15:53 10 Kwiecień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
163912
Subskrybuj nas na

Wygląda na to, że przyszłość polskiego przemysłu budowy czołgów będzie związana z Koreą Południową. Mimo pewnych problemów czołg K2 „Czarna Pantera” podbił Turcję, Arabię ​​Saudyjską i Oman. Czy Warszawa jest następna w kolejce?

Według „The Korea Times” południowokoreańska firma Hyundai Rotem chciałaby uczestniczyć w programie modernizacji polskich czołgów, który powinien rozpocząć się w pierwszej połowie tego roku. Chodzi o produkcję 800 czołgów K2 „Czarna Pantera”. Wartość transakcji szacowana jest na 9 miliardów dolarów, jednak oficjalnych danych nie podano. „The Korea Times” cytuje oświadczenie rzecznika Hyundai Rotem, który twierdzi, że firma przystąpi do przetargu.

Polski czołg – informacje poufne

Wcześniej kierownik działu prasowego Hyundai Rotem Moon Seonghun powiedział Sputnikowi: „Widzieliśmy publikacje w polskich mediach, że Hyundai Rotem jest postrzegany jako atrakcyjny partner do realizacji programu polskiego rządu w kwestii modernizacji czołgów. I to prawda, że ​​dowiedziawszy się o postępach takiego programu, rozpoczęliśmy działania skierowane w stronę polskiego rządu i kompleksu wojskowo-przemysłowego w celu otrzymania zamówienia”.

Odpowiadając na pytanie, czy chodzi o eksport gotowych czołgów, wyprodukowanych z uwzględnieniem wymagań strony polskiej, czy o wspólne opracowanie nowego typu czołgu, kierownik działu prasowego powiedział, że nie może o tym mówić, ponieważ „to są informacje poufne”.

Zaawansowane technologie przy ograniczonym budżecie

„Obecnie używany przez Polskę czołg PT-91 Twardy jest zmodernizowaną pod koniec lat 90. wersją czołgu T-72, produkowanego na licencji od początku lat 80. Jednocześnie Warszawa uważa, że ​​musi dostosować swoją broń do standardów NATO. Jeśli Polska chce w tych warunkach uzyskać najnowocześniejsze charakterystyki przy ograniczonym budżecie, Hyundai Rotem może być dobrym partnerem” – uważa profesor Szkoły Strategii Obrony Państwowej przy Uniwersytecie Hannam Yang Uk.

Ekspert zaznaczył, że w wielu kwestiach Polska nie zgadza się teraz ze swoimi europejskimi partnerami, co zachęca ją do poszukiwania alternatywnych dróg.

Polacy „puścili parę”, Koreańczycy byli zaskoczeni

Kiedy w 2018 roku polskie media zaczęły pisać o „polsko-koreańskim czołgu przyszłości”, publikacje te wywołały zaskoczenie i pewien sceptycyzm wśród południowokoreańskich ekspertów.

Szczegółowe plany opracowania perspektywicznego czołgu, które przewidywały stworzenie prototypu w pierwszej połowie 2019 roku i przejście do produkcji od 2023 roku, były postrzegane jako przedwczesny wyciek informacji, oparty tylko na oczekiwaniach polskiej strony. Negocjacje były wtedy na bardzo wczesnym etapie, a konkretne sposoby współpracy nie zostały jeszcze omówione.

Niemniej jednak Seul nadał duże znaczenie samemu faktowi otwartej wzmianki o możliwości zorganizowania w Polsce licencjonowanej produkcji południowokoreańskich czołgów lub wspólnego opracowania czołgu nowej generacji. Polska chciała skorzystać z technologii i know-how partnerów z UE, dlatego była zainteresowana udziałem we francusko-niemieckim programie stworzenia europejskiego czołgu podstawowego (EMBT) z możliwością zorganizowania części produkcji na jej terytorium. Problem w tym, że projekt ten może zostać sfinalizowany zbyt późno, bo dopiero po 2035 roku. Co więcej, nie wiadomo, czy Polska zostanie do niego w ogóle dopuszczona. Berlin miał  wiele złych doświadczeń z dużymi europejskimi projektami, takimi jak Eurofighter czy samolot transportowy A400M. Im więcej państw bierze udział w tego typu projektach, tym częstsze są opóźnienia i wyższe koszty, pisze niemiecka Die Welt. W tej sytuacji rozważane są inne alternatywy.

Południowokoreańska publikacja „SEDaily” zaznaczyła, że jeśli Warszawa rozpatruje Seul jako możliwego alternatywnego partnera, oznacza to uznanie wysokiego poziomu południowokoreańskich technologii wojskowych i otwiera wielkie perspektywy eksportu do kraju, który posiada największą armię czołgów w UE.

Koreański czołg jest tańszy od niemieckiego, ale ...

Czołg K2 pozycjonowany jest przez Hyundai Rotem na międzynarodowym rynku jako korzystna alternatywa dla niemieckiego Leoparda 2. „Korea JoongAng Daily” napisała, że jeśli koszt niemieckiej maszyny szacowany jest na 9-11 milionów euro, to cena „Czarnej Pantery” może być nawet do 30% niższa. Jednak jak dotąd nie zawarto ani jednej umowy eksportowej na koreańskie czołgi.

Jednym z głównych powodów do wątpliwości jest niewielkie doświadczenie w produkcji i eksploatacji. Początkowo Hyundai Rotem miał wyprodukować około 600 czołgów, ale z powodu wysokich kosztów i problemów z silnikiem i przekładnią, które musiały zostać zastąpione na niemieckie, plany zostały zredukowane i do 2014 roku wyprodukowano tylko 100 sztuk.

W przyszłości K2 miał stać się całkowicie południowokoreański, ale kolejne problemy z układem napędowym wymagały nowych długotrwałych kontroli, dlatego pierwszy czołg z drugiej partii został dostarczony dopiero tej wiosny, pozostawiając w nim zagraniczną przekładnię. Co więcej, nawet w przypadku pomyślnej realizacji trzeciej fazy masowej produkcji, do której Hyundai Rotem może przejść nie wcześniej niż w 2021 roku, łącznie w Korei Południowej zostaną wyprodukowane tylko 322 maszyny. W tych warunkach trudno liczyć na radykalny spadek ceny zarówno samego czołgu, jak i jego obsługi technicznej.

Czy Polska podąży śladem Arabii Saudyjskiej?

Niemniej jednak K2 miał co najmniej jeden sukces: w 2008 roku, zaraz po zakończeniu opracowania czołgu, Turcja kupiła niektóre południowokoreańskie rozwiązania technologiczne, oddając im pierwszeństwo przed propozycjami Niemiec i innych krajów.

Po 7 latach na ich bazie powstał turecki czołg „Altay”. W listopadzie 2018 roku turecka armia zamówiła 250 sztuk, po czym Katar wykazał zainteresowanie czołgiem. Niemniej jednak nadal kosztuje ponad 12 milionów euro i wykorzystuje wiele zagranicznych komponentów, w tym niemiecki silnik. Próby wdrożenia własnych rozwiązań nie przyniosły jeszcze sukcesu, a podczas prób przetargu dla Omanu w lipcu 2018 roku „Altay” zgasł, a K2 uzyskał pomyślną ocenę i jest uważany za jednego z najsilniejszych kandydatów na dostawę 76 czołgów do Omanu.

Kolejnym potencjalnym nabywcą jest Arabia Saudyjska, która planuje nabyć około 300 czołgów.

Z powodu incydentu z zamordowaniem Dżamala Chaszodżdżiego Niemcy i Wielka Brytania odmawiają dostarczenia maszyn królestwu, a Stany Zjednoczone zwykle nie przekazują technologii na broń, którą sami produkują, a Rijad nalega na produkcję u siebie w kraju po zakupie pierwszej partii maszyn.

Według ekspertów z Korei Południowej Hyundai Rotem może zaakceptować takie warunki, a firma ma duże szanse na otrzymanie tego zamówienia. Tym bardziej, że w ramach przygotowań do przetargu w Omanie firma opracowała specjalną wersję K2, dostosowaną do warunków pustynnych.

Koreańsko-polskie „Kraby”

Program z transferem technologii i licencjonowaną produkcją może zainteresować Polskę również dlatego, że już miała podobne doświadczenia. W 2014 roku Ministerstwo Obrony Polski zawarło umowę na dostawę 120 podwozi z opracowanego przez Samsung Techwin (obecnie Hanhwa Defense) samobieżnego działa artyleryjskiego K9 do produkcji polskich haubic „Krab”. Umowa obejmowała dostawę pierwszych 24 sztuk w gotowej formie, a następnie organizację od 2018 roku lokalnego montażu z południowokoreańskich komponentów wraz z transferem części technologii.

Teraz, według oficjalnych danych, „Kraby” zostały już dostarczone do polskiej armii. W szczególności jesienią 2019 roku „Dziennik Zbrojny” poinformował o przekazaniu przez ministra obrony 8 „Krabów” 5. Lubuskiemu Pułkowi Artylerii, a 23 Śląski Pułk Artylerii w styczniu 2020 roku ogłosił nabór chętnych do służby w dywizjonie „Krab”.

K2 vs „Armata”?

K2 jest uważany za najbardziej gotowy do walki czołg bojowy na świecie i jest jednym z zaledwie trzech czołgów czwartej generacji, które są w służbie obok japońskiego Type-10 i rosyjskiego T-14 – pisze portal „Military Watch”. Publikacja chwali K2 „Black Panter” za jakość kompozytowego pancerza z ochroną dynamiczną (tak zwany „wybuchowy pancerz reaktywny”), udoskonalony system radarowy fal milimetrowych, który może działać jako system uprzedzania, dalmierze laserowe oraz obecność kamery termograficznej, która pozwala czołgowi śledzić określone cele w odległości do 9,8 km. Portal zaznacza również, że od K2 „Czarna Pantera” oczekuje się, że będzie w stanie odpowiednio oprzeć się czołowym rosyjskim i białoruskim maszynom bojowym.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Rosyjskie uzbrojenie „ruszyło na podbój” Afryki
Czołg, który nie zostawia śladów. Przynajmniej na asfalcie (wideo)
Czołg „padł ofiarą” Bitwy Warszawskiej (wideo, foto)
ZSRR budował czołg na wypadek III wojny światowej. Nie przydał się
„Wyszło nie tak, jak planowano”: jak powstawał czołg wszech czasów T-34 - foto
Tagi:
produkcja, obrona, NATO, Arabia Saudyjska, technologie, broń, Warszawa, armata, K2, czołg, Polska, Korea Południowa
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz