08:02 14 Sierpień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
264110
Subskrybuj nas na

Przy pracach przygotowawczych na placu budowy przekopu Mierzei Wiślanej postęp jest wyraźnie zauważalny. Tymczasem Komisja Europejska przygotowuje pozew do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie tej inwestycji.

Komisja Europejska ma poważne zastrzeżenia do jednego ze sztandarowych projektów PiS – przekopu Mierzei Wiślanej. Chodzi o niezgodność specustawy o budowie przekopu z unijną dyrektywą środowiskową. Wszczęta przez KE tzw. procedura przeciwnaruszeniowa może skończyć się kolejną skargą przeciwko Polsce do TSUE.

Sens dyrektywy środowiskowej Unii polega na tym, że społeczeństwu obywatelskiemu ma być zapewniony dostęp, w tym również w drodze sądowej, do procedury odwoławczej w sprawie podejmowanych przez władze decyzji związanych ze środowiskiem, a także udział w ich podejmowaniu.

Szkodliwe konsekwencje luk w prawie

Pomimo, że projekt widocznie posuwa się do przodu polskie władze jak dotąd nie zastosowały się do porad Komisji dotyczących działań, jakie należy podjąć, aby podążać właściwą ścieżką proceduralną

poinformowały rmf24.pl źródła w Komisji Europejskiej.

Ponieważ polskie władze nie usunęły braków w prawie, a sytuacje takie jak ta ilustrują ich ciągłe szkodliwe konsekwencje, Komisja rozważy kilka opcji skutecznego rozwiązania tej sytuacji

– brzmi oficjalny komunikat.

Omawiany kanał ma mieć ponad 1 kilometr długości i 5 metrów głębokości. Dzięki niemu do portu w Elblągu będą mogły przybić jednostki o zanurzeniu do 4 metrów i o maksymalnej długości 100 metrów.

Należy wyjaśnić, że teren Mierzei Wiślanej i akwen Zalewu Wiślanego są chronione unijnym programem środowiskowym Natura 2000. Aby mógł tam powstać kanał żeglugowy, należy koniecznie spełniać zakładane przez unijne prawo procedury. Jak uważa KE, Polska przy przekopie ich nie spełniła, o czym mówiono już ponad rok temu. Chodzi o ograniczone procedury odwoławcze ws. decyzji środowiskowych oraz podważenie zasady społecznych konsultacji, dotyczących tych decyzji.

Protesty nie wstrzymały budowy

Mimo protestów aktywistów zaniepokojonych negatywnym wpływem przekopu na środowisko naturalne, którzy wysłali list do Virginijusa Sinkeviciusa, komisarza ds. środowiska, oceanów i rybołówstwa Komisji Europejskiej z prośbą o „pilną interwencję”. Polsko-belgijskie konsorcjum firm NDI oraz Besix w grudniu rozpoczęło prace: teren budowy kanału został ogrodzony, usunięto tzw. obiekty ferromagnetyczne, wśród których była amunicja z czasów II wojny światowej, zbudowano także zaplecze, rozpoczęły się dostawy materiałów na potrzeby wykonania nabrzeża.

Czy burmistrz zmienił zdanie?

Sputnik chciał zasięgnąć więcej informacji na temat zaistniałej sytuacji od Krzysztofa Swata, burmistrza miasta Krynica Morska, ale pan burmistrz odmówił naszemu korespondentowi. „Niestety nie. Przykro mi. Nie” – uciął krótko.

A jeszcze cztery lata temu bronił interesów kurortu turystycznego, swoje zaniepokojenie inwestycją wyrażał w listach do premiera, prezydenta RP i do szefów partii zasiadających w parlamencie, a także do ministrów gospodarki morskiej i środowiska.

Mówił wtedy: „Planując przekop nikt nie bierze pod uwagę zdania mieszkańców i ograniczeń, jakie niesie dla nich ta inwestycja. Uważamy, że przekop jest nieekonomiczny. Elbląg nie jest dużym ośrodkiem przemysłowym, nie jest dużym węzłem kolejowym i drogowym, a założenie, że kontenerowce z Gdańska będą się rozładowywać w elbląskim porcie, jest błędne” – mówił.

Ale ta opinia nie była decydująca. Prace przy budowie trwają nawet mimo prośby KE o ich wstrzymanie. Zresztą jak wskazuje RMF FM „KE nie twierdziła nigdy, że przekopu Mierzei Wiślanej nie należy budować, nie podważała sensu inwestycji. Problemem były jedynie aspekty prawne. Dlatego nawet przegrana Polski przed TSUE nie będzie oznaczała, że budowa kanału zostanie wstrzymana – konkludują w RMF FM.

Jak zapewnił szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk, Polska jest gotowa „tłumaczyć wszystkie przesłanki i podstawę prawną, na bazie których zostały uchwalone przepisy, które pozwalają realizować tę inwestycję”.

Mnie bardziej martwią działania opozycji, które znowu jakby idą ręka w rękę z działaniami niektórych przedstawicieli Federacji Rosyjskiej

– dodał minister przypominając, że wcześniej przekopowi Mierzei Wiślanej była przeciwna Rosja.

Przekop nad podziały

A co na temat tej kosztownej inwestycji myślą obywatele Polski – przecież przekop Mierzei ma kosztować łącznie 2 mld zł.?

Z tym pytaniem Sputnik zwrócił się do niezależnego publicysty, blogera Stanisława Remuszko.

„Jako szary polski obywatel widzę to szerzej, a mianowicie na tle takich podziałów w społeczeństwie, których nie dostrzegałem w ciągu całego mojego ponad 70-letniego życia. Nawet w czasie stanu wojennego. Polska pod tym względem jest krajem unikatowym. Obecnie jest podzielony na dwa obozy – PiS-owski i antypisowski. Nie da się na to nic poradzić chyba że tylko czas, albo rewolucja… Ale nikomu do głowy nie przychodzi, żeby strzelali jedni do drugich. A jeżeli to nie ma być rewolucja, to tylko zmiany demokratyczne i czekanie 4 lata do następnych wyborów. Ten podział jest straszny. Cokolwiek by PiS robił tak dobrego jak i bardzo złego, nic nie powinno dzielić społeczeństwa” – twierdzi rozmówca.

Kogo przekop Mierzei Wiślanej obchodzi?

Pan Stanisław, jako mieszkaniec Warszawy uważa, że ten projekt „nikogo, absolutnie nikogo nie obchodzi” z wyjątkiem oczywiście mieszkańców okolic Elbląga, Gdańska, Pomorza, Mierzei Wiślanej.

Jak się przeniesie 10 kilometrów na południe, to już ludzie to olewają. Na mój zdrowy rozum taki przekop by się przydał. Ja osobiście myślę, że to, co PiS teraz robi, to niech sobie przekopuje do końca

– powiedział.

Stanisława Remuszko z dystansem podchodzi do zastrzeżeń ekologów. Mówi, że „oni w Unii Europejskiej mają przewagę propagandową”.

„Ekolodzy troszczą się o robaczka, innego żywiątka. Z takim podejściem to nic nie można będzie wybudować, bo tego robaczka by przydusiło…” – twierdzi rozmówca.

Ma obiekcje także do „poprawnej politycznie” Unii Europejskiej.

„Gdyby ona szła na pasku ekologów, to nic by się nie dało wybudować. Brakuje w tym gremium jeszcze przedstawicieli LGBT, bo bez ich opinii Unia Europejska jest jak gdyby kulawa” – ironizuje na zakończenie Stanisław Remuszko.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Węgierski ekspert: Rusofobia Polski uzależnia ją od Stanów Zjednoczonych
Wikingowie podbijają Białoruś?
Polska nie ma co się cieszyć z powodu Brexitu
Tagi:
Mierzeja Wiślana, Komisja Europejska, świat, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz