11:19 04 Czerwiec 2020
Opinie
Krótki link
Autor
174419
Subskrybuj nas na

Nie ustają próby wypaczania prawdy historycznej na temat Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Zaangażowali się ostatnio w nie nie tylko spadkobiercy wspólników nazistów, lecz również niektóre szacowne instytucje międzynarodowe i struktury europejskie.

Mówił o tym w środę Władimir Putin podczas posiedzenia komitetu organizacyjnego „Pobieda”, odwołując się do niektórych poczynań ze strony Parlamentu Europejskiego.

Posiedzenie było poświęcone przygotowaniom do obchodów 75. rocznicy zwycięstwa nad Niemcami hitlerowskimi.

Rosyjski przywódca przypomniał w swoim wystąpieniu, że wrześniowa rezolucja Parlamentu Europejskiego „postawiła w jednym szeregu nazistowskich agresorów i Związek Radziecki. Rezolucja niemal oskarża ZSRR na równi z nazistowskimi Niemcami o rozpętanie II wojny światowej, tak jakby zapomnieli, kto napadł na Polskę 1 września 1939 roku i na Związek Radziecki 22 czerwca 1941 roku”. Putin stwierdził też, że nie ustają próby wypaczenia prawdy historycznej. Zaangażowali się w nią nie tylko spadkobiercy wspólników nazistów, dotarło to teraz i do niektórych szacownych instytucji międzynarodowych i struktur europejskich.

Sputnik poprosił o skomentowanie zaistniałej sytuacji historyka i publicystę Bohdana Piętkę.

„Wspomniana rezolucja została uchwalona przez Parlament Europejski 18 września br., czyli dzień po 80. rocznicy wkroczenia wojsk Armii Czerwonej na terytorium II RP w następstwie realizacji tajnego protokołu do paktu Ribbentrop-Mołotow. Jest bardzo ważna właśnie data uchwalenia tej rezolucji. Związek z datą 17 września jest tutaj oczywisty. Należy zwrócić uwagę, że ta rezolucja Parlamentu Europejskiego jako główny powód wybuchu II wojny światowej wymienia pakt Ribbentrop-Mołotow podpisany 23 sierpnia 1939 przez Trzecią Rzeszę i Związek Radziecki. Ta rezolucja jest sformułowana tak, jakby w momencie podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow wojna nie była już dawno przesądzona i zaplanowana przez Trzecią Rzeszę, a Hitler nie mówił o niej, zanim doszedł do władzy” – mówi Bohdan Piętka.

Co zniszczyło porządek wersalski?

Jego zdaniem rezolucja ignoruje także miejsce nazizmu w szerokiej fali faszyzmu, jaka zalała wówczas cały kontynent europejski, a tym bardziej nie wspomina o tym, że pakt Ribbentrop-Mołotow nie był jedynym elementem tej układanki, która doprowadziła do wybuchu II wojny światowej, że przecież o wiele bardziej brzemienny w skutki był układ monachijski, za który winę ponoszą mocarstwa zachodnie, Wielka Brytania i Francja.

Układ monachijski, zawarty 30 września 1938 r., nie tylko doprowadził do rozbioru Czechosłowacji, ale on rozmontował porządek wersalski, który był podstawą pokoju w Europie w 20-leciu międzywojennym. Nie pakt Ribbentrop-Mołotow rozmontowywał ten porządek wersalski, ale układ monachijski

– podkreślił historyk.  

Według rozmówcy Sputnika rezolucja Parlamentu Europejskiego nie wspomina o tym, że zielone światło do agresji zapaliły Hitlerowi właśnie mocarstwa zachodnie jeszcze na długo przed układem monachijskim. Historyk wspomina o zajęciu Austrii, o remilitaryzacji Nadrenii, podkreślając, że na te agresywne posunięcia Hitlera nie było reakcji ze strony Zachodu i właściwie cieszyły się one przyzwoleniem.

Czy nazizm i komunizm mogły stać po jednej stronie?

„Dlatego to, co powiedział prezydent Rosji, jest uzasadnione. Tak trzeba na to spojrzeć.

Należy też zwrócić uwagę na to, że rezolucja Parlamentu Europejskiego przedstawia historię sprzed 80 lat tak, jakby II wojna światowa była wojną liberalnej demokracji przeciwko nazizmowi i komunizmowi. Niby nazizm i komunizm stały po jednej stronie, czyli Trzecia Rzesza i Związek Radziecki, a po drugiej - liberalna demokracja, reprezentowana przez Europę Zachodnią. Jest to błędne podejście. Nawet jeżeli spojrzymy na okres 1939-1941, kiedy Związek Radziecki utrzymywał przyjazne stosunki z Niemcami hitlerowskimi, przede wszystkim gospodarcze, to jednak nie był sojusznikiem - żołnierze radzieccy nie walczyli w 1940 r. na froncie zachodnim. Tak że nawet takie postawienie sprawy jest daleko idącym nieporozumieniem.

Jeżeli nazizm i komunizm stały po tej samej stronie i były w gruncie rzeczy tym samym, czyli totalitaryzmem, jak rezolucja to podaje, to dlaczego właśnie komuniści w Europie Zachodniej stanowili główną siłę Ruchu Oporu wobec okupacji nazistowskich Niemiec?” – zastanawia się ekspert.

Antyrosyjska narracja jako czynnik decydujący?

Utrzymuje, że ta rezolucja rzeczywiście jest próbą przepisywania historii na nowo.

Nie jest to żadna nowość w Polsce, ponieważ jest to narracja, która w szeroko rozumianych elitach europejskich jest od bardzo dawna obecna, jeszcze od czasów „zimnej wojny”. Ta narracja była też obecna chociażby w publicystyce opozycji politycznej w PRL, chociażby Komitetu Obrony Robotników, potem Solidarności. Jest to narracja obecna w polskiej polityce historycznej po 1989 r.

– przypomina Bohdan Piętka.

Historyk uważa, że rezolucja Parlamentu Europejskiego z 18 września br. jest przejawem działań antyrosyjskich, wpisuje się w tę antyrosyjską narrację, antyrosyjską politykę, jaka w Europie Zachodniej jest obecna szczególnie od 2014 r., czyli od początku kryzysu ukraińskiego.

„Być może gdyby nie było kryzysu na Ukrainie, gdyby nie było sprawy Krymu, sprawy Donbasu, tej rezolucji też by nie było. Niewątpliwie ta rezolucja odwołująca się do historii jest działaniem mającym ścisły związek ze współczesnością, ze współczesnymi stosunkami Europy Zachodniej z Rosją” – sugeruje Bohdan Piętka.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Nic nowego: rezolucja PE nie wyrządzi szkody Nord Stream 2
Rosyjski ekspert: Rezolucja PE ws. II wojny światowej jest podłym zamówieniem politycznym
Tagi:
nazizm, stosunki dyplomatyczne, stosunki międzynarodowe, pakt Ribbentrop- Mołotow, UE, Rosja, Europa, II wojna światowa, historia, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz