02:12 07 Lipiec 2020
Opinie
Krótki link
Autor
4179
Subskrybuj nas na

Polskie Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia zorganizowało dyskusję „Terror i rewolucja” o Borysie Sawinkowie. Postać ta nie jest bliżej znana polskiej publiczności. Usłyszeliśmy o nim niedawno, gdy decyzją wojewody mazowieckiego zmieniano nazwy wielu ulic w ramach tzw. ustawy dekomunizacyjnej.

Wojewoda zmienił wtedy nazwę ulicy Dąbrowszczaków na ulicę Borysa Sawinkowa. W ubiegłym roku sąd administracyjny rozpatrzył skargę na decyzję wojewody i przywrócił ponownie tej ulicy poprzednią nazwę. Powodem nie było to, że komuś nie podobał się nowy patron, ale fakt, że decyzje wojewody były arbitralne i nie miały merytorycznych uzasadnień.

Tak czy inaczej, w dzisiejszych czasach, gdy w Polsce rusofobia stała się paradygmatem polityki historycznej państwa, nadanie imienia Rosjanina jakiejś ulicy w stolicy, może co najmniej dziwić. Dlatego zapewne na spotkanie i dyskusje przyszło całkiem sporo ludzi, by dowiedzieć się kim był Borys Sawinkow.

Była to niewątpliwie postać barwna. Członek Organizacji Bojowej Partii Socjalistów Rewolucjonistów (eserów). Na początku ubiegłego wieku był chyba najbardziej znanym terrorystą świata. W latach 1904-1905 odpowiadał za wiele zamachów na carskich urzędników za co został skazany na śmierć i uciekł z Rosji. Wrócił po Rewolucji Lutowej w 1917 roku. Był wiceministrem wojny w rządzie Kiereńskiego. Po Rewolucji Październikowej stał się zaciekłym wrogiem bolszewików. Utworzył Ludowy Związek Obrony Ojczyzny i Wolności, który był współfinansowany przez zachodnich interwentów.

W czasie wojny polsko-bolszewickiej organizował struktury Rosyjskiej Armii Ludowej, która walczyła pod polskim dowództwem przeciwko Armii Czerwonej. I to jest chyba odpowiedź na pytanie dlaczego akurat imieniem tego Rosjanina chcą w Warszawie nazwać jedną z ulic? Chorobliwie antykomunistyczna polska władza, ceni przecież innych antykomunistów. Także tych rosyjskich. Sawinkow idealnie się w to wpisuje, bo był zarówno zaciekłym wrogiem carskiego samodzierżawia, jak i Rosji radzieckiej.

W spotkaniu wzięli udział goście z Rosji, prof. Konstantin Morozow, który pracuje w Instytucie Historii Rosji Rosyjskiej Akademii Nauk, zastępca przewodniczącego Rady Stowarzyszenia „Memoriał”. Jego żona dr Ałła Morozowa, pracująca w Centrum „Historia Rosji XIX i początku XX wieku” Instytutu Historii Rosji Rosyjskiej Akademii Nauk.

A także prof. Andrzej Nowak, kierownik Zakładu Historii Europy Wschodniej w Instytucie Historii UJ oraz w Instytucie Historii PAN. Opublikował kilkadziesiąt książek (m.in. „Polska i „trzy” Rosje. Studium polityki wschodniej Piłsudskiego”, „History and Geopolitics: A Contest for Eastern Europe”, „Pierwsza zdrada Zachodu: 1920 – zapomniany appeasement”, pierwsze trzy z zaplanowanych 11 tomów „Dziejów Polski”). Członek Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP, a także Kolegium IPN; przewodniczący Rady Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia. Redaktor naczelny „Studiów z Dziejów Rosji i Europy Środkowo-Wschodniej”.

Paneliści byli nadzwyczaj zgodni, bo łączyła ich niechęć do „czerwonych”. Obydwaj profesorowie okazali się zwolennikami trzeciej, zielonej Rosji, która mogła, ale chyba tylko w teorii, co sami zresztą przyznali, być alternatywą zarówno dla białych jak i czerwonych. Profesor Morozow od 25 lat bada dzieje eserów i obecni na spotkaniu mogli się wiele dowiedzieć o różnych mało znanych faktach z życia Borysa Sawinkowa, które na swój sposób było niezwykłe.

Trudno jednak powiedzieć, że postać Sawinkowa, walczącego przeciw Rosji radzieckiej u boku Piłsudskiego, jest tą osobą, która może nas łączyć. Ale warto też zauważyć, że polscy i rosyjscy historycy rzadko mają obecnie okazję, by ze sobą rozmawiać. Na razie spotkali się tacy, których poglądy są zbieżne, bo krytyczne wobec wydarzeń z 1917 roku. Miejmy nadzieję, że na podobnych spotkaniach w przyszłości znajdą się też tacy, którzy z różnych pozycji będą starali się wyjaśniać różne kręte drogi historii naszych dwóch narodów. Bo wtedy jest i ciekawiej i ma to jakiś większy sens.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Ukraińscy nacjonaliści wyszli na ulice, by bronić dekomunizacji (wideo)
Pomnik Berlinga do dekomunizacji. Koszt: 50 tys. zł
Pochopna „dekomunizacja" będzie drogo kosztowała
Dekomunizacja zaczyna budzić sprzeciw (wideo)
Tagi:
dekomunizacja, Warszawa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz