22:34 21 Luty 2020
Opinie
Krótki link
Autor
13516
Subskrybuj nas na

W Centrum Edukacyjnym Powiśle odbyło się spotkanie z udziałem byłych posłów, Rafała Majki, Mateusza Piskorskiego i przewodniczącego Stowarzyszenia „Kursk” Jerzego Tyca. Tematem spotkania były stosunki polsko-rosyjskie.

Mówiąc o stosunkach polsko-rosyjskich nie tylko w aspekcie historycznym, ale i teraźniejszym, trudno pominąć temat niszczenia radzieckich pomników. W tej sprawie prawdziwym ekspertem jest oczywiście Jerzy Tyc. Jednak praca jego Stowarzyszenia jest coraz trudniejsza. O ile przed zmianami w ustawie o tzw. dekomunizacji, która objęła pomniki poświęcone pamięci żołnierzom Armii Czerwonej, poległych na naszych ziemiach, samorządy najczęściej bez problemu dawały zgodę na ich renowację pomników, o tyle teraz na zapytania przestały już nawet odpowiadać.

Z ponad 500 pomników, tablic i różnych miejsc pamięci oczekuje na zniszczenie już tylko około 100. Praca Stowarzyszenia „Kursk” siłą rzeczy coraz częściej skupia się na cmentarzach, których ustawa dekomunizacyjna nie obejmuje.

Podczas spotkania Tyc skupił się głównie na historii zburzenia mauzoleum w Trzciance pod którym pochowani są radzieccy żołnierze, która jest najbardziej widomym świadectwem barbarzyństwa, będącego udziałem polskich władz. To pierwszy pomnik, jaki powstał na polskiej ziemi, poświęcony żołnierzom Armii Czerwonej. Drugim był pomnik w Mikolinie.

Władze Trzcianki w miejscu, w którym stało mauzoleum, na wniosek rosyjskiej ambasady i Stowarzyszenia Kursk, z niechęcią zrobiły kilka odwiertów, by sprawdzić czy pod ziemią nie ma zwłok. Odwierty były bardzo niedokładne, bo robione co 3 metry, a przecież nawet żołnierz Armii Czerwonej rzadko był tej wysokości. Poza tym robione były za płytko. Jacyś eksperci sprawdzili próbki i orzekli, że w ziemi nie ma żadnych zwłok. Przystąpiono więc do burzenia pomnika. W tym samym czasie w innym laboratorium również próbki zbadano, ale tym razem to co poprzedni „eksperci” uznali za korzenie drzew, ci stwierdzili, że to kości ludzkich palców.

Niemal natychmiast po zburzeniu mauzoleum chciano przystąpić do budowy jakiejś rekreacyjnej instalacji, na sfinansowanie której miasto otrzymać miało środki unijne. Śpieszono się, by w przypadku zarządzenia ekshumacji i przesunięcia terminu rozpoczęcia budowy, dotacji nie stracić.

Mauzoleum stało na podwyższeniu, które stanowił metrowej wysokości betonowy cokół wypełniony nasypanym do niego piaskiem. Kierujący robotami przy budowie nowej inwestycji, dla świętego spokoju, polecił operatorowi koparki, by ten sprawdził, czy pod ziemią nic nie ma. W tym celu koparka wykopała dziurę o … 80 centymetrowej głębokości. Oczywiście nic nie znaleziono w tym sztucznie wykonanym podwyższeniu, bo nic tam nie mogło być. I dalej z „czystym sumieniem” kontynuowano pracę.

W tym czasie, również przy pomocy Jerzego Tyca, zidentyfikowano mogących pod ziemią leżeć żołnierzy i znaleziono ich rodziny w Rosji. Rodziny te za pomocą swoich pełnomocników złożyły pozew przeciw władzom Trzcianki. Tyc liczy na to, że wszyscy urzędnicy, którzy złożyli podpis na zgodzie na wyburzenie mauzoleum, poniosą odpowiedzialność karną.

W rozmowie ze mną mówi, że liczy, iż to szaleństwo kiedyś się skończy, a on wtedy przystąpi do odbudowy wszystkich zniszczonych pomników.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Zbezczeszczony cmentarz w Trzciance: będzie proces
„Kursk” rusza do ataku w sprawie Trzcianki. Są pierwsze sukcesy
Tagi:
pomnik, wojna z pomnikami, Polska, Cmentarz Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich, Trzcianka
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz