00:24 06 Sierpień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
13646
Subskrybuj nas na

„Rosja nie prowadziła z nikim żadnej wojny na polu faktów historycznych” – tak skomentował wypowiedź Jacka Czaputowicza odnośnie „zwycięstwa Polski w sporze historycznym” szef Komitetu do spraw Międzynarodowych Rady Federacji  Konstantin Kosaczow.

Senator uważa, że „kontynuowanie tej dyskusji nie leży w żadnym przypadku w interesie Polaków, gdyż brakuje już im jakichkolwiek argumentów na swoją korzyść”. 

„W sytuacji braku jakichkolwiek własnych argumentów w tym sporze dla kierownictwa polskiego ważne jest wystąpienie wobec opinii publicznej swego kraju w charakterze niejako zwycięzców”.

Według Kosaczowa, w tej dyskusji decydujące argumenty są jeszcze sprawą przyszłości. „Ma to być całkowite udostępnienie archiwów, co zainicjował rosyjski przywódca Władimir Putin” – powiedział w rozmowie z RT.

Wcześniej minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz w wywiadzie dla PAP oznajmił, że Polska wygrała „spór historyczny” z Rosją. Jego zdaniem teraz powinno się dążyć do „wyciszenia emocji i normalizacji stosunków”. Bo w końcu do sąsiad… „Mamy przed sobą 80. rocznicę Katynia i 10. katastrofy smoleńskiej” - przypomniał Czaputowicz.

Na prośbę Sputnika wypowiedź ministra skomentował niezależny publicysta Tomasz Jankowski.

- Skąd ten spokojny ton pana ministra?

- Myślę, że jest to raczej dobra mina do złej gry. Czyli pan minister zdał sobie sprawę, że nie ma możliwości przeprowadzenia skutecznej konfrontacji z Federacją Rosyjską. Może, obawia się też kontynuacji tego konfliktu. Ponieważ jest dyplomatą, nie może tego powiedzieć wprost, ale jednak, skoro zaznacza, że zależy mu na zakończeniu tego rodzaju kształtowania relacji między Polską a Rosją, to jest chyba tutaj szczery. To znaczy, zdaje sobie sprawę z tego, że kontynuacja nie ma sensu, a w związku z nadchodzącymi rocznicami, w związku z tym, że my będziemy przeżywać po raz kolejny wspólną trudną historię relacji polsko-rosyjskich, warto by było wyjść na inny poziom.

Rzeczywiście dobrze by było, żeby wyjść w tych relacjach na poziom, przynajmniej, nie wrogi. Nie mniej obawiam się, że ostatnia wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, który zasugerował, że Rosja również powinna zapłacić nam reparacje, przekreśla ten kierunek. I minister Czaputowicz w związku z tym może mieć nieprzyjemności we własnej formacji politycznej.

Mam nadzieję, że tak nie będzie. Natomiast z całą pewnością stwierdzenie, że Polska rzekomo wygrała jakąś konfrontację historyczną, jest raczej dyplomatyczną kurtuazją, a nie realnym stwierdzeniem faktu.

- Uchwała Parlamentu Europejskiego, a następnie polskiego Sejmu o genezie II wojny światowej spotkały się ze zdecydowaną reakcją MSZ Rosji i szeregu polityków, która zatem była ostro komentowana przez polityków i media w Polsce. Obie strony mówią o próbach przepisywania historii i zarzucają sobie nawzajem wykorzystywanie historii do doraźnych celów politycznych. Ale przecież ten klincz na temat rozpoczęcia II wojny światowej był zainicjowany nie przez stronę rosyjską. I wojnę z pomnikami zainicjowała nie Rosja. Więc, według Pana, czy dialog władz obu stron i dyskusje historyków mogą doprowadzić do poprawy stosunków wzajemnych między naszymi krajami?

- Jeśli chodzi o dyskusje historyków, to jak najbardziej tak. To znaczy, historycy powinni na ten temat się nawet sprzeczać, z tego względu, że taka jest rola nauki, żeby docierać do prawdy, bo należy solidnie pracować nad faktami, nad dokumentami. Nie mniej, problem zaczyna się wtedy, kiedy do całego tematu podłącza się współczesną politykę.

I tutaj polityka Polski wobec Rosji nie tylko tego, ale też poprzedniego rządu, w ogóle ostatnich dziesięciu lat po wspomnianej katastrofie smoleńskiej, była raczej polityką szukania na siłę konfrontacji. Czyli wojna pomnikowa. Ale to się odnosiło raczej do bieżących wydarzeń, kiedy Polska była w awangardzie blokady porozumienia między Rosja a Niemcami w zakresie budowy Nord Stream 2, mimo, iż wcześniej Rosjanie proponowali Polakom żebyśmy byli tym krajem, przez który by kolejna rura przechodziła (mówię tutaj o rurze jamalskiej).

Co więcej, w wewnętrznej polskiej kampanii wyborczej sprawa stosunków z Rosją sięgała rangi kluczowej, ale w wymiarze negatywnym - czyli każda kolejna formacja polityczna zmierzająca do władzy traktowała Rosję jako kraj, który należy przedstawić wyborcom jako przeciwnika. Niestety, stało się to machiną, która sama się napędza.  Można powiedzieć, że zarówno rząd, jak też opozycja stały się niewolnikiem tego rodzaju zachowań. Bo przecież cokolwiek dobrego by teraz w kierunku Polski rząd rosyjski nie uczynił, to żadna formacja polityczna nie może tego zauważyć.

Mówimy tutaj o konfrontacji historycznej. Ja tylko przypomnę, że rząd zdążył zwołać sztab kryzysowy w stosunku do wypowiedzi Władimira Putina, która jeszcze nie padła. Gdy okazało się, że wypowiedź prezydenta FR w Yad Vashem Polaków przedstawia tylko jako ofiarę II wojny światowej, absolutnie nie obciążając ich za to, co złego się stało w czasie tej straszliwej wojny, to również nikt tego w Polsce oficjalnie zauważyć nie może, bo zaraz by się spotkał z oskarżeniami o prorosyjskość. Jeżeli chcemy, by rzeczywiście doszło do porozumienia z Rosją na gruncie międzynarodowym, to najpierw musimy zmienić retorykę własną w naszych rozbiórkach politycznych. Należy zmienić  przekonanie, że rolą Polski jest nieustanna konfrontacja z Rosją. Jeżeli tego nie zmienimy, to trudno oczekiwać, żeby także w bilateralnych relacjach międzypaństwowych doszło do ocieplenia.

- Czy sytuacja na arenie międzynarodowej, która, powiedziałbym, zmienia się na korzyść Federacji Rosyjskiej rzutuje na stanowisko polskiej strony?

- Tak, rzutuje. Rosja buduje pozytywne relacje na arenie międzynarodowej, i tutaj przede wszystkim należy wskazać Bliski Wschód, gdzie Federacja Rosyjska stała się jedynym graczem, który jest w stanie utrzymywać dobre stosunki zarówno z Izraelem, Iranem, Turcją czy Syrią.

Jeżeli jest to w Polsce zauważane, to tylko w takim wymiarze, że należy wzmocnić działania antyrosyjskie, żeby czasem nie dopuścić, by Rosja budowała podobne relacje z innymi krajami. Czyli nie możemy przyjąć w Polsce do wiadomości, że Federacja Rosyjska jest w stanie budować własne relacje z różnymi nie tylko państwami, a też z instytucjami międzynarodowymi, i zamiast próbować znaleźć w tym własną korzyść, polski interes narodowy, to raczej próbujemy szukać jakiegokolwiek argumentu, który pozwoliłby nam wbijać klin między Rosję a inne państwo czy instytucję międzynarodową.

Największe obawy w Polsce zawsze wywołują spotkania na międzynarodowym gruncie między Rosjanami a Amerykanami. Bo Ameryka jest takim przeciwieństwem Rosji w polskiej polityce. Czyli jest państwem, któremu podporządkować się należy i z którym poprawne relacje mają być kluczem do przyszłości Polski. W momencie, kiedy dochodzi do ocieplenia na linii Moskwa–Waszyngton, w Polsce od razu następuje paniczny strach, że Ameryka nas zostawi, dogada się z Kremlem. To jest właśnie to, że jakby nie ma w Polsce w tym momencie myśli politycznej, przynajmniej na poziomie parlamentarnym, która by zmierzała do tego, żeby z Rosją znaleźć wreszcie jakiś klucz do porozumienia.

Ja nie mówię o sojuszu, bo to jest, być może, jakaś odległa przyszłość, ale przynajmniej o poprawnych relacjach. W tych ramach, w których się znajdujemy, czyli Polska jako kraj Unii Europejskiej i Federacja Rosyjska jako budująca swój sojusz, swoją unię, z krajami byłego Związku Radzieckiego nawet w tym wymiarze nie ma w Polsce obecnie jakiejś strategicznej myśli. I to jest raczej takie ślizganie się po rzeczywistości pana ministra Czaputowicza.

- Serdecznie dziękuję.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Rzeczniczka MSZ Rosji o „wygranym” sporze historycznym Polski: Tak myślą wszyscy Napoleoni
Wizyta prezydenta Francji w Polsce. Przełom w relacjach polsko-francuskich?
Opinia: Polska i tak już zajęła miejsce Wielkiej Brytanii w UE. Jako kandydat do wyjścia
Tagi:
Europa, UE, II wojna światowa, Władimir Putin, Mateusz Morawiecki, wojna z pomnikami, katastrofa smoleńska, współpraca, Rada Federacji, Konstantin Kosaczew, dyplomacja, stosunki polsko-rosyjskie, stosunki międzynarodowe, stosunki dyplomatyczne, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz