12:46 02 Grudzień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
170
Subskrybuj nas na

Święta Bożego Narodzenia to okazja do zastanowienia się, jak je obchodzić, żeby nie nabrać dodatkowych kilogramów. Dla niektórych jest to również doskonała motywacja, aby zacząć jeść ze zdrowym rozsądkiem.

O zdrowej relacji z pożywieniem w rozmowie ze Sputnikiem opowiedział dietetyk kliniczny, trener personalny, autor książki „Projekt: Zdrowe życie” Michał Wrzosek.

Przed świętami Bożego Narodzenia nie mogę nie zapytać: na wigilijnym stole jest wiele dań, jak się nie przejeść?

– Najważniejsze jest zrozumienie zdrowych zasad na co dzień. Mam na myśli, że jeżeli przez większą część roku my odżywiamy się po prostu zdrowo, dbamy o to, co jemy i ile jemy, to te trzy dni świąteczne nie są w stanie wpłynąć negatywnie na nasze efekty sylwetki, samopoczucie i też zdrowie. Po prostu to nie jest możliwe. Problem niestety jest taki, że większość osób, czując już to rozluźnienie świąteczne, dużo wcześniej zaczyna "świętowanie", mamy np. spotkania ze znajomymi i przez to od początku grudnia jemy już więcej niż zwykle. A jednocześnie po świętach zostaje nam dużo jedzenia, którego nie lubimy marnować i zaczynamy intensywnie jeść po świętach. Potem jeszcze na koniec grudnia mamy Sylwestra, Nowy Rok i tak naprawdę nie trzy świąteczne dni są problemem, a to, że cały miesiąc mamy zbyt dużą ilość jedzenia w porównaniu do tego, co jemy zwykle.

Co zrobić, żeby się nie przejadać? Po pierwsze jeść ze zdrowym rozsądkiem, czyli to, że możemy zjeść sernik, nie oznacza, że musimy zjeść od razu całą blachę czy tacę tego sernika. Naprawdę jeden kawałek sernika smakuje tak samo dobrze jak cała blacha ciasta. Myślę, że taka zasada zdrowego rozsądku jest najbardziej wskazana w takim okresie jak święta, bo to na pewno nie jest czas, kiedy musimy kurczowo pilnować się jakiejś swojej określonej normalniej diety, ale nie powinniśmy nigdy popadać z jednej skrajności w drugą. Powinniśmy jeść, a nie się dosłownie obżerać.

– Jakie dania świąteczne to ryzyko zyskania dodatkowych kilogramów?

– Nie ma takiego dania na świątecznym stole, od którego magicznie przytyjemy. Bo my tyjemy tylko i wyłącznie w momencie, gdy dostajemy więcej kalorii, niż wydatkujemy każdego dnia. Więc jeżeli zaczynamy jeść za dużo, to wtedy doprowadzamy do tego, że tyjemy. Jeden kilogram tkanki tłuszczowej to 7300 nadprogramowych kilokalorii. I jeśli zjemy 7300 kilokalorii więcej, niż potrzebujemy, to przytyjemy 1 kilogram. Na przykład właśnie po świętach. Nie ma czegoś takiego, że po serniku przytyjemy bardziej, po makowcu mniej, a po rybie w galarecie najmniej. Wszystko tak naprawdę zależy od tego, ile zjemy. Oczywiście te posiłki, które mają w małej objętości dużą ilość kilokalorii, najbardziej predysponują nas do tego, że otrzymamy za dużo tych kalorii.

Styczeń to świetny czas na motywację

Zwiedzające oglądają prezenty noworoczne i pamiątki w Ogólnorosyjskim Centrum Wystawowym w Moskwie.
© Sputnik . Vladimir Astapkovich
Chyba dlatego wielu ludzi decyduje się rozpocząć nowe życie po 1 stycznia...

– Początek stycznia i tak naprawdę pierwsze trzy miesiące roku to w mojej branży jest największa sezonowość, możemy tak to nazwać. Myślę, że to wynika trochę z tego, o czym powiedziałem na samym początku. My po prostu rzeczywiście w grudniu tyjemy z tego względu, że przez cały miesiąc jemy za dużo. No i potem w styczniu jak na siebie patrzymy w lustro, nie jesteśmy zadowoleni z tego, jak wyglądamy. I stąd też ta styczniowa motywacja, bo ciężko znaleźć inny konkretny miesiąc w ciągu roku, gdzie jest tyle okazji: na początku – na koniec listopada – mamy Andrzejki, potem Mikołajki, potem Wigilię w pracy, Wigilię ze znajomymi, potem Sylwester i Nowy Rok. To są kompilacje dni, kiedy jemy zupełnie inaczej i najczęściej spożywamy więcej alkoholu niż zwykle.

Myślę, że jest ogromna moda na te styczniowe postanowienia. Ja z kolej powtarzam, że jeżeli chcemy zacząć, nie ma to czekać na ten okres po świętach. Tak naprawdę już dzisiaj powinniśmy wprowadzać jakieś nawet najmniejsze zmiany, dosłownie zrobić więcej kroków w ciągu dnia, a nie czekać na jakąś konkretną datę. Bo z reguły przepalamy tę motywację potem bardzo szybko. Lepiej stopniować te kroki w kierunku lepszej diety, lepszego zdrowia, niż umawiać się ze sobą, że wszystko zmienimy 1 czy 2 stycznia, bo to po prostu najczęściej nie wychodzi. My nie lubimy zbyt dużej ilości zmian na raz.

Nie odkurzamy, więc przytyjemy

Jak jeszcze dwa lata temu napisał Newsweek, ponad 60 proc. mężczyzn i blisko połowa kobiet w Polsce cierpi na nadwagę lub otyłość (Polska zajmuje siódme miejsce w Europie). Jak można to wyjaśnić?

– Ten problem wynika z dwóch rzeczy. Na przestrzeni ostatnich lat zmieniły się dwa aspekty. Po pierwsze my coraz mniej się ruszamy z tego względu, że nie musimy iść do sklepu po zakupy, bo możemy zamówić sobie online albo zamówić sobie dowóz do domu pizzy czy innych produktów. Nie musimy iść do banku załatwiać spraw, bo robimy to w bankowości internetowej. Nie wchodzimy po schodach, bo mamy windę, nawet nie odkurzamy, bo mamy coraz częściej automatyczny odkurzacz, nie zmywamy, bo mamy zmywarkę już w każdym domu. Ten rozwój technologii ułatwił nasze życie, ale też spowodował to, że my dosłownie z roku na rok spalamy w ciągu dnia coraz mniej kalorii. Coraz mniej tej energii zużywamy na czynności, gdzie nasze mamy czy babcie musiały ciężko pracować i stąd kiedyś ten problem nadwagi i otyłości był mniejszy.

Astronauta
© Fotolia / Vadimsadovski
A drugi problem leży po stronie jedzenia. W dzisiejszych czasach, nawet o 22 w niedzielę, możemy sobie zejść na dół do „Żabki” i kupić sobie czekoladę, hamburgera czy frytki i to jedzenie po prostu jest wszechobecne. Kiedyś nie było takiej ilości sklepów, nie było takiej dostępności produktów. No i oczywiście nie było tej przetworzonej żywności. O ile rzeczywiście na rynku pojawia się w ostatnim czasie coraz więcej zdrowych produktów, cały czas pojawia się też ogrom niezdrowych, łatwo dostępnych produktów – to są czipsy, czekolada, lody, batoniki.

W takim razie czym, według Pana, jest zdrowa relacja z pożywieniem?

– My jesteśmy świadomi, że jedzenie warzyw, owoców, orzechów to jest to, co rzeczywiście powinniśmy jeść na co dzień. Z kolei hamburgera, czekoladę, inną przetworzoną żywność też możemy zjeść, ale raz na jakiś czas. Dla większości osób niestety zajadanie się kajzerkami z żółtym serem i majonezem to jest coś normalnego, a zjedzenie sałatki to jest coś nienormalnego, coś dziwnego, to jest poczucie straty czegoś. I moim zdaniem to jest właśnie zła relacja z jedzeniem, gdzie my, zaczynając zdrowy styl życia, nie uświadomimy sobie najpierw, że w głowie musimy przestawić sobie myślenie o tym, co znaczy normalne jedzenie, a co nie powinno oznaczać normalnego jedzenia.

Посмотреть эту публикацию в Instagram

A Ty co wybierasz🤔 Ból brzucha, depresję, zwiększone ryzyko chorób cywilizacyjnych, brak energii i nadwagę❌ Czy... Projekt Zdrowe Życie, dobre nawyki, wymarzoną sylwetkę, pewność siebie i doskonale samopoczucie✅ Czekam na odpowiedz w komentarzu🙏 👉 https://projektzdrowezycie.pl Tylko dziś (do 23.59) w dniu darmowej dostawy oszczędzasz 15 zł, bo nie zapłacisz za przesyłkę📭 Projekt: Zdrowe Życie to książka, która powinien przeczytać każdy, komu zależy na własnym zdrowiu. Wskazówki, którymi się z Tobą dzielę, to nie moje “widzimisię”, a wiedza poparta badaniami naukowymi i moim 7-letnim doświadczeniem. Czy warto? Nie mi to oceniać, niech wypowiedzą się czytelnicy👩‍🦰👱‍♂️ Opinia Klaudii: Cześć Michał. Chciałabym Ci bardzo podziękować za książkę masa ciekawych i przydatnych informacji, wszystko logicznie wyjaśnione i poparte badaniami. Super żałuję tylko, że nie wydałeś jej 10 lat temu, kiedy to jeszcze męczyłam się na dietach głodowych. Wydanie książki też jest piękne, przepisy super i ogólnie bardzo motywuje. Także gratulacje i tak trzymaj liczę na kolejne książki. Opinia Pawła: Świetna książka, szczegółowo wyjaśniająca jak zdrowo żyć i jaką dietę najlepiej stosować. Autor podaje, że porady zawarte w książce są na podstawie ponad 400 badaniach naukowych i swojego kilkuletniego doświadczenia, jednak nie jest to pozycja czysto naukowo - raczej popularnonaukowa, napisana przystępnym językiem. Polecam! Na zdrowie #projektzdrowezycie #michalwrzosek #zdrowianiekupisz #dietawrzoska #ksiazka #książka #dieta

Публикация от Michał Wrzosek (@michal_wrzosek)

Dieta nie powinna mieć początku i końca

Jaka jest główna formuła Pana projektu „Zdrowe życie” – książki pod takim tytułem? O ile zrozumiałam, sprzeciwia się Pan sztywnemu ograniczaniu lub wzmocnionej aktywności sportowej. A jak znaleźć złoty środek?

– Myślę, że po pierwsze to jest robienie małych zmian każdego dnia. Chodzi o to, żeby każdego dnia, albo w każdym tygodniu, albo raz w miesiącu – to zależy od osoby – zrobić coś w kierunku lepszego zdrowia, na przykład przestać pić słodzone napoje, przestać pić soki, zacząć pić więcej wody, zielonej herbaty czy nawet czarnej kawy. Przestać pić soki owocowe, a zacząć jeść całe owoce.

W jednym z wywiadów opowiadał Pan o zasadzie 90/10, czyli 90 proc. naszego zapotrzebowania energetycznego mają stanowić produkty nieprzetworzone, pozostałe 10 proc. kalorii możemy dostarczać z mniej dietetycznych produktów. Na ile jest to łatwe do zrealizowania?

– To jest bardzo trudne i jest powiązane z tą zdrową relacją z jedzeniem, której w dzisiejszych czasach wielu ludzi po prostu nie ma. Wiele osób nie rozumie tego, że zjedzenie właśnie kawałka sernika, o czym mówiłem na temat diety w święta, a całej formy sernika to jest ogromna różnica. To ma negatywne skutki i dla naszego zdrowia, i samopoczucia, i sylwetki. Bo gdy tych kalorii ogólnie w diecie będzie za dużo, będziemy rzeczywiście wtedy grubsi. Ja, współpracując z wieloma osobami, często polecam im najpierw konsultację z psychologiem i pracę właśnie tutaj - nad współrelacją z jedzeniem, bo to nie jest problem dla mnie, by przygotować plan, który będzie zdrowy, ale problem pojawi się potem z jego realizacją. Bo wiele osób przy jednej najmniejszej nawet porażce już się poddaje, potem z jeszcze większymi wyrzutami sumienia i poczuciem winy zaczyna od nowego tygodnia.

Jak kiedyś Pan powiedział w mediach, dieta nie powinna mieć początku i końca. To nie jest coś, co ma termin ważności czy określony czas realizacji. Dlaczego nazywa się to właśnie dietą, a nie sposobem odżywiania?

– To jest sposób odżywiania, jak najbardziej, dobrze Pani to ujęła. Dieta jest bardzo modnym słowem w dzisiejszych czasach. Sposób odżywiania jest bardzo ważny dla naszego zdrowia, ale niestety tego zdania wiele osób nie zrozumie, bo nie wie, czym on jest. Nawet jeżeli jemy w McDonalds, to też jest dieta, ale zła dieta. A jak jemy nieprzetworzone produkty w odpowiednich ilościach, to też jest dieta, to ta dobra dieta. Więc każdy nasz sposób jedzenia to jest właśnie nasza dieta, o którą powinniśmy zadbać.

W drugiej części wywiadu Michał Wrzosek opowiada, dlaczego najłatwiej zacząć chudnąć w styczniu

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Co z tym glifosatem? Czym jeszcze zaskoczy nas kasza gryczana
Do czego może doprowadzić regularne jedzenie kaszy owsianej
Jedzenie wywołujące bezsenność
Media: Lider Korei Północnej szykuje przykry prezent świąteczny dla USA
Tagi:
ciało, waga, jedzenie, dieta, Sylwestr, święta
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz