21:46 10 Kwiecień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
0 202
Subskrybuj nas na

Obwód kaliningradzki słynie z różnorodnych połowów. Miejscowi wędkarze z łatwością łowią karpie, okonie, sandacze lub szczupaki. I bardzo często mają do czynienia z dużymi okazami.

Sputnik w rozmowie z prezesem Kaliningradzkiego Klubu Karpia Walerijem Poliakowem wyjaśnił, czy jest się czemu dziwić.

– Czy to prawda, że w obwodzie kaliningradzkim jest wiele zbiorników bogatych w szczególnie duże ryby?

– Tak. Tutaj wszystko jest blisko – nie trzeba jechać 200-300 kilometrów. W regionie, oprócz Morza Bałtyckiego, zachowało się wiele jezior z czasów Prus, wyeksploatowanych kamieniołomów, które wykorzystuje się jako zbiorniki. Są bardzo stare rzeki, takie jak Pregoła, Dejma.

Nawiasem mówiąc, kilka lat temu w korycie Pregoły w Kaliningradzie nurkowie zajmujący się odbudową mostu natknęli się na gigantycznego suma o wadze ponad 200 kg. Postawiono mu nawet pomnik z brązu. Sumy „skromniejszych” rozmiarów w zasadzie również nie są rzadkością: w Polessku znajomi wędkarze łapią okazy o wadze zarówno 50, jak i 70 kg.

– Czy jest jakieś wytłumaczenie tego zjawiska?

– Nasze rzeki nie tylko są same w sobie „stare”, ale baza pokarmowa z natury jest dobra. A jeśli dodatkowo ryby są karmione, rosną do dużych rozmiarów. To z czego np. słynie jezioro Karpowskie we wsi Pregołski, gdzie nasz rodak Aleksiej Zagorodnij złowił karpia o wadze 26,4 kg. Zbiornik ma ponad 20 lat. Oprócz godnego wieku, jego zaletą jest to, że ryby są tam dodatkowo karmione duńską karmą. Zasadniczo można się obejść bez karmienia, tylko ryba będzie rosła wolniej. Na przykład karp w ciągu roku w warunkach naturalnych przybiera na wadze około kilograma, a jeśli jest dodatkowo karmiony, dzieje się to znacznie szybciej.

Okoń, sandacz, karp i szczupak

– W jakie rodzaje dużych ryb są szczególnie bogate zbiorniki wodne w obwodzie kaliningradzkim?

– Przede wszystkim wędkujemy w Zalewie Wiślanym. Są tam szczupaki, sandacze, okonie. Sandacze o wadze 5-8 kg można też złowić w Zalewie Kurońskim. Szczupak o wadze około 20 kg jest również częstym zjawiskiem na tym obszarze. Na przykład w rejonie bagrationowskim, w pobliżu przejścia granicznego Bagrationowsk–Bezledy, znajduje się nasz prywatny zbiornik, który specjalnie zarybiamy. Mamy tam karpie, karasie, jazie, jesiotry o masie 8-10 kg.

Jednak, niestety, każdego roku w regionie takich „trofeów” jest coraz mniej. Jest wielu kłusowników, ludzi, którzy nielegalnie zakładają sieci. Ponadto kwoty połowowe są stale zwiększane dla przedsiębiorstw – ryb nie jest z tego powodu więcej.
Walerij Poliakow
© Zdjęcie : Walerij Poliakow
Walerij Poliakow

– Co jest najtrudniejsze w łapaniu dużych ryb: złapać czy utrzymać na haczyku?

– Najtrudniej jest ją złapać. Ogromne ryby trudno zwabić. Aby połów karpia o wadze 15-18 kg był udany, trzeba poczekać tydzień lub dwa, aby go nakarmić, aby podpłynął. Zwykle robi się to na kulki z kukurydzy. Ale karp sam w sobie jest bardzo ostrożny. Utrzymanie zdobyczy to już umiejętność. Właściwe wyważenie ryby przychodzi z doświadczeniem. W tym przypadku trening fizyczny nie odgrywa specjalnej roli – nawet przedstawicielki słabej płci mogą to zrobić.

Wędkowanie przypomina shopping

– Czy połów dużych ryb zależy od pory roku?

– Jeśli weźmiemy pod uwagę tzw. „trofeum” – np. takich dużych drapieżnych ryb jak sandacz, szczupak, okoń – to przynosi dobre wyniki jesienią. To samo dotyczy karpi. Latem i zimą też można spotkać duże okazy, ale raczej rzadko.

– Czy łowienie dużych ryb wymaga specjalnego sprzętu?

– Każde wędkowanie powinno mieć własny sprzęt. Karp to „karpiowe” wędki, bardzo mocne kołowrotki. Do połowu szczupaka lub sandacza wybiera się odpowiedni spinning. W takim przypadku przynęty powinno być nie 2-3 sztuki, a pół łódki. Czasem nie jest możliwe dokonanie wyboru na korzyść czegokolwiek. I czasami spędzamy 8 godzin na wędkowaniu. Być może to już jest „choroba” – kobiety mają tak z zakupami: „spędzają czas” w sklepie, gubią się wśród ubrań, chciałyby wyjść, ale nie mogą.

Dlaczego wędkarze kupują ryby w sklepie

– Czy Pan tez należy do wędkarzy, którzy wypuszczają swój połów na wolność?

– Powinno się łowić, mieć z tego przyjemność i wypuszczać ryby. Na tym polega wędkarstwo karpiowe, które uprawiam od dwóch lat. Trzymamy się zasady: „złowiłeś, pocałuj, wypuść”. Oczywiście robimy sobie zdjęcie z trofeum, pokazujemy fotografie przyjaciołom, ale ryby i tak wrzucamy z powrotem. Również ryby traktujemy z troską. Każdy z nas ma specjalne środki dezynfekujące. Jeśli zobaczymy rankę u ryby lub podejrzaną plamę, lepiej jest ją opatrzyć. Jeśli infekcja będzie się rozprzestrzeniać, mogą umrzeć wszystkie ryby w zbiorniku.

Jeśli mówimy o łapaniu drapieżników w określonych porach roku, wygląda to nieco inaczej. Zimą dla ryby pokonujesz 5-6 km po lodzie, oczywiście „zabierasz” ją ze sobą. Ale mamy normę połowu, staramy się jej przestrzegać: na przykład 5 sandaczy określonej wielkości na osobę. Możemy też iść do sklepu i kupić tam ryby. Nie ma problemu.

– Czy zdarza się, że co roku łowi Pan tę samą rybę, którą Pan wcześniej wypuścił?

– Jeśli karp nie został skradziony przez tzw. rybożerców, takie spotkania naprawdę nie są rzadkością. Na przykład w tym roku ponownie złowiłem czterokilogramowego karpia, którego chwytałem dwa lub trzy razy. Poznałem go, bo nie miał jednego wąsa. Nie sądzę, że to zbieg okoliczności.

– Nawiasem mówiąc, istnieje opinia, że mięso dużych ryb jest twarde i pozbawione smaku, a spożywanie go nie jest bezpieczne. Czy to prawda?

– Osobiście nie zaryzykowałbym zjedzenia ryby ważącej ponad 10 kg. Pamiętam, jak raz próbowałem sandacza ważącego 6 kg, jego mięso było żylaste. Z drugiej strony szkoda jeść taką rybę: urosła do takich rozmiarów, nikt jej nie złapał, aby zjeść. Lepiej zostawić ją jako „trofeum” dla innych wędkarzy – w nadziei, że zrobią to samo.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tagi:
wędkarstwo, ryby, obwód kaliningradzki, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz