06:58 07 Grudzień 2019
Roman Polański w Cannes

Krytyk filmowy o sprawie Polańskiego: Trzeba oddzielać twórcę od dzieła

© AFP 2019 / Anne-Christine Poujoulat
Opinie
Krótki link
Autor
895
Subskrybuj nas na

Roman Polański nie ma w ostatnim czasie najlepszej prasy. Nawet Francja, do tej pory stanowiąca dla niego schronienie, coraz mocniej się buntuje przeciwko polskiemu reżyserowi. Ten jednak zdaje się kompletnie nie przejmować kolejnymi skandalami. Słuszna strategia?

Roman Polański to postać, której przedstawiać nie trzeba. Na miano jednego z najlepszych reżyserów na świecie zapracował sobie takimi filmami jak chociażby „Dziecko Rosemary” (1968), „Chinatown” (1974) czy „Pianista” (2002). Gdy za ten ostatni film zdobył Oscara dla najlepszego reżysera, pokonując m.in. Martina Scorsese czy Pedro Almodovara, to całe Hollywood oklaskiwało na stojąco nieobecnego na sali reżysera. Ci sami ludzie 15 lat później uznali, że Roman Polański nie jest godny miana członka Amerykańskiej Akademii Filmowej i go wykluczyli.

Hipokryzja czy dojrzałość?

Podobne rzeczy obecnie mają miejsce we Francji, gdzie wielokrotnie nagradzany Cezarami Polański prawdopodobnie zostanie wyrzucony z francuskiego stowarzyszenia filmowców ARP. Czemu dopiero teraz? Przecież sprawa gwałtu na 13-letniej Samanthcie Geimer jest znana od wielu lat, jednak przez ten czas niewielu osobom przeszkadzało wspólne fotografowanie się z Polańskim, oklaskiwanie go i przyjmowanie z honorami.

Wygląda na to, że potrzeba było aż ruchu #metoo, aby środowisko filmowe zaczęło prewencyjne „czystki”.

Z jednej strony trudno nie dostrzegać tutaj hipokryzji środowiska filmowego, lecz z drugiej strony każdy przejaw walki o wykluczenie z życia publicznego zjawisk patologicznych powinien być ceniony. Nawet jeżeli mamy do czynienia z pokazówką, to jest chociaż promil szansy, że twórcy filmowi zaczną traktować się z równością, bez skazywania chociażby młodych aktorek na miano mięsa, z którym można zrobić co się chce. Tak to nie powinno działać.

Skandal zawsze jest najlepszą promocją

Polański musiał liczyć się z tym, że społeczna ręka sprawiedliwości dopadnie także jego. Tym bardziej że sprawa Geimer nie jest jedyną; przez lata pojawiały się kolejne oskarżenia Romana Polańskiego o molestowanie seksualne, ostatnio – na początku listopada 2019 roku – ze strony aktorki Valentiny Monnier, która wyznała, że w 1975, gdy miała 18 lat, została pobita i wykorzystana seksualnie przez reżysera w jego posiadłości w Gstaad na zachodzie Szwajcarii.

​To oczywiście sprawiło, że wokół Polańskiego znowu zrobiło się gorąco i to akurat moment przed premierą jego najnowszego, docenionego na festiwalu w Wenecji filmu pt. „Oficer i szpieg”. Przed kinami zaczęły się demonstracje, a sam film... paradoksalnie zaliczył jedno z najlepszych otwarć we Francji w całej karierze Romana Polańskiego.

Nie popadajmy w skrajności

Podejrzewam, że jeszcze długo nie znajdziemy konsensusu w dyskusji na temat Romana Polańskiego, ale należy pamiętać o jednym – trzeba oddzielać twórcę od dzieła.

Naturalnie jest to trudne, ale Laurence Rossignol, francuska minister do spraw kobiet, nie ma racji, mówiąc, że „człowieka nie da się oddzielić od dzieła”, i twierdząc, że pójście do kina na nowy film Polaka jest wspieraniem reżysera. Nic bardziej mylnego, bo jednak dzieło filmowe, choćby najmocniej związane z twórcą i przedstawiające jego wizję, zawsze jest dziełem zbiorowym.

Nie można lekceważyć dorobku Romana Polańskiego, który zapisał się w historii kina i do jego filmów będzie wracać się przez długie lata, zresztą tak samo jak do obrazów Bernardo Bertolucciego, co automatycznie nie oznacza, że widz tych produkcji daje przyzwolenie na wykorzystywanie seksualne.

Popadanie w skrajności jeszcze nikomu nie wyszło na dobre.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

USA: Sąd odmówił zamknięcia postępowania przeciwko Polańskiemu
Polański nie będzie ukarany
Polański i Cosby wykluczeni z Amerykańskiej Akademii Filmowej
Bomba na planie filmowym Angeliny Jolie
Roman Polański z „największą stanowczością”: Nie zgwałciłem jej
Tagi:
skandal, reżyser, Roman Polański, krytyka
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz