16:20 28 Listopad 2020
Opinie
Krótki link
Autor
0 49
Subskrybuj nas na

W ubiegłym roku tuż przed maturami nauczyciele powiedzieli „dość”. Nie przyszli do pracy. Tym razem nie skończyło się na pustych groźbach. Resort edukacji nagrał filmową odpowiedź. Bardzo długo nie chciał zdradzić, ile filmik kosztował oraz kto był jego twórcą. „Rzeczpospolitej” udało się dotrzeć do tych informacji.

Odpowiedzi przez dłuższy czas odmawiano nawet posłowi Marcinowi Kierwińskiemu z PO, zasłaniając się tajemnicą przedsiębiorstwa. Wreszcie dziennikarze „Rz” „przycisnęli” resort, powołując się na precedensowy wyrok, nakładający obowiązek publikacji przez administrację publiczną wszystkich umów, także zlecanych poza przetargami (w 2012 roku „nacięła się” na tym ówczesna prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, zresztą PiS samo postulowało takie przepisy w kampanii 2015 roku).

Spot został sfinansowany z budżetu Ministerstwa Edukacji Narodowej. Wykonawcą spotu jest firma Ad Craft sp. z o. o. Pozostałe zapisy umów zarówno na produkcję spotu, jak i jego emisję są objęte tajemnicą przedsiębiorstwa

– taką informację otrzymała w ostatnich dniach gazeta. Przyznano też, że filmik kosztował 40 tys. zł oraz że miał być rządową odpowiedzią na strajk.

Okazuje się, że spółka Ad Craft nie jest szerzej znana w branży reklamowej, natomiast jeden z jej założycieli za pośrednictwem poprzednich założonych przez siebie podmiotów publikował w 2011 roku w niezarejestrowanym tygodniku ogłoszenia wyborcze PiS, między innymi w celu uzyskania poparcia dla Grzegorza Biereckiego. Wszystko więc zostaje w „politycznej rodzinie”. Poseł Kierwiński zapowiedział, że zajmie się również innymi zleceniami PiS dla spółki, gdyż 40 tys. zł za filmik to ogromna kwota (tym bardziej, że nie sposób dowiedzieć się, ile na jego emisji zarobiła TVP).

Jak donosi branżowy portal Wirtualne Media, filmik „Jesteśmy z Wami” nie zyskał poklasku w środowisku Public Relations. W założeniu miał być bowiem listem otwartym, a tych nie publikuje się w prasie i telewizji (nie w przypadku tak poważnego podmiotu jak Ministerstwo Edukacji Narodowej).

W istocie filmik miał przekierować sympatie na stronę rządu, a zdyskredytować protestujących nauczycieli. Na planszach końcowych filmu podano informacje, że nakłady na edukację podniesiono o 10 mld zł, a pensje nauczycieli – o 16 proc., a także terminy egzaminów: gimnazjalnego, ósmoklasistów i maturalnego.

Miało to wytworzyć presję: ministerstwo troszczy się o edukację przyszłych pokoleń, a nauczyciele są roszczeniowi i domagają się niekończących się podwyżek.

Przypomnijmy, że podczas strajku nauczycieli TVP opublikowała nawet zmanipulowaną wypowiedź nauczycielki Małgorzaty Biernackiej ze Szczecina. Kobieta zresztą zagroziła telewizji pozwem za wyjęcie jej słów z kontekstu (zapewnienia „Jestem zadowolona z podwyżek” dotyczyły poprzedniego protestu i zupełnie innej sytuacji niż strajk w 2019 r.).

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Ogólnopolski strajk nauczycieli: „Nie mamy nic do stracenia”
Kolejny strajk nauczycieli. Tym razem „po włosku”
Rusza strajk włoski w szkołach. Nauczyciele walczą o lepsze warunki pracy
Tagi:
PiS, Rzeczpospolita, pieniądze, polityka, Polska, nauczyciel, strajk, Ministerstwo Edukacji
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz