17:56 20 Wrzesień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
3017
Subskrybuj nas na

W Sochaczewie na ulicy Spółdzielczej w samochodzie mieszka starszy mężczyzna. 71 letni Andrzej Sobieraj został wyrzucony z domu przez byłą żonę. Jedyne, co miasto mu proponuje, to noclegownia. Właściwie to nic mu nie proponuje, bo noclegowni nie posiada.

Państwo Sobierajowie rozwiedli się pięć lat temu. Nie należeli do biednych mieszkańców Sochaczewa. Na ulicy Spółdzielczej posiadają parterowy dom jednorodzinny, a w centrum miast dwupiętrową kamienicę. Na parterze mieści się sklep z odzieżą, który razem prowadzili.

Pan Andrzej po ślubie po namowach żony zrezygnował z pracy w pobliskim zakładzie już w latach osiemdziesiątych. Żona mówiła, że prowadząc razem sklep zarobią więcej. Zajął się wychowaniem syna i dostawami do sklepu. Jeździł po całej Polsce. Teraz po rozwodzie wyszedł na tym jak Zabłocki na mydle. Przy rozwodzie zawarli przed sądem umowę. Była zona zgarnia czynsz z wynajmu dwóch pięter w ich kamienicy, a pan Andrzej może za to mieszkać w jednym pokoju domu na ulicy Spółdzielczej.

Jakiś czas temu pani Lucyna straciła najemców. Uznała więc, że umowa z byłym mężem ją nie obowiązuje. Pozakładała kłódki na lodówce, pospawała bramę wjazdową i utrudniała mu coraz bardziej dotarcie do swojego mieszkania.

Dochodziło do przemocy domowej. Przemoc ta była przedmiotem sprawy, jaka toczyła się przed sądem. Pani Lucyna została uznana winną tej przemocy i postanowieniem sądu zmuszona do opuszczenia wspólnie zamieszkiwanego domu.

Komornikowi o ile dosyć łatwo przychodzi eksmitowanie biednych ludzi, z panią Lucyna do tej pory jakoś sobie poradzić nie może. W domu zmieniono wszystkie zamki. Od tego momentu po dziś, pan Andrzej mieszka pod domem w swojej dwunastoletniej Skodzie. Pomagają mu sąsiedzi. Rano może wypić herbatę, zjeść śniadanie, obmyć się u 91 letniej sąsiadki z naprzeciwka.

Modernizacja budynku Zespołu Szkół Specjalnych nr 99 w Warszawie
© Sputnik . Jarosław Augustyniak
Próbował dostać się do kamienicy, której jest współwłaścicielem. Razem ze ślusarzem sforsował dwa zamki. Przy trzecim zjawiła się żona z policją. Musiał odpuścić. Bo chociaż pan Andrzej jest współwłaścicielem to prawo chroni posiadacza, a nim aktualnie jest jego była małżonka. I tak będzie zapewne do czasu jak skończy się sprawa o podział majątku między nimi, która toczy się już kilka lat.

Noce spędzone w samochodzie odbiły się już na jego zdrowiu. Lekarz powiedział mu – bo śpi się proszę pana na leżąco a nie na siedząco.

Komornik z jakiś powodów ociąga się z wykonaniem decyzji sądu o eksmisji pani Lucyny. Burmistrz, Piotr Osiecki, twierdzi, że nie może nic zrobić i odsyła go do noclegowni dla bezdomnych w odległym o 40 km Ożarowie Mazowieckim. Tam można przyjść o godzinie 19 i opuścić noclegownię o godzinie 7 rano.

Zdesperowany pan Andrzej poprosił o pomoc Piotra Ikonowicza z Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej. Ten przyjechał, spotkał się z panią Lucyną, interweniował u komornika i w miejskim ratuszu.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„Unijna kroplówka” nie ratuje gospodarstw rolnych
Czy Polacy chcą euro – wideo
Obligacje zero procent: nowy pomysł Ministerstwa Finansów
Tagi:
prawo, sąd, bezdomni, polityka socjalna, społeczeństwo, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz