23:40 21 Luty 2020
Opinie
Krótki link
Autor
17647
Subskrybuj nas na

Relacje polsko-rosyjskie w ostatnim czasie gwałtownie się pogorszyły z powodu odmiennej oceny wydarzeń II wojny światowej. Polskie władze oskarżają Rosję o przepisywanie historii tego okresu.

Moskwa natomiast uważa, że Polacy chcą dopasować historię do panującej dziś politycznej koniunktury, a kraje Zachodu usiłują podać w wątpliwość status Rosji jako mocarstwa, które wyszło zwycięsko z II wojny światowej.

Na pytania komentatora agencji Sputnik Leonida Swiridowa odpowiada przewodniczący Komisji ds. Polityki Informacyjnej Rady Federacji, rosyjski polityk Aleksiej Puszkow.

— Aleksieju Konstantinowiczu, kto przepisuje dziś historię? Europa twierdzi, że Rosja zaczęła przepisywać historię. A Moskwa mówi, że reaguje na to, co robi Zachód.

— Z pewnością uwaga, jaką Rosja udziela teraz historii, głównie historii II wojny światowej i okresowi przedwojennemu, ma związek z tym, że państwa zachodnie usiłują podać w wątpliwość status Rosji jako mocarstwa, które zwyciężyło w II wojnie światowej.

Wychodzi to przede wszystkim od Polski i państw bałtyckich. Sens ich działań jest taki: jeśli uzna się, że Rosja ponosi taką samą odpowiedzialność za II wojnę światową, co nazistowskie Niemcy, to nie ma moralnego prawa do uważania się za mocarstwo zwycięskie.

Nie jest to więc tylko podkopywanie wizerunku Rosji, historii Rosji, przyjętych dotychczas ocen historycznych. To coś więcej. To podkopywanie całego powojennego ładu światowego, dlatego że Rosja jest mocarstwem zwycięskim, które zakończyło II wojnę światową, wchodzi w skład Rady Bezpieczeństwa ONZ jako stały członek z prawem weta, tak jak Wielka Brytania, USA, Francja i Chiny – pięć mocarstw, które wyszły zwycięsko z II wojny światowej.

Ponieważ faktowi temu nie da się zaprzeczyć bezpośrednio – to nasz sztandar został wciągnięty na gmach Reichstagu w maju 1945 roku – podejmowane są próby podejścia Rosji z wykorzystaniem okresu przedwojennego i postawienia sprawy w taki sposób, jakby do II wojny światowej nie doszło, gdyby nie pakt Ribbentrop-Mołotow.

Wiktoria Daniłowa/Sputnik
Aleksej Puszkow na konferencji prasowej w MIA "Rossiya Segodniya"

— Czyli to nie spór historyczny?

— Ja uważam, że to spór polityczny. Ma bezpośredni związek z ładem, jaki powstał po II wojnie światowej. I właśnie dlatego nadaje mu się tak duże znaczenie. Nie jest to zwyczajny spór, z udziałem historyków. Choć już wcześniej historycy na Zachodzie, w Polsce, w Europie i w USA reprezentowali taki punkt widzenia, że pakt Ribbentrop-Mołotow dał początek II wojnie światowej.

Dotychczas jednak nie włączali się w to liderzy polityczni, przywódcy państw. A teraz, tenże prezydent Polski Andrzej Duda – i nie on jeden – zajmuje się tego rodzaju propagandą. Dołączył do niego prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. To znaczy podkopuje się dzisiejszą pozycję Rosji za pośrednictwem historii.

Tutaj należy szukać korzeni tej kampanii. I my na to odpowiadamy i będziemy odpowiadać. Okres przedwojenny jest znacznie bardziej złożony i niejednoznaczny niż usiłują go odmalować przeciwnicy naszego kraju.

I odpowiedzialność tejże Polski i wielu innych państw Europy za rozpętanie wojny jest bardzo duża.

— Zwrócił Pan uwagę, że mówią o tym przecież nie uczestnicy Jałty, nie państwa zwycięskie, lecz inne kraje?

— Niestety one również włączają się w tę polemikę.

Prezydent Francji Emmanuel Macron dopiero co oświadczył, że dostrzega podejmowane przez Rosję próby obarczenia Polski odpowiedzialnością za II wojnę światową

— Tak, powiedział to dosłownie przedwczoraj, w Krakowie, w czasie wystąpienia na Uniwersytecie Jagiellońskim…

— Ale to nieprawda, że Rosja usiłuje obarczyć częścią winy polski naród. My polskiego narodu nie obarczamy taką odpowiedzialnością. 

My obarczamy odpowiedzialnością polską elitę polityczną – tę polską elitę, która rządziła krajem w latach 30., która jako pierwsza zawarła z Hitlerem pakt o nieagresji w 1934 roku, która za wszelką cenę narzucała mu swoją przyjaźń, która razem z Hitlerem brała udział w rozbiorze Czechosłowacji i która dzięki układowi monachijskiemu zyskała cenne nabytki terytorialne, kiedy Czechosłowacja została wydana na pastwę Hitlerowi. Tę polską elitę, owszem, krytykujemy.

Prezydent Putin o tym mówił, kiedy przypominał o moralnym i politycznym obliczu niektórych polskich działaczy tamtego okresu, którzy chcieli Hitlerowi postawić w Warszawie pomnik za „ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej w Polsce”. To są fakty historyczne, wobec których Polacy nie mogą nic odpowiedzieć, sprowadzają więc wszystko do paktu Ribbentrop-Mołotow.

Nota bene, Macron nie powiedział, że Rosja ponosi odpowiedzialność za wybuch II wojny światowej. Dał do zrozumienia, że nie zgadza się z oskarżeniami pod adresem Polski, że ponosi ona część odpowiedzialności.

A ja uważam, że ponosi.

Polska usiłowała dogadać się z Niemcami, odrzucała jakiekolwiek wysiłki na rzecz utworzenia systemu bezpieczeństwa zbiorowego, dostała swój kawałek Czechosłowacji po rozbiorze tego kraju. Byli też w Polsce działacze polityczni, którzy myśleli o wspólnych z Niemcami działaniach przeciwko Związkowi Radzieckiemu.

Liderzy odpowiedzialnych państw lepiej by więc zrobili, gdyby powstrzymali się od udziału w tej polemice, a zwłaszcza liderzy tych państw, które wchodziły w skład antyhitlerowskiej koalicji.

Przecież podkopując te zasady i te normy, które wykrystalizowały się w polityce światowej, i u podstaw których leży wspólne Zwycięstwo nad hitlerowskimi Niemcami, w rzeczywistości sami pod sobą dołki kopią. Dlatego że grozi to ogólną rewizją całego ładu powojennego.

— W rezultacie, przepisywanie historii prowadzi do zmiany w ogóle wszystkich powojennych ustaleń, statusów…

— Otóż to, dlatego uważam, że liderzy tych państw powinni trzymać się wersji, zatwierdzonej w dokumentach konferencji poczdamskiej i w Karcie Narodów Zjednoczonych.

Zarówno konferencja poczdamska, jak i ONZ wychodziły z założenia, że jest pięć zwycięskich mocarstw, które mają szczególny status w powojennym świecie i na tym opiera się współczesny międzynarodowy ład prawny.

Uważam, że przywódcy odpowiedzialnych państw postąpiliby właściwiej, gdyby nie niszczyli tego systemu, wtórując Warszawie, Tallinowi czy Rydze, lecz go wspierali. Właśnie na tych wynikach II wojny światowej opiera się Organizacja Narodów Zjednoczonych – jedyna, która łączy wszystkie państwa świata, jedyna, która, symbolicznie co prawda, ale mimo to, pomaga sprawie stabilności i utrzymania pokoju.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Duda: Tak, będę kandydował w wyborach prezydenckich
„Kierowanie uwagi na pakt Ribbentrop-Mołotow jest błędem i wypaczaniem prawdy”
Ocieplenia nie będzie
Polska Today: Opinia Churchilla pozostaje ponadczasowa
„PolExit”? Unia może zaordynować Polsce „WypierPol”
Co Duda podarował Macronowi?
Tagi:
ONZ, rewizja historii, polityka, ABW, rusofobia, Rząd RP, Władimir Putin, Emmanuel Macron, II wojna światowa, Andrzej Duda, Aleksiej Puszkow, Polska, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz