21:20 21 Styczeń 2020
Opinie
Krótki link
Autor
Rosyjsko-polskie forum medialne w Soczi „Klimat może być lepszy” (14)
61427
Subskrybuj nas na

„Dzięki Pawłowi Adamowiczowi miałam okazję znów zwiedzić Muzeum II Wojny Światowej, kiedy tam zmieniono dyrektora. To stanowisko objął człowiek, który w maju ubiegłego roku zabronił śpiewania piosenki „Ciemna dziś noc” do słów w tłumaczeniu Juliana Tuwima!”

Znana rosyjska dziennikarka "Rosyjskiej Gazety" Ariadna Rokossowska odpowiada na pytania komentatora Agencji Sputnik Polska Leonida Swiridowa.

— Właśnie mija rok od tragicznej śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Jak Pani uważa, czy ten fakt coś znaczy dla rosyjskich czytelników? Bo wiadomo, że dla Polaków to smutny dzień. Rok temu rosyjska prasa bardzo dużo pisała o tragicznej śmierci Pawła Adamowicza...

— Mnie się wydaje, że nie. Oczywiście, po pierwsze, my nie za dużo o tym piszemy. Dzisiejsza rzeczywistość polsko-rosyjskich stosunków, niestety, eksponuje inne akcenty. I jest bardzo smutne, że takich ludzi, jak Paweł Adamowicz, dziś z nami nie ma.

Mam nadzieję, że my nie zapomnimy o nim, bo on był człowiekiem symbolem dla tych stosunków, jednym z ostatnich urzędników bardzo wysokiego szczebla, który nie bał się mówić o tym, że Rosja i Polska powinny ze sobą rozmawiać.

Paweł Adamowicz lubił Rosjan i nie bał się przyznawać do zamiłowania do języka rosyjskiego, odwiedzał cmentarz żołnierzy radzieckich w Gdańsku w dzień rocznicy powrotu Gdańska do macierzy. I po prostu otwarcie mówił naprawdę wspaniałe rzeczy, których dzisiaj na temat stosunków polsko-rosyjskich już nie usłyszymy.

Ariadna Rokossowska, dziennikarka Rosyjskiej Gazety, Moskwa
© Zdjęcie : Roman Wojciechowski
Ariadna Rokossowska, dziennikarka "Rosyjskiej Gazety", Moskwa

— Pamiętam, jak Pani pojechała do Gdańska i przygotowała duży reportaż, kiedy dokonywano otwarcia dużego Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. I to było ostatnie spotkanie Pani z Pawłem Adamowiczem. Może Pani przypomni, jak to było?

— Powiem szczerze, że trafiłam do tego Muzeum właśnie dzięki Pawłowi Adamowiczowi, i to było bardzo ciekawe zdarzenie.

Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, zorganizowane przez profesora Pawła Machcewicza i jego kolegów, miało najpierw jedną narrację, a potem tę placówkę muzealną przejęli urzędnicy PiS - pisowskie ministerstwo kultury. Niby po to, aby połączyć to Muzeum z Muzeum Westerplatte.

Ale tak naprawdę po prostu chodziło o to, żeby Muzeum zmieniło przekaz. Bo początkowo to było muzeum poświęcone cierpieniom ludzi podczas wojny, skutkom II Wojny Światowej dla ludzi w całym świecie. I tam było za mocno wyeksponowane to, co Polacy robili podczas wojny, na przykład - Jedwabne…

Obecnym polskim władzom, jak wiemy, zależy na tym, żeby prezentować Polaków tylko i wyłącznie jako ofiary II Wojny Światowej i w ogóle nie mówić ani słowa o tym, że niektórzy Polacy byli wtedy też sprawcami pewnych zbrodni.

— Chodziło więc o przejęcie Muzeum w celu zmiany jego narracji?

— I to, zresztą, zostało zrobione.

Dzięki Pawłowi Adamowiczowi miałam okazję znów zwiedzić to Muzeum, kiedy tam już zmieniono dyrektora. To stanowisko objął ten „słynny” człowiek, który w maju ubiegłego roku zabronił śpiewania piosenki „Ciemna dziś noc” do słów w tłumaczeniu Juliana Tuwima!

A to dlatego, że ta piosenka jest niby bolszewicka i jest w niej jakaś komunistyczna propaganda. Chociaż jest to wspaniała piosenka o miłości, którą śpiewali najwybitniejsi polscy wykonawcy.

Więc ja miałam możliwość zobaczyć, jako jedna chyba z ostatnich, jak wyglądała ekspozycja, opracowana przez Machcewicza, zaś po roku oglądałam tę ekspozycję już zmienioną.

Tak naprawdę, ona prawie się nie zmieniła, tylko te polskie jakby „grzechy”, czyli grzechy niektórych Polaków, zostały trochę schowane. One nie zniknęły w ogóle, ale trochę je przypudrowano. I odwrotnie: wyeksponowano temat pomocy Polaków dla Żydów, czemu nikt nie zaprzecza, bo to rzeczywiście miało miejsce. W każdym bądź razie, dzięki Pawłowi Adamowiczowi mogłam obejrzeć wcześniejszą stałą ekspozycję tego Muzeum, jaką ona miała była w myśl autorów.

Odbyła się też bardzo ciekawa rozmowa między mną a Pawłem Adamowiczem o stosunkach nie tylko między naszymi krajami, ale też o otwartości Polaków, o tym, jakiej przyszłości Adamowicz chciałby dla swojego miasta. Przecież on był zwolennikiem maksymalnej otwartości.

W czasach rządów Adamowicza powstała Rada ds. cudzoziemców, w której można było dyskutować o problemach, z jakimi mają do czynienia obcokrajowcy.

Adamowicz mówił mi wtedy, że to nie jest tak, że myśmy się urodzili w tej części świata, w której żyje się dobrze, i my nie mamy prawa do tego, żeby nie wpuszczać tych, którym jest ciężko w ich domu. Nie możemy po prostu zamknąć bramy. To był człowiek niezwykle otwarty. Po raz kolejny przekonałam się co do tego.

On też powiedział, że prowadzi bloga na stronie rosyjskiej rozgłośni Echo Moskwy. Rzeczywiście, zdążył zrobić w tym blogu kilka wpisów. Paweł Adamowicz w ciągu wielu lat był prezydentem Gdańska i właśnie podczas jego prezydentury, na przykład – (on mi mówił - jeszcze żeby nie skłamać - w 2013 r., czyli kiedy ten reset w stosunkach między Rosją a Polską już był za nami, i już znowu było bardzo zimno w tych stosunkach), a on powiedział mi, że myśli o tym, żeby nazwy ulic w Gdańsku przetłumaczyć na język rosyjski. Bo Gdańsk, dzięki małemu ruchowi granicznemu odwiedzało wielu Rosjan, przede wszystkim z Kaliningradu.

On mówił, oczywiście, że to jest biznes. Ale też sugerował, że dla niego jako polityka regionalnego, to jest bardzo ważny instrument dla nawiązywania prawdziwych polsko-rosyjskich relacji i przezwyciężania wzajemnych uprzedzeń między Polską a Rosją.

Mówił, że jest entuzjastą. Szkoda, brakuje go teraz.

— Pani Ariadno, chciałem zapytać o prywatne wrażenia z tych spotkań z prezydentem Gdańska. Słyszałem, że pierwsze takie spotkanie z Pawłem Adamowiczem było... nie zupełnie zwyczajne, i odbyło się w Kaliningradzie?
— Tak, to było podczas obrad Forum Obywatelskiego, zorganizowanego przez Centrum Dialogu i Porozumienia Rosyjsko-Polskiego.

— Przecież wtedy jeszcze rozmawialiśmy ze sobą – Moskwa z Warszawą...

— Tak, wtedy jeszcze były takie spotkania. Większość wtedy stanowili dziennikarze, ale Adamowicz też przyjechał z Gdańska. A była bardzo śmieszna historia.

Mój mąż – a mój mąż także jest dziennikarzem, opracowywał wtedy wywiad z Lechem Wałęsą. Będąc w Gdańsku trafił na oszustów, którzy mu, żeby było śmieszniej, sprzedali złotówki z 1986 roku, bo on się na tym nie znał. Mąż spokojnie wyszedł z hotelu. Do niego podszedł jakiś człowiek z pieskiem i powiedział, że jego córka mieszka w Kaliningradzie i że pan na pewno potrzebuje złotówek, to on by panu trochę wymienił.

Powiedział: „Pan tu rubli nie wymieni, u nas w kantorach nie sposób wymienić rubli, to ja panu wymienię”.

Mój mąż był bardzo zdziwiony, kiedy przyszedł do sklepu i dowiedział się, że przez ostatnie trzydzieści lat takich banknotów w obrocie nie ma. Więc, ponieważ mam wielu przyjaciół dziennikarzy w Polsce, historia przez Facebook, gdyż opisałam ją na Facebooku, dotarła w jakiś sposób do Pawła Adamowicza.

Kiedy myśmy się pierwszy raz spotkali w hotelu w Kaliningradzie on wszedł i od razu padł na kolana. Powiedział: „Proszę wybaczyć nas”; a ja nawet nie zrozumiałam, o co chodzi.

Okazało się, że to jest prezydent miasta Gdańsk. I jest on bardzo otwartym, miłym, wesołym człowiekiem, który po prostu chciał w ten sposób powiedzieć „Przepraszam”.

On taki zresztą był. Absolutnie otwarty, naprawdę przystojny, człowiek atrakcyjny i bardzo fajny. Bardzo mi go brakuje, szczególnie teraz.

— Bardzo dziękuję za rozmowę.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Rosyjsko-polskie forum medialne w Soczi „Klimat może być lepszy” (14)

Zobacz również:

Sławomir Dębski w Moskwie: „Śnieg pada"
Węgierski ekspert: Rusofobia Polski uzależnia ją od Stanów Zjednoczonych
Czemu Żydzi nie chcą Dudy
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
Czy upadł jeden z filarów Trójmorza?
Światowe Forum Pamięci Holokaustu bez Dudy: wizerunkowe harakiri Warszawy
Tagi:
stosunki polsko-rosyjskie, Kaliningrad, Niemcy, Żydzi, Gdańsk, Paweł Adamowicz, Leonid Swiridow, Ariadna Rokossowska, II Wojna Światowa, historia, Warszawa, Moskwa, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz