01:43 27 Styczeń 2020
Opinie
Krótki link
Autor
Szczyt normandzki w Paryżu (15)
3173
Subskrybuj nas na

Eksperci w różny sposób oceniają spotkania w formacie normandzkim. Przełomu nikt nie oczekiwał, natomiast znaczenia bezpośredniego dialogu Putina i Zełenskiego się nie kwestionuje. Takie spotkanie było pożyteczne chociażby ze względu na konieczność uzgodnienia niektórych pozycji.

W poniedziałek w Paryżu spotkali się liderzy Francji, Rosji, Niemiec i Ukrainy. Rozmowy w tzw. formacie normandzkim dotyczyły uregulowania konfliktu na wschodzie Ukrainy.

Skąd się wziął format normandzki? Czterostronny format rozmów w sprawie uregulowania konfliktu na wschodzie Ukrainy pojawił się w czerwcu 2014 roku, kiedy liderzy Francji, Rosji, Niemiec i Ukrainy spotkali się na uroczystościach z okazji 70. rocznicy lądowania wojsk sojuszniczych w Normandii. Po licznych obradach dotyczących regulacji konfliktu w Donbasie w lutym 2015 roku podpisano porozumienie mińskie. Ostatni szczyt odbył się w październiku 2016 roku, po czym rozmowy zostały zamrożone.

Konkluzje poniedziałkowego szczytu w Paryżu:

  • zawieszenie broni do końca roku;
  • wymiana zidentyfikowanych więźniów w grudniu;
  • organizacja kolejnego szczytu w normandzkim formacie za cztery miesiące w Berlinie
  • wdrażanie porozumień mińskich z 2015 roku.

O skomentowanie wyników spotkania „normandzkiej czwórki” w Paryżu Sputnik poprosił byłego posła na Sejm kilku kadencji prof. Tadeusza Iwińskiego.

– Dialog w formacie normandzkim został odblokowany. Jak Pan profesor odebrał ten fakt i co to rokuje?

– Sam fakt, że dochodzi do rozmów, jest pozytywny, bo, jak mówi stare powiedzenie, lepiej ze sobą rozmawiać, niż do siebie strzelać. To było pierwsze spotkanie na marginesie tego szczytu, ale ważne - nowego prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego z prezydentem Rosji Putinem. Oni rozmawiali telefonicznie, ale nigdy dotąd bezpośrednio. Oczywiście, nie są znane szczegóły tego spotkania. Prawdopodobnie przełomu nie było, ale pojawiły się rozmaite możliwości dalszego stopniowego odprężenia. Na przykład dalszej wymiany jeńców. Nie wiadomo, czy ustalono kwestię zawieszenia broni, różnice zdań są oczywiście. Tym bardziej że prezydent Zełenski jest pod dużym naciskiem swojej opozycji, która protestowała w wielu miejscach, i w Kijowie, i za granicą, także w Paryżu, przecież rozmowy odbywały się w Pałacu Elizejskim w siedzibie prezydenta Francji. Wyrażano obawy, że niedoświadczony prezydent Ukrainy może pójść za daleko w porozumieniu z Moskwą

Więc, powtarzam, dobrze, że się rozmawia na ten temat, ale znaczącego postępu nie ma. Jeden z punktów spornych dotyczy m.in. formuły Steinmeiera, byłego ministra spraw zagranicznych, bo on to sformułował jeszcze, gdy był szefem dyplomacji Niemiec, a obecnie jest prezydentem: czyli najpierw powinny się odbyć wybory na terenach tzw. Ludowej Republiki Ługańskiej i Ludowej Republiki Donieckiej, czy też trzeba czekać na inne rozwiązanie. Ale żaden przełom, w moim przekonaniu, dzisiaj nie nastąpi. Trudno jest rozmawiać. Widać, jak nawet w stosunkach rosyjsko-białoruskich pojawiają się pewne znaki zapytania.

Krótko mówiąc, chodzi o to, żeby uniknąć takiej sytuacji, jaką w dyplomacji charakteryzuje takie powiedzenie, że konferencja w Baden-Baden, a rezultat żaden-żaden. Żeby nie było tak, że się rozmawia, a nie ma żadnych rezultatów.

Więc zobaczymy, co się będzie działo. Czy zostały podpisane jakieś konkretne porozumienia, bo verba wolant, scripta manent, jak mówili Rzymianie, słowa ulatują, rzeczy napisane zostają, czy jednak zostały podjęte jakieś konkretne decyzje?

Rosja jest, oczywiście, zainteresowana zniesieniem sankcji przez Unię Europejską, z kolei też mogą wplątać się Stany Zjednoczone, ponieważ prezydent Trump, który stoi wobec groźby impeachmentu, w kontekście relacji amerykańsko-ukraińskich też całą tę sytuację komplikuje. Scenariusze, które się rysują, są tutaj rozmaite. Niewątpliwie, na przykład, stanowisko Trumpa umacnia politykę Kremla. A Macron utrzymuje bardzo dobre stosunki z prezydentem Putinem. Więc tych wątków jest tu bardzo dużo.

– Wołodymyr Zełenski spotkał się na drodze do Paryża z niewybrednymi działaniami partii byłego prezydenta Petra Poroszenki i jeszcze bardziej radykalnych, nawet neobanderowskich polityków. Więc czy Zełenski da sobie radę, skoro oni mają poparcie nawet swoich protektorów za oceanem?

– Tam wystąpiły trzy partie, w tym partia Poroszenki, ale również Batkiwszczyna Julii Tymoszenko. Wystąpiły w tym sensie, że ostrzegały przed zbyt dużymi ustępstwami wobec Rosji. Odbyły się demonstracje, poza tym wyrażano obawy, że mało doświadczony nowy prezydent Ukrainy może zostać zdominowany przez wytrawnego gracza, jakim jest prezydent Putin. W moim przekonaniu chyba do tej pory Zełenski nie podjął żadnej decyzji.

Zresztą wszyscy uczestnicy tych rozmów, które odbyły w Pałacu Elizejskim, znajdują się w nowej sytuacji. Oczywiście najbardziej doświadczonym jest Putin. Macron ma kłopoty, Niemcy też stoją przed możliwością zmiany koalicji i nawet wcześniejszego odejścia pani Merkel. Na Ukrainie też jest trudna sytuacja gospodarcza i potrzebny jest jakiś sukces. Więc to są rozmowy, powiedziałbym, wszystkich partnerów, którzy mają swoje kłopoty.

Generał amerykańskiej armii George S. Patton w Los Angeles, 1946 rok
© REUTERS / United States National Archives and Records Administration
W międzyczasie były pomysły w Polsce odnośnie podjęcia starań o wejście w format normandzki, co jest całkiem nierealne, czy też przyciągnięcia Donalda Trumpa, którego impeachment nie ma dużych szans na realizację, ale jest on toczony w tle wątku ukraińskiego. Sam fakt, że dopiero po trzech latach dochodzi do kolejnej rundy rozmów w formacie normandzkim, jest obiecujący.

Myślę, że będzie kontynuowana wymiana jeńców. Ale co się stanie z formułą Steinmeiera, żeby najpierw dokonać wyborów w Donbasie? Będzie to trudne. Ja uważam, że Zełeński na swój debiut w takim formacie spisał się na ile go było stać. Nie znamy szczegółów tej godzinnej rozmowy Putina z Zełenskim. Bo ona była jednak, mimo wszystko, najważniejsza.

– Jakieś wątki optymistyczne w pańskiej wypowiedzi usłyszeliśmy. Miejmy nadzieję, że ten optymizm będzie narastać. Bardzo dziękujemy za rozmowę.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Szczyt normandzki w Paryżu (15)

Zobacz również:

Kreml o terminie spotkania czwórki normandzkiej
Szczyt „normandzkiej czwórki” w Paryżu
Tagi:
Wołodymyr Zełenski, Putin, Ukraina, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz