05:24 04 Sierpień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
154720
Subskrybuj nas na

Wchodzimy w nowy rok 2020. Jednym z polityków, będących jego wielką nadzieją, jest lider Lewicy Razem. Adrian Zandberg to człowiek, który swoim pierwszym sejmowym wystąpieniem przyćmił expose premiera Morawieckiego.  A jeszcze niedawno jego ugrupowanie zyskiwało w sondażach 2 procent poparcia.

Prawicowe środowiska nazywają go „nowym Marksem”. Adrian Zandberg po raz pierwszy dał się poznać szerszemu kręgowi wyborców w 2015 roku podczas debaty liderów w TVP przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi. Wówczas jego nowo powstała partia – Razem, nie weszła w alians z lewicowym komitetem skupionym wokół SLD.

Postawiła na własny szyld, co niekoniecznie sprawdziło się w poprzedniej kadencji. Charakterystyczny styl Adriana Zandberga stał się jednak rozpoznawalny.

Młody Marks

Lider Razem aż do 2019 kojarzył nam się z trzema rzeczami:

– broda rewolucjonisty

– koszulka z Marksem (jej noszenie w czasach przynależności do Młodych Socjalistów wypomnieli Zandbergowi politycy prawicy natychmiast po zaistnieniu w przestrzeni publicznej)

– mityczne 75 procent (to pomysł partii Razem na opodatkowanie dochodu najbogatszych. Wbrew powszechnej panice, jaką wywołało rzucenie tej propozycji, nie chodzi o 75 procent od całości dochodów, lecz od tych powyżej 1 mln zł rocznie).

Jednak dopiero w drugiej połowie listopada Adrian Zandberg dał się poznać jako rasowy polityk. Jego odpowiedź na expose Mateusza Morawieckiego wywołała lawinę komentarzy. „Doskonale przemówienie premiera, tylko kim był ten człowiek, który wcześniej przynudzał przez trzy godziny?” – pytali sarkastycznie dziennikarze.

– Przysłuchiwałem się uważnie wystąpieniu pana premiera Morawieckiego.

Usłyszałem kilka słów ładnych, pięknych, a nawet słusznych, z którymi się zgadzam. Kiedy premier mówił o dobrobycie czy nowoczesności, to mówił pięknie. Mógłbym w to nawet uwierzyć, gdyby nie jeden mały techniczny szkopuł. Pan już rządził, i to przez kilka lat. I nie może się pan odciąć od tych rządów

– zaczął polityk Razem. Reszta, jak mawiają jest historią. Jego kontrexpose zostało ochrzczone najlepszym przemówieniem sejmowym tej kadencji.

Oprócz pamiętnej „koszulki z Marksem”, Zandberg znany jest również ze związku z Barbarą Nowacką, z którą działał w stowarzyszeniu Młodzi Socjaliści. Przez chwilę ich życiowe, jak i polityczne drogi się zbiegały (Zandberg działał w młodzieżówce Unii Pracy, współtworzył portal lewica.pl, brał udział w protestach m.in. przeciwko wojnie w Iraku a także likwidacji nieodpłatnych studiów). Dziś pozostają przyjaciółmi (Nowacka pomogła mu podjąć pracę w zarządzanej przez siebie prestiżowej Polsko-Japońskiej Szkole Technik Komputerowych w Warszawie), ale politycznie i życiowo poszli w różnych kierunkach (oboje założyli własne rodziny a także własne formacje).

Koszmar prawicy

„W sytuacji kryzysu poglądy Adriana Zandberga mogą okazać się dla socjalistów siłą napędową i okazją do przejęcia władzy.

Dla Polski oznaczałoby to z jednej strony budowę wszechobecnego w gospodarce państwa nadopiekuńczego, które nadzorowałoby każde działanie obywatela w stopniu – choć trudno to sobie wyobrazić – większym niż obecnie, zaś z drugiej ostateczne wyprowadzenie naszej Ojczyzny z kręgu cywilizacji łacińskiej i zadekretowanie nad Wisłą proaborcyjnego homolandu. Przekonania Zandberga i towarzyszy można bowiem streścić w trzech „-izmach”: socjalizm, homoseksualizm, aborcjonizm”.

Tak o linii politycznej partii Zandberga piszą publicyści katolicko-konserwatywnego portalu Pch24. Widać wyraźnie, że lider Razem napawa ich lękiem przed zburzeniem „starego” porządku. Jego socjalistyczne zacięcie (już na studiach historycznych zajmował się dziejami ruchu robotniczego) jest demonizowane jako groźba „powrotu do PRL”. W dodatku Zandberg urodził się (ciekawostka) w tak uwielbianej przez sienie socjalistycznej na wskroś Skandynawii (stąd jego kolejny przydomek: „Duńczyk”).

Zandberg nie boi się przyznać (jak ostatnio Włodzimierz Czarzasty, który oświadczył na głos, że ZSRR wyzwoliła Polskę), że w Polsce Ludowej wiele rzeczy działało lepiej niż dziś. Tak jest np w przypadku dostępu do mieszkań.

„Jan Śpiewak napisał prawdę: po PRL miliony ludzi otrzymały mieszkania za ułamek rynkowej wartości. Młodzież, która wejdzie w dorosłość w 2020, nie dostanie tego prezentu” – napisał na Twitterze w odniesieniu do wypowiedzi aktywisty miejskiego, oskarżającego pokolenie dzisiejszych 30- i 40-latków o niezrozumienie problemów młodych na rynku pracy.

Adrian Zandberg w politycznej układance na 2020 ma mocną pozycję. Wyborcy Lewicy widzą w nim kandydata na prezydenta. I choć padły jasne deklaracje, że z lewej strony do wyścigu o Belweder stanie kobieta, niewykluczone, że nazwisko to jeszcze nieraz padnie w tym kontekście. Jeśli nie w 2020, to zapewne w 2025 lub 2030.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Ambasador Rosji w Polsce: Nasze kraje mają zbyt odmienne spojrzenie na wspólną historię
Bułgarski dziennikarz: „Polacy wchodzą w swoją ulubioną rolę ofiar”
Tagi:
przyszłość, Lewica, stosunki międzynarodowe, stosunki dyplomatyczne, ZSRR, SLD, Polska Razem, polityka, Adrian Zandberg, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz