12:24 09 Kwiecień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
4215
Subskrybuj nas na

O liderce Inicjatywy Polskiej znowu zrobiło się głośno. Dariusz Joński ogłosił bowiem, że jeżeli Małgorzata Kidawa-Błońska nie poprze większości postulatów swojego koalicjanta, wówczas IPL będzie rekomendować na prezydenta Barbarę Nowacką.

Kim jest polityczka, która ma szansę w tej kadencji sporo namieszać?

Barbara Nowacka to córka Izabeli Jarugi-Nowackiej, tragicznie zmarłej w katastrofie smoleńskiej. To matka przekazała jej feministyczną spuściznę i zaszczepiła przekonanie o konieczności walki o równouprawnienie. Podobnie jak matka, Barbara widziała siebie po lewej stronie sceny politycznej. Po katastrofie w 2010 była wyważonym głosem rodzin ofiar, sprzeciwiała się wykorzystywaniu jej do bieżącej polityki. Zaczęła być rozpoznawalna medialnie.

Serce od zawsze po lewej stronie

Wcześniej zajmowała się informatyką, pracowała jako kanclerz w Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych, gdzie jej ojciec jest rektorem. Działała także społecznie na rzecz praw kobiet – współpracowała między innymi z Federacją na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, działała w Unii Pracy, współtworzyła w 2005 roku ugrupowanie Młodzi Socjaliści. Tam poznała Adriana Zandberga, z którym przez jakiś czas tworzyła parę w życiu prywatnym. Ich związek jednak nie przetrwał próby czasu. Byli ze sobą trzy lata.

Adrian zaciekawił mnie: intelekt, wiedza, umiejętność jej używania - to mi się w ludziach podoba. Miał 18 lat, był o 4 lata młodszy, taki chłopiec jeszcze. Żywy, wesoły, serdecznie mnie bawił. Nie mieszkaliśmy razem. Często się spóźniał albo kłócił do upadłego, by postawić na swoim, a jak czegoś nie wiedział, to błyskotliwie wymyślał

– przyznała Nowacka w rozmowie z „Dużym Formatem” po tym, jak elektryzujący polityczny romans wyciągnął na światło dzienne Przemysław Wipler w 2016.

Bo właśnie wtedy Nowacka weszła do ogólnokrajowej polityki. W 2015 najpierw dołączyła do ekipy Janusza Palikota, aby w wyborach parlamentarnych iść jednak w bloku Zjednoczonej Lewicy. Wówczas jednak nie dostała się do Sejmu. Co nie znaczy, że przez kolejne cztery lata próżnowała.

Prawa kobiet to priorytet

Po objęciu władzy przez PiS Barbara Nowacka całą swoją energię przeznaczyła na poprawę losu kobiet, zaangażowała się w czarne protesty, które w 2016 ogarnęły Polskę. Już wtedy założyła swoje stowarzyszenie Inicjatywa Polska. Dołączyło do niej kilkoro rozpoznawalnych polityków lewicy między innymi Dariusz Joński i Paulina Piechna-Więckiewicz.

Nowacka do stycznia 2018 zbierała podpisy pod przygotowanym przez siebie projektem ustawy, liberalizującym prawo aborcyjne. „Ratujmy Kobiety” miało być odpowiedzią na próby zaostrzenia kompromisu aborcyjnego przez PiS. Projekt Nowackiej zakładał m.in. prawo do przerywania ciąży na żądanie kobiety do końca 12. tygodnia oraz przywrócenie tzw. antykoncepcji awaryjnej bez recepty.

Niestety, posłowie nie docenili ogromnego wkładu jej pracy. Gdy Nowacka 10 stycznia 2018 prezentowała w Sejmie projekt, przemawiała niemal do pustych ław. Ostatecznie projekt został odrzucony, ponieważ na sali plenarnej zabrakło polityków opozycji, którzy mogliby skutecznie skierować go do dalszych prac. Wówczas po głosowaniu rozżalona Nowacka zabrała dzieci na ferie zimowe i wyjechała, na urlop, by na chwilę odciąć się od polityki. Ruchy kobiece jednak jeszcze przez najbliższy tydzień protestowały, nie kryjąc rozczarowania postawą opozycji.

Nagły zwrot w kierunku centrum

Barbara Nowacka zaskoczyła wielu swoją decyzją, by przed wyborami do europarlamentu wzmocnić lewe skrzydło Koalicji Obywatelskiej, zamiast próbować dalej negocjować swoją pozycję na lewicy. We wrześniowych wyborach parlamentarnych Nowacka była „jedynką” KO w okręgu gdyńskim i z powodzeniem dostała się do Sejmu.

Wielu działaczy zarzucało jej, że zrobiła to „dla mandatu”.

Jednak Nowacka, która ukończyła zarządzanie, a później studia MBA i od lat pracowała w jednej z najbardziej prestiżowych prywatnych szkół wyższych, na lewicy nie jest uznawana za szczególnie wiarygodną przedstawicielkę prekariatu. Po klęsce wyborczej komitetu lewicy w 2015 roku słychać było wiele głosów obwiniających Nowacką i jej „liberalne korzenie”. Ruchy kobiece doceniają wkład Nowackiej w kształtowanie prokobiecych postaw, jednak lewica społeczna na czele swojego ruchu widzi raczej kogoś w rodzaju Piotra Ikonowicza.

Prawdopodobnie dlatego Nowacka nie wzięła udziału w lewicowej układance z Czarzastym, Zandbergiem i Biedroniem w rolach głównych.

Wyszła z założenia, że będzie forsować swój przekaz w szeregach KO. Czy jej strategia była słuszna, przekonamy się w ciągu najbliższej kadencji, a być może już w maju. Przewodnicząca IPL do tej pory deklarowała bezwzględne poparcie kandydatury Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na prezydenta.

Małgorzata Kidawa-Błońska to osoba konsensusu i porozumienia, jest antytezą Andrzeja Dudy, to ona lepiej niż Jacek Jaśkowiak ułoży Polskę po wyborach

mówiła.

Jednak Rada Krajowa IPL właśnie Nowacką namawia do startu. W przypadku, gdyby kandydatka KO nie uwzględniła postulatów kolegów z lewego skrzydła (jak wiemy, Kidawa-Błońska jest obyczajową konserwatystką), do ugrania jest elektorat, który we wrześniu 2019 poparł Zielonych czy Nowoczesną.

Gdyby Nowacka jednak zdecydowała się wystartować, ciekawie mógłby zaprezentować się jej pojedynek z Szymonem Hołownią. Wbrew pozorom, oboje celują w podobną grupę wyborców. Czy „Plan B” jak Barbara dojdzie do skutku? W tej chwili klucz do rozwiązania tej kwestii trzyma kandydatka KO.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tagi:
Małgorzata Kidawa-Błońska, Robert Biedroń, Czarny Protest, Janusz Palikot, feminizm, Sejm, polityka, Koalicja Obywatelska, Barbara Nowacka, Adrian Zandberg, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz