05:13 25 Luty 2020
Opinie
Krótki link
Autor
11138
Subskrybuj nas na

Przy polsko-niemieckiej Cottbus sieć handlowa Edeka otworzyła w jednym ze swoich sklepów-hurtowni oddzielne kasy dla Polaków. W sieci zawrzało, interweniowała też polska ambasada w Berlinie. Firma tłumaczy, że nie miała zamiaru nikogo dyskryminować.

Skandal wybuchł w mijającym tygodniu. Zawrzało w mediach społecznościowych.

Polacy, nic się nie stało

Klienci poczuli się dyskryminowani, pojawiły się również skojarzenia z segregacją z czasów II wojny światowej. Jednak firma tłumaczyła, że absolutnie nie miała na myśli nic zdrożnego: przy przejściu granicznym wielu Polaków robi większe zakupy (często do sklepów tych zaglądają właściciele restauracji, barów i sklepów), korzystają z promocji. Kierownictwo sieci chciało więc ułatwić zakupy innym klientom, którzy nie kupowali hurtowo, a Polakom zapewnić profesjonalną obsługę w ich języku.

Specjalnie dla Polaków wprowadzono także dodatkowe dni promocyjne. Sęk w tym, że dla nich wyprzedaż towarów odbywała się we wtorki, natomiast dla Niemców - w czwartki...

Pomimo dobrych intencji, sposób realizacji pozostawiał jednak wiele do życzenia, trudno było tez uciec przed przykrymi skojarzeniami. Zwłaszcza że – jak zwracali uwagę klienci – w kasie, która obsługiwała głównie Niemców i nie było przy niej zwykle kolejek, obowiązywał zakaz obsługi Polaków, i to już faktycznie wyglądało nieciekawie. Zwrócił na to uwagę jeden z internautów, za którym temat podchwyciły media.

W kasie przeznaczonej dla Niemców mimo że jest pusta obowiązuje zakaz obsługi Polaków? Czy coś takiego komuś z Was już się przytrafiło? - napisał na Facebooku mężczyzna i opublikował zdjęcie.

Interwencja ambasady

Po oburzeniu, które wybuchło w sieci, interwencję podjęła polska ambasada w Berlinie. Ambasador Andrzej Przyłębski zażądał wyjaśnień od niemieckiego koncernu. Ten przyznał, że mogło powstać wrażenie dyskryminacji i nie taki był cel przeorganizowania hurtowni, jednak osobne kasy zlikwidowano.

Interwencja ambasady okazała się skuteczna. (...) Otrzymaliśmy wyjaśnienia i przeprosiny dyrekcji ds. komunikacji korporacyjnej, marketingu i administracji przedsiębiorstwa Edeka w Minden. W przesłanym komunikacie firmy czytamy, że polscy klienci mogli słusznie poczuć się dyskryminowani - napisał w piątek w komunikacie prasowym rzecznik polskiej placówki w niemieckiej stolicy Dariusz Pawłoś.

Firma przyznała, że przekaz był wyjątkowo „niefortunny”.

Edeka, jak możemy przeczytać na łamach „Do Rzeczy”, to jedna z największych niemieckich korporacji biznesowych typu holdingowego. Posiada ponad 4100 sklepów, od niewielkich punktów handlowych. W 2017 r. dochód koncernu wyniósł ponad 59 mld dolarów.  

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„Pierdo***y cudzoziemiec”, „wracaj do swojego kraju”: Polak dostanie odszkodowanie za dyskryminację
Nowe propozycje ws. handlu w niedzielę. POHiD: „To dyskryminacja handlowców"
„Dyskryminacja mózgu”: naukowcy odkryli główną różnicę między mężczyznami a kobietami
Czaputowicz dla niemieckich mediów: Polska jest dyskryminowana, jeśli chodzi o reparacje
Tagi:
dyskryminacja, ksenofobia, Niemcy, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz