11:47 09 Kwiecień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
2177
Subskrybuj nas na

Jeśli rok 2019 był dla rządzących rokiem świadomości zagrożeń gospodarczych, to rok 2020 będzie pierwszym rokiem uświadomienia sobie procesów ekonomicznych przez obywateli – taka jest percepcja polskiej gospodarki u progu nadchodzącego Nowego Roku w opinii prof. Mariana Nogi.

Wskaźniki rozwoju ekonomicznego Polski w tym roku wyraźnie świadczą o tym, że stan gospodarki jest całkiem zadowalający. Prognozy także nie budzą poważniejszych obaw: dowodem tego jest chociażby zrównoważony budżet na przyszły rok. Jak ogłosił premier Mateusz Morawiecki, będzie to „najlepszy budżet ostatnich 30 lat”.

Sputnik Polska zwrócił się do prof. Mariana Nogi z Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu z prośbą o skomentowanie sytuacji gospodarczej kraju i przedstawienie prognoz na przyszłość. Publikujemy jego wypowiedź w całości.

Ja bym nazwał ten rok 2019 rokiem uświadomienia sobie przez rządzących kilku zagrożeń gospodarczych, czego wcześniej nie było. Tuż po wyborach do Sejmu i Senatu jednak to powiedziano.

Po pierwsze, uświadomiono sobie, że będzie spowolnienie gospodarcze, i to padło z ust wszystkich przedstawicieli partii rządzącej i rządu. Kilka razy wypowiadałem się na ten temat w polskich mediach, że ja to widzę trochę w ciemniejszych kolorach, bo nawet wzrost PKB według moich obliczeń i wskaźników fundamentalnych w roku 2020 może być poniżej 3%. Zresztą Międzynarodowy Fundusz Walutowy też już dwukrotnie obniżał zapowiadane przez Polskę 3-4%.

Z inflacją się walczy, kiedy ona nadchodzi

Druga sprawa – uświadomiono sobie, że zaczęła dość mocno rosnąć inflacja w Polsce. Co, oczywiście, nie jest trendem światowym, bo w okresach spowolnienia ceny spadają, a nie rosną. To jest dość istotna konstatacja, bo znajdujemy się w troszeczkę innej sytuacji niż inne kraje europejskie, gdzie inflację widziano i z inflacją walczono. Myśmy tego nie robili. Na tę inflację złożyło się wiele przyczyn. Są to transfery socjalne, wzrost cen prądu, wzrost płac. Po prostu inflacja musiała wybuchnąć. Jako członek Rady Polityki Pieniężnej z sześcioletnim stażem wiem jedno: z inflacją się nie walczy, jak ona już występuje. Z inflacją się walczy, kiedy ona nadchodzi. Czyli należy podejmować działania w sposób wyprzedzający. Tego w Banku Centralnym nie zrobiono. W związku z tym teraz, gdy wszyscy na świecie będą obniżać stopy procentowe, Narodowy Bank Polski będzie musiał utrzymywać te stopy na niezmiennym poziomie. W Wielkiej Brytanii, Szwecji, Danii, gdzie nie ma euro, stopy procentowe będą spadały. I to jest druga konstatacja uświadomienia sobie, że mamy inflację.

Nasz budżet to żaden cymes

I trzecia sprawa to jest sprawa budżetu. Projekt zakłada budżet zrównoważony. To nie jest żaden cymes. Dlatego że w sytuacji, kiedy gospodarka pędzi, kiedy gospodarka jest w okresie prosperity, kraje mają nadwyżki w budżecie. To nie jest coś nadzwyczajnego, wręcz przeciwnie, państwa powinny te nadwyżki mieć. Takich państw, które mają nadwyżki, jest w Europie 12. Myśmy ciągle byli na deficycie. I teraz zaproponowanie budżetu zrównoważonego na rok 2020 jest czystą mrzonką. Ja nie chcę powiedzieć, że fikcją, bo rok się jeszcze nie zaczął, ale to mrzonka. Ale najgorsza sprawa będzie w 2021 roku.

Ciągle to mówiłem i powtarzam, że ludzi, społeczeństwa trzeba uczyć ekonomii w taki sposób, że dzień dzisiejszy jest ważny, ale najważniejszy jest dzień jutrzejszy, przyszłość naszych dzieci, naszych wnuków. A o tym się nie myśli. Tego jeszcze nie zrobiono.

Prognoza? Ludzie zaczną wreszcie myśleć

Co nas czeka w roku 2020? W 2020 roku czeka nas mimo wszystko budżet niezrównoważony, czyli dalsze powiększanie długu publicznego. Inflacja, najprawdopodobniej, będzie zahamowana. Ekonomiści to rozumieją, ale zwykły człowiek nie.

Człowiek idzie do przodu, tylko chce dzisiaj, tu i teraz, zjeść jak najwięcej i najwięcej kupić.

Natomiast o tym, co będzie w przyszłości, nie myśli, a to, co było wstecz i było dobre, pamięta bardzo dobrze. W związku z tym ta ekonomia podwórkowa w 2020 roku zupełnie upadnie. Ludzie zaczną wreszcie myśleć. Czyli, co powiedziałem: o ile rok 2019 był rokiem świadomości rządzących, to myślę, że rok 2020 będzie pierwszym rokiem uświadomienia sobie procesów ekonomicznych przez gospodarstwa domowe w Polsce.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Polski produkt „da kopa” gospodarce. A ty wiesz, jaki prefiks powinieneś wybrać?
Format normandzki znów bez Polski
Opinia: Polityka Estonii stanowi nadużycie władzy. Polska nie powinna się na to godzić
Marihuana to nie narkotyk? Posłowie biorą się za „palenie trawki”
„Polska musi przyznać się do błędów popełnionych w nacjonalistycznym przedwojennym obłędzie”
Tagi:
prognozy, inflacja, złoty, gospodarka, Polska, budżet, PKB
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz