02:18 07 Lipiec 2020
Opinie
Krótki link
Epidemia śmiertelnego koronawirusa z Chin (99)
0 120
Subskrybuj nas na

Adham El-Sayed, libański student z uczelni w chińskim Wuhan, które stało się epicentrum zarażeń koronawirusem, opowiedział Sputnikowi, jak przedstawia się sytuacja w zamkniętym mieście, jakie środki podejmuje chiński rząd, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa i jak reagują na szerzenie się epidemii lokalni mieszkańcy.

Życie po ogłoszeniu kwarantanny

Student zauważył, że po zamknięciu miasta lokalne władze podjęły wszelkie konieczne środki, żeby sklepy z żywnością pracowały w normalnym trybie.

Student dodał, że „pierwszego dnia po objęciu miasta kwarantanną ludzie dosłownie zmiatali wszystkie towary z półek sklepowych, obawiając się, że ich zabraknie. Ale już następnego dnia władze zapowiedziały, że sklepy będą działać w normalnym trybie, bez podnoszenia cen”.

Komentując fakt, dlaczego miasto wygląda na całkowicie opustoszałe Adham El-Sayed podkreślił:

Rzecz w tym, że w Chinach jest teraz przerwa świąteczna i miasto byłoby puste, nawet gdyby nie było żadnego wirusa. Dlatego małe sklepiki i stragany zostały zamknięte już przed ogłoszeniem kwarantanny. Miejscowi bali się, że zamkną się też te sklepy, które zawsze pracowały. Ale nie, rząd wykluczył taką możliwość.

Miasteczko uniwersyteckie według studenta też nie zostało zamknięte. „Z powodu ferii i tak niewielu tu studentów. Ale administracja uniwersytetu podjęła decyzję o tym, by nie zamykać sklepów i kawiarni, które znajdują się na terytorium kampusu: otwarte są nawet te sklepy i stołówki, które planowały się zamknąć na czas ferii”.

„Pomimo braku zakazu wychodzenia z domu, praktycznie z niego nie wychodzimy. No chyba że po najbardziej niezbędne rzeczy. Na przykład w ostatnim tygodniu wychodziłem z domu tylko jeden raz, i to po to, żeby zrobić w sklepie zakupy. Kiedy miasto zamknięto, przestał działać transport publiczny. To znaczy można poruszać się tylko na pieszo, a nie jest to zbyt wygodne” – powiedział Adham El-Sayed.

Student zauważył, że sytuacja studentów zagranicznych niczym szczególnym się nie różni od sytuacji miejscowych.

Znam jedną rodzinę w Wuhan. Oni wiodą teraz takie same życie, co i my: starają się wychodzić z domu rzadko, tylko jak zajdzie taka potrzeba.

Zarażeni

Na terytorium uniwersytetu w Wuhan był tylko jeden przypadek zarażenia koronawirusem – chodziło o chińskiego studenta. I władze uczelni podjęły środki: „Wszyscy, którzy przebywali z nim w audytoriach, w akademiku lub w innych miejscach uniwersytetu w ciągu ostatnich 14 dni poproszono o niezwłoczne zgłoszenie się do administracji” – powiedział Adham.

© REUTERS / China Stringer Network
Student zauważył, że wszyscy wymagają od studentów regularnego sprawozdania na temat stanu zdrowia. „Codziennie składamy relacje władzom odpowiedzialnym za akademiki, na temat tego, jaką mamy temperaturę ciała, czy nie mamy objawów wirusa. W przypadku podejrzenia zarażenia koronawirusem tymczasowo izoluje się taką osobę w specjalnym pokoju, a następnie przewozi się do szpitala. Ale całe szczęście takich precedensów jeszcze nie mieliśmy”.

Student dodał, że jeśli chodzi o sprawozdania, „wszyscy mieszkańcy Wuhan mają obowiązek dwa razy w tygodniu wypełniać specjalną ankietę internetową z pytaniami o stan zdrowia, rejony, jakie odwiedzali, kontakty z innymi osobami. Dzięki temu władze mogą rejestrować tempo rozwoju i źródła zachorowań”.

Środki ostrożności

„Ministerstwo zdrowia Chin prawie od razu wydało rekomendacje dotyczące profilaktyki zachorowania na koronawirusa. Obywatele przestrzegają ponadto dodatkowych środków ostrożności” – powiedział libański student.

Najważniejsza rzecz to ostrożność. Każdy, kto w odpowiednim stopnia przestrzega zasad profilaktyki, nie zarazi się. Izolacja to doskonałe wyjście, kontakty z ludźmi na ulicach należy ograniczyć do minimum. W żadnym razie nie wychodzić na ulicę bez maseczki. Poza tym trzeba regularnie myć ręce, często pić gorące napoje. To też w praktyce stosujemy

– reasumuje student.

Pozostając przy temacie mechanizmów ostrzegania i profilaktyki, Adham El-Sayed powiedział: „Na terenie miasteczka studenckiego kontaktujemy się bezpośrednio tylko z administracją uniwersytetu. Ona nas o wszystkim informuje, zawiezie do szpitala, jeśli zajdzie taka konieczność. Widziałem broszurę wydaną przez chińskie ministerstwo zdrowia: jej autorzy twierdzą, że do szpitala należy się zgłaszać tylko w przypadku wystąpienia wysokiej temperatury. Jeśli wzrost jest nieznaczny można leczyć się w domu samodzielnie, pijąc gorące napary. Do tego w szpitalach nic szczególnego nie zaoferują: leczenie można przeprowadzić równie dobrze w domu”.

Powrót do normalnego życia

Libański student uważa, że sytuacja niebawem się unormuje i już za niespełna miesiąc życie w Wuhan potoczy się normalną koleją.

„Sądząc po nastrojach w uniwersytecie, już niedługo sytuacje się unormuje. Mając na uwadze, że okres inkubacyjny koronawirusa wynosi około 14 dni, mało prawdopodobne, aby kwarantanna przetrwała miesiąc. Ale nie wiem, ile czasu potrzeba będzie, żeby miasto i prowincja ostatecznie wróciły do normalnego życia. Studiując w tym kraju już 5 rok, mogę jednak powiedzieć, że dla tego kraju nie ma rzeczy niemożliwych” – powiedział El-Sayed.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Epidemia śmiertelnego koronawirusa z Chin (99)

Zobacz również:

Epidemia koronawirusa. Putin komentuje
Gdańsk: Zatrzymano samolot. Powodem koronawirus?
Rosja ograniczy połączenie kolejowe z Chinami
Tagi:
choroba, lekarze, leki, epidemia, koronawirus, Chiny
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz