20:48 02 Lipiec 2020
Opinie
Krótki link
Autor ,
12382
Subskrybuj nas na

„Nawet jutro możemy się zjednoczyć, nie mamy problemów, ale czy wy, Rosjanie i Białorusini, jesteście na to gotowi?”. Takie pytanie zadał w lutym tego roku w Soczi prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka po spotkaniu z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem.

Oczekuje się, że 7 grudnia prezydenci Rosji i Białorusi podpiszą serię planów mających na celu gwałtowny wzrost poziomu dwustronnej integracji krajów w ramach Państwa Związkowego. „Gazeta Wyborcza” napisała w związku z tym, że „losy suwerenności Białorusi rozstrzygną się w najbliższych dniach” i że „Władimir Putin stawia sąsiadów pod ścianą”, tym samym Rosja zmusza ich do podpisania „cyrografu z Kremlem”.

Sputnik Polska wyjaśnia, jak wyglądają rosyjsko-białoruskie stosunki.

Jak to się wszystko zaczęło?

Zaczęło się od tego, że 16 września rosyjski dziennik „Kommiersant” zapoznał się z programem integracji gospodarczej Rosji i Białorusi, który został parafowany przez strony na początku miesiąca, ale nie podano go do publicznej wiadomości.

W programie jest mowa o zamiarze przyjęcia jednolitych kodeksów cywilnych i podatkowych, a także o rozpoczęciu wdrażania od 2021 roku wspólnej polityki celnej i – co najciekawsze – polityki energetycznej, co oznacza utworzenie wspólnych organów regulacyjnych w tych obszarach. Ponadto – jak pisze „Kommiersant” – stopień integracji przewidziany w programie jest wyższy niż w UE, a na poziomie gospodarek „mówimy o stworzeniu państwa konfederacyjnego od 2022 r.”.

W listopadzie, po spotkaniu premierów Rosji Dmitrija Miedwiediewa i i Białorusi Siarhieja Rumasa, ogłoszono, że na podpis czeka co najmniej 20 planów. Po czym 6 grudnia szefowie rządów spotkali się ponownie. 

Na podstawie wyników rozmów rzecznik prasowy rosyjskiego premiera Dmitrij Osipow zwrócił uwagę na „postępy w realizacji programu integracji”.

Jak podkreślił, wszelka integracja to „zawsze i kompromis, i pewne ustępstwa”. „Trzeba być na nie przygotowanym. Jeśli w rezultacie uda się uzgodnić choćby część z pozostających planów, to będzie ogromny postęp” – powiedział Osipow.

Co jeszcze zawierają plany?

Na ile można obecnie spekulować, plany zawierają tylko kwestie gospodarcze. Nie dotyczą one tak interesujących obszarów jak wspólna obrona, bezpieczeństwo państwa, administracja publiczna, władza wykonawcza. Należy jednak wziąć pod uwagę porozumienie stron, że „inne postanowienia umowy” dotyczące Państwa Związkowego mogą być również omawiane.

Kiedy Rosja i Białoruś zaczęły się integrować?

W połowie i pod koniec lat 90. XX wieku strony podpisały jednocześnie kilka dokumentów, z których najważniejsza jest umowa o utworzeniu Państwa Związkowego. Stało się to 8 grudnia 1999 r., jeszcze za rządów Borysa Jelcyna, który oświadczył, że umowa została zawarta „na wieki”. Dwadzieścia lat później Władimir Putin i Aleksandr Łukaszenka zorganizują – zgodnie z oczekiwaniami – historyczne spotkanie.

Przez te lata utworzono Radę Najwyższą Państwową Państwa Związkowego, Radę Ministrów, inne organy, które podejmują – jak powiedział ambasador Rosji na Białorusi Michaił Babicz - wszystkie niezbędne decyzje w sferze gospodarczej, politycznej, w dziedzinie obrony i bezpieczeństwa. Zakładano unifikację ustawodawstwa, wspólne organy władzy, walutę, rynek, ale po 2000 roku proces integracji utknął w martwym punkcie. Według sondażu przeprowadzonego latem tego roku przez Rosyjską Fundację Opinii Publicznej prawie 60% Rosjan nigdy nie słyszało o istnieniu Państwa Związkowego Rosji i Białorusi.

Dlaczego proces formowania Państwa Związkowego zwalnia?

Białoruski politolog Jurij Szewcow w rozmowie ze Sputnikiem przypomina, że umowa o utworzeniu Państwa Związkowego implikowała zasadę równości i zachowania suwerenności przez oba kraje, to znaczy nigdy nie było mowy o zlikwidowaniu strefy interesów Białorusi. A powody, dla których projekt utknął w martwym punkcie, są następujące:

Pojawił się schemat przyjęcia ustawy konstytucyjnej Państwa Związkowego i utworzenia silnych organów władzy. Czyli utworzenie urzędu prezydenta, wiceprezydenta, powołanie do życia parlamentu [Państwa Związkowego]. Ale ani Rosja, ani Białoruś nie były na to gotowe.

Zdaniem Szewcowa dla Moskwy oznaczałoby to pojawienie się kolejnej silnej postaci na rosyjskiej arenie politycznej. Dla Mińska - absorpcję waluty krajowej przez rosyjskiego rubla.

© REUTERS / Vasily Fedosenko
Docent Katedry Teorii Politycznych Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych MSZ FR Kiriłł Koktysz powiedział w rozmowie ze Sputnikiem, że proces integracji był faktycznie bardzo powolny, ale nie było w tym nic złego.

„Gdyby rosyjski model prywatyzacji został wdrożony na Białorusi, białoruska gospodarka przestałaby istnieć dawno temu. Białoruś „eksplodowałaby” jak Ukraina, z powodu rujnującej deurbanizacji i deindustrializacji. Innymi słowy, to, czego doświadczyła Rosja, byłoby katastrofą dla Białorusi – ponownie, ze względu na [małą] białoruską skalę” – podsumowuje Kiriłł Koktysz.

Jakie scenariusze integracji w ogóle istnieją?

Oficjalnie nigdy o tym nie mówiono. Ale istnieją różne teorie. Na przykład w artykule dla „Eurazja. Ekspert” Ludmiła Woroniecka, szefowa sektora analizy dynamiki makroekonomicznej w Instytucie Ekonomii Narodowej Akademii Nauk Białorusi, wymienia pięć scenariuszy rozwoju stosunków Rosji i Białorusi.

  1. Białoruś stanie się częścią Rosji, utraci suwerenność, ale uzyska przywileje energetyczne;
  2. Państwo Związkowe będzie funkcjonować jako federacja z jednym budżetem i walutą;
  3. Państwo Związkowe będzie funkcjonować jako konfederacja: obie strony zachowają suwerenność, niezależność finansową i samodzielność;
  4. Przyjaźń Rosji i Białorusi stanie się jeszcze silniejsza, ale ich własne interesy będą nadal ponad wspólnymi;
  5. Białoruś i Rosja oddalą się od siebie, wszelkie interakcje mogą się zakończyć, tak jak to się stało z Ukrainą.

Zdaniem Woronieckiej pierwszy i piąty scenariusze są najbardziej niepożądane, a trzecią opcję można uznać za optymalną.

Zwróćmy uwagę, że termin „konfederacja” pojawił się również w artykule „Kommiersanta”, ale sekretarz prasowa prezydenta Białorusi Natalia Ejsmont, komentując materiał, nazwała go „czczym dziennikarskim szablonem”. Politolog Kiriłł Koktysz też uważa, że użycie tej terminologii jest bezpodstawne. W wywiadzie dla Sputnika podkreśla, że współcześnie istnieje tylko jedna konfederacja – Szwajcaria – więc lepiej unikać takich nazw, „aby nie wywoływać niewłaściwych skojarzeń”.

Co powiedzieli Putin i Łukaszenka o zjednoczeniu Rosji i Białorusi?

Przywódcy obu krajów wielokrotnie wyrażali swoje opinie na temat zjednoczenia, ale nie wyklarowało to sytuacji. Na przykład w lutym 2019 r. na konferencji prasowej z Władimirem Putinem Alaksandr Łukaszenka ogłosił, że jest gotowy na dowolny poziom integracji Białorusi i Rosji, który poprą narody obu krajów.

Co prawda kilka miesięcy później białoruski przywódca tak jakby uzupełnił wcześniejszą wypowiedź: „Jeśli dzisiaj na Białorusi na referendum pojawi się pytanie o zjednoczenia obu państw i, jak wielu w Rosji mówi, włączenia Białorusi w skład Rosji, 98 procent zagłosuje przeciwko”.

Jeszcze bardziej zapalczywie Alaksandr Łukaszenka przemawiał w listopadzie, gdy bardzo jednoznacznie powiedział, że nie podpisze ani jednego dokumentu o integracji, jeżeli będzie on sprzeczny z konstytucją i „podstawowymi zasadami życia społecznego”. Jednocześnie Łukaszenka nazwał suwerenność i niepodległość Białorusi najważniejszymi zasadami.

Z kolei Władimir Putin na Międzynarodowym Forum Gospodarczym w Petersburgu w czerwcu 2019 r. powiedział, że uważa obywateli obu krajów za jeden naród, ale nie ma planów dotyczących zjednoczenia krajów: „Dziś nie ma podstaw do zjednoczenia państwowego, nie mamy takich planów, takich celów” – zaznaczył.

Jak rozwijają się stosunki gospodarcze między Rosją a Białorusią?

Jak wskazują rozmówcy Sputnika, Rosja i Białoruś mają różne struktury gospodarcze, a niektóre modele, takie jak prywatyzacja strategicznie ważnych przedsiębiorstw, są po prostu nie do przyjęcia dla Mińska. Jednocześnie Rosja jest zainteresowana Białorusią pod względem zdolności przemysłowych, a także w charakterze jednego z korytarzy tranzytu ropy, ale również Białoruś jest zainteresowana rynkiem rosyjskim, ponieważ pozwala on podtrzymywać pracę rozwiniętego przemysłu.

„Kommiersant” podkreśla, że białoruska gospodarka jest 29 razy mniejsza niż rosyjska. Ponadto, jak przypomniał w rozmowie ze Sputnikiem białoruski politolog Jurij Szewcow, Białoruś jest czwartym najważniejszym partnerem handlowym Rosji, a Rosja – pierwszym partnerem handlowym Białorusi.

Statystyki pokazują, że jeśli mówimy o towarach, w pierwszej połowie 2019 r. na Rosję przypadało 40,3% białoruskiego eksportu i 55,6% importu, a na UE odpowiednio 27,1% białoruskiego eksportu i 1/5 importu. W sektorze usług rola Rosji w obrocie towarowym z Białorusią jest nieco skromniejsza: około 35% eksportu i 37% importu w porównaniu do 34% eksportu i 40% importu z UE.

Jednak głównym problemem w stosunkach między Rosją a Białorusią są kwestie związane z ropą naftową i gazem. W najbardziej ogólnej formie ich istotę można sformułować następująco: Rosja stopniowo odchodzi od preferencyjnych warunków dostaw, a Białoruś chce otrzymywać błękitne paliwo po cenie podobnej do oferty dla rosyjskiego konsumenta. Teraz Białoruś płaci 127 dolarów za tysiąc metrów sześciennych gazu, taka cena została uwzględniona w projekcie budżetu republiki na rok 2020. W ciągu ostatnich piętnastu lat między Mińskiem a Moskwą doszło do kilku lokalnych konfliktów energetycznych, z których jeden mógł nawet spowodować, że Europa zostałaby bez rosyjskiej ropy płynącej rurociągiem Przyjaźń.

W 2017 roku RBK oszacowała koszt utrzymania specjalnych relacji z Mińskiem, począwszy od 2000 roku, na 100 mld dolarów. W 2016 r. MFW oszacował łączną kwotę wsparcia białoruskiej gospodarki z Rosji na 106 mld - w latach 2005-2015.

Kreml twierdził, że duże kwoty pożyczek zostały przyznane na pomoc Państwu Związkowemu i zapewniono bezcłowe dostawy ropy.

Białoruś stała się nerwowa, gdy Rosja zaczęła realizować scenariusz tzw. manewru podatkowego w sektorze naftowym. Innowacja ta oznacza stopniowe obniżenie cła eksportowego (do 2024 r. zostanie całkowicie wyzerowane) i podwyższenie podatku od wydobycia kopalin użytecznych. Dla Białorusi stwarza to poważne problemy. Obniżenie cła eksportowego zmniejsza bezpośrednie dochody do budżetu republiki, ponieważ cła eksportowe na wywożone produkty naftowe - między Białorusią a Rosją istnieje umowa, zgodnie z którą białoruskie rafinerie przetwarzają ropę naftową otrzymaną z Federacji Rosyjskiej i eksportują produkty naftowe do krajów trzecich - są wpłacane właśnie do białoruskiego budżetu.

A co z polityką? Czyj jest Krym?

© REUTERS / Djordje Kojadinovic
Mińsk podziela stanowisko Moskwy w wielu kwestiach międzynarodowych. Na przykład uważa za prezydenta Wenezueli Nicholasa Maduro, popiera syryjskiego przywódcę Baszara al-Asada i nie uznaje niepodległości serbskiego terytorium Kosowa. Jednocześnie Białoruś oficjalnie nie uważa Krymu za część Rosji i, jak powiedział Łukaszenka, Moskwa to rozumie. Białoruski lider powiedział też, że uważa przyłączenie Krymu do Rosji za niewłaściwy krok, dodając, że za ten incydent odpowiedzialne były władze Ukrainy, które zakazały języka rosyjskiego i wywierały presję na „ludność rosyjskojęzyczną”. Jednocześnie Alaksandr Łukaszenka zauważył, że nikt nie domaga się uznania Krymu przez Białoruś. „Można uznać lub nie uznać, to nic nie zmieni” - powiedział prezydent w 2014 roku.

Nawiasem mówiąc, prezydent Białorusi od czasu do czasu powraca do tematu krymskiego. Na przykład niedawno powiedział, że „nie ma takiej kwestii, gdzie Rosjanie poparliby rząd tak mocno jak na Krymie”. A ostatnio, na spotkaniu z gubernatorem obwodu kaliningradzkiego Antonem Alichanowem, białoruski przywódca nawet wspomniał o wydarzeniach z połowy XX wieku i wyraził opinię, że kiedy „Krym został przyłączony do Ukrainy, okazało się, że zrobiono źle”.

Kiedy na Białorusi pojawi się rosyjska baza wojskowa?

Rosję i Białoruś łączy wiele również w sferze współpracy wojskowej, ale jej poziom waha się między różnymi wskaźnikami. Z jednej strony odbywają się wspólne ćwiczenia wojskowe, z których ostatnie, „Tarcza Sojuszu 2019”, odbyły się na terytorium Rosji we wrześniu. Według Ministerstwa Obrony Białorusi uczestniczyło w nich około 12 tysięcy żołnierzy, 950 jednostek sprzętu wojskowego oraz 70 samolotów. Z drugiej strony w październiku okazało się, że Białoruś odmówiła rozmieszczenia rosyjskiej bazy wojskowej na swoim terytorium, ponieważ - zdaniem ministra spraw zagranicznych Uładzimira Makieja - Mińsk uważa powstanie tego obiektu za bezcelowe ze względu na wysoki poziom rozwoju nowoczesnych technologii. Jednocześnie, zdaniem politologa Jurija Szewcowa, Białoruś nie może się nie liczyć z tym, że Rosja jest gwarantem jej bezpieczeństwa.

Rosyjski parasol nuklearny zapewnia przetrwanie Białorusi w tym trudnym regionie. Z kolei Białoruś pomaga Rosji rozwiązać ważne problemy. Białoruski balkon w odniesieniu do NATO jest bardzo ważnym elementem z wojskowego punktu widzenia – mówi Szewcow i wyjaśnia, że pod pojęciem „białoruski balkon” we współczesnych warunkach ukrywa się swego rodzaju klin, który – jego zdaniem - rozbija jednolitą antyrosyjską koalicję od morza do morza na czele z Polską.

Dlaczego Polska się boi?

To, że Polska ze szczególną czujnością śledzi to, co dzieje się u sąsiadów, potwierdził w swoim przemówieniu podczas grudniowego posiedzenia plenarnego szczytu NATO polski prezydent Andrzej Duda. Jednak zademonstrował on spokojne podejście do tego, co się dzieje, zauważając, że każde państwo ma prawo do suwerenności i podejmowania suwerennych decyzji.

Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko
© AP Photo / Mikhail Klimentyev
Jednocześnie nadchodzące rozmowy w Soczi wywołały zaniepokojenie w polskiej prasie. Głównie „Gazeta Wyborcza” zastanawiała się, czy Białoruś wróci do Rosji i jak Łukaszenka może stracić swoją „z trudem wybudowaną małą Szwajcarię”. Poddała też w wątpliwość, „czy kraj istnieje naprawdę, jeśli jedynym gotowym bronić niepodległości jest jego przywódca? Może Białoruś była tylko wymysłem głównego kartografa Europy XX w., czyli Józefa Stalina?”. Z kolei portal TVP.info cytował fragmenty deklaracji dziesięciu białoruskich opozycjonistów „O zagrożeniu dla białoruskiej niepodległości”. Ich zdaniem dokumenty, które zamierzają podpisać prezydenci Białorusi i Rosji, są „potencjalnym zagrożeniem dla istnienia niepodległej Białorusi”.

Zdaniem politologa Jurija Szewcowa nie ma się co dziwić. „Polska boi się Rosji. W tych nagłówkach nie ma nic niespodziewanego. Czy Polska chciałaby zbliżenia z Białorusią? Myślę, że w Polsce, jak zwykle, istnieją złudzenia, że kraj ten może mieć jakieś sfery wpływów na wschodzie, istnieją ambicje, aby spróbować zrealizować te złudzenia, ale Polska naprawdę nie ma potencjału do tego, aby stać się dominującym krajem w Europie Wschodniej” – uważa Szewcow.

Kiriłł Koktysz również jest zdania, że Polska uważa Białoruś za potencjalne terytorium wpływów. Obawy polskiego społeczeństwa nazywa uzasadnioną potrzebą wewnętrzną. „Jeśli nie ma strachu, to do czego będzie potrzebna Polska? Zadaniem Polski jest kultywowanie jak największej nieufności wobec wszystkich innych, oprócz Polski ” – mówi ekspert.

Czy społeczeństwo białoruskie chce do UE?

Jak podkreślił białoruski politolog Artem Shraibman w materiale dla Carnegie Moscow Center, „białoruskie społeczeństwo w większości pozostaje prorosyjskie ze stabilną proeuropejską mniejszością wynoszącą 25–35%”.

Kiriłł Koktysz zgadza się z tą oceną. Jednocześnie ekspert uważa, że ukraińskie wydarzenia 2014 roku bardzo mocno uderzyły w proeuropejską orientację Białorusi. „Styl zarządzania zastosowany przez Zachód wobec Ukrainy nie pozostawił bardzo silnych argumentów proeuropejskim warstwom społeczeństwa” – mówi.

Z kolei białoruski ekspert Jurij Szewcow wskazuje na istnienie trwałej tożsamości narodowej, która ma m.in. rosyjskie korzenie.

Całe społeczeństwo jest probiałoruskie. Po prostu pojęcie «białoruskość», które przyjęło się na Białorusi, implikuje bliskie relacje z Rosją. Tym Białorusini różnią się od innych krajów Europy Wschodniej. Dlatego jeśli na Białorusi mówi się o sojuszu z Rosją, oznacza to, że, opierając się na sojuszu z Rosją, możliwe będzie utrzymanie stylu życia, który rozwinął się na Białorusi – wyjaśnia rozmówca Sputnik.

Co stanie się po 7 grudnia? Zjednoczenie Rosji i Białorusi?

Białoruski ekspert Jurij Szewcow wątpi, by wynikiem spotkania Putina z Łukaszenką było uzgodnienie wspólnej polityki energetycznej:
„Myślę, że prawdopodobnie będzie jak zwykle w takich sytuacjach między Rosją i Białorusią. Istnieje szansa, że główne problemy zostaną rozwiązane, ale nadal pozostanie wiele nierozwiązanych kwestii”.

Docent Katedry Teorii Politycznych Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych MSZ FR Kiriłł Koktysz, przeciwnie, uważa, że spotkanie dwóch przywódców może usunąć „absolutną większość sprzeczności”. Mówiąc o przyszłości stosunków rosyjsko-białoruskich, ekspert zauważa, że Państwo Związkowe musi wkroczyć na ścieżkę cyfryzacji przemysłu, a Białoruś będzie musiała poradzić sobie z kwestią „rozsądnego protekcjonizmu, aby korzystne było produkowanie [na własną rękę], a nie kupowanie [z zewnątrz]”.

Z drugiej strony, jeśli interakcja będzie ograniczona do dystrybucji i redystrybucji istniejących zasobów, doprowadzi to do eskalacji konfliktu, ponieważ ilość zasobów zmniejszyła się, ropa i gaz kosztują nie jak w dobrych czasach, ale liczba uczestników procesu pozostaje taka sama – podsumowuje ekspert.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tagi:
Aleksandr Łukaszenka, Władimir Putin, integracja, Państwo Związkowe Rosji i Białorusi, Rosja, Białoruś
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz