05:19 25 Styczeń 2020
Opinie
Krótki link
Autor
0 160
Subskrybuj nas na

Jezioro Titicaca, położone na granicy Boliwii i Peru, to marzenie wielu turystów. Niektórzy chcą odkryć dla siebie niepowtarzalne krajobrazy tego największego na świecie zbiornika wysokogórskiego, inni próbują tam bić rekordy świata. Wśród nich jest Leszek Naziemiec z Siemianowic Śląskich.

Leszek Naziemiec osiągnął czwarty wynik na świecie, jeśli chodzi o przepłynietą odległość w jeziorze Titicaca. Znany pływak zimowy, który jako pierwszy na świecie przepłynął milę w wodach Arktyki, a później kilometr na Antarktydzie, podzielił się ze Sputnikiem szczegółami tej niesamowitej przygody w Ameryce Południowej.

Pływak zimowy Leszek Naziemiec
© Zdjęcie : Tomasz Muc
Pływak zimowy Leszek Naziemiec

– Przepłynął Pan 10,5 km w jeziorze Titicaca, ale głównym celem był dystans 20,5 km. Na ile było to w ogóle możliwe? Bo jak wiadomo warunki nie były łatwe.

– Myślę, że było możliwe, ale byłem tam po raz pierwszy, wyprawa musiała mieć charakter częściowo improwizowany, ponieważ nie da się z Polski zdalnie wynająć łodzi. Trzeba się udać na miejsce i rozmawiać w porcie z właścicielami konkretnych łodzi. Byłem też ograniczony czasowo. Miałem tylko 4 dni treningu na jeziorze, nie było mowy pełnej adaptacji. Ale mimo to myślałem, że przeskoczę te 20 km. Moja arogancja została ukarana. W Polsce trenowałem ciężko przez cały rok, ale może było to po prostu za mało, żeby pobić rekord świata.

Pływak zimowy Leszek Naziemiec
© Zdjęcie : Tomasz Muc
Pływak zimowy Leszek Naziemiec

Natomiast chciałem powiedzieć, że to jest w ogóle dobry wynik. Nie wiem, w jakim stylu pływackim były przepłynięte trzy pozostałe wyniki, o których czytałem w artykułach, nie było na ten temat doniesień. Jedynie jestem pewny za Lynne Cox. Ja po prostu płynąłem w jednym czepku, tylko w kąpielówkach i okularkach i nie dotykałem łodzi. Przez 3\4 trasy miałem spore fale. Były też problemy organizacyjne. Duże statki, a taki nająłem, muszą wrócić do portu o godzinie 17. Ze względu na trudne warunki atmosferyczne, kiedy przepłynąłem 10,5 km była już godzina 14 i mój kapitan powiedział, że właściwie zostało mi 1,5 godziny pływania, bo musi wracać do portu. Byłem bardzo zmęczony i nie miałem motywacji, żeby dalej pływać, wiedząc, że nie pobiję już rekordu.

Pływak zimowy Leszek Naziemiec
© Zdjęcie : Tomasz Muc
Pływak zimowy Leszek Naziemiec

– To naprawdę było dla Pana ekstremalnym wyzwaniem?

– To jest moje trudniejsze pływanie w życiu. Od samego początku było bardzo źle. Przez pierwsze 2 km faktycznie czułem, że się duszę, przeszkadzała też fala. Skoncentrowałem się tylko na tym, żeby utrzymać technikę pływacką. Postanowiłem, że jeśli przepłynę 6-7 km, będzie dobrze. Nie potrafiłem się normalnie napić z bidonu i skoordynować jedzenia. Za bardzo sapałem. Potem było już lepiej.

Zimna woda, brak tlenu, poparzenia, Indianie…

– Jak wiadomo, doświadczony zimowy pływak może się szybko rozgrzać w zimnej wodzie. A jakie jeszcze umiejętności były potrzebne podczas przepływu w jeziorze Titicaca?

Pływak zimowy Leszek Naziemiec
© Zdjęcie : Tomasz Muc
Pływak zimowy Leszek Naziemiec

– Oprócz tego, że trzeba być przyzwyczajonym do zimnej wody, trzeba być przyzwyczajonym właśnie do wysokości, bo chodzi o 4 tysiące metrów nad poziomem morza, gdzie jest dostęp tylko do 60% tlenu. To jest główna trudność, bo człowiek pływa i zaczyna się dusić. Nawet w przypadku zwykłego treningu biegania czy chodzenia można „dyszeć” i kontynuować wysiłek. Ale w wodzie jest inaczej, bo trzeba zachować rytm oddechu. Woda o temperaturze 14 stopni nie byłaby dla mnie problemem, jeśli mógłbym płynąć szybko. Z powodu braku tlenu płynąłem wolno i po prostu marzłem.

Co więcej, występuje duża ekspozycja na słońce podczas upałów. Słońce, które nie ogrzewa, tylko pali skórę, więc można mieć udar słoneczny, poparzenia, hipotermię, hipoksję. W ogóle warunki są nieporównywalne: miałem mocne i nieoczekiwane fale, a wiem, że czasami jezioro jest wręcz gładkie.

Pływak zimowy Leszek Naziemiec
© Zdjęcie : Tomasz Muc
Pływak zimowy Leszek Naziemiec

– Jak opowiadał Pan wcześniej, podczas pływania w wodach Antarktydy „poczucie było jak w Raju, wokół mnie pływały pingwiny, od początku do końca był zachwyt”. A co na temat emocji i nietypowych wrażeń mógłby Pan powiedzieć, jeśli chodzi o jezioro Titicaca?

– Przyroda i doświadczenie są na pewno niesamowite.  Mieszkańcy na wyspach to Indianie. Z jednej strony mają domy ze słomy, proste życie wygląda pewnie jak przed wiekami, z drugiej strony pływają motorówkami, mają panele słoneczne, a więc prąd, telefony, laptopy. To indiańskie życie jest przystosowane do takich warunków, gdzie temperatura spada do 4-5 stopni, ale w tych prostych warunkach nie marzną, mają też dużą niezależność od tego, co się dzieje na lądzie. To chyba robi największe wrażenie, oprócz tej przyrody, gdzie potężne jezioro wygląda jak morze, a dookoła rozpościerają się niebotyczne szczyty i widać raz po raz wielkie ptaszydła – kondory.

– Czy Indianie byli zainteresowani tym, co Pan robił?

– W tym okresie, w którym tam byliśmy, było bardzo mało turystów – większość spotykanych ludzi to byli Indianie. Ja, kiedy zacząłem mówić, że będę pływać, stałem się zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych atrakcją turystyczną. Jak przepłynąłem, to można powiedzieć, że zdobyłem jakąś popularność i szacunek na tyle, że mogę wrócić i mi pomogą. I ta druga próba będzie miała lepsze warunki, bo miejscowi wiedzą, o co chodzi, że nie jestem szaleńcem, że mogę to zrobić, mogę poprawić mój wynik. Następna rzecz jest taka, że zwykle się pływa gdzieś w okolicy wyspy Słońca, z  „kierunku boliwijskiego”. Nigdy nikt nie pływał z wyspy Taquile. Więc dla wszystkich  było to zupełnie coś nowego.

Pływak zimowy Leszek Naziemiec
© Zdjęcie : Tomasz Muc
Pływak zimowy Leszek Naziemiec

Każdy może spróbować

– Morsowanie i zimowe pływanie – na ile duże są różnice?

– Pływanie zimowe to raczej narracja o samotności sportowca, o pragnieniu, aby poczuć harmonię z przyrodą. Morsowanie to aktywność towarzyska, możemy się spotkać, możemy się pobawić i trochę zamrozić. Chodzi o robienie czegoś zdrowego w przyrodzie, o towarzystwo i hartowanie. Co ja mogę powiedzieć tutaj o Polsce? Jest taki styl morsowania, który polega na tym, że wielu ludzi chroni głowę i chroni ręce. Z jednej strony, myślę, że jest to bardzo zdrowe. Ale z drugiej, w tym przypadku nie ma adaptacji rąk i twarzy – nie można zacząć pływać. Jeżeli od początku zamoczy się twarz – uruchamia się odruch nurkowy ssaków – szybciej zachodzą zmiany przystosowawcze: chowają się głęboko naczynia krwionośne, zwalnia akcja serca i jesteśmy gotowi na bodziec. Ale morsowanie polecam w każdej formie.

– Według Pana każdy może spróbować zimowego pływania?

Pływak zimowy Leszek Naziemiec
© Zdjęcie : Tomasz Muc
Pływak zimowy Leszek Naziemiec

– Myślę, że tak. Każdy może spróbować wejść do wody. Ograniczenia są takie: człowiek nie może mieć zaburzeń rytmu serca, bo podczas hipotermii zaburzenia rytmu mogą być mocniejsze, nie może mieć też choroby wieńcowej. To jest zagrożenie. Umiejętności pływackie w Polsce nie są dobre. U nas jest bardzo dużo utonięć – ponad 500 osób rocznie. Znam też statystykę z Rosji, i ona też nie jest dobra. Jesteśmy takimi krajami, w których pływanie jednak nie jest popularne, brakuje ludziom umiejętności, a z drugiej strony mamy świetnych pływaków wyczynowych. Szczególnie Rosja! Wiem, bo byłem w komitecie organizacyjnym Mistrzostw Świata w Lodowym Pływaniu w Murmańsku, w zeszłym roku. Jeżeli chodzi o pływanie, mój kilometrowy dystans na Antarktydzie, to może to nie jest dla każdego. Długi dystans jest wymagający, czyli potrzebny jest dłuższy trening, 3-4 lata, żeby zdobyć adaptację, no i trzeba umieć w miarę dobrze technicznie pływać.

– Co jest najbardziej potrzebne?

– Najważniejszą rzeczą jest regularność. Jeżeli człowiek będzie regularnie wchodzić do wody bez względu na pogodę, przez cały rok, dwa razy w tygodniu, od razu może pływać minutę, potem 2-3, po każdym kolejnym sezonie zobaczy, jak staje się po prostu lepszym pływakiem, lepszym sportowcem. Natomiast, jeśli od razu będzie robić dużo, od razu próbować swoich sił na dłuższym dystansie, istnieje ryzyko, że dana osoba z tym sobie nie poradzi i szybko zrezygnuje.

Czesi inspirują Polaków?

– W jednym z wywiadów powiedział Pan, że w ogóle nie choruje. Czy to prawda, że „zimna woda zdrowia doda”?

– Myślę, że tak. Ale nie w pierwszym sezonie. W drugim to odczułem, było lepiej. W trzecim, czwartym sezonie było coraz lepiej ze zdrowiem. I teraz w ogóle nie choruję. A jeśli nawet zaczynam, to nie rozwija się ta choroba. Jeśli jest początek kataru, to dwa dni i go nie ma. To jest super!

– Nie mogę nie zapytać, kto Pana inspiruje?

Pływak zimowy Leszek Naziemiec
© Zdjęcie : Tomasz Muc
Pływak zimowy Leszek Naziemiec

– Jeżeli chodzi o inspirację, to jeden z pionierów pływania w trudnych warunkach – Czech Franciszek Venclovsky. Na początku lat 70. przepłynął kanał La Manche i zrobił to w ten sposób, że był zupełnym amatorem, nie umiał pływać, ale nauczył się, pokazał wytrwałość i wielki hart ducha. Pokazał, że można to zrobić, nie mając dostępu do morza, nie mając dostępu do dobrego basenu, że można pokonywać długie dystanse. Nawet jego styl to nie był kraul, tylko tzw, trudgen – pływanie na boku, ręce jak w kraulu, nogi nożycowe.

Z kolej moja żona Sylwia też mnie inspiruje i staram się jej po prostu zaimponować, ale ciągle mi się nie udaje! Dużo podróżujemy razem, ale nie jest tak, że nasze życie kręci się wokół pływania.

– Czy Pan zamierza wrócić do jeziora Titicaca, aby poprawić wynik?

– Wrócę za rok i na pewno po prostu przepłynę dłuższą, lepszą trasę. Mam nadzieję,że nie będzie problemów organizacyjnych. Już trenuję!

Chciałbym na koniec jeszcze podziękować wspierającym mnie firmom: Alwero, będącą głównym partnerem wyprawy, a także firmie Białecki i portalowi mojarobota.pl. Podziękowania oczywiście także dla dr. Michała Starosolskiego, Tomasza Muca – członków wyprawy i dla trenerki Julii Kozerskiej.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Pływanie synchroniczne na Mistrzostwach Świata w Korei
Tagi:
Peru, Boliwia, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz