18:21 21 Styczeń 2020
Opinie
Krótki link
Autor
11485
Subskrybuj nas na

Atak polityków Konfederacji na Włodzimierza Czarzastego z Lewicy był dużo ostrzejszy od ataku na wicemarszałka ze strony PiS. Zaczyna się kampania narzucania pewnych narracji historycznych w przededniu ważnej, 75 rocznicy zakończenia II wojny światowej, przypadającej w maju przyszłego roku.

Co to oznacza dla polskiej sceny politycznej? O to zapytał politologa, dr. Mateusza Piskorskiego redaktor Igor Stanow.

— W wywiadzie dla Sputnik Polska, który przeprowadził z Panem red. Leonid Swiridow, wspomniał Pan o pozytywnym zaskoczeniu, którym były wypowiedzi posła Krzysztofa Bosaka z Konfederacji na temat polityki zagranicznej. Po kilku dniach ten sam polityk, obok swoich partyjnych kolegów, wystąpił na konferencji w Sejmie i zapowiedział zawiadomienie do prokuratury w sprawie popełnienia przestępstwa przez reprezentującego Lewicę wicemarszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Rzekomo szef SLD miał gloryfikować komunistyczny totalitaryzm, mówiąc o wyzwoleniu Polski spod okupacji niemieckiej przez Armię Czerwoną…

— Tak, znów historia staje się polem dla manewrów politycznych harcowników, którzy najczęściej nie mają o niej pojęcia.

Poseł Włodzimierz Czarzasty powiedział coś, co nie powinno budzić żadnych kontrowersji, najzwyczajniej w świecie odnotował pewne bezsporne fakty.

Po chwili stał się zwierzyną w prawicowym polowaniu z nagonką, najpierw ze strony radykałów z PiS, a chwilę później ze strony chcących ich przelicytować polityków Konfederacji.

Mateusz Piskorski
© East News / Anna Abako
Mateusz Piskorski

Nie dyskutujmy tu o historii, bo – po pierwsze – nie jestem historykiem, a – po drugie – polityka historyczna z nauką historii niewiele ma wspólnego.

Poza tym, tezy o rzekomej równoważności okupacji nazistowskiej, niemieckiej i komunistycznej, radzieckiej są do tego stopnia oderwane od rzeczywistości, że trudno poświęcać im zbytnią uwagę, podobnie, jak teoriom o tym, że Ziemia jest płaska…

— Dobrze, porozmawiajmy więc o politycznej stronie tych wydarzeń…

– Tutaj mamy sytuację bardzo czytelną. Po pierwsze, dochodzi do przeniesienia pola sporu z kwestii rzeczywiście istotnych, np. gospodarczych, podatkowych, społecznych, polityki zagranicznej, na sprawy „tożsamościowe”, symboliczne. Jeszcze do niedawna był to obszar mniejszości seksualnych, LGBT, gdzie faktycznie istnieją spore różnice kulturowe pomiędzy reprezentowaną w parlamencie socjaldemokratyczną lewicą a skrajną prawicą.

Teraz oś sporu przeszła na zagadnienia najnowszej historii Polski, bardzo niebezpiecznego kwestionowania Polski Ludowej jako formuły państwowości polskiej.

Po drugie, Konfederacja jest atakowana przez PiS za rzekomą prorosyjskość, ktoś więc uznał, że oplucie ponad 600 tysięcy poległych w walce na ziemiach polskich żołnierzy Armii Czerwonej będzie dobrym antidotum na takie zarzuty. Posłużono się przy tym odwołaniami do jednoznacznie upolitycznionych, propagandowych prac z zakresu publicystyki historycznej.

Poseł Krzysztof Bosak i jego rówieśnicy to zresztą przedstawiciele pokolenia szczególnie mało odpornego na manipulowanie i fałszowanie historii, pokolenia, którego okres edukacji przypadał na lata kryzysu polskiej oświaty.

Szkoda, że wtórował mu poseł Grzegorz Braun, skądindąd człowiek bardzo inteligentny.

Najwyraźniej to skutek sugestii jakichś doradców kręcących się przy Konfederacji.

Po trzecie, zbliża się wielkimi krokami 75. rocznica zakończenia II wojny światowej, zatem nacisk propagandowy na te kwestie będzie się w najbliższych miesiącach nasilał…

— Będzie jeszcze gorzej?

— Tak. Różne media już teraz propagują szczególnie wpływający na emocje obraz żołnierzy Armii Czerwonej jako gwałcicieli i szabrowników.

Wypowiedź Krzysztofa Bosaka współgra z taką właśnie narracją.

Prezydent Francji Emmanuel Macron
© AFP 2019 / Christophe Archambault
Red. Jan Engelgard podsuwa osobom sfiksowanym na punkcie „seksu i przemocy” w okresie II wojny światowej znakomitą pracę naukową wydaną przez Uniwersytet Wrocławski, w której ukazał się artykuł „Gwałty na kobietach niemieckich w schyłkowym okresie II wojny światowej (październik 1944–8/9 maja 1945 roku) i w pierwszych latach po jej zakończeniu” profesora Tomasza Kruszewskiego.

Podobnych prac naukowych, rzetelnych i opartych na dokumentach źródłowych jest znacznie więcej. Tyle, że politycy nie czytają książek, a nawet nie oglądają filmów dokumentalnych. Zdecydowana większość z nich otrzymuje jakieś ramy i instrukcje do wypowiedzi, bardzo zresztą prymitywne, osławione przekazy dnia.

Od Konfederacji oczekiwałbym jednak więcej. Agresywna postawa antykomunistyczna jest szczególnie paradoksalna u prawicy, która powołuje się na realizm polityczny, tradycje narodowodemokratyczne czy wreszcie, zupełnie jakoś pomija milczeniem fakt, że PRL była państwem znacznie bardziej konserwatywnym w wielu sprawach niż III RP. To już jednak temat na inną rozmowę.

Tu tylko powiedzmy, że Krzysztof Bosak uciekając przed łatką prorosyjskości zabrnął w ślepy zaułek ahistoryczności czy wręcz fałszerstwa historycznego.

— Zatem politycy Konfederacji nie odwiedzą 9 maja przyszłego roku ambasady rosyjskiej?

— Tego nie wiem, bo jest jeszcze sporo czasu. Jest też kwestia, czy zostaną tam zaproszeni.

Są pewne rzeczy, które łatwo powiedzieć na sejmowej konferencji, ale później trudno zmyć ich ślad.

Poza tym, akurat do ambasady to większość polskich polityków panicznie boi się chodzić…

— Jarosław Kaczyński się nie bał…

— Nie rozumiem.

— On był jeszcze w ambasadzie radzieckiej, na przyjęciu z okazji rocznicy Rewolucji Październikowej w 1988 roku. Opisuje to w wywiadzie-rzece udzielonym Michałowi Karnowskiemu i Piotrowi Zarembie zatytułowanym „O dwóch takich… Alfabet braci Kaczyńskich” w 2006 roku…

Polska publicystka Agnieszka Wołk-Łaniewska i komentator agencji Sputnik Leonid Swiridow. Moskwa
© Sputnik . Aleksandr Nastruskin
— Rzeczywiście, Jarosław Kaczyński podzielił się takim wspomnieniem. Śmiem twierdzić, że wówczas wizyta w ambasadzie ZSRR w Warszawie nie była aktem jakiejś szaleńczej odwagi.

Ciekawe, czy zachowały się jakieś zdjęcia z tego dnia, notatki, z kim się spotkał. To mogłoby być ciekawe w kontekście obecnej postawy partii rządzącej i jej prezesa.

Polityków Konfederacji na pewno tam nie było; albo byli zbyt młodzi, albo nie sprawowali funkcji i nie byli rozpoznawalni, jak Jarosław Kaczyński. Dlatego PiS w spóźnionej „antyradzieckości” mogą dość łatwo przelicytować.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Szef MO Wielkiej Brytanii: Rosja to realne zagrożenie dla NATO
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
Rosja „strategicznym wyzwaniem” dla NATO
Panie Swiridow, czas do Bundestagu
Estonia: Rosja jest zagrożeniem, potrzebujemy NATO
Tagi:
rusofobia, Prawo i Sprawiedliwość, Konfederacja, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, Mateusz Piskorski, Leonid Swiridow, Zwycięstwo, II Wojna Światowa, ABW, Polska, polityka, II wojna światowa, Lewica, Włodzimierz Czarzasty
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz