22:02 21 Styczeń 2020
Opinie
Krótki link
Autor
11335
Subskrybuj nas na

Andrzej Duda zdecydował, że nie pojedzie 23 stycznia do Jerozolimy na uroczystości z okazji wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz, organizowane przez fundację Światowe Forum Holocaustu wspólnie z Instytutem Yad Vashem i MSZ Izraela. Wszystko dlatego, że organizatorzy nie zgodzili się dopuścić prezydenta RP do głosu w trakcie uroczystości.

Przemawiać mają przedstawiciele najważniejszych państw koalicji antyhitlerowskiej – Rosji, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Francji, a także Niemiec.

O całokształcie powstałej sytuacji zadecydowała, m.in. brzemienna w skutki dla relacji polsko-żydowskich nowelizacja ustawy o IPN z 2018 r., wprowadzająca karę więzienia za przypisywanie narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialności za zbrodnie popełnione przez nazistowskie Niemcy.

Zaistniały stan rzeczy na łamach Rzeczpospolitej skomentował pan redaktor Michał Szułdrzyński. Jego zdaniem, problem w tym, że sytuacja, w której znalazł się prezydent Duda, „tylko w części jest winą jego i jego obozu politycznego.”

O skomentowanie sytuacji Sputnik zwrócił się do polityka, byłego posła na Sejm kilku kadencji prof. Tadeusza Iwińskiego.

— Kto więc spowodował, że tak się stało?

— To jest moim zdaniem bardzo przykra sprawa. Chociaż generalnie jestem krytykiem rządu Prawa i Sprawiedliwości oraz wielu decyzji podejmowanych przez prezydenta Dudę, muszę stwierdzić, że ja rozumiem jego decyzję finalną, żeby nie uczestniczyć w takich warunkach w forum w Jerozolimie. Wydaje się, że to byłoby nielogiczne, ponieważ Holocaust sprowadził się do tragedii, do masakry Żydów na terytorium Polski zorganizowanej przez niemieckich faszystów. Byłoby nielogiczne, żeby polski prezydent przyjechał i nie mógł zabrać głosu.

Sejm Rzeczpospolitej Polski
© REUTERS / Agencja Gazeta/Slawomir Kaminski
Władze polskie utrzymują, że przez ambasadora w Tel Awiwie pana Magierowskiego zwracały się już kilka miesięcy temu z prośbą, aby on mógł wystąpić. I była odmowa. Nie mogę pojąć, dlaczego Yad Vashem jako struktura, która przecież utrzymuje bliskie kontakty z Polską, w tej sprawie nie zareagowała. Polska popełniła błąd nie zapraszając prezydenta Putina do Oświęcimia. Później doszło do polemiki, która ostatnio na szczęście wygasła, na temat wydarzeń historycznych, które spowodowały wybuch II wojny światowej. I biorąc pod uwagę jeszcze błędy Polski popełnione w związku z tak zwaną ustawą o nowelizacji Instytutu Pamięci Narodowej, gdy skonfliktowaliśmy się z Ukrainą, ze Stanami Zjednoczonymi, z Izraelem, to pozycja międzynarodowa Polski osłabła. I to też jest tego efekt.

Natomiast zgodnie z protokołem dyplomatycznym, powtarzam, wydawałoby się nienaturalne, żeby prezydent tam pojechał i nie mógł wystąpić. Jest to jeden z niewielu przypadków, kiedy ja się zgadzam z decyzją prezydenta, choć jestem krytykiem jego polityki, także polityki zagranicznej.

Zresztą jest też wątek na nowo poruszany, mianowicie kwestia, jaką rolę w wybuchu II wojny światowej odegrał Układ z Monachium, pakt Ribbentrop-Mołotow, sprawa zajęcia przez Polskę czeskiego Zaolzia, co było oczywiście, kolosalnym błędem. Spowodowało to, że historia wróciła na nowo. Zresztą, Polacy zbytnio zajmują się historią, zamiast koncentrować się na rozwiązywaniu problemów przyszłości i teraźniejszości.

— Faktem jest, że Polska się znalazła w pewnej izolacji. Więc czy jest jakiś sposób, żeby teraz temu zaradzić?

— Polska się znalazła w międzynarodowej izolacji z różnych powodów, w tym też z powodu sytuacji wewnętrznej, bo ja uważam, że obecne władze naruszają konstytucję. Mówię to jako człowiek, który był przez cztery lata jednym z 56 członków komisji konstytucyjnej, która przygotowała projekt Ustawy Zasadniczej, jaka obowiązuje w Polsce od 1997 roku. I mamy bardzo osłabione kontakty z czołowymi instytucjami Unii Europejskiej. Więc, naruszanie konstytucji, a także wartości unijnych powoduje to, że na forum Unii Europejskiej mamy mniej do powiedzenia. Zbliżające się prezydenckie wybory w Polsce w maju tego roku też powodują, że nie zazdroszczę ekipie Prawa i Sprawiedliwości i prezydentowi Dudzie, takie bowiem nastąpiło zapętlenie, z którego nie łatwo będzie wyjść.

Ja też ubolewam, że stosunki polsko-rosyjskie są obecnie bardzo napięte, nie ma w zasadzie żadnych kanałów dialogu. Komisja do spraw trudnych przestała istnieć. Z naszej inicjatywy zawieszono mały ruch graniczny, nawet nie powstała dwustronna grupa parlamentarna polsko-rosyjska w Sejmie, która zawsze istniała i był okres, gdy była bardzo aktywna. Więc sytuacja jest wielce skomplikowana.

— Panie profesorze, wracając do tego tematu. Redaktor Węglarczyk proponuje, żeby do Jerozolimy pojechał na te uroczystości prezydent Wałęsa. Natomiast, według red. Szułdrzyńskiego, miałby to być Kwaśniewski. Co Pan na to?

— Jeśli chodzi o prezydenta Wałęsę, to nie jest to samo. Prezydent Kwaśniewski o tyle by „pasował” w cudzysłowie do teoretycznego zastąpienia prezydenta Dudy, że on zna osobiście pana Mosze Kantora (szefa Światowego Forum Holocaustu – red.) i w okresie, gdy on przez dwie kadencje pełnił swoje funkcje, miał normalne kanały dialogu. Jest to zresztą pomysł czysto teoretyczny. Nie ma takiego obyczaju w stosunkach międzynarodowych. Natomiast to faktycznie pokazuje obecną słabą pozycję polityczną Polski i obecnego rządu. Łatwo popaść w tarapaty, a trudno z tych tarapatów i problemów wyjść.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Polska gotowa wysłać swoich strażaków do Australii
Rosyjski gigant zaczyna podbój UE od Polski
„Polska nie zmierza ku wojnie”
Tagi:
Mosze Kantor, Sejm RP, Rząd RP, Andrzej Duda, MSZ, Muzeum Auschwitz, Auschwitz, Izrael, Rosja, Polska, Tadeusz Iwiński
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz