03:47 20 Wrzesień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
2920
Subskrybuj nas na

Szybki rozwój sieci kolejowej, nowoczesne pociągi, aktywny udział Polski w przewozach tranzytowych z Chin, budowa międzynarodowej trasy Rail Baltica – wszystko to stawia przed gałęzią kolejową nowe wyzwania.

Jednym z aktualnych problemów jest deficyt maszynistów.

Zgodnie z raportem „Efektywny i innowacyjny system szkolenia oraz rozwoju zawodowego maszynistów”, zainicjowanym przez przez Fundację ProKolej, w Polsce zatrudnionych jest obecnie co najwyżej 17 tysięcy maszynistów. I choć niespecjaliście trudno powiedzieć, czy to mało, czy dużo, są powody do niepokoju. Jak wyjaśniają autorzy dokumentu, w 2017 roku ponad 9,6 tys. (około 56% ogółu) pracowników kolei stanowiły osoby ponad pięćdziesięcioletnie. Maszyniści poniżej 30. roku życia stanowili zaledwie 7% ogółu pracujących w tym zawodzie.

Jak wyjaśnia w rozmowie ze Sputnikiem prezes Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce Leszek Miętek, deficyt maszynistów nie jest aż tak duży, żeby pociągi trzeba było odwoływać, tym niemniej istnieje luka między starszymi a młodszymi specjalistami w tej branży.

Maszyniści odchodzą na emeryturę

„W Polsce w moim przekonaniu nie brakuje maszynistów. Ale kolei potrzebni są ludzie młodzi, bo duża grupa maszynistów za chwilę osiągnie wiek emerytalny i będzie odchodzić” – mówi Leszek Miętek.

Krytyczniej sytuację ocenia prezes Zarządu Fundacji ProKolej dr Jakub Majewski. Według niego w tym roku w Polsce może zabraknąć nawet około 3-4 tysięcy maszynistów.

Te dane są bardzo podobne do tych, które podaje Urząd Transportu Kolejowego. Oni w nieco inny sposób to liczą, ale wniosek jest podobny. Prowadzący pociągi często pracują w nadgodzinach, więcej niż u jednego przewoźnika. Wynika to z tego, że ludzi do wykonywania tej pracy jest za mało i żeby mieli normalne warunki pracy, żeby nie byli przeciążeni, trzeba wyszkolić nowych maszynistów. Tym bardziej, że starsi odchodzą na emeryturę – wyjaśnia rozmówca Sputnika.

Transport kolejowy będzie się rozwijać

Potrzeba nowych kadr podyktowana jest też tym, że Polska zwiększa ruch pasażerski i towarowy, ma miejsce rozwój portów, przewozów tranzytowych z Chin. Budowa międzynarodowej arterii transportowej Rail Baltica – to kolejny powód, żeby tych maszynistów było więcej.

Nawet gdybyśmy znaleźli ludzi, którzy zastąpią tych, którzy odchodzą na emeryturę, co roku będziemy potrzebowali więcej ludzi, bo wszystkie prognozy pokazują, że transport kolejowy będzie się rozwijać. Chodzi o modernizację, zakup nowego taboru. Z powodu korków w miastach i zatłoczonych dróg, ludzie przesiadają się do pociągów i tych musi być po prostu więcej. A więcej pociągów to znaczy więcej maszynistów

– uważa dr Jakub Majewski.

Młodzi, ale niezbyt zdrowi

Chociaż zawód maszynisty nie wszyscy postrzegają jako atrakcyjny, są młodzi ludzie, którzy chcą pracować na kolei.

„Kolejarze – z zasady są pracownikami z pokolenia na pokolenie, bardzo często dziadek był kolejarzem, potem ojciec i syn. Oni lubią technikę, mają pasję” – mówi prezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce Leszek Miętek. I dodaje, że głównym wymogiem wejścia do tego zawodu jest konieczność posiadania pierwszej kategorii stanu zdrowia, w tym bardzo dobry wzrok, słuch, ogólny stan zdrowia.

„Z tym, niestety, młodzi ludzie mają problem. Nie wiem, czy to jest postęp cywilizacyjny, czy słuchawki na uszach, wzrok skupiony na telefonach komórkowych. Moja rada jest taka, że jeżeli ktoś już na starcie ma jakikolwiek problem ze zdrowiem, to lepiej, żeby do zawodu nie wchodził. Bo potem mogą być rozczarowania, kiedy nastąpią procesy starzenia, po 10-15 latach może się zdarzyć, że lekarz po prostu nie dopuści do wykonywania zawodu i trzeba będzie karierę zawodową zaczynać od nowa” – podkreśla Leszek Miętek.

Nie wszyscy mogą poświęcić 2–2,5 roku na szkolenie

Kolejnym problemem dla wielu kandydatów jest czas trwania szkolenia. Z jednej strony, ruch kolejowy to ruch specyficzny. Trzeba nabyć doświadczenie, bo obsługa pociągów jest bardzo często jednoosobowa i to od maszynisty zależy bezpieczeństwo.

„Nie tylko teoretyczna znajomość przepisów, ale przede wszystkim wyrobienie w sobie pewnych nawyków w sytuacjach nietypowych, ekstremalnych” – wyjaśnia Leszek Miętek.

Z drugiej strony, jak podkreśla dr Jakub Majewski, proces szkolenia jest długi.

Nawet jakby ktoś chciał zostać kolejarzem, to musi zapisać się na kurs, poświęcić 2–2,5 roku na naukę. A w innym zawodzie często można w tym czasie już zacząć pracę – wyjaśnia rozmówca Sputnika.
„Nic nie stoi na przeszkodzie, aby pociąg prowadziła kobieta”

Uber
© Sputnik . Natalia Seliverstova
Ogółem, pracując jako maszynista, można nieźle zarobić. Wynagrodzenie jest w miarę atrakcyjne – około 4-5 tysięcy złotych netto – choć jest dużo niższe, niż na Zachodzie. Jak mówi dr Jakub Majewski, są maszyniści, którzy zarabiają nawet powyżej 10 tysięcy złotych.

Kierować pociągiem może też kobieta. Ale przedstawicielek płci pięknej jest w dalszym ciągu mało. Jak wynika ze wspomnianego wcześniej raportu, wśród zarejestrowanych w Polsce maszynistów jest niespełna 30 kobiet.

„Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby pociągiem kierowały kobiety. Na pokładzie lokomotyw są komputery i na pewno kobiety mogłyby spokojnie do tego zawodu przychodzić, jak przychodzą do zawodu motorniczego tramwaju, autobusu miejskiego. Ale tych kobiet jest naprawdę bardzo mało, można byłoby bardziej zachęcać je do tego zawodu” – uważa dr Jakub Majewski.

Czy Ukraińcy pomogą?

Jest jedno możliwe rozwiązanie problemu – zatrudnienie w polskiej kolei wschodnich sąsiadów.

Jeżeli ktoś wykonywał wcześniej zawód maszynisty i był przygotowany na Ukrainie, na Białorusi, czy w Rosji, w ogóle gdziekolwiek, to myślę, że powinno być dla nich skrócone szkolenie. Musi opanować przepisy obowiązujące na terenie Polski, jak również język

– mówi Leszek Miętek.

Z kolej prezes zarządu Fundacji ProKolej dr Jakub Majewski uważa, że dużym problemem jest uznawanie uprawnień.

„Niestety system szkolenia w Polsce jest tak skonstruowany, że nawet jeżeli ktoś umie prowadzić pociąg, zna się na tym, ma wykształcenie w tym zakresie, to nie można mu skrócić czasu szkolenia. Przychodzi kandydat na maszynistę z Ukrainy, on jeździł taką samą lokomotywą 20 lat, w bardzo podobnym systemie kolejowym, ale w sensie prawnym nie umie on nic. To tak jakby człowiek przyszedł z ulicy. Nie zalicza się mu tych lat pracy w zawodzie, wykształcenia. Bo w prawie jest napisane, ile godzin ma spędzić na szkoleniach, a nie to, co ma umieć – czyli naprawiać lokomotywę, bezpiecznie prowadzić pociąg, rozpoznawać sygnały. Gdyby przyszedł na egzamin i pokazał, że to wszystko umie, nie byłoby potrzeby wyrabiania tych godzin. To chcielibyśmy zmienić” – mówi dr Majewski.

Podręczniki z lat 80.

Mimo to rozmówcy Sputnika przekonują, że w najbliższym czasie zostaną uruchomione szkoły zawodowe i kadry będą stopniowo zasilane.

Szkół kolejowych od wielu lat nie było, w tej chwili są odbudowywane, muszą tam być odpowiedni wykładowcy, trzeba przygotować nowe podręczniki, bo te, które są dostępne, zostały wydane w latach 80. Ten proces potrwa” – powiedział na zakończenie Leszek Miętek.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Start „Nowego Szlaku Jedwabnego”: pierwszy pociąg z Chin dotarł do Polski
Rosjanie nadzorują „niebezpieczny pociąg” z Korei Południowej do Polski
Zwłoki Ukraińców w gospodarstwie rolnym: makabryczna zbrodnia pod Puławami
Ukraińcy nie porzucą Polski. Praca w Niemczech odstrasza
Nie żyje Ukrainka porzucona po udarze przez polskiego pracodawcę
Tagi:
młodzież, Polska, kolej
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz