09:28 20 Luty 2020
Opinie
Krótki link
Autor
6394
Subskrybuj nas na

Po tym, jak z pomocą dronów MQ9 reaper zabito irańskiego generała Sulejmaniego, nieco bardziej zrozumiała stała się rola Sycylii, na której te drony zostały rozmieszczone.

W przypadku eskalacji konfliktu z Iranem bądź Libią Sycylia będzie wykorzystywana w charakterze sztabu wojennego i punktu startowego dla ataku z powietrza.

Z powodu amerykańskich baz i instalacji wyspa jest stale zagrożona wojną, zwłaszcza gmina Niscemi, gdzie znajduje się system MUOS (amerykański system łączności satelitarnej, jedna z naziemnych stacji łączności, zlokalizowana na Sycylii w odległości 60 km od bazy lotniczej), do której wyłączny dostęp mają przedstawiciele amerykańskich sił powietrznych.

Możliwe konsekwencje budzą niepokój

Burmistrz Niscemi Massimiliano Conti w imieniu mieszkańców wyraził zaniepokojenie tym, co się dzieje, a pacyfiści i obrońcy środowiska w ubiegłym tygodniu zorganizowali protesty naprzeciwko bazy wojskowej Sigonella i przed konsulatem USA w Palermo.

Nikt ich jednak nie wysłuchał. W piątek, 17 stycznia, Jens Stoltenberg i najwyżsi rangą dowódcy lotnictwa USA złożyli wizytę w bazie lotniczej NATO na Sycylii Sigonella, żeby wziąć udział w uroczystości przekazania dwóch z pięciu nowych dronów rozpoznawczych ostatniej generacji RQ-4D Phoenix, które wejdą w skład systemu dalekiego rozpoznania obiektów naziemnych z powietrza (Alliance Ground Surveillance, Ags). System umożliwi obserwację całego terytorium Sojuszu. Jego zasięg sięga jednak znacznie dalej – od Arktyki po Sahel, od Atlantyku po Europę Wschodnią.

Jednak systemem MUOS zainteresowani są nie tylko wojskowi. Przykuł on też uwagę mafijnego klanu Nebrodi. Ostatnie śledztwo mesyńskiej prokuratury pokazało, że jedna z firm, związana z rodziną mafijną Tortorici, otrzymywała środki od UE w zamian za prawo do korzystania z licznych działek, w tym działki Sughereta di Niscemi, na której znajduje się sam system MUOS.

Sputnik Italia rozmawiał na temat sytuacji na Sycylii z Pippo Gurrieri, aktywistą ruchu No MUOS.

– W chwili wysokiego napięcia w rejonie Morza Śródziemnego, spowodowanego eskalacją w Iranie i niegasnącym konfliktem w Libii, Sigonella stała się międzynarodowym sztabem dla dronów systemu Ags. Jaką rolę może odegrać Sycylia w potencjalnym konflikcie na Morzu Śródziemnym?

– Sycylia już od dawna jest swego rodzaju dobrze uzbrojonym „lotniskowcem” wykorzystywanym w konfliktach w całym regionie Morza Śródziemnego. Wojna na Sycylii trwa bez końca, pośrednio lub nie, bowiem z bazy regularnie wylatują samoloty i drony, w Niscemi działa system MUOS, to bardzo ważne systemy komunikacyjne, konieczne do zarządzania konfliktami, prawdzie instrumenty wojskowe USA i NATO.

Ciągłe umacnianie bazy, którą niedawno wyposażono w technologię Ags, popycha i bazę, i wszystkich nas w wir konfliktów zbrojnych, toczących się w strefie, której granice są stale rozszerzane. Coraz mocniej czujemy, że znajdujemy się na linii frontu amerykańskich wojen, w których nie chcemy uczestniczyć.

– Niedługo po śmierci Sulejmaniego szef MSZ Włoch Luigi Di Maio zdementował informację o tym, że drony wyleciały z sycylijskiej bazy, choć właśnie tam rozmieszczone są te same drony, które brały udział w nalocie. Czy to możliwe, że użyto systemu MUOS i jeśli tak, to w jaki sposób?

– Myślę, że to prawie oczywiste, dlatego, że w październiku pojawiła się wiadomość, że system MUOS zaczął działać z pełną mocą w celach wojskowych.

Jeśli został zbudowany i uruchomiony, oznacza to, że ta broń jest obecnie wykorzystywana. Amerykanie sami oświadczyli, że będą mieć przewagę wojskową w razie każdego rozwoju wypadków, a to dzięki możliwości sterowania uzbrojonymi i nieuzbrojonymi bezzałogowymi aparatami latającymi. Logiczne, że nie po to system się instaluje, żeby z niego nie korzystać.

– Czy w razie otwartej albo nawet nieformalnej wojny, istnieje ryzyko dla cywilów?

– Jeśli stąd kieruje się działaniami wojskowymi, to miejsce to staje się celem wojskowym. Do tego jesteśmy szczególnie narażeni na terroryzm. Stanowimy śródziemnomorską granicę tak zwanego Zachodu i nasz region jest często wciągany w konflikty.

Teraz, kiedy PI nie ma własnego terytorium, jeśli zechce wypowiedzieć wojnę Zachodowi, będzie organizować zamachy i z tego punktu widzenia jesteśmy w szczególny sposób narażeni na ataki powodowane chęcią zemsty.

– Nie tak dawno dostał Pan wyrok za manifestację przeciwko MUOS (i niestosowne zachowanie – pokazał pośladki policjantowi – red.), czym spowodowany jest taki nacisk na włoskich obywateli, którzy występują przeciwko obcym zabudowaniom wojskowym na własnym terytorium?

– Od samego początku tej walki, która dla mnie trwa już ponad 10 lat, zawsze usiłowano tłumić ruchy aktywistów. My jesteśmy jak kłody rzucone pod nogi tym, którzy chcą militaryzować Sycylię pod pretekstem umacniania bezpieczeństwa wyspy. Rzeczywiście amerykańskie bazy narażają nas na wciągnięcie w konflikt, czego nie chciałby żaden Sycylijczyk.

Protesty przeciwko zagranicznej bazie wojskowej obnażają wszelkie sprzeczności, jakie skrywają się za tego rodzaju decyzjami. Terytorium jest w dalszym ciągu umacniane i militaryzowane, ale dostęp do niego jest zamknięty na postawie porozumień międzynarodowych, o których nikt nie wie. Mieszkańcom nie przekazuje się żadnej informacji, zwłaszcza tej dotyczącej ryzyka dla zdrowia, środowiska i wszystkich, którzy zamieszkują w pobliżu tych stref.

– Ostatnio pojawiła się informacja o tak zwanej „pastwiskowej mafii” klanu Nebrodi, który otrzymywał środki UE za udostępnienie terenów między innymi amerykańskim wojskowym. Jak do tego mogło dojść?

– To paradoksalne wydarzenie, bardzo symboliczne, bowiem obnaża ciemne i jasne strony militaryzacji, co uwypukla cały szereg słabych miejsc w całym systemie.

Ponadto obecność Amerykanów na tym terytorium jest utajniona na szczeblu prawnym i ustawodawczym, skrywa się też fakt, że te ziemie zostały oddane do użytku USA, że nie jest do końca jasny status tych terenów. Dzięki temu w tych miejscach pojawiają się ugrupowania mafijne. One tworzyły firmy na nazwiska dawno nieżyjących ludzi, żeby uzyskać pieniądze od UE. To pokazuje, na ile z prawnego punktu widzenia niejasna jest obecność Amerykanów na włoskim terytorium.

– Jeśli chodzi o reaktywację działań zbrojnych: w minioną niedzielę w bazie Sigonella odbyła się demonstracja ruchu No Muos – przeciwko amerykańskim bazom wojskowym. Jakie są Pana zarzuty i czy planuje Pan inne inicjatywy?

– To był protest przeciwko atakowi USA w Bagdadzie, znak tego, że ruch przeciwko bazom USA i NATO na Sycylii jest właśnie tym, czego Sycylii trzeba.

Manifestacja była całkiem dobra, pomimo bardzo krótkiego czasu na jej organizację. W każdym razie ona była potrzebna, żeby raz jeszcze ukazać niebezpieczeństwo wynikające z obecności amerykańskich budowli zbrojeniowych i NATO na naszym terytorium, a także wezwać do ich zamknięcia i odesłania amerykańskich wojskowych do domów.

Będą też inne powody ku temu, żeby skoordynować wszystkie antymilitarystyczne i pacyfistyczne ruchy Sycylii. Na przykład 8 lutego w Niscemi odbędzie się zebranie regionalne, a 11 kwietnia, tamże, dojdzie do dużej demonstracji narodowej.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Wzrost aktywności NATO w Arktyce: Rosja zaniepokojona
Stoltenberg: Drony NATO będą „monitorować” terytorium Rosji
Ławrow ostrzega przed inicjowaną przez NATO grą w kosmosie
Tagi:
terroryzm, Państwo Islamskie, Morze Śródziemne, Europa, UE, ochrona środowiska, dron, stosunki międzynarodowe, stosunki dyplomatyczne, Bliski Wschód, zabójstwo, Kasem Sulejmani, Włochy, Sycylia, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz