11:19 28 Styczeń 2020
Opinie
Krótki link
Autor
16362
Subskrybuj nas na

Czy Rosja jest jedynym krajem na świecie, który oficjalnie poinformował o posiadaniu broni hipersonicznej? Posiadanie takiej broni zapewnia państwu niemal stuprocentowe bezpieczeństwo.

Piszą, że ta torpeda wywoła gigantyczne tsunami, które zniszczy przybrzeżne miasta. Oczywiście wywoła to nową rundę wyścigu zbrojeń, tj. wyścigu podwodnych dronów, jeśli można tak to ująć.

Z ekspertem ds. wojskowości, redaktorem portalu Militaryrussia.ru i felietonistą Sputnika Dmitrijem Korniewem rozmawialiśmy o tym, co ciekawego wydarzyło się w rosyjskim przemyśle obronnym w 2019 roku. 

— Nieco historii. W 2015 roku na spotkaniu z prezydentem Rosji Władimirem Putinem w obiektywie kamery przypadkowo – a może też nie – znalazł się schemat pewnej ogromnej torpedy.

Trzy lata później Putin potwierdził, że Rosja opracowuje bezzałogowe aparaty podwodne. Prezydent powiedział, że mają one zasięg międzykontynentalny i mogą się poruszać z większą prędkością niż nowoczesne okręty podwodne, torpedy i wszelkiego rodzaju jednostki nawodne. Później torpedę nazwano „Posejdon”, a w tym roku odbyły się jej pierwsze testy. Dmitrij, z jednej strony pisze się, że ta torpeda wywoła gigantyczne tsunami, które będzie w stanie zniszczyć przybrzeżne miasta. Z drugiej – „Posejdon” czasami jest nazywany bezużyteczną superbronią. Co więcej, pojawiają się komentarze, że „Posejdon” to fejk. Możesz nam wytłumaczyć, o co chodzi?

— Rzeczywiście istnieją takie opinie, że ten system jest stworzony wyłącznie dla pijaru lub że tak naprawdę nie jest opracowywany. W rzeczywistości tak nie jest. Gdyby był to fejk lub wyłącznie kampania pijarowa, to zbyt drogie przedsięwzięcie. „Posejdon”, nazywany również „Status-6”, pozostawił wiele śladów: w latach 90., 2000 i później, po 2010 roku. A potem pojawiły się zdjęcia satelitarne, które są dostępne dla wszystkich. Widać na nich, jak pracowano z tym urządzeniem. Kolejne pytanie dotyczy tego, czy zostanie on przyjęty na uzbrojenie. Czy faktycznie potrzebujemy takiej broni, czy zostanie ona dopuszczona do służby, czy tylko prototypy będą testowane i odłożone na jakiś czas – zdecydują o tym władze kraju. Nie znamy jeszcze tej decyzji.

Z otwartych danych, z doniesień medialnych, z wypowiedzi osób publicznych wynika, że ta broń zostanie uzbrojona w dość potężną megatonową głowicę, głowicę termojądrową, i może być użyta – jak powiedział prezydent Rosji w orędziu do Zgromadzenia Federalnego – do niszczenia obiektów przybrzeżnych. Łatwo przewidzieć, że wybuch megatonowego ładunku w strefie przybrzeżnej dużego miasta, portu, bazy wojskowej, doprowadzi, po pierwsze, do zniszczenia linii brzegowej, a po drugie - uszkodzi obiekty na wybrzeżu. Z punktu widzenia odstraszania to ważny system. Możliwość użycia takiej broni zapobiegnie napaściom na jej posiadacza.

Stworzenie takiego systemu jest możliwe. Oczywiście jeśli od eksperymentów i testów przejdzie się do rozmieszczania systemów bojowych, na pewno Zachód podejmie pewne działania zaradcze. Wiadomo, że wywoła to nową rundę wyścigu zbrojeń, tj. wyścigu podwodnych dronów, jeśli można tak to ująć. Ale na razie jest za wcześnie, by o tym mówić.

— Nawiasem mówiąc, jeden z ekspertów w rozmowie z pismem „Popular Mechanics” powiedział, że „Posejdon” nie może być fejkiem, bo Rosja zbudowała dla niego specjalne i bardzo drogie okręty podwodne. Jeden z nich – „Biełgorod” – został zwodowany w 2019 roku.

Prasa nazywa tę jednostkę „okrętem podwodnym piątej generacji”, podkreślając, że w przyszłości może przenosić do sześciu „Posejdonów”.

Mówi się o samolotach piątej generacji, ale czy dotyczy to też okrętów podwodnych? A co z liczbą „Posejdonów”?

— Jeśli chodzi o liczbę „Posejdonów”, to prawdopodobnie została dobrze określona. Faktycznie okręt podwodny „Biełgorod” jest wyjątkową jednostką, która będzie zabierać na pokład nie tylko „Posejdony”. Istnieje również możliwość, że „Biełgorod” będzie w stanie przewieźć jedną atomową stację głębinową. W taki sposób „Biełgorod” będzie jedynym tego rodzaju kompleksem eksploatacji doświadczalnej i testowania różnych nowych, załogowych i bezzałogowych aparatów podwodnych. Jeśli „Posejdon” zostanie wprowadzony na uzbrojenie, to jego podstawowym nośnikiem będzie okręt, który jest obecnie budowany. Jest nim „Chabarowsk”. Stępek pod tego typu okręty zostanie położonych kilka – prawdopodobnie po dwa okręty dla Floty Północnej i Floty Oceanu Spokojnego.

Jeśli chodzi o piątą generację, w tym przypadku jest to nieco bardziej skomplikowane. Faktem jest, że nie ma ugruntowanego pojęcia „piątej generacji” okrętów podwodnych w sensie międzynarodowym. Nasi konstruktorzy zaliczają do „piątej generacji” te okręty, które są obecnie projektowane. Na przykład projekt „Husky”. To okręty szturmowe, które obecnie są na etapie projektowania i które powinny do 2030 roku zastąpić jednostki aktualnie trafiające na służbę. Uważa się, że nowa generacja okrętów będzie jeszcze cichsza, bardziej ekonomiczna, z nowym typem silników, najprawdopodobniej nie będą to śmigła, ale tak zwany „pump-jet”.

— W tym roku swój debiutancki lot wykonał „Ochotnik-B”, pierwszy rosyjski ciężki dron uderzeniowy. Media piszą, że będzie asystować samolotowi piątej generacji Su-57. Czy to prawda? I czy można mówić, że Rosja chce dołączyć do elitarnego „klubu dronów”?

— Bez wątpienia, tak. Rosja od kilku lat podejmuje poważne kroki, aby powrócić na wiodące pozycje w lotnictwie bezzałogowym. „Ochotnik-B” to najnowocześniejszy dron, którego jedną z głównych zalet jest możliwość interakcji z myśliwcami piątej generacji Su-57. W przyszłości jeden Su-57 będzie mógł sterować kilkoma dronami, które wykonują swoje zadania w ramach jednej misji. Czyli przy pomocy tego typu dronów, które mają zmniejszoną widoczność dla radarów, można wybić lukę w obronie powietrznej przeciwnika, a Su-57 przez powstałą szczelinę zaatakuje albo pociskami rakietowymi, albo innymi dronami, ale już szturmowymi.

— W listopadzie rosyjskie Ministerstwo Obrony pokazało amerykańskim inspektorom system rakietowy „Awangard”. Deklarowane prędkości są absolutnie fantastyczne - do 33 000 kilometrów na godzinę. Okazuje się, że Rosja jest jedynym krajem na świecie, który oficjalnie ogłosił posiadanie broni hipersonicznej? Na czym polega jej wyjątkowość?

— Osobliwością systemów naddźwiękowych jest to, że z reguły jest to pocisk manewrujący, ale nie w takiej formie, do której jesteśmy przyzwyczajeni od lat 70. i 80. Jest to rakieta z małymi skrzydłami, która może poruszać się w atmosferze z ogromną prędkością. Jednocześnie lot tej rakiety jest kontrolowany: może wykonywać manewry zarówno na wysokości, jak i w określonym kierunku, to znaczy może na przykład ominąć systemy obrony przeciwrakietowej i wykonywać inne manewry, aby nie została zestrzelona, ponieważ jeśli leci prosto, można obliczyć trajektorię i zniszczyć ją.

Jeśli chodzi o to, że Rosja jest pierwszym krajem posiadającym broń hipersoniczną, to gdy mówimy o międzykontynentalnych systemach walki, faktycznie tak jest. Natomiast jeśli mówimy ogólnie o stosowaniu hipersoniki, mogą pojawić się pytania. Chiny pokazały niedawno podczas parady cały arsenał pocisków z głowicami hipersonicznymi, ale były to pociski krótkiego albo średniego zasięgu, czyli mniej niż nasze „Awangardy”.

Niezależnie od tego, czy były to makiety, czy prawdziwe pociski, pytanie to jest otwarte, bo Chiny są dość zamkniętym krajem pod względem informacji o ich osiągnięciach wojskowo-technicznych. Ale możemy powiedzieć, że zarówno Chiny, jak i Stany Zjednoczone pracują w tym kierunku, a jeśli trochę wyprzedziliśmy ich, to musimy oddać sprawiedliwość tym podstawom, które wypracował nasz przemysł rakietowy w latach 70. i 80.

— Spójrzmy w niedaleką przyszłość. Rosyjskie Ministerstwo Obrony wkrótce rozpocznie testy międzykontynentalnego pocisku balistycznego RS-28 Sarmat – na początku 2020 roku.

„Sarmat”, którego zasięg ma wynosić 18 000 kilometrów, powinien zastąpić pocisk „Wojewoda”. Czy dzieje się tak, ponieważ „Wojewoda” był produkowany na Ukrainie, z którą Rosja nie współpracuje w dziedzinie wojskowo-technicznej od 2014 roku, czy może dlatego, że nowe wyzwania wymagają poważniejszych rozwiązań w zakresie pocisków tego typu? Co to za wyzwania?

— Pytanie faktycznie nie jest proste. Chodzi o to, że nawet do 2014 roku nie tworzono nowych systemów rakietowych we współpracy z ukraińskimi przedsiębiorstwami, która rozwinęła się w Związku Radzieckim. Oznacza to, że wszystkie nowoczesne systemy rakietowe w Rosji są tworzone wyłącznie we współpracy z rosyjskimi przedsiębiorstwami. W związku z tym można wyciągnąć wniosek, że tworzenie nowego ciężkiego pocisku było palącą potrzebą, a brak współpracy z Ukrainą jest czynnikiem drugorzędnym. Stworzenie tego pocisku było konieczne, bo czas pozostawania na służbie „Wojewody” dobiega końca, pomimo kilkakrotnego jego przedłużania.

W każdym razie mniej więcej w połowie 2020 roku „Wojewoda” będzie musiał zostać wycofany ze służby i niezbędny będzie taki element strategicznych sił jądrowych jak ciężki pocisk balistyczny o zasięgu międzykontynentalnym na paliwo ciekłe. Chodzi o to, że właśnie taki ciężki pocisk na paliwo ciekłe może mieć bardzo krótką aktywną fazę lotu. Faza aktywna to taka, gdy pracują silniki pocisku, kiedy on się rozpędza. W tym momencie można go zestrzelić, niszcząc w ten sposób wszystkie głowice i inne elementy, które przenosi. Im dłuższa jest aktywna faza lotu, tym dokładniej można określić cel, do którego zmierza, i odpowiednio przygotować systemy obrony przeciwrakietowej do odparcia ataku.

Przypomnę, że potencjalny wróg Rosji może posiadać na okrętach systemy obrony przeciwrakietowej. Druga sprawa: ciężka rakieta na paliwo ciekłe może unieść ogromny przydatny ładunek. Są to głowice, fałszywe cele, w perspektywie hipersoniczne głowice podobne do głowic systemu „Awangard”. „Sarmat” będzie mógł przenosić kilka takich hipersonicznych bloków. Zwykły pocisk kompleksu „Awangard” – tylko jeden. Po co potrzebujemy właśnie takich możliwości, aby zniszczyć najbardziej chronione cele krytyczne? Do takich celów można zaliczyć kierownictwo wojskowo-polityczne kraju potencjalnego wroga, sztaby, ważne bazy wojskowe, na przykład strategicznych sił rakietowych, które mogą odegrać decydującą rolę w potencjalnej wojnie nuklearnej. Czyli posiadanie takiej broni zapewnia państwu niemal stuprocentowe bezpieczeństwo.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„Zwycięzca w wojnie jądrowej” czy „świat bez broni atomowej” na konferencji Putina
USA o broni hipersonicznej: Musimy dogonić Rosję
Rosja dostanie kolejnego „Posejdona”
Tagi:
broń hipersoniczna, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz