05:28 22 Styczeń 2020
Opinie
Krótki link
Autor
14652
Subskrybuj nas na

Warszawa nie zaprosiła Władimira Putina na uroczystości upamiętniające 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej. Jeśli Rosja zaprosi prezydenta Polski do Moskwy na Dzień Zwycięstwa 9 maja 2020 roku, czy Andrzej Duda przyjedzie do rosyjskiej stolicy?

Co zmieniło się w 2019 roku w polsko-rosyjskich stosunkach? Czy jest jakaś nadzieja na pozytywne zmiany na linii Moskwa-Warszawa? Jak ogromny sukces w wyborach na Ukrainie Wołodymyra Zełenskiego wpływa na politykę wschodnią Polski? Po co Warszawie „dywersyfikacja gazu po-polsku”, skoro z Niemiec popłynie rosyjski gaz?

Na te i inne pytania komentatora Sputnik Polska Leonida Swiridowa odpowiada kandydat nauk historycznych, starszy pracownik naukowy Instytutu Globalnej Gospodarki i Stosunków Międzynarodowych im. Primakowa Rosyjskiej Akademii Nauk Dmitrij Oficerow-Bielskij.

— Na ostatnim szczycie NATO w Londynie prezydent Polski Andrzej Duda radykalnie zmienił retorykę, mówiąc, że Rosja nie jest już wrogiem dla Polski, ale partnerem, a nawet sąsiadem. Wypowiedź polskiego lidera wywołała w Rosji wiele komentarzy, z których większość sprowadzała się do stwierdzenia: „nie wierz własnym uszom”. Czy nowa linia polityczna Warszawy to nowe polecenie z Waszyngtonu?

Dmitrij Oficerow-Bielskij
© Sputnik . Maksim Blinow
Dmitrij Oficerow-Bielskij

— Niewątpliwie nie, to nie polecenie z Waszyngtonu, choć polscy politycy niezależnie od tego, którą część sceny politycznej reprezentują, zasadniczo koordynują swoje działania z Waszyngtonem.

Teraz jest to bardziej skomplikowane, ponieważ administracja Donalda Trumpa nie jest zbyt kompetentna w polityce międzynarodowej i nie kieruje się niezbędnym wyznaczeniem celów w bardzo wielu kwestiach. W tym przypadku należy jednak zwrócić uwagę na polsko-amerykańskie więzi.

Rosja w wypowiedzi prezydenta Andrzeja Dudy została przedstawiona jako partner i sąsiad, ale amerykański kontyngent w Polsce nadal jest powiększany, a polski premier Mateusz Morawiecki w sierpniu jednoznacznie zadeklarował gotowość Polski do rozmieszczenia na swoim terytorium amerykańskich pocisków średniego zasięgu z głowicami jądrowymi (gdy pojawią się na uzbrojeniu). Praktyczne działania polskiego kierownictwa demonstrują bardzo nieprzyjazne intencje.

Polskiemu kierownictwu często trudno jest wyjaśnić europejskim partnerom swoje stanowisko wobec Rosji. Swego czasu (w latach 2006-2008) Polska w pojedynkę zablokowała zawarcie umowy Rosja-UE. W Europie ogólnie uważa się stanowisko Polski za prowokacyjne i niekonstruktywne. Dlatego słowa Andrzeja Dudy o partnerstwie z Rosją powinny po prostu zrównoważyć już istniejący wizerunek.

— Czy dojdzie do realnej zmiany linii politycznej Warszawy wobec Kremla?

— Niestety nic tego nie zapowiada. Aby polsko-rosyjskie stosunki miały pozytywny wydźwięk przede wszystkim musi nastąpić poważna poprawa stosunków między Moskwą a Waszyngtonem. Było już tak na początku lat 2000, kiedy między prezydentami Władimirem Putinem i Georgem W. Bushem pojawiło się nawet coś na kształt przyjaznych relacji.

Polska polityka natychmiast zwróciła się w stronę współpracy z Rosją, prezydenci znaleźli wspólny język i były to chyba najlepsze lata w najnowszych stosunkach między obu krajami. Stosunki ponownie się pogorszyły po tym, jak Rosja sprzeciwiła się amerykańskiej inwazji na Irak, a następnie stopniowo pogarszały się wraz z rosnącym napięciem w rosyjsko-amerykańskich stosunkach. Dodatkowo polskie poparcie dla pomarańczowej rewolucji na Ukrainie miało również negatywny wpływ.

Teraz pozytywny rozwój stosunków z Rosją nie należy do zadań polskich władz.

Pomimo ciągłego mówienia o rosyjskim zagrożeniu i agresywnej polityce Kremla, polskie kręgi polityczne doskonale zdają sobie sprawę z tego, że w rzeczywistości państwu nic nie zagraża, czyli można dalej prowokować Moskwę współpracą wojskową ze Stanami Zjednoczonymi, stanowiskiem w kwestii gazowej itp.

— Czy zgadza się Pan z tezą, że polityka wschodnia Polski na Ukrainie poniosła klęskę wraz z dojściem do władzy nowego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego? Jak zmieni się wpływ Polski na Ukrainie, jeśli zostaną wdrożone porozumienia mińskie w sprawie Donbasu?

— Wołodymyr Zełenski jest na razie osobą, o której trudno coś powiedzieć jako o polityku. Jeśli tak będzie dalej, to do końca jego kadencji nie dowiemy się, co to takiego. Próbuje lawirować między większością, która nie chce bratobójczej wojny, a kryminalizowanymi nacjonalistami, będącymi aktywną mniejszością.

Zatrzymanie nacjonalistów, weteranów operacji wojskowej na wschodzie kraju w związku z zabójstwem dziennikarza Pawła Szeremeta może być początkiem skomplikowanego procesu uzdrawiania społeczeństwa, a może okazać się jedynie epizodem.

Sądzę, że polityka wschodnia Polski na Ukrainie poniosła klęskę znacznie wcześniej niż Wołodymyr Zełenski objął rządy. Petro Poroszenko prowadził politykę umacniania nacjonalizmu, która czerpała inspirację z nazizmu, czystek etnicznych oraz ludobójstwa Żydów i Polaków. To wtedy polscy politycy musieli ogłosić, że Ukraina, przywiązana do takich przykładów przeszłości, nigdy nie stanie się członkiem UE.

Jednocześnie bardzo trudno jest mówić o realizacji porozumień mińskich. Kijów, zarówno za poprzednich władz, jak i aktualnych nie planuje wdrożyć tych umów. Stronę ukraińską zachęca do tego Waszyngton, która nie uczestniczy w formacie normandzkim, ale najwyraźniej jest gotów przystąpić do procesu negocjacji w sprawie ukraińskiej.

Czy rozszerzenie składu uczestników negocjacji będzie miało pozytywny wpływ na proces pokojowy? Oczywiście, że nie. Oznaczałoby to, że wszystkie poprzednie umowy muszą zostać zrewidowane, wrócić do punktu zerowego bez żadnych gwarancji, że będzie możliwe znalezienie nowych rozwiązań, które będą pasować każdemu i które zostaną wdrożone.

— Po co PGNiG rezygnuje z umowy gazowej z Gazpromem? Przecież „dywersyfikacja po polsku” będzie polegać na tym, że z Niemiec do Polski popłynie rosyjski gaz?

— Istnieje kilka uzasadnionych powodów, jeśli weźmiemy pod uwagę interesy Polski. Dlatego źródeł tego stanowiska należy szukać poza Polską. Ale nie w Berlinie, który dzięki takim decyzjom Warszawy umocni swoją pozycję europejskiego dystrybutora rosyjskiego gazu, albo w Waszyngtonie, ponieważ polityka amerykańska ma na celu zablokowanie jakichkolwiek powiązań energetycznych między Rosją a Europą.

Zazwyczaj Stany Zjednoczone w takich sprawach oferują umowy pakietowe, w których ceny gazu mogą być powiązane z kosztami amerykańskiej broni dostarczanej do Polski, gwarancjami inwestycyjnymi i wiele więcej, aż do udziału polskiego wojska w interwencjach USA za granicą.

Właśnie tak nabyto w 2003 roku 48 myśliwców F-16, umowa pakietowa przewidywała udział Polski w misji w Afganistanie i gotowość do udziału w interwencji w Iraku.

— Prezydent USA Donald Trump nie przybył do Warszawy 1 września, chociaż polskie władze naprawdę liczyły na wizytę amerykańskiego przywódcy. 27 stycznia - 75. rocznica wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz-Bikrenau w Oświęcimiu – Putin i Trump najprawdopodobniej będą razem w Izraelu, a nie w Polsce. Dlaczego Warszawa tak bezsensownie demonstruje zarówno rusofobię, jak i antysemityzm?

— W Polsce funkcjonuje przekonanie, że jest ona ważnym partnerem dla Stanów Zjednoczonych.

Faktycznie tak jest, a to znaczenie będzie jeszcze większe po wycofaniu się Wielkiej Brytanii z UE. Nie oznacza to jednak, że Waszyngton czuje się zobowiązany do okazywania szacunku sojusznikom, a konsekwencje ostatniego huraganu na Florydzie dla Donalda Trumpa są zdecydowanie ważniejsze niż udział w polskich żałobnych uroczystościach.

Jeśli chodzi o niezaproszenie Władimira Putina, była to głupota, którą trudno komentować z racjonalnej perspektywy.

— Jeśli Rosja zaprosi polskiego prezydenta do Moskwy na obchody Dnia Zwycięstwa 9 maja 2020 r., czy Duda przyjedzie do rosyjskiej stolicy?

— Z punktu widzenia symetrycznego rozwiązania logiczne jest, aby prezydent Andrzej Dudu nie był zaproszony do Moskwy. Myślę, że tak będzie, zwłaszcza, że Dudzie byłoby trudno się zgodzić, ale łatwo odmówić.

Osobiście wydaje mi się jednak, że symetryczne działania w relacjach z Polską są nieobowiązkowe. Jesteśmy ogólnie bardzo asymetrycznymi krajami pod względem skali.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

ABW: oszczerstwo – prosta droga do kompromitacji
„Nowa okupacja”: Krzysztof Bosak czasami coś palnie...
Polska zakazała dziennikarzowi Leonidowi Swiridowowi wjazdu do Schengen do 2020 roku
Mówi Moskwa. Co Pan Borusewicz NA TO?
Putin skomentował groźby pod adresem dziennikarzy Sputnika Estonia
Tagi:
rusofobia, Zwycięstwo, ABW, stosunki, współpraca, Andrzej Duda, Władimir Putin, Donald Trump, Rosja, USA, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz