20:54 21 Styczeń 2020
Opinie
Krótki link
Autor
231014
Subskrybuj nas na

Chociaż Węgry stawiają na energię jądrową, interesują się gazociągiem Turecki Potok ze względu na bezpieczeństwo energetyczne i dywersyfikację źródeł dostaw. Węgrzy nie chcą wpaść w uzależnienie energetyczne: ani od Rosji, ani od USA – tym różnią się od Polski.

Turcja, Bułgaria, Macedonia Północna i Grecja zaczęły otrzymywać gaz z Rosji za pośrednictwem gazociągu Turecki Potok. Oczekuje się, że do maja tego roku rozpoczną się dostawy do Serbii, a bliżej 2021 rosyjskie błękitne paliwo popłynie na Węgry. Władze w Budapeszcie wielokrotnie twierdziły, że Turecki Potok wzmocni bezpieczeństwo energetyczne kraju. Pod koniec 2019 roku mówił o tym węgierski minister spraw zagranicznych i handlu Péter Szijjártó.

„Węgry też są zainteresowane dostawami gazu za pośrednictwem tego rurociągu, ponieważ widzą potrzebę alternatywnych sposobów dostarczania błękitnego paliwa, a nie tylko, jak do tej pory, poprzez terytorium Ukrainy” – powiedział w rozmowie ze Sputnikiem węgierski dziennikarz József György Farkas.

Aktualnie Rosja dostarcza na węgierski rynek 50% gazu i 60% ropy naftowej. Energetyka w rosyjsko-węgierskich stosunkach gospodarczych zajmuje pierwsze miejsce.

Czy ta sytuacja zagraża bezpieczeństwu energetycznemu Węgier?

Amerykański gaz jest droższy niż rosyjski

Zdaniem Farkasa Węgry, jak każdy inny kraj, są zainteresowane dywersyfikacją dostaw energii. I tutaj czynnik polityczny odgrywa znaczącą rolę.

„Jeśli Węgry zbyt mocno będą polegać tylko na jednym źródle energii, będzie to zależność jednostronna.

Stany Zjednoczone wywierają silną presję na Węgry, naciskając na porzucenie rosyjskich źródeł energii i przeorientowanie się na amerykańskie.

Ważne jest, aby Węgry utrzymały równowagę i miały możliwość wzajemnie korzystnej współpracy – zarówno z Rosją, jak i ze Stanami Zjednoczonymi oraz innymi krajami – i wyboru w interesie swojego kraju” – podkreślił węgierski dziennikarz.

Jego zdaniem w przeciwieństwie do Węgier Polska cierpi na rusofobię i robi wszystko, aby spodobać się Amerykanom. W rzeczywistości jedna zależność jest zastępowana inną, chociaż nie ma zwyczaju mówienia o tym głośno, zaznaczył Farkas. Jak dodał, dla wszystkich jest jasne, że amerykański gaz skroplony dostarczany do Europy zza oceanu jest droższy niż gaz ziemny z Rosji przesyłany rurociągiem.

„Jeśli chodzi o Turecki Potok i Nord Stream 2, była to wymuszona decyzja Rosji, aby uniknąć szantażu ze strony Kijowa związanego z tranzytem gazu poprzez terytorium Ukrainy.

Ze strony Rosji jest to przykład dywersyfikacji dostaw. Węgry nie mogą być zainteresowane dostawami gazu tylko poprzez Ukrainę, też miały z nią problemy. Prawda jest taka, że zarówno dla Rosji, jak i dla Ukrainy motywacja ekonomiczna jest ważniejsza niż motywy polityczne.

Dlatego pod koniec ubiegłego roku Gazprom i Naftohaz uzgodniły i podpisały umowę o kontynuacji tranzytu gazu do Europy” – powiedział József Farkas.

Węgry liczą na Turecki Potok

Rozmówca Sputnika podkreślił, że naciski na inne kraje i sankcje wobec partnerów projektu zainicjowane przez Stany Zjednoczone tylko spowolniły oddanie do eksploatacji gazociągu Nord Stream 2. Jego zdaniem w przypadku Tureckiego Potoku Amerykanom to się nie udało.

„Na ceremonii uruchomienia byli obecni prezydenci Rosji i Turcji, Władimir Putin i Recep Tayyip Erdogan, a także przedstawiciele zainteresowanych państw, przede wszystkim kierownictwo Bułgarii i Serbii. Węgry również liczą na możliwość dostaw rosyjskiego gazu za pośrednictwem Tureckiego Potoku w najbliższej przyszłości. Są takie możliwości techniczne” – zapewnił József Farkas.

Priorytetem jest energetyka jądrowa

Dziennikarz powiedział, że Węgry są ubogie w naturalne źródła energii, takie jak węgiel i gaz.

Elektrownie słoneczne jeszcze są, ale w przeciwieństwie do Holandii nie ma wystarczającej liczby generatorów wiatrowych. Pomysł budowy elektrowni wodnej wraz ze Słowacją na Dunaju niestety nie został zrealizowany. Słowacy ją zbudowali, a Węgrzy nie brali w tym udziału, chociaż jest to najtańsza energia. Teraz jesteśmy zmuszeni uzupełniać deficyt, kupując od nich energię elektryczną – mówił dziennikarz.

Jednocześnie dodał, że na Węgrzech jest elektrownia jądrowa Paks zbudowana przy wsparciu ekonomicznym i technicznym ZSRR, która zaspokaja 50% zapotrzebowania kraju na energię elektryczną.

„Ta elektrownia jądrowa w pełni się zwróciła, działa już od około 40 lat. Obecnie rząd Viktora Orbana zastanawia się nad jej modernizacją, budując dwa dodatkowe bloki energetyczne z reaktorami wykorzystującymi rosyjską technologię VVER-1200” – podsumował József Farkas.

Elektrownia jądrowa Paks

Aktualnie w elektrowni jądrowej Paks, zbudowanej według radzieckiego projektu, działają cztery bloki energetyczne z reaktorami typu VVER-440.
8 grudnia 2014 roku Rosja i Węgry podpisały umowę na budowę piątego i szóstego bloku z reaktorami wykorzystującymi rosyjską technologię VVER-1200. Koszty projektu oszacowano na 14,7 mld dolarów. W marcu 2019 roku MSZ Węgier poinformowało o zakończeniu procesu uzyskiwania pozwoleń na budowę elektrowni jądrowych od Unii Europejskiej. 20 czerwca 2019 roku na placu elektrowni jądrowej Paks-2 rozpoczęto prace budowlane i instalacyjne.

Po planowanym wdrożeniu do eksploatacji dwóch nowych bloków elektrowni jądrowej Paks Węgry w 90% zaspokoją swoje zapotrzebowanie na energię elektryczną.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Turecki Potok: Bułgaria straciła szansę
Ukraina liczy „straty” po uruchomieniu Tureckiego Potoku
„Polska musi przyznać się do błędów popełnionych w nacjonalistycznym przedwojennym obłędzie”
Rosyjsko-polska karawana handlowa z trudem przebija swoją drogę
Polski ekonomista o ewolucji uświadamiania zagrożeń
Tagi:
Turecki Potok, Węgry, rusofobia, Polska, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz