Opinie
Krótki link
Autor , ,
75. rocznica wyzwolenia Warszawy - 17 stycznia 1945 roku (19)
148510
Subskrybuj nas na

„Związani przymierzem z radzieckimi żołnierzami, kroczymy drogą zwycięstwa, zdobędziemy je ceną naszej krwi. Każdy cios bagnetem, każde celne trafienie pocisku i kuli to krok przybliżający nas do naszych ojców, braci, żon i dzieci… Woła nas Ojczyzna, wołają nas bracia Polacy! Do boju, żołnierze Wolności!”.

To słowa apelu do 1. Armii Wojska Polskiego wypowiedziane w przeddzień wyzwolenia Warszawy i przywołane przez generała Stanisława Popławskiego w jego książce „Towarzysze frontowych dróg”.

Teraz mówienie o tym jest nie na czasie, tym bardziej że pamiętamy, jak radzieccy cenzorzy zakazali wydawania książki wybitnego polskiego działacza wojskowego z jej pierwotnym tytułem „Na ziemi przodków”, zastępując go bardziej internacjonalnym, brzmiącym „Towarzysze frontowych dróg”, oraz to, że Popławski uczestniczył w tłumieniu powstania w Poznaniu w 1956 roku.

W drodze do Warszawy

I tym niemniej wspólny bohaterski czyn radzieckich i polskich obywateli, którzy wyzwalali Warszawę, pozostaje faktem historycznym, choć nieobchodzonym w Polsce na szczeblu oficjalnym. Niemcy pozostawili po sobie w stolicy zniszczenia, które najlepiej opisuje klasyczna fraza radzieckiego dowódcy Gieorgija Żukowa - „martwe miasto”.

Ale to wiekopomne wydarzenie poprzedzała długa droga Armii Czerwonej w kierunku Warszawy. W czasie rozpoczętej w czerwcu 1944 roku operacji „Bagration” Armia Czerwona przeszła 500 km na zachód. Wyzwoliła Mińsk, Breześć, część polskich ziem i pod koniec lipca zbliżyła się do przedmieść Warszawy.

Jak powiedział w rozmowie ze Sputnikiem dyrektor Rosyjskiego Towarzystwa Wojskowo-Historycznego Michaił Miagkow, do tego momentu niektóre jednostki radzieckie utraciły 50% swoich ludzi. Pozostało zaledwie 30% sprzętu wojskowego, jednostek zmotoryzowanych i pancernych.

„Właśnie w tym czasie armia hitlerowska przerzuciła na warszawski kierunek dodatkowe siły, przede wszystkim pancerne. Chodzi o dywizje „Hermann Göring”, „Wiking”, „Wielkie Niemcy”, „Martwa Głowa” i inne dywizje pancerne, które przeprowadziły szereg potężnych kontrataków. Wiele jednostek pancernych Armii Czerwonej znalazło się w żelaznym ścisku i musiało się przez niego przebijać” - zauważa historyk.

„Myśleli, że Niemcy wezmą nogi za pas”

Miagkow przypomina, że pod koniec lipca 1944 roku polski rząd na uchodźstwie podjął decyzję o rozpoczęciu powstania w Warszawie. A przy tym ani rząd w Londynie, ani podporządkowane mu wojskowe podziemie „Armia Krajowa” nie chcieli informować o nim kierownictwa Związku Radzieckiego.

Siły III Rzeszy miały jednak olbrzymią przewagę nad polskimi i gdy powstanie zaczęło się załamywać, kierownictwo Armii Krajowej zażądało od Armii Czerwonej, za pośrednictwem rządu w Londynie, udzielenia niezwłocznej pomocy powstańcom.

Myśleli, że kilka godzin i po sprawie, Niemcy wezmą nogi za pas. Niemcy nie uciekli, Niemcy zaczęli się rozpaczliwie opierać. Co więcej, w tym momencie generał, komendant główny Armii Krajowej Tadeusz Komorowski zwrócił się do rządu w Londynie, żeby Armia Czerwona przypuściła atak frontalny, to znaczy, abyśmy przelali dodatkową krew za tę awanturę - mówi Miagkow.

Tym niemniej Armia Czerwona zaczęła udzielać pomocy powstańcom, bowiem walka przeciwko Niemcom była wspólnym celem. Radzieckie samoloty, które latały na małej wysokości, dostarczały powstańcom żywność, amunicję, broń.

Cena „stania” pod Warszawą

W rozmowie ze Sputnikiem doktor nauk historycznych, główny pracownik naukowy Instytutu Słowianoznawstwa RAN Albina Noskowa zauważyła, że w wyniku walki o utrzymanie przyczółków i działań zbrojnych z nacierającymi hitlerowcami wojska polskie i radzieckie poniosły ogromne straty.

Cena tego, co teraz Polska nazywa „staniem” wojsk radzieckich pod Warszawą, wyniosła w okresie od sierpnia do września 1944 roku ponad 170 tysięcy zabitych, rannych i zaginionych żołnierzy radzieckich i ponad 7 tys. żołnierzy 1. Armii Polskiej. Pojawiające się w Polsce głosy, że Stalin mógł wziąć miasto szturmem, ale czekał, aż powstańcy się wykrwawią, nie są wiarygodne. Niewiarygodne i jawnie niesprawiedliwe jest mówienie, że pochód wojsk radzieckich został powstrzymany z rozmysłem, a czerwonoarmiści tylko patrzyli, jak ginęli w Warszawie Polacy - mówi Noskowa.

Wojska radzieckie i armia Wojska Polskiego we wrześniu ceną ogromnych ofiar wyzwoliły przedmieścia Warszawy i usiłowały opanować szereg przyczółków na lewym brzegu Wisły, gdzie toczyło się powstanie, ale w rezultacie musiały się wycofać.

Powstanie w Warszawie zostało brutalnie stłumione przez III Rzeszę. Jego koniec nastąpił 2 października. W powstaniu zginęło kilkadziesiąt tysięcy cywilów, a miasto całkowicie utraciło swe oblicze (84% wszystkich zabudowań legło w gruzach).

Padł rozkaz zrobienia z Warszawy takiej twierdzy, żeby zostały po niej tylko infrastruktura, bunkry, przygotowania jej do obrony okrężnej. Oto do czego doprowadziło powstanie warszawskie - mówi Michaił Miagkow.

Stalin zaczął wcześniej

Styczeń 1945 roku przeszedł do historii za sprawą operacji wiślańsko-odrzańskiej, którą – jak mówi Michaił Miagkow – z powodu nawoływań o pomoc Stalin musiał przesunąć o 8 dni. „Zaplanowano ją na 20 stycznia, a zaczęła się 12. Dlatego że już 6 stycznia Churchill napisał do Stalina telegram, w którym odmalował nieciekawą sytuację, w jakiej znaleźli się sojusznicy w Ardenach, gdzie Niemcy prowadzili swoją ostatnią ofensywę na froncie zachodnim, i pytał radzieckie kierownictwo, czy nie ma zaplanowanych jakichś dużych operacji na froncie wschodnim, które mogłyby pomóc sojusznikom” - opowiada historyk.

14 stycznia 1945 roku do ataku ruszyły wojska 1. Frontu Białoruskiego. Planowano okrążyć Warszawę i zmusić Niemców bądź do kapitulacji, bądź do ucieczki z miasta.

„Niemcy dysponowały wciąż znaczącą siłą, 40 tysiącami ludzi. W czasie wyzwalania Warszawy w styczniu 1945 roku Wojsko Polskie utraciło 3 tysiące osób, a Armia Czerwona – ponad 20 tysięcy” - mówi Miagkow.

Albina Noskowa dodaje:

I znowu współczesna nieprawda – żołnierze polscy i radzieccy walczyli z hitlerowcami i wcale nie wkraczali do pustego miasta, co czasem sugerują Polakom władze, a nierzadko też współcześni polscy historycy.

Po wyzwoleniu Warszawy Armia Czerwona, nie doczekawszy się zakończenia wojny, zaczęła rozminowywać, odbudowywać miasto, zapewniała żywność. W samym tylko 1945 roku ZSRR przekazał Polsce 60 tys. ton zboża, zasiał pola zbożem.

„Swobodny korytarz” dla Niemców

W czasie operacji wiślańsko-odrzańskiej Armia Czerwona nie tylko wyzwalała Warszawę, w ciągu 23 dni tej prowadzonej w trudnych zimowych warunkach operacji armie marszałka Żukowa i marszałka Koniewa posunęły się o 500 km naprzód i otoczyły duże niemieckie zgrupowanie w Poznaniu.

19 stycznia hitlerowcy zostali wyparci z Krakowa. Jak zauważa Noskowa, w celu ocalenia dawnej stolica Polski dowództwo radzieckie wydało rozkaz utworzenia „wolnego” korytarza dla wycofujących się hitlerowców i ograniczenia „pracy” lotnictwa i artylerii w strefie miasta. Udaremniono też zaplanowany przez Niemców wybuch w historycznym centrum miasta. W celu zachowania rejonów przemysłowych Śląska radzieckie dowództwo pozostawiło „wolny korytarz” dla Niemców, których trzeba było „dobijać po tym, jak wychodzili w pole”.

Pod koniec lutego 1945 roku wojska 1. Frontu Białoruskiego wyszli nad Odrę i Nysę, daleko w tyle pozostawała przedwojenna granica Polski i Niemiec.

Polacy wynosili piwo radzieckim żołnierzom

Jak zauważyła wcześniej w wywiadzie dla RT Albina Noskowa, polska ludność, która wobec Związku Radzieckiego bynajmniej nie była nastawiona jednomyślnie i nie zawsze zadowolona była z obecności wojsk radzieckich na ziemiach polskich, „witała czerwonoarmistów właśnie jako wyzwolicieli”.

Odnośne dokumenty z lat 1944-1945 parę lat temu opublikowało Ministerstwo Obrony Rosji. Materiały archiwalne pokazują, że miejscowa ludność witała żołnierzy radzieckich bardzo ciepło i zwracała się do nich po pomoc.

Znamienna jest w tej kwestii notatka zarządu politycznego 1. Frontu Ukraińskiego o sytuacji wyzwolonych na terenach Polski od 12 stycznia 1945 roku.

W Tarnowie wszyscy mieszkańcy wyszli na spotkanie wojskom Armii Czerwonej, kiedy Niemcy byli jeszcze na przedmieściach i całe miasto znajdowało się pod ostrzałem - głosi notatka.

„...Po przekroczeniu granicy w rejonie Przemyśla pododdziały 302. dywizji strzeleckiej spotkały się z ogromną radością ze strony miejscowych. Mieszkańcy rzucali naszym żołnierzom i oficerom kwiaty, wynosili piwo, mleko i wodę” - czytamy w notatce wydziału politycznego 60. Armii 1. Frontu Ukraińskiego z 6 sierpnia 1944 roku.

„Wdzięczność i miłość do Armii Czerwonej wyrażała się też w troskliwym udziale miejscowej ludności w pogrzebie zabitych czerwonoarmistów i oficerów. We wszystkich miejscowościach, nawet wtedy, kiedy nie było w nich ani jednego przedstawiciela Armii Czerwonej, sami miejscowi chowali poległych żołnierzy wyzwolicieli” - to kolejny fragment z dokumentu.

Rosjanie i Polacy skazani na to, by żyć razem

Po zakończeniu wojny Polsce zwrócono Ziemie Odzyskane, terytoria, które zostały „odcięte” od Niemiec po wojnie na podstawie decyzji przywódców państw wielkiej trójki zgodnie z ustaleniami międzynarodowych konferencji w Jałcie i Poczdamie w 1945 roku, a także w rezultacie rozmów dwustronnych z ZSRR w latach 1945-1956. Nota bene, zdaniem Michaiła Miagkowa, dzięki pomocy ZSRR Polska w dużej mierze zdołała szybko odbudować się po wojnie – z ekonomicznego punktu widzenia państwo stało się silnym, nie tylko rolniczym, ale też przemysłowo rozwiniętym krajem.

Pierwsza rzecz, jaką powiedziałbym Polakom: jesteśmy skazani na to, być żyć razem, jako sąsiedzi. Tak już wyszło. Różne mieliśmy okresy w naszej historii. I Polacy doznawali krzywd od Rosjan, i Rosjanie doznawali krzywd od Polaków. Ale fakt jest faktem – w decydujących momentach historii zawsze byliśmy razem - kończy historyk Michaił Miagkow.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
75. rocznica wyzwolenia Warszawy - 17 stycznia 1945 roku (19)

Zobacz również:

„Do tej pory rozpiera mnie duma”: Polacy pierwsi dowiedzieli się o wyzwoleniu Warszawy
Rzeczniczka rosyjskiego MSZ nie rozumie, dlaczego Polska ignoruje rocznicę wyzwolenia Warszawy
Duma Państwowa: Polsce trzeba przypomnieć o znaczeniu 75. rocznicy wyzwolenia Warszawy
Czy można było nie wyzwalać Warszawy w 1945 roku?
Tagi:
Wyzwolenie Warszawy, II wojna światowa, Polska, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz