13:29 14 Sierpień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
Rosyjsko-polskie forum medialne w Soczi „Klimat może być lepszy” (22)
6260
Subskrybuj nas na

„Dobra atmosfera polityczna jest także kluczowa dla dobrej współpracy między uczelniami, między teatrami, między klubami studenckimi, między regionami. Więc, parę dobrych gestów i pokazanie dobrej woli. Niech któraś ze stron zacznie z tym pokazywaniem dobrej woli” – mówi dla Sputnika Grzegorz Kołodko.

W Moskwie 15-16 stycznia 2020 r. w Akademii Prezydenckiej odbyło się Forum Gajdarowskie. Jest to międzynarodowa naukowo-praktyczna konferencja w dziedzinie ekonomii nazwana na cześć rosyjskiego liberalnego reformatora Jegora Gajdara. Odbywa się corocznie od 2010 roku.

W tym roku uczestnikiem Forum był znany polski ekonomista i polityk, wiceprezes Rady Ministrów i minister finansów w latach 1994-1997 i 2002-2003, profesor Grzegorz Kołodko, który uprzejmie zgodził się odpowiedzieć na pytania komentatora agencji Sputnik Polska Leonida Swiridowa.

— Panie Profesorze, nie będziemy mówić o polityce, ale jednak, czy nie uważa Pan, że akurat w stosunkach polsko-rosyjskich za dużo polityki, a wydaje się, że musi być więcej jednak gospodarki?

— Chciałbym, aby było jak najwięcej gospodarki, i nie tylko gospodarki, tylko powiedziałbym, tego co jest, przynajmniej tak nam się wydaje, poza polityką. A więc także nauka, kultura, sport, turystyka.

Gdy na sesji na Gajdarowskim Forum powiedziałem, przecież ja znam wasz kraj lepiej niż niektórzy z Państwa tu obecnych: kto był na Kamczatce? Kto był na Czukotce? Kto był w Chabarowsku, Jakucku? Kto był nad Angarą, Jenisejem, Obem, Irtyszem, Leną? A ja byłem. Rosja – to piękny kraj.

Prof. Grzegorz Kołodko i komentator Sputnik Polska Leonid Swiridow
© Sputnik . Ewgienij Bijatow
Prof. Grzegorz Kołodko i komentator Sputnik Polska Leonid Swiridow

Zresztą, uważam, że Rosja, gdyby była bardziej otwarta i aktywna pod tym względem, mogłaby z turystyki uczynić jedną ze swych narodowych gałęzi gospodarczych, robić na tym olbrzymie interesy. Jest to kraj bardzo atrakcyjny.

Chciałbym także, żeby setki tysięcy turystów podziwiały piękno rosyjskiej przyrody. Żeby więcej było także wymiany naukowej, wymiany studenckiej. Wiele można pod tym względem zrobić.

Co do samej gospodarki, to bezsprzecznie tak. My mamy cały czas głęboki deficyt handlowy z Rosją ze względu na to, że wciąż importujemy dużo energii z Rosji. Rządy ostatnio próbują trochę zrestrukturyzować źródła zaopatrzenia Polski w energię różnymi metodami, ale tu jest wiele do ugrania. 

Byłem w dniu przyjazdu w Moskiewskim Konserwatorium na pięknym koncercie. Grano Czajkowskiego, fragmenty z „Dziadka do orzechów” i piękną symfonię. Potem byłem vis-a-vis obok w restauracji. Tłum ludzi, głównie młodzi, na kolacji, i podszedł do mnie człowiek.

Po polsku mówił: „Panie Profesorze, razem samolotem przylecieliśmy. Ja jestem polski biznesmen”. Ja mówię: „Tak, ciekawe. W jakiej branży Pan pracuje?” Mówi: „Sztuczna inteligencja”. Zapytałem: „Jak idzie?”

Zaczął mi trochę opowiadać. Bardzo się cieszę, że jest młody polski przedsiębiorca, i to z tych zaawansowanych w technologii tak zwanej „sztucznej inteligencji”, że on ma tutaj partnerów do robienia interesów. Pytałem, jak to się rozwija? Już nie wchodząc w szczegóły, powiedział, że ostatnimi laty szło trochę lepiej, ale idzie, on tu jest. Więc, jak najwięcej tego, tylko mówił Pan o tej polityce, mamy o niej niby nie mówić. No to jednak powiedzmy sobie przynajmniej tyle, że ona temu nie pomaga. 

Dobra atmosfera polityczna jest także kluczowa dla dobrej współpracy między uczelniami, między teatrami, między klubami studenckimi, między regionami. To nie musi być dobra współpraca na zasadzie „wasz prezydent – nasz prezydent”, „wasz minister – nasz minister”.

Ja starałem się robić, co mogłem, byłem bardzo zadowolony z tego, że udało mi się wynegocjować i doprowadzić do końca sprawę – pierwszy raz w rządzie, już 20 lat temu – kwestii wzajemnych rozliczeń zaległości jeszcze z czasów Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej. To otworzyło drogę do normalizacji stosunków finansowych pomiędzy Polską a Rosją. Więc, wtedy było pewne pchnięcie. Sytuacja polityczna była dużo lepsza niż teraz, ale też było wiele do zrobienia. Polityka powinna temu sprzyjać. To samo mogłem powiedzieć na temat stosunków polsko-chińskich czy polsko-tureckich. To nie jest samograj. I my to widzimy. I z tego punktu widzenia chciałbym, żeby stosunki polsko-rosyjskie były lepsze.

Niestety, one są najgorsze w czasie mojego życia.  Staram się twierdzić, że wskutek tego zdrowego sportowego trybu życia jestem cały czas bardzo młody, ale są niestety, najgorsze, jak tylko pamiętam, i jest tutaj bardzo wiele do zrobienia. Wobec tego pomagajmy politykom, w jaki tylko sposób potrafimy, żeby oni potrafili się dogadywać, wykazali więcej dobrej woli. Ostatnio widzę wręcz zaognienie sytuacji na tym froncie. A nie odwrotnie.

Więc, parę dobrych gestów i pokazanie dobrej woli. Niech któraś ze stron zacznie z tym pokazywaniem dobrej woli. Bardzo to pomogłoby także rozwojowi stosunków gospodarczych, co będzie sprzyjało wzrostowi dochodów, tworzeniu dobrze opłacanych miejsc pracy, na czym przecież zależy wam tu, w Rosji, również bardzo, jak nam w Polsce.

— Wiem, że Pan bardzo lubi piosenki Ałły Pugaczowej. I nawet ostatnio Pan był na koncercie Ałły Borysowny Pugaczowej w Moskwie – koncert jubileuszowy. Skąd takie zamiłowanie do naszej gwiazdy rosyjskiej?

— Ja po prostu lubię kulturę i lubię „naj-”.  Ja lubię wszystko „naj-”. Nie zawsze się udaje. Ale, na przykład, wspomniałem, że byłem w moskiewskim konserwatorium, a dzisiaj idę na Verdiego do opery.

Jak byłem ostatni raz na konferencji w Petersburgu, oczywiście, nie wybaczyłbym sobie, gdybym nie poszedł do Mariińskiego. Tym bardziej, że dyrygował Gergijew, którego obok fińskiego dyrygenta Pekka Salonena uważam za najwybitniejszego współczesnego dyrygenta na świecie. Słyszałem, jak dyrygował Londyńską Orkiestrą Symfoniczną, fragmenty z „Romeo i Julii” Prokofiewa. To jest naj-, tego nikt nie potrafi zrobić na takim poziomie.

Ja po prostu lubię takie rzeczy. Także z literaturą. Zaglądam w tym momencie do swego telefonu, żebym nie pomylił… O, ja wyjeżdżam z książką po rosyjsku. To jest Guzel Jachina „Zulejcha otkrywajet głaza”. Więc czytam również dobrą literaturę. 

Przypadek z Pugaczową nie jest odosobniony. Natomiast Pugaczową lubię, uważam ją za arcygwiazdę: Pugaczowa śpiewa poezję. Śpiewa do swoich tekstów, do swoich kompozycji, to jest po prostu wielka artystka.

Ja ją uwielbiam. Ja uważam, że ona jest „naj-”. I do tego, jak 18-letnia tutaj moja przewodniczka usłyszała „Pugaczowa”, ona od razu wiedziała, kto to jest. A jak zapytałem moich studentów, u siebie na uniwersytecie w Warszawie – „Pugaczowa”, nikt nie wiedział. Dla mnie to jest wstyd, jak można nie wiedzieć, kto to jest Pugaczowa? Ale zapytałem ich kontrolnie: „Edith Piaf?” – i też nikt nie wiedział. Otóż, to jest różnica pokoleń.

Kiedyś zmusiłem córki, żeby poszły na koncert Rolling Stonesów, bo też byłem niedawno i słuchałem, jak Mick Jagger śpiewał „Satisfaction”. Mi się nie podobało. A potem słyszałem w radiu, jak jechałem samochodem, i się pytam: „A kto to śpiewa?”. To jest fajna muzyka, mi się podoba. No tak sobie podyskutowaliśmy na ten temat.

Ja mówię do córek: „No tak, to jest różnica gustów”. One mówią: „Nie tato, to jest różnica pokoleń”.

Więc, jestem z pokolenia, mimo swego młodego wieku, tak jak Pugaczowa. My jesteśmy rówieśnikami. Ona miała ten koncert w związku ze swoim jubileuszem, a ja miałem kilka miesięcy wcześniej dokładnie tyle samo lat, nie będę jej wypominał, ile.

To nie jest fanaberia, to był jeden jedyny koncert, jak ja się dowiedziałem, jakie są ceny, to pierwsza myśl o ekonomii – ja to odrzucam. Ale potem, tak, wyjąłem sto kilkadziesiąt tysięcy rubli za jeden bilet. I trzeba było do Moskwy przylecieć i tutaj pożyć dwa dni, żeby pójść na ten koncert.

I zrobiłbym to jeszcze raz. To jest warte każdych pieniędzy. Musiałem wydać te pieniądze, bo tanio nie było. Ale postanowiła dać tylko jeden jedyny koncert. Takie jest jej prawo artystki.

Sięgam czasami do rosyjskiej muzyki, do klasyki. Do Glinki, Czajkowskiego, Rimskiego-Korsakowa i Rachmaninowa. Staram się zawsze chodzić do opery, obejrzeć rosyjski balet, posłuchać muzyki klasycznej. Ale także słucham trochę tej współczesnej, może, właśnie z tego pokolenia Pugaczowej. I wolę Wysockiego, Okudżawę, Pugaczową, czasami także Meladze, na którego koncercie również byłem w tej samej sali, w której występowała Pugaczowa.

Kto nie słyszał, jak Meladze śpiewa „Bajkę o rybaku i złotej rybce”, ten nie wie, co to jest dobra rosyjska ballada. Dla mnie Meladze jest tak samo jak Gilbert Beco albo Charles Aznavour, i dlatego tu też staram się dywersyfikować.

Bo zaręczam, że jak ostatnio byłem w Nowym Jorku, byłem i w operze Metropolitain, tym razem był to Makbet także Verdiego, byłem w New York Harmonic, byłem na Brodway'u na „Królu i Lwie”.

Także słucham muzyki, nie piję, nie palę, nie jem zwierząt, biegam, pływam, czytam dobre książki, natomiast nie oglądam telewizji, nie słucham radia, wybaczy Pan redaktor, i nie czytam gazet. Dzięki temu tak dużo wiem.

— Kończąc naszą rozmowę, powiem Panu, że ja też nie oglądam telewizji, bo nie mam telewizora zupełnie.

— My też nie mamy telewizora w domu od 23 lat, dzięki temu zachowujemy równowagę.

— To znaczy, musimy następnym razem podyskutować o sprawach kultury...

— Chciałbym, żeby tej kultury, także polskiej w Rosji i rosyjskiej w Polsce, było jak najwięcej.

Tłumaczy się trochę literatury, trochę się dzieje, jeśli chodzi o filmy, ale zdecydowanie za mało.

Chciałbym, żeby było więcej, także tych najlepszych dokonań rosyjskiej kinematografii, które trudno obejrzeć w niektórych naszych kinach. I odwrotnie.

Polska kultura, podobnie, jak gospodarka, to są mocne strony naszej rzeczywistości. Zresztą, nie mogę tego powiedzieć o polityce zagranicznej. Czy o polityce w ogóle.

Ale to nie jest kwestia przypadku, że nasza pisarka dostała literackiego Nobla. I mam nadzieję, że to także przyczyni się do tego, że nie tylko jej książki będą życzliwiej i aktywniej tłumaczone, publikowane i czytane w Rosji.

Ja sądzę, że w drugim okresie sytuacja polityczna też się poprawi. Być może, to wymaga pewnych zmian, jeśli chodzi o polityków, od których to zależy. Czas robi swoje. My jesteśmy od pracy fundamentalnej. Trzeba współpracować, jeśli chodzi o przedsiębiorczość, biznes, handel, naukę, kulturę, turystykę, i dawać materialne, intelektualne, kulturowe przesłanki do jak najlepszych stosunków polsko-rosyjskich.

I z czasem takie one będą.

— Dziękuję serdecznie za rozmowę.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Rosyjsko-polskie forum medialne w Soczi „Klimat może być lepszy” (22)

Zobacz również:

Grzegorz Kołodko w Moskwie: Co na horyzoncie?
„Nowa okupacja”: Krzysztof Bosak czasami coś palnie...
Daur Kowe: „Mogę opisać jednym słowem, jak widzimy przyszłość z Gruzją – dobrosąsiedztwo”
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
Przyszłość, wolność, normalność. „To nie jest premier z mojej bajki”
Stowarzyszenie KURSK: Czy w Krakowie powstanie nowy rosyjski pomnik?
Tagi:
Forum Gajdarowskie, Moskwa, Grzegorz Kołodko, Ałła Pugaczowa, kultura, muzyka, literatura, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz