03:27 12 Sierpień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
1321
Subskrybuj nas na

Kończący się 2019 rok przyniósł chyba nie tyle jakieś przełomowe wydarzenia, ale raczej kontynuację procesów rozpoczętych już wcześniej. Czy jakieś szczególne momenty warte były odnotowania w dziedzinie spraw międzynarodowych i polskiej polityki zagranicznej?

Zastanawia się nad tym znany polski politolog dr Mateusz Piskorski w rozmowie z red. Igorem Stanowem.

— Koniec roku to czas tradycyjnych podsumowań. Czy są jakieś wydarzenia międzynarodowe, które uważa Pan za szczególnie istotne, może przełomowe w 2019 roku?

— W sumie na tak postawione pytanie będziemy mogli sensownie odpowiedzieć wyłącznie z pewnej perspektywy czasowej, a zatem za kilka dobrych lat. Ale jeśli miałbym obstawiać, czysto subiektywnie, to uważam, że w sumie rok 2019 przyniósł kontynuację pewnych procesów trwających już od paru lat. Niektóre z nich uległy intensyfikacji, inne osłabły, jeszcze inne przeszły drobną korektę.

— Jakie to procesy?

Słupek graniczny Europy i Azji na Uralu
© Sputnik . Jekaterina Własenko
— Mamy cały czas ewolucję stosunków międzynarodowych w kierunku świata wielobiegunowego.

Najważniejsi gracze się nie zmieniają, ale trochę inne są akcenty. 2019 rok to kolejny rok przesuwania się tych akcentów na Wschód. Na tegorocznym jesiennym posiedzeniu Klubu Wałdajskiego z udziałem prezydenta Władimira Putina po raz pierwszy dyskutowano przede wszystkim o Azji, o perspektywach współpracy i rozwoju na tym kontynencie. Geopolitycznie środek ciężkości jest już właśnie tam.

Kluczowe znaczenie mają już dziś relacje na linii Moskwa–Pekin i Pekin–Waszyngton.

Europa ulega marginalizacji, staje się – niestety – coraz bardziej peryferyjna. W sumie robi to na własne życzenie, jest niezdecydowana i pogrążona w drugorzędnych konfliktach…

Mateusz Piskorski
© Zdjęcie : Igor Stanow
Mateusz Piskorski

— Czyli można uznać, że sprawy wschodnioeuropejskie są gdzieś na marginesie światowych procesów?

— Nie do końca. Bardziej miałem na myśli Unię Europejską jako blok, który chyba coraz bardziej traci szansę, by stać się jakąś samodzielną alternatywą, biegunem w stosunkach międzynarodowych. Traci ją nie tyle w wyniku Brexitu, ale raczej wskutek własnego braku elastyczności.

No i też w jakimś stopniu konsekwentnego wyprowadzania z Europy – cywilizacyjnego, prawnego, geopolitycznego – takich krajów środkowoeuropejskich, jak Polska. Oczywiście, prezydent Emmanuel Macron, minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas i kilku innych europejskich polityków wzywa do pogłębienia integracji, ale to wszystko słowa, które trafiają w jakąś próżnię.

A co do spraw wschodnioeuropejskich, Ukraina chyba schodzi powoli z agendy ważnych problemów międzynarodowych. Z jednej strony sprzyja temu wybór Władimira Zełeńskiego na prezydenta i wynik wyborczy jego partii w wyborach parlamentarnych. Z drugiej – nikt nie jest gotów do ponoszenia finansowej odpowiedzialności za skutki tego, co wydarzyło się tam w 2014 roku.

Moim zdaniem, rok 2019 pokazał pewne zmęczenie sprawą ukraińską na arenie światowej. Ważnym wydarzeniem było, oczywiście, ostatnie spotkanie w formacie normandzkim, ale też – zwróćmy uwagę – nie wywołało ono jakichś szczególnych emocji.

Jeszcze ważniejsze wydarzenie, bo pokazujące pewien trend, miało miejsce w ostatnich tygodniach. Chiński inwestor ostatecznie przejął ukraińskie zakłady Motor-Sicz, co pokazuje, że Amerykanie odpuszczają powoli Ukrainę. Przypomnę, że jeszcze niedawno stosowali wszelkie formy dopuszczalnych i niedopuszczalnych nacisków w tej sprawie na władze w Kijowie. Dziś okazuje się, że Waszyngton spuścił z tonu.

Wygląda na to, że projekt przekształcenia Ukrainy we wschodnioeuropejski protektorat przestał być uznawany za priorytet w administracji amerykańskiej

— A jak na tym tle kształtuje się polska polityka zagraniczna?

— W obliczu tych procesów globalnych, o których wspomniałem, wygląda na to, że przed Warszawą stoi bardzo istotny wybór. Albo obrażać się na rzeczywistość i kontynuować linię obraną przed laty, to znaczy iść na pełną konfrontację przeciwko Rosji, a ostatnio też Chinom. Albo zacząć się zastanawiać nad koniecznością mądrej, wielowektorowej polityki zagranicznej, trochę na wzór Węgier Viktora Orbana.

Wiele wskazuje na to, że na przykład w Kancelarii Prezydenta te nowe realia są rozumiane. Inna rzecz, czy ze zrozumienia będą wynikały jakieś praktyczne wnioski.

Wydaje się, że Polska jest dziś zagrożona przez taką postawę donkiszoterii – większość krajów już zrozumiała nowe otoczenie i reguły gry, a Polska pozostaje pod wpływem starych, archaicznych już dziś dogmatów.

Pytanie, czy jest to wybór wynikający z ignorancji i rozdętego mesjanizmu, czy efekt wytycznych zewnętrznych, wyjścia z założenia, że pomimo przeniesienia punktu ciężkości w inny obszar świata, warto mieć w odwodzie kraj skłócony z Rosją i Niemcami w Europie Środkowej.

— Czyli widzi Pan nowe realia, nowe zasady polityki globalnych graczy wobec Polski i Europy Środkowej?

Zdecydowanie. Rok 2019 pokazał, że bezalternatywny zdaniem rządzących „partner strategiczny”, którego oni lokują w Waszyngtonie, skoncentrowany jest przede wszystkim w regionie na realizacji swoich ekonomicznych interesów. To było wyraźnie widoczne choćby w sprawach zakupu amerykańskiego uzbrojenia, komercyjnych warunków powstania nowych baz wojskowych czy wreszcie działań na rzecz uczynienia z Polski dystrybutora amerykańskiego gazu skroplonego w Europie, zresztą zakończonych niepowodzeniem.

Rok 2019 to też w tym kontekście zmierzch polskich marzeń o stworzeniu proamerykańskiego bloku państw znanego jako Trójmorze.

Nikt już dziś taką koncepcją nie jest szczególnie zainteresowany, choćby z tej prostej przyczyny, że Warszawa ma tu niewiele do zaproponowania.

Szczególnie w sytuacji, gdy sama zmarginalizowała się w formacie 16+1 i zrezygnowała z uczestnictwa w największym projekcie infrastrukturalnym świata, jakim jest chiński pomysł „Jednego pasa, jednej drogi”.

Ale powtarzam: wypowiedzi niektórych polskich polityków z ostatnich miesięcy pokazują, że jest już jakieś zrozumienie problematycznej sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy.

A to już postęp.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Jak się żyje Polakom w „państwie dobrobytu”? – wideo
Czy Polacy chcą euro – wideo
Rocznica przy grobie generała Jaruzelskiego – wideo
ABW: oszczerstwo – prosta droga do kompromitacji
Duda powinien żądać dymisji szefa ABW
Tagi:
Jeden Pas, Jedna Droga, Chiny, polityka zagraniczna, Nowy Rok, USA, stosunki polsko-ukraińskie, stosunki polsko-rosyjskie, stosunki międzynarodowe, Rosja, Warszawa, Polska, Trójmorze
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz