13:50 14 Sierpień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
3585
Subskrybuj nas na

Kielce to kolejne miasto, które w styczniu 1945 roku wyzwoliła Armia Czerwona. Ale też kolejne miasto, którego współczesne władze nie bardzo czują się wyzwolone.

Kielce znajdują się w Górach Świętokrzyskich. Tu się nie czci żołnierzy Armii Czerwonej czy Wojska Polskiego, ale przede wszystkim kolaborantów hitlerowskich z Brygady Świętokrzyskiej.

Tu też IPN nie miał żadnych problemów z dekomunizacją. Wojewoda niczego nie musiał narzucać. Radni PiS, którzy rządzą w tym mieście, sami pozmieniali nazwy ulic związanych z Armią Czerwoną, Wojskiem Polskim, Armią Ludową czy lewicowymi działaczami, na ich zdaniem bardziej godne tzw. żołnierzy wyklętych.

Latem ubiegłego na wniosek nacjonalistycznego i kryptofaszystowskiego Stowarzyszenia „Kieleccy Patrioci”, Rada Miasta Kielce jednogłośnie opowiedziała się za odebraniem honorowego obywatelstwa miasta wszystkim 29 żołnierzom radzieckim, którzy otrzymali to wyróżnienie w PRL-u. A byli to żołnierze, którzy w sposób szczególny zasłużyli się podczas wyzwalania Kielc. Mowa o osobach, które zapłaciły największą cenę, jaką może zapłacić człowiek – cenę życia.

Po 74 latach Miasto Kielce postanowiło się odwdzięczyć młodym chłopcom i dziewczętom, którym nie dane było doczekać swoich najpiękniejszych dni, w taki właśnie sposób: wymazując ich po prostu gumką. Za odebraniem im honorowego obywatelstwa miasta głosował nawet tzw. lewicowy radny, szef kieleckiego SLD, jedyny radny SLD, Marcin Chłodnicki. Warto o tym pamiętać podczas następnych wyborów samorządowych.

O tym wszystkim, a także o przebiegu ciężkich walk jakie stoczyła Armia Czerwona z Niemcami wyzwalając Kielce, opowiadał podczas rocznicowych uroczystości lokalny antyfaszysta Filip Bojović z kieleckiego oddziału Stowarzyszenia „Kursk”, na Cmentarzu Żołnierzy Radczieckich. Na kieleckim cmentarzu jest ich pochowanych 4000.

Przyśpieszona ofensywa

Ofensywa ruszyła 12 stycznia, choć zaplanowana była na 20 stycznia. Stało się tak, ponieważ alianci zachodni, mając kłopoty z powstrzymaniem nacierających wojsk niemieckich w Ardenach, zwrócili się o pomoc do Związku Radzieckiego, prosząc o przyśpieszenie ofensywy na froncie wschodnim, by odciążyć walczące na zachodzie wojska. ZSRR wywiązał się wzorowo z obowiązków sojuszniczych i pomimo tego, że brakowało 8 dni do optymalnego przygotowania do operacji zaczepnej, o czym wspomina Iwan Koniew w „Zapiskach dowódcy frontu 1943-1945”, Armia Czerwona ruszyła do natarcia 12 stycznia gromiąc wojska nieprzyjaciela na kierunku kielecko-radomskim.

Walki na zachodzie są bardzo ciężkie. Wie Pan z własnego doświadczenia, jak niepokojąca jest sytuacja, gdy trzeba bronić bardzo szerokiego frontu po przejściowej utracie inicjatywy… będę wdzięczny, gdyby zechciał Pan podać mi, czy możemy liczyć na wielką ofensywę rosyjską na froncie Wisły lub gdziekolwiek indziej w ciągu stycznia… Uważam sprawę za pilną.

Tak pisał 6 stycznia 1945 roku Churchill do Stalina. Stalin odpowiedział następnego dnia. „Przygotowujemy się do natarcia, choć warunki atmosferyczne nie sprzyjają teraz naszej ofensywie. Jednakże uwzględniając sytuację aliantów na froncie zachodnim, Kwatera Główna Naczelnego Dowództwa postanowiła w przyspieszonym tempie zakończyć przygotowania i, nie zważając na warunki atmosferyczne, rozpocząć szerokie działania zaczepne przeciwko Niemcom nie później niż w drugiej połowie stycznia.”

© Sputnik . Jarosław Augustyniak
Złożenie wieńców na grobach żołnierzy radzieckich przez mieszkańców Kielc w 75. rocznicę wyzwolenia miasta

Niektórzy historycy twierdzą, że na skutek walk w Ardenach, dowództwo hitlerowskie przesunęło tam znaczne siły z frontu wschodniego, co umożliwiło Armii Czerwonej osiągnięcie tak wielkich sukcesów w styczniu. To nie prawda. Nawet dane hitlerowskiego Sztabu Generalnego (dla IPN zapewne bardziej wiarygodne?) od października do grudnia 1944 roku (tzn. w okresie przygotowywania i przeprowadzania operacji w Ardenach) stwierdzają, że na front zachodni przerzucono pięć i pół dywizji. Równocześnie, w tym samym czasie hitlerowskie dowództwo wzmocniło wojska na froncie wschodnim dwudziestoma pięcioma dywizjami i jedenastu brygadami, przerzuconymi z różnych innych frontów i kierunków. Zatem na „wzmocnionym” froncie zachodnim w styczniu 1945 roku funkcjonowało łącznie 75 i pół dywizji, zaś na „osłabionym” froncie wschodnim w dniu rozpoczęcia operacji wiślańsko-odrzańskiej 179 dywizji. Liczby mówią same z siebie.

W Kielcach znajdował się silny punkt obrony hitlerowców. Naprzeciw 1 Frontowi Ukraińskiemu stała Grupa Armii „A”, której nazwa została przemianowana we wrześniu 1944 roku z  Grupy Armii „Północna Ukraina”. Skład grupy tworzyły m.in. 1 i 4 armia pancerna oraz 17 armia.  Potężna siła, która była w stanie osiągnąć postawione zadania. 12 stycznia punktualnie o 5:00 rano rozpoczęło się uderzenie artyleryjskie.

Trwało ono godzinę i czterdzieści siedem minut i było tak potężne, że wnioskując z szeregu zdobytych dokumentów – nieprzyjacielowi wydawało się, że trwa ono co najmniej pięć godzin. Wzięto do niewoli kilku dowódców niemieckich oddziałów i oficerów sztabu. Przytoczmy tu znów wspomnienia jednego z hitlerowców. O przełamaniu niemieckiej obrony pisze  generał Kurt Tippelskirch w swojej książce „Historia II wojny światowej”. Oto co pisał o dniu 12 stycznia.

„Uderzenie było tak silne, że zmiotło nie tylko dywizje pierwszego rzutu, ale również dosyć znaczne odwody szybkie, podciągnięte na kategoryczny rozkaz Hitlera tuż do linii frontu. Odwody te poniosły straty już podczas przygotowania artyleryjskiego Rosjan, następnie zaś nie można ich było wykorzystać zgodnie z planem.

Głębokie kliny wbite w naszą obronę były tak liczne, że zlikwidowanie ich lub choćby ograniczenie okazało się niemożliwe. 4 armia pancerna została rozcięta na części i nie było już żadnych możliwości powstrzymania natarcia wojsk rosyjskich. Rosjanie natychmiast wprowadzili w wyłom swoje związki pancerne, które wraz z siłami głównymi zaczęły się poruszać w kierunku rzeki Nidy. Równocześnie północnym skrzydłem przeprowadzili manewr oskrzydlający w kierunku Kielc.

To oni przywrócili tu normalność

Na podejściach do Kielc Niemcy walczyli zajadle, co początkowo hamowało tempo posuwania się 3 armii gwardii Gordowa i 13 armii Puchowa. Walki w Kielcach były ciężkie, szczególnie na ulicach prowadzących do stacji kolejowej, ale jej główna i najbardziej intensywna część rozegrała się poza miastem, w rejonie Nidy i Czarnej Nidy, gdzie doszło do bitwy pancernej. Niemcy umocnili się na rzece Nidzie, która stanowiła naturalne umocnienie obronne. I tutaj właśnie swój kunszt bojowy pokazał dowódca 4 armii pancernej Dmitrij Leluszenko, który 12 stycznia 1945 roku dokonał obejścia Kielc z rubieży Pińczów, Busko Zdrój przez Morawicę, forsując z marszu Nidę i czyszcząc okoliczne lasy z wojsk hitlerowskich. Same Kielce zostały wyzwolone w czwartym dniu natarcia, 15 stycznia.

© Sputnik . Jarosław Augustyniak
Wieńce i znicze na grobach żołnierzy radzieckich w Kielcach
W walkach o Kielce zginęło około 250 żołnierzy radzieckich (w samych Kielcach rzecz jasna, bo na całej Kielecczyźnie aż 20 tysięcy). Po stronie niemieckiej straty wyniosły nawet 6 tysięcy żołnierzy w samych Kielcach. To dobitnie pokazuje jak wielka była przewaga po stronie nacierających.

Większą część walczących na podejściach do miasta wojsk faszystowskich rozbito, ich resztki zaś odrzucono w lasy na północ od Kielc. Później łączyły się one z resztkami innych rozbitych armii, wycofujących się pod naporem 1 Frontu Białoruskiego i pozostały na głębokich tyłach obu frontów.

To Iwan Koniew, marszałek ZSRR, dwukrotny bohater Związku Radzieckiego, odznaczony orderami m.in. USA, Wielkiej Brytanii i Jugosławii wyzwolił Kielce razem z Polakami walczącymi w szeregach Armii Czerwonej, którzy również są pochowani na tym kieleckim cmentarzu.

To oni przywrócili tu normalność, a nie kolaborująca z hitlerowcami Brygada Świętokrzyska NSZ. Dobrze, że wielu mieszkańców Kielc o tym pamięta i mimo apeli kieleckiej prawicy zamieszczanych w lokalnej prasie i stronach internetowych, przyszli oddać hołd wyzwolicielom i nadal bronią godności radzieckiego żołnierza oraz polsko-radzieckiego braterstwa broni, które wbrew temu co twierdzą współcześni tzw. historycy, było po prostu faktem.

Na grobach żołnierzy radzieckich składali wieńce i zapalali znicze Polacy i mieszkający w Kielcach Rosjanie.  Filip Bojović podziękował im za odwagę… bo w Polsce dziś, by zachować się przyzwoicie, trzeba odwagi.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„Świetne relacje z polskim podziemiem”. Jak radziecki wywiad ratował Kraków 75 lat temu
Warszawa skromnie „świętuje” swoje wyzwolenie
Wyzwolenie Warszawy: Relacja naocznego świadka
Tagi:
SLD, neonazizm, Brygada, Żołnierze wyklęci, stosunki polsko-rosyjskie, opozycja antykomunistyczna, cmentarz, stosunki międzynarodowe, stosunki dyplomatyczne, polityka, historia, ZSRR, Rosja, II Wojna Światowa, Kielce, wyzwolenie, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz