywołać raka” – zauważa ekspert w wywiadzie dla Sputnika.

W rolnictwie przemysłowym wykorzystywana jest dziś cała paleta środków owadobójczych, chwastobójczych i innych substancji chemicznych. Podczas gdy wpływ poszczególnych substancji na organizm człowieka został jako tako zbadany, to nikt jeszcze nie zbadał łącznych właściwości tych trucizn – kiedy do organizmu człowieka dostaje się ich mieszanina. A pod wpływem takich koktajlu mogą się rozwinąć absolutnie różne choroby – w tych schorzenia nerek i wątroby” – mówi Andriej Łysienkow.

Glifosat może powodować raka. Z takim wnioskiem zgadza się ekspert ONZ ds. bezpieczeństwa chemicznego, profesor wydziału chemicznego Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego im. Łomonosowa Walerij Petrosjan.

Glifosat to bardzo toksyczna substancja, dlatego że z chemicznego punktu widzenia składa się ze związków fosforoorganicznych, będących podstawą broni o działaniu paralityczno-drgawkowym. Jeśli jego zawartość w produkcie przekracza dopuszczalne normy, jest to bardzo zła wiadomość. Najlepiej, żeby jego pozostałości nie było w ogóle, ani w zbożach, ani w warzywach

– tłumaczy Walerij Petrosjan.

Rolnik mógł się pomylić

Poproszony o skomentowanie incydentu w Polsce Andriej Łysienkow mówi, że nie da się jednoznacznie powiedzieć, na którym etapie doszło do skażenia. „Gryka należy do roślin, które nie wymagają traktowania ich glifosatem. Ona doskonale rośnie bez niego. Ale w tym przypadku mógł odegrać rolę czynnik ludzki: błąd mógł popełnić mechanizator albo rolnik, który spryskał nie te fragmenty pola, co trzeba, albo użył zbyt dużej dawki” – rozważa Łysienkow.

Holdingom rolnym trudno zrezygnować z pestycydów i nic w tym dziwnego. Więcej korzyści przynosi szybszy wzrost upraw: to mniej wydatków na paliwa i smary, szybsze niszczenie chwastów, dlatego stosują chemię, w tym glifosat.

„Kiedy grządka polewana jest herbicydem, chodzi o wybiórcze zachowanie określonych gatunków roślin i zniszczenie wszystkiego, co wokół. Na zboża glifosat też się przedostaje, ale one nie giną, lecz chłoną ten roztwór i trują organizm człowieka, który je spożywa” – tłumaczy Walerij Petrosjan.

Glifosat jest ponadto stosowany w procesie suszenia zbóż – rośliny pryskane są herbicydem, a następnie suszone.

Przy takim postępowaniu kombajn z łatwością zbiera plony: łodyga i „kłosek” rozpadają się dosłownie w maszynie. Najczęściej takie metody stosowane są względem upraw słonecznika, kukurydzy, rzepaku, soi

– mówi Andriej Łysienkow.

Producent glifosatu oszukuje?

© Zdjęcie : Pixabay/ Cgdsro
Ale za główne ryzyko stosowania glifosatu rozmówca Sputnika uważa wątpliwe zapewnienia producentów o tym, że dany pestycyd ulega rozkładowi. „Producent herbicydu zapewnia, że po upływie jakiegoś czasu ulega on rozpadowi. Trzeba mieć świadomość, po pierwsze, że nie ulega całkowitemu rozkładowi, a po drugie, że produktów rozpadu nikt nie bada: a przecież to najcięższe związki chemiczne, których także nikt nie bada, dlatego nie wiadomo, w jaki sposób oddziałują one na organizm konsumenta” – mówi Łysienkow.

Rozmówca Sputnika, będący specjalistą w dziedzinie rolnictwa organicznego, przypomina, że ludzkość uprawia ziemię od kilku tysięcy lat, a środki chwastobójcze pojawiły się zaledwie po II wojnie światowej – wcześniej nikt ich na taka skalę nie stosował.

W rolnictwie organicznym stosowane są zupełnie inne metody walki z chwastami. Żeby chwasty nie wyrastały, rolnicy uciekają się na przykład do spulchniania gleby

– mówi Andriej Łysienkow.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Szkodliwa kasza gryczana znika z Lidla
„3-5 razy w tygodniu”: Ekspert o objawach uzależnienia od pornografii
Kasza gryczana z gulaszem. Polacy jedzą jak trzeba
Tagi:
produkty spożywcze, broń chemiczna, jedzenie, zdrowie, nowotwór, kasza gryczana
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz