12:20 02 Lipiec 2020
Opinie
Krótki link
Autor
441
Subskrybuj nas na

Po kilku latach zamrożenia relacji francusko-polskich na najwyższym szczeblu z dwudniową wizytą w Warszawie i w Krakowie przebywał prezydent Francji Emmanuel Macron. Mówi się o „punkcie zwrotnym” w stosunkach francusko-polskich.

O kontekście i rezultatach tej wizyty z politologiem dr. Mateuszem Piskorskim rozmawia red. Igor Stanow.

— Jesienią 2016 roku, po zerwaniu przez Polskę ustaleń dotyczących zakupu francuskich śmigłowców Caracal, doszło do wymiany „uprzejmości” pomiędzy politykami z obu krajów, a następnie do praktycznego zamrożenia stosunków na najwyższym szczeblu. Co się zmieniło?

— Francja potrzebuje sojuszników do dość ambitnych celów, jakie wyznaczył jej w polityce europejskiej prezydent Macron. On z kolei musi je realizować, bo tylko na arenie międzynarodowej może się czymś wykazać. Sytuacja wewnętrzna nad Sekwaną to permanentny kryzys związany z bankructwem całego modelu społeczno-ekonomicznego Republiki. Kiedy ma się od kilkunastu miesięcy protesty różnych grup społecznych, ruchu żółtych kamizelek i innych, trzeba to sobie odbić w polityce zagranicznej. I tu plany Emmanuela Macrona są faktycznie ambitne. Ale do ich realizacji potrzeba jest sojuszników.

© Zdjęcie : Provided by "Zmiana" political party/Jevgeni Zautin
Lider polskiej partii "Zmiana" Mateusz Piskorski

— Zgoda, ale przecież Polska postrzegana jest – nie bez powodu – raczej jako „chory człowiek” Unii Europejskiej, Francuzi wielokrotnie zwracali uwagę na jej problemy z przestrzeganiem europejskich standardów, a poza tym uznawali ją za ośrodek wpływów amerykańskich w Europie…

Wizyta prezydenta francji w Krakowie
© AFP 2020 / Ludovic Marin
— Tak, ale takie przekonanie jeszcze bardziej mobilizuje do przelicytowania oferty amerykańskiej, do podjęcia próby przeciągnięcia Warszawy na swoją stronę w Europie. Hamulcowym procesów integracyjnych była do tej pory Wielka Brytania. Dziś jej miejsce zajmuje Polska, jako największy z krajów członkowskich, który ucieka się wciąż do mobilizacji eurosceptycznej. Aby ofertę amerykańską przebić, Macron musiałby zaproponować bardzo wiele, ale gra jest warta świeczki, choćby dlatego, że Warszawa może skutecznie udaremniać cały szereg inicjatyw zmierzających ku pogłębieniu kontynentalnej integracji. Osobiście, byłbym sceptyczny co do stosowania metody „marchewki” wobec obozu rządzącego, którego amerykanofilia jest ślepa na wszelkie próby argumentacji pragmatycznej. Ale prezydent Francji widocznie stwierdził, że warto podjąć taką grę.

— A co ze sprawami przestrzegania przez Polskę reguł praworządności? Czy polskie władze mogą być szczęśliwe z powodu delikatności francuskiego przywódcy?

— Macron jest gotów przymknąć oko na ewolucję polskiego ustroju w kierunku autorytarnym, byleby pozyskać sojusznika. Obawiam się jednak, że to się może nie udać. Polski autorytaryzm jest ściśle związany z opcją proamerykańską w polityce zewnętrznej. Formalnie rzecz ujmując, w swoim wystąpieniu na Uniwersytecie Jagiellońskim, francuski przywódca wspomniał o kwestiach praworządności, ale uczynił to bardzo zdawkowo, raczej po to, by spełnić oczekiwania proeuropejskiej części polskiej inteligencji. Po to było też spotkanie z prof. Tomaszem Grodzkim, marszałkiem Senatu. Podkreślił, że żaden kraj nie ma prawa pouczania innych, co brzmi szczególnie, bo to przecież Warszawa skłonna jest do nieustannego pouczania i moralizatorstwa wobec swoich sąsiadów.

— Czy współpraca militarna Francji z Polską jest możliwa?

— Po pierwsze, Polska już dokonała pewnego wyboru geopolitycznego, orientując się w 100% na zależność od Waszyngtonu w tych kwestiach. Nie bardzo wiadomo, jak mogłoby dojść do przeorientowania polskiej polityki obronnej, w sytuacji, gdy zostały już podpisane wielomiliardowe kontrakty zbrojeniowe ze Stanami Zjednoczonymi. Żadnych innych znaczących zakupów i projektów nie będzie z prostej przyczyny – kompletnego wydrenowania rosnącego budżetu MON, przede wszystkim na projekty takie, jak zakup myśliwców F-35 i inne.

Polska może oczywiście przychylić się do prośby Francji o wsparcie jej neokolonialnej polityki interwencyjnej w krajach afrykańskiego Sahelu, ale to byłby kolejny krok narażający na bezpośrednie zagrożenie nie tylko polskich żołnierzy, ale i obywateli.

To też nie byłoby zbyt popularne społecznie. Nie znamy szczegółów propozycji francuskiej w tym zakresie, ale jestem przekonany, że Warszawa wyraziłaby akceptację swojego udziału w kolejnych misjach wojskowych wyłącznie pod warunkiem zgody Waszyngtonu, który jest dysponentem jej sił zbrojnych.

— Podczas wykładu na UJ prezydent Macron odniósł się też do sporów o historię II wojny światowej. W polskich mediach uznano to za wsparcie polityki historycznej Warszawy w sporze z Rosją.

— Rozumiem, że ze słów Macrona każdy może wyciągnąć z kontekstu to, co będzie pasowało do jego tez i poglądów, ale nie przesadzajmy. Francuski polityk zaapelował o zaniechanie fałszowania historii, wspomniał, że Polska była ofiarą II wojny światowej. Wspomniał też o dominacji, a nie okupacji – jak przedstawia się to w Polsce – ZSRR w Europie Środkowej. To są kwestie, z którymi teraz nikt nie polemizuje. Wbrew zachwytom polskich mediów, nie wspomniał jednak nic o tym, jakoby to wyłącznie Rosja miała fałszować najnowszą historię. Druga część jego wypowiedzi wskazuje, że ten sam problem ma Polska. I najważniejsze: prezydent Emmanuel Macron potwierdził już, że zakończenie II wojny światowej świętować będzie w Moskwie. I to jest chyba najważniejszy dowód na to, że nie zamierza spierać się z faktami.

— Czy pod wpływem Paryża Warszawa może zmienić swój stosunek do Rosji?

— Macron dość czytelnie zaapelował o budowę partnerskich, dobrosąsiedzkich relacji z Federacją Rosyjską. On w dalszym ciągu widzi się w ramach wielkiego projektu integracyjnego sięgającego od Lizbony po Władywostok. A z drugiej strony daje do zrozumienia, że wie o polskiej „traumie geograficznej”, w sumie sugerując, że polska polityka zagraniczna daleka jest od pragmatyzmu, bo przecież trauma to coś, co skrzywia postrzeganie rzeczywistości. Na ile to wpłynie na siłę polskich fobii, trudno powiedzieć. Elektorat PiS kształtowany jest przez media rządowe i prorządowe, więc nie zmieni tak łatwo swojego stosunku do Paryża. Przypomnijmy, że publiczne, upartyjnione media w sposób ordynarny Macrona na przestrzeni ostatnich kilku lat atakowały.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Do Polski przez Paryż: trwa ewakuacja Polaków z Wuhan
Polska chciałaby wraz z Francją i Niemcami stworzyć europejski czołg
Czy Polska dostanie zaproszenie na obchody do Moskwy? Kreml zabiera głos
Polska-Francja: stara miłość nie rdzewieje?
Tagi:
Mateusz Piskorski, ABW, Warszawa, Kraków, spotkanie, Emmanuel Macron, Andrzej Duda, stosunki międzynarodowe, Francja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz