Opinie
Krótki link
Autor
Światowe Forum Holokaustu w Jerozolimie (23)
3012411
Subskrybuj nas na

Strachy podsycane przez polskie media się nie sprawdziły: prezydent Putin na Światowym Forum Holokaustu w Jerozolimie nawet nie wspomniał o Polsce. Wojna na tle historycznym między Polską a Rosją nie wybuchła.

O ocenę wystąpienia Władimira Putina komentator agencji Sputnik Leonid Swiridow poprosił politologa i publicystę Konrada Rękasa.

— Czy oglądał Pan dzisiaj na żywo transmisję z Jerozolimy, ze Światowego Forum Holocaustu?

— Oglądałem, choć przyznam się, że w przeciwieństwie do bardzo wielu publikatorów i oficjeli w Polsce oglądałem bez zdenerwowania, bez napięcia i bez oczekiwania czegoś sensacyjnego.

Było wiadomo, że będzie to impreza poświęcona głównie sprawom lokalnym, a waga, nadawana temu wydarzeniu w Polsce, waga w rozumieniu negatywnym, to znaczy oczekiwania na jakiś wielki antypolski wybuch, to po prostu typowy objaw politycznej paranoi.

— Myślę, że Pan zauważył, że w trakcie wystąpienia prezydenta Federacji Rosyjskiej Władimira Putina w ogóle nie padło ani razu słowo Polska.

— W polityce III Rzeczypospolitej jest mania wielkości, czyli przekonanie, że wszyscy wielcy tego świata niczym innymi się nie zajmują, tylko komentowaniem  tego, co się dzieje w warszawskiej polityce. No, nie, oczywiście jest to niemożliwe.

Było to spotkanie, po pierwsze, rocznicowe, był to element pewnego kreowania wizerunku i forsowania celów politycznych Państwa Izrael, wysłuchano kilku wystąpień, zwłaszcza prezydenta Riwlina i premiera Netanjachu. I było to również okazją do wspólnej deklaracji antyrasistowskiej przywódców świata. I nic więcej, zwłaszcza związanego z Polską, nie miało prawa tam się wydarzyć.

— Ale jednak prezydent Putin mówił o podludziach i wymienił, że zdaniem nazistów byli to Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini i Polacy.

— Tak, to jest zresztą moment zignorowany w relacjach polskich. Zwróćmy uwagę, że dzięki obecności, i to wyeksponowanej obecności w Jerozolimie prezydent Putin uzyskał coś, czego nigdy w historii nie udało się ani jednemu przywódcy światowemu, mianowicie, postawienie swoistego znaku równości (we wszystkich proporcjach) pomiędzy Holocaustem a martyrologią innego narodu.

Samo otwarcie pomnika ofiar blokady Leningradu podczas Forum Holocaustu pokazało, że Izrael jest elastyczny i potrafi zgodzić się na docenienie ofiar innych, nie tylko żydowskich ofiar II wojny światowej. To po pierwsze.

Po drugie, w swoim wystąpieniu prezydent Putin zachował się jako przywódca słowiański wskazując bardzo wyraźnie na martyrologię wszystkich narodów słowiańskich poddanych również eksterminacji przez niemieckich nazistów. I umówmy się: nigdy czegoś takiego nie uzyskałby w Izraelu, ani w międzynarodowych organizacjach żydowskich prezydent Duda. Polacy powinni być bardzo wdzięczni prezydentowi Putinowi za to, że tam był i wspomniał przecież również o polskiej tragedii. Prezydent Putin jest pierwszą twarzą polskiej polityki historycznej - takiej, jaką być powinna.

— Czy dobrze jednak zrobił prezydent Polski Andrzej Duda, że nie pojechał do Jerozolimy na Forum w Yad Vashem?

— To jest delikatna sprawa. Pewnie Duda i cała Polska zbiera w tej chwili owoce wielu lat błędów geopolitycznych. Pamiętajmy, że to, co się wydarzyło teraz, jest tylko skutkiem tego, co zwaliło się na Polskę w roku 2015. Co zrobiła Polska w 2015 roku, kiedy jeszcze pod rządami Platformy Obywatelskiej na fali sankcji przeciwko Rosji postarano się wyeliminować stronę rosyjską, obrazić prezydenta Putina przy okazji obchodów 70-lecia wyzwolenia Auschwitz.

Padły wtedy bezczelne słowa Schetyny o Ukraińcach, niby wyzwalających Auschwitz itd. Polskiej klasie politycznej naiwnie wydawało się, że uda się wyhodować jakieś polsko-amerykańskie lobby żydowskie, które wykorzysta do wojenki przeciwko Rosji.

Oczywiście, to się nie udało. Ten podział, który się pojawia w polskich mediach - na dobrych amerykańskich syjonistów i złych rosyjskich Żydów - sensu stricto nie istnieje.

Przecenia się w Polsce pewne gierki wewnętrzne w środowiskach żydowskich, konkurencję między Ronaldem Lauderem a Mosze Kantorem. Tego w ogóle nikt w Polsce nie analizuje. Nadaje się temu znaczenie jakieś diaboliczne, zupełnie absurdalne. Polska, oczywiście, znalazła się w sytuacji, w której została osamotniona i wobec Izraela, i wobec Rosji. Prezydent Duda faktycznie znalazł się w sytuacji bez wyjścia z własnej winy, z winy swoich poprzedników.

Mógł z tego wyjść, jeśliby skorzystał z zaproszenia prezydenta Riwlina i wystąpił jako gość osobisty prezydenta, ale z tego też zrezygnował. W tej sytuacji wyłania się pytanie - i co dalej, łaskawi panowie? Jesteśmy na marginesie geopolityki światowej, a przecież Polska powinna być współkustoszem pamięci o II wojnie światowej, powinna być współgospodarzem tej pamięci, jako naród, od którego wojna się zaczęła, jako naród zwycięski, który wspólnie z narodami Związku Radzieckiego zatknął zwycięski sztandar w Berlinie. A Polska z tego dobrowolnie zrezygnowała.

No, to teraz siedźmy sobie w domu i liżmy rany. Bo takie są skutki wielu lat błędów polityki i historycznej, i polityki zagranicznej.

Zresztą w Polsce politykę historyczną zastąpiła polityka histeryczna.

— Bardzo dziękuję za komentarz.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Światowe Forum Holokaustu w Jerozolimie (23)

Zobacz również:

Żółte gwiazdy pamięci
Mosze Kantor: Za 30 lat w Europie może nie być Żydów
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
Netanjahu: Bramę Oświęcimia otworzyli rosyjscy żołnierze. Zawsze będziemy o tym pamiętać
Putin proponuje zwołanie szczytu państw założycieli ONZ
Tagi:
Wiaczesław Mosze Kantor, ZSRR, Grzegorz Schetyna, PO, Leningrad, Andrzej Duda, polityka, Yad Vashem, Konrad Rękas, Izrael, Władimir Putin, stosunki międzynarodowe, stosunki dyplomatyczne, rewizja historii, Polska, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz