06:27 23 Styczeń 2020
Opinie
Krótki link
Autor
13421
Subskrybuj nas na

Polscy górnicy zapowiadają protesty, grożąc blokadą przejść granicznych, bo na hałdach leżą tony polskiego węgla, a ze wschodu jadą miliony ton rosyjskiego surowca.

Rząd PiS jest zakładnikiem swoich obietnic, które głosiły, że natychmiast wstrzyma import węgla z Rosji. W kopalni „Bolesław Śmiały” znajduje się prawie 120 tysięcy ton węgla, którego nikt nie chce kupić.

„Na zwałach w tej chwili zalega prawie 10 milionów ton węgla, w tym około 5 milionów w kopalniach i 5 – w energetyce” – mówi Sputnikowi Polska były wiceminister gospodarki Jerzy Markowski.

Według Rafała Jedwabnego z Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80” polski węgiel leży na zwałach, a rosyjski węgiel „jest spalany w naszych elektrowniach”.  Związkowcy szacują, że za dwa tygodnie, może miesiąc, zwały będą przepełnione, kopalnie, nie mogąc sprzedać i składować węgla, staną, a ludzie stracą pracę. Alarmują, że import węgla „bije niechlubne rekordy”, a to „uderza  w górnictwo i górników”.

Jak podaje portal TVN24, rzeczywistość, w której Polska kupowała więcej węgla, niż go sprzedawała, spotkała się w 2014 roku z krytyką ze strony prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Wtedy też związkowcy blokowali granicę i dostawy rosyjskiego węgla. Teraz „ograniczenie importu nie jest takie proste”, jak przekonuje wicepremier Sasin. W środę związkowcy poinformowali, że podjęto decyzję o zamknięciu kopalni „Pokój” w Rudzie Śląskiej. Ich zdaniem to pierwsza ofiara rosyjskiego węgla.

Sytuację w rozmowie ze Sputnikiem Polska komentuje były wiceminister gospodarki Jerzy Markowski.

Górnicy nie walczą o przyszłość

„Rzecz polega na tym, że związkowcy nie walczą o przyszłość, tylko o bieżące wyższe wynagrodzenia. Przyszłość ich nie interesuje. Na pewno mają świadomość, że jeżeli dzisiaj wywalczą wyższe wynagrodzenia, to tę przyszłość jeszcze bardziej skomplikują. Dzisiaj dylematem polskiego węgla jest to, jak się sprzedać w Polsce. Jak wydobędą jeszcze drożej, to problemy zbytu będą jeszcze większe” – stwierdza Jerzy Markowski.

Węgiel
© Sputnik . Alexander Kryazhev
Jak mówi, w ostatnich dniach w telewizji oraz w innych mediach powtarza, że na zwałach w tej chwili zalega prawie 10 milionów ton węgla, w tym około 5 milionów w kopalniach i 5 milionów w energetyce. Zapasy w energetyce uzasadnia tym, że tam powinien być zapas na 90 dni według prawa unijnego. Natomiast według niego hałdy wydobytego węgla w kopalniach nie są uzasadnione. Dlaczego? Ten węgiel zdobywany jest zbyt drogo, dlatego można by było go sprzedać po niższej cenie niż węgiel importowany z zagranicy, w tym z Rosji.

Dlatego koncentracja gniewu idzie w kierunku importu z Rosji. Nikt się nie zastanawia, dlaczego ten węgiel sprzedaje się w Polsce, a rodzimy węgiel nie. Związkowcy, walcząc o podwyżkę płac, nie walczą o przyszłość, tylko o dzień dzisiejszy. Przyszłość tym jeszcze bardziej komplikują – mówi Jerzy Markowski.

Na pytanie, czy państwo proponuje górnikom jakąś alternatywę w rozwiązaniu problemu, rozmówca Sputnika odpowiada:

„Ten dylemat już przestał istnieć, nie ma dylematu, co oni będą robić. Górników w Polsce już jest za mało. Tu chodzi o liczbę 10-15 tysięcy ludzi. Tąpnięciem byłoby to, gdyby cały ten sektor nie miał co zrobić z tym węglem. Przecież 80 tysięcy ludzi jest zatrudnionych w górnictwie plus około 300 tysięcy w otoczeniu. Więc około 400 tysięcy miejsc pracy byłoby skreślonych w ciągu jednego roku. To już problem socjalny. Ale redukcja na poziomie dziesięciu tysięcy ludzi nie jest problemem w skali zatrudnienia w województwie śląskim. Nie wiem, czy Państwo wiecie, ale my już zatrudniamy w kopalniach górników z Ukrainy. Już inspektorzy i urzędnicy zaczynają uczyć się języka rosyjskiego” – mówi na zakończenie Jerzy Markowski.

Miliardy na neutralność klimatyczną

„Dziennik Gazeta Prawna” podaje, iż Polska z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji ma otrzymać aż 2 mld euro. Jest to największa suma ze wszystkich państw członkowskich. Warunkiem otrzymania takiej kwoty jest zobowiązanie się przez Polskę do realizowania celu neutralności klimatycznej do 2050 r.

Fundusz Sprawiedliwej Transformacji ma wspierać odchodzenie od węgla przez kraje członkowskie UE. Przeznaczono na niego łącznie 7,5 mld. 2 mld dla Polski to nie wszystko. Jak szacuje Ministerstwo Klimatu, łącznie mechanizmy proponowane przez Brukselę mogą dać 24,5 mld euro, bo oprócz środków z funduszu dojdą jeszcze środki z programów pożyczkowych i inwestycyjnych oraz obligatoryjny wkład z polityki spójności.

Według informacji DGP Polska ma otrzymać największą część z funduszu. Niemcy dostaną 877 mln euro, Rumunia 757 mln euro, a Czechy 581 mln euro.

Przypomnijmy, że w grudniu Polska jako jedyny kraj członkowski nie zgodziła się na dążenie do zeroemisyjności. Nawet jeśli rząd podtrzyma swoje stanowisko, to aby dostać pieniądze z FST, będzie musiał wykazać takie dążenie w planach transformacyjnych.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tagi:
górnictwo, klimat, węgiel
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz