06:37 23 Styczeń 2020
Opinie
Krótki link
Autor
1289
Subskrybuj nas na

Polska powoli odchodzi od okrutnej tradycji sprzedawania żywych ryb i zabijania ich w wannie przed wigilijną kolacją. Niektórzy politycy jednak bronią tego zwyczaju.

Świat się zmienia. Już prawie wszystkie duże sieci super- i hipermarketów w Polsce wycofały się ze sprzedaży żywych karpi na święta. Nie mówiąc już o tym, że coraz więcej osób wybiera dietę roślinną bądź ogranicza spożycie mięsa w obliczu kryzysu klimatycznego.

Czas świąt powinien kojarzyć się osobom wierzącym ze wszystkimi aspektami liturgicznymi, ale również ludziom niewierzącym z rodzinnością i ciepłem. Dlatego to potworne, że właśnie wtedy masowo znęcamy się nad milionami karpi

– powiedziała w rozmowie z z agencją Newseria Lifestyle aktorka Maja Ostaszewska, od lat walcząca o prawa zwierząt w Polsce.

Poseł partii rządzącej Tadeusz Cymański ma jednak inne zdanie na ten temat.

Podczas Porannej Rozmowy w RMF FM 20 grudnia poseł PiS zadeklarował, że kupi żywego karpia, a zabiciem ryby zajmie się jego najmłodszy syn.

W tym roku sieci Selgros i Auchan zadeklarowały, że zaprzestaną sprzedaży żywych karpi. Pod wpływem protestów inicjowanych przez Fundację „Viva!” także Kaufland ogłosił, że od 2020 skończy z tą praktyką.

Tradycja jedzenia karpia na Wigilię nie jest długa – jak podaje „Wprost”, przez ostatnie 900 lat ryba ta pojawiała się i znikała ze świątecznego menu.

Jeszcze niedawno była obecna na stałe jedynie w żydowskim menu, zaś na polskich wigilijnych stołach zagościła w PRL. Natomiast zwyczaj przynoszenia żywej ryby do domu zrodził się na początku XX wieku, w czasach, kiedy nie było nowoczesnych lodówek. W XXI wieku powoli odchodzi się od praktyki zabijania karpia w wannie w prywatnej łazience.

Zaczęto zwracać większą uwagę na cierpienie zwierząt, które najpierw przenoszone są w reklamówkach, później giną, by tradycji stało się zadość.

Sąd Najwyższy już w grudniu 2016 r. w precedensowej sprawie orzekł, że transportowanie i przetrzymywanie ryb bez wody (np. w foliowych torbach), może wyczerpywać znamiona znęcania się nad nimi. Sąd pokreślił m.in.: „Ryby, co nie ulega wątpliwości, są kręgowcami i w związku z tym, jak wskazał ustawodawca, są zdolne do odczuwania cierpienia i podlegają ochronie przewidzianej w ustawie”.

– To jest kompletnie absurdalne znęcanie się nad rybami – potwierdziła Maja Ostaszewska, która wspiera działania fundacji.

Zwłaszcza że karpie są rybami mocno rozwiniętymi. Mają rozwinięty systemem nerwowy i posiadają zakończenia nerwowe, a więc trzeba sobie powiedzieć otwarcie – odczuwają ból i stres. Ludzie przez cały rok kupują ryby w płatach lub filetowane. Dlaczego więc nagle decydują się na kupno karpi zadręczanych w małych basenach, a potem sami trzymają je w wannach?

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Rybka bierze? I to jak! Gigantyczne karpie z Astrachania – wideo
Karpie, amury i szczupaki rzucają się na przynętę bez opamiętania – wideo
Świąteczny karp: poszukiwany żywy lub martwy?
Tagi:
prawa zwierząt, Wigilia, supermarket, potrawy, karp, Tadeusz Cymański, Boże Narodzenie, święta
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz