21:36 07 Sierpień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
4195
Subskrybuj nas na

Po zawieszeniu regularnych dostaw ropy z Rosji z powodu różnic cenowych koncern Belneftechim kupił 80 000 ton ropy z Norwegii. Pierwsza partia dotrze na Białoruś po 20 stycznia drogą morską do portu litewskiego w Kłajpedzie, a następnie zostanie przeładowana na kolej.

Spór między Mińskiem a Moskwą związany jest z ceną surowca. Strona białoruska nie chce płacić ceny rynkowej i domaga się dostaw po cenie obowiązującej na rosyjskim rynku. Pod koniec grudnia w związku z nieudanymi negocjacjami w sprawie zawarcia długoterminowej umowy na dostawy rosyjskiego surowca prezydent Aleksandr Łukaszenka polecił poszukiwanie alternatywnych dostawców dla białoruskich rafinerii.

Jednocześnie – jak dowiedział się Sputnik – dostawy z Rosji na warunkach z 2019 roku przy rocznym wolumenie w wysokości 24 mln ton kosztowałyby Białoruś mniej niż cena z rynku globalnego - nawet o 1,6 mld dolarów w skali roku.

W ostatnich latach Białoruś kupowała w Rosji około 18 mln ton ropy rocznie. A białoruskie władze wielokrotnie mówiły, że szukają alternatywy dla rosyjskiego surowca.

Co utrudnia rosyjsko-białoruskie relacje biznesowe?

Białoruski politolog Aleksander Szpakowski w rozmowie ze Sputnikiem Polska podkreślił, że relacje z Rosją w sferze dostaw gazu ziemnego i ropy naftowej w przeciwieństwie do innych obszarów sojuszniczych stosunków były dość skomplikowane.

Jego zdaniem przeniesienie tych relacji na płaszczyznę międzypaństwową nie jest jednak poprawne.

Trudności w relacjach między rosyjskimi i białoruskimi firmami są bardzo skomplikowane ze względu na strukturę zarządzania rosyjskimi firmami i kształtowanie cen, gdy około 10-15% ceny dostarczanej ropy jest przeznaczone dla top menedżerów i beneficjentów rosyjskiej firmy eksportującej. Po stronie rosyjskiej w proces ten zaangażowanych jest zbyt wielu beneficjentów, akcjonariuszy i decydentów

- powiedział politolog.

Jednocześnie przyznał, że nabywanie rosyjskiej ropy przez Białoruś jest nadal opłacalne, bo – jak wiadomo – ropa trafia na Białoruś z Rosji po preferencyjnych cenach.

Dywersyfikacja czy próbny zakup?

Odnośnie norweskiego surowca politolog zasugerował, że jest to prawdopodobnie zakup testowy, demonstracja, że Białoruś jest w stanie wejść na globalny rynek jako nabywca i że posiada wystarczającą ilość środków, aby płacić obowiązujące tam ceny.

To, że ropa jest kupowana na rynkach zagranicznych, świadczy o tym, iż Białoruś jest zasadniczo gotowa na wzrost cen ropy, a jeśli Mińsk teraz taktycznie przepłaci, to Białoruś wygra tylko strategicznie, jeśli chodzi o wzmocnienie suwerenności i bezpieczeństwa państwa

– ocenił Aleksander Szpakowski.

Przypomniał, że z Kazachstanem podpisano umowę na dostawy pewnych ilości ropy naftowej, rozważane są opcje dostaw z Ukrainy, Polski, krajów bałtyckich i Azerbejdżanu.

„Nie chcemy (co jest całkiem naturalne) być uzależnieni od jednego kierunku. Oczekuje się, że około 40% ropy naftowej Białoruś będzie nadal otrzymywać z Rosji. Pozostałe 60% prawdopodobnie będzie pochodzić z alternatywnych kierunków - powiedział rozmówca Sputnika.

Rosja nie ma problemów ze sprzedażą ropy

Politolog zwrócił uwagę, że Białoruś zużywa około 10% rosyjskiej ropy przeznaczonej na eksport. Jego zdaniem na rynku nie brakuje surowca i Rosja powinna pomyśleć o sprzedaży nadwyżki.

Nie zgadza się z tą opinią dyrektor Narodowego Funduszu Bezpieczeństwa Energetycznego Konstantin Simonow. W wywiadzie dla Sputnika Polska powiedział, że Rosja nigdy nie miała trudności ze sprzedażą swojej ropy. Jak podkreślił, tłumaczy to brak w kraju dużych magazynów tego surowca.

Rosyjskie rafinerie chętnie przyjmą dodatkowe ilości tego surowca do przetwarzania i mogą konkurować z białoruskimi rafineriami. Ponadto, wobec spadku popytu na ropę w Europie, rynek azjatycki otworzył się dla Rosji. Chiny od dawna prześcignęły Niemcy pod względem zakupów ropy. Białoruś przerabiała 18 milionów ton ropy rocznie. Zagospodarowanie tych wielkości nie stanowi problemu dla Rosji. Można je sprzedać po cenach światowych i zarabiać na tym dodatkowe pieniądze

- powiedział ekspert.

Jak dodał, zakup przez Białoruś 80 000 ton norweskiej ropy jest kolejną akcją PR-ową białoruskich władz. Białoruś próbuje nastraszyć Rosję, twierdząc, że jest niby niemal jedynym dobroczyńcą i nabywcą rosyjskiego surowca.

„Białoruś, będąca członkiem Unii Celnej, od dawna kupuje ropę po preferencyjnych cenach, ale chciałaby kupować ją jeszcze taniej, korzystając ze zniesienia ceł przez Rosję. A dla Rosji są to utracone zyski. Cło eksportowe na rosyjską ropę naftową wynosi 76 dolarów za tonę lub 10 dolarów za baryłkę. To jest oszczędność Białorusi. Białoruś domaga się, aby rosyjskie rafinerie również dzieliły dochody z państwem białoruskim. Jest mało prawdopodobne, aby Norwegia sprzedawała ropę z dziesięciodolarową zniżką za baryłkę” - powiedział Konstantin Simonow.

Do końca 2019 roku Mińsk i Moskwa negocjowały dostawy rosyjskiej ropy naftowej na Białoruś, ale przed 1 stycznia umowa nie została podpisana. Od Nowego Roku Rosja zawiesiła dostawy do białoruskich rafinerii. Nie dotyczy to jednak tranzytu paliwa do europejskich konsumentów.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Zełenski zrezygnował z udziału w Forum Holokaustu
Amerykanie przerzucili drony z Polski do Rumunii
Premier Czech: Z Izraelem łączą nas „szczególne” relacje
Tagi:
Europa, UE, Unia Celna, kraje bałtyckie, Kazachstan, Azerbejdżan, Aleksandr Łukaszenka, Władimir Putin, gospodarka, Norwegia, eksport, ropa naftowa, Białoruś, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz