07:32 15 Sierpień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
75. rocznica Zwycięstwa (117)
211065
Subskrybuj nas na

Zaproszenie do Rosji na uroczystości z okazji 75. rocznicy Zwycięstwa nad Niemcami hitlerowskim nie zostało na razie przekazane władzom Polski, poinformował rzecznik prasowy prezydenta Rosji Władimira Putina Dmitrij Pieskow. Obchody odbędą się 9 maja  i zostaną zorganizowane na najwyższym poziomie.

Niektóre kraje Zachodu usiłują obecnie podać w wątpliwość status Rosji jako mocarstwa, które wyszło zwycięsko z II wojny światowej i dopasować historię do panującej dziś politycznej koniunktury. Uchwały w sprawie równej odpowiedzialności Związku Radzieckiego i nazistowskich Niemiec za wybuch wojny przyjęły przede wszystkim parlamenty Polski i Litwy. MSZ Rosji przypomniało wówczas, że prawdę o wynikach wojny odnotował Trybunał w Norymberdze i nie podlegają one rewizji.

Znany polski analityk polityczny i dziennikarz Konrad Rękas odpowiada na pytania komentatora agencji Sputnik Leonida Swiridowa.

—  Jak Pan uważa, dlaczego Moskwa nie zaprosiła na uroczystości prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy? Czy zostanie wysłane takie zaproszenie, jak Pan uważa? Czy to jest taka „rosyjska podłość”, jak piszą internauci?

—  Pierwsze skojarzenie związane z tym problemem, to oczywiście cytat z popularnego w Polsce i w Rosji serialu „Stawka większa niż życie”, w którym Sturmbannführer Lothar mówi z kamienną miną: „Perfidię bolszewików znamy nie od dziś”.

Można by powiedzieć w takim razie również „perfidia rosyjska” jest znana nie od dzisiaj, i niektórzy zupełnie poważnie, niektórzy też żartem, rzeczywiście, uważają to „zaniechanie” strony rosyjskiej za kolejny dowód tego strasznego „perfidium rutenicum”, perfidii rosyjskiej, która tutaj nie pozwala dać odporu stronie polskiej. Bo umówmy się, jak odrzucić zaproszenie, którego nie ma?

Gdyby prezydent Federacji Rosyjskiej był łaskaw zaprosić pana prezydenta Dudę do Moskwy, ten mógłby się wówczas unieść swoim pisowskim tradycyjnym historycznym honorkiem i to zaproszenie odrzucić, przypominając pakt Ribbentrop-Mołotow i wszystkie te rzeczy, które przypomina się za każdym razem, kiedy tylko jest mowa o jakichkolwiek, w tym też bieżących, stosunkach polsko-rosyjskich.

A tak nie ma co odrzucać? Perfidia jest wielopłaszczyznowa, trzeba to wyraźnie podkreślić, bo jak rzecznik Pieskow zaznaczył, że zaproszenia „na razie” nie ma.

To jednak może pobudzić stan poważnego napięcia intelektualnego w Belwederze, w IPN-ie i w szeregu innych instytucji, bo trzeba będzie powołać sztab kryzysowy i czekać, bo co zrobić, jeśli to zaproszenie jednak ostatecznie pojawi się? Trzeba być przygotowanym, trzeba przygotować więcej wykładów, kupić miejsce w gazetach, żeby można było te wykłady opublikować.

Tym wyjątkowo perfidnym sposobem na kanwie polityki historycznej Rosja ostatecznie wykończy polski budżet. Po prostu nas nie będzie stać na utrzymanie całej tej bandy darmozjadów IPN-owsko-pochodnych, którzy będą opracowywać elaboraty, dlaczego nie bierzemy udziału w obchodach zwycięstwa w II wojnie światowej. Po prostu perfidia posunięta aż do hiperboli, mistrzowski cios Federacji Rosyjskiej – prezydent Duda znowu na łopatkach.

Polski publicysta Konrad Rękas. Moskwa.
© Sputnik . Leonid Swiridow
Polski publicysta Konrad Rękas. Moskwa.

—  Jeżeli jednak na poważne, to eksperci w Moskwie mówią, że Polska sama na to zasłużyła, polska władza, rzeczywiście, bo nie mówimy o tym, że zasłużył na to naród polski: wiadomo, ile było ofiar w II wojnie światowej, ilu Polaków zginęło...

—  Mówiąc poważnie, Polska nie ma, ogólnie rzecz biorąc, szczęścia do swoich przywódców w kontekście kolejnych okrągłych rocznic zakończenia II wojny światowej.

Jeśli dobrze pamiętam, to w 1995 roku nawet nie chodziło o stosunki polsko-rosyjskie, tylko ówczesny prezydent Lech Wałęsa był w tak złych stosunkach z premierem Oleksym, że, kiedy premier Oleksy wybierał się do Moskwy, to prezydent Wałęsa groził mu Trybunałem Stanu.

Ten sam Wałęsa, który mówi, że w każdej chwili może polecieć do Moskwy ...

—  …i porozmawiać z Putinem…

—  Tak jest.

W 2005 roku prezydent Kwaśniewski wprawdzie godnie wziął udział w obchodach moskiewskich, to zmyto mu straszliwie głowę w kraju. Znowu nie bardzo tu chodziło o stosunki polsko-rosyjskie, a o wewnętrzne polskie mikrowojenki.

Warto przypomnieć wszystkim dzisiaj, zwłaszcza obozowi prezydenta Dudy, rok 2010, kiedy, przypomnimy, do Moskwy osobistym zaproszeniem prezydenta Miedwiediewa zaproszony był prezydent Lech Kaczyński, który zadecydował, że pojedzie 9 maja do Moskwy.

Miał tam być obecny, kampania polska miała defilować zaraz za wojskami rosyjskimi. Prezydent Kaczyński, który, jak pamiętamy, był zdeterminowany doprowadzić do poprawy stosunków polsko-rosyjskich, niestety, jak pamiętamy, nie mógł wziąć udziału w tych obchodach ze względu na katastrofę smoleńską. A pamiętajmy, że leciał wówczas do Katynia z pięknym pojednawczym, godzącym Polskę i Rosję przemówieniem. I wszyscy liczyli, że następnym krokiem będzie właśnie wizyta moskiewska. Niestety, do niej nie doszło.

A kolejny ogień walki politycznej nadał o wiele mniejszą rangę pobytowi wtedy w Moskwie ówczesnego marszałka Sejmu Komorowskiego, który wraz z generałem Jaruzelskim był tam i reprezentował stronę polską. Zwłaszcza, że walka tylko narastała.

W roku 2015 kolejne obchody odbywały się w ogniu kampanii prezydenckiej w Polsce, podobnie, jak i w tym roku. Wówczas i prezydent Komorowski, i kandydaci na prezydenta, jakoś woleli kwestię udziału w obchodach moskiewskich pominąć, skupiając się na okładaniu się maczugami w lokalnej wojence politycznej.

Polska po prostu nie ma szczęścia do tych okrągłych rocznic, bo coraz bardziej zamyka się we własnym grajdołku. Coraz bardziej zapatrzona na bieżące polityczne propagandowe zagrywki, zapomina o tym, co jest ważne – o kombatantach, których przecież jeszcze wielu żyje, o ich dzieciach i wnukach.

O ogromnych ofiarach strony polskiej, o których mówił Pan redaktor, o zniszczeniach wojennych i o tym, że 9 maja był dniem radości, był dniem wyzwolenia dla wszystkich mieszkańców ziem polskich.

Niestety, dzisiaj o tym się nie chce pamiętać. Jest to paradoks, że w ogóle w kampanii prezydenckiej, zamiast czcić wielkie zwycięstwo Polaków nad Niemcami, nad nazizmem, prezydentowi Dudzie marzy się własny malutki dzień zwycięstwa 10 maja w wyborach prezydenckich w Polsce. I sprzeda 9 maja ofiarę naszych dziadków i pradziadków za swój mały, domniemany triumfik polityczny. To po prostu małe zabawy małych ludzi wielkimi datami.

—  Pan wspomniał, że wyznaczony jest dzień pierwszej tury wyborów prezydenckich - 10 maja. Defilada w Moskwie odbędzie się 9 maja. Jeżeli pan prezydent Duda będzie zaproszony, czy przyjedzie do Moskwy przed wyborami prezydenckimi, czy nie? Czy dzień 9 maja w jakiś sposób będzie wykorzystany w kampanii wyborczej kandydatów na prezydenta Rzeczpospolitej?

—  Tutaj można by było spekulować, oczywiście. Jak wiadomo, wybory prezydenckie, nie tylko zresztą w Polsce, wygrywa się generalnie głosami centrowymi, czyli mało radykalnymi. Więc, oczywiście, nie można wykluczyć, że w toku kampanii prezydenta Dudy również nawet pan prezydent i jego obóz polityczny zaczną mówić ludzkim głosem, że wyrwie się im coś w tym guście właśnie dla pozyskania wyborców centrowych (już takie próby są czynione na innych polach). Pan prezydent z wrodzoną zgrabnością już takie podchody czyni.

Czy wystarczy im odwagi i po prostu rozsądku, żeby taki gest wykonać również w stronę pokrzywdzonych tą polityką historyczną?

Ja osobiście wątpię, zwłaszcza, że, niestety, dotychczasowy przebieg kampanii wyborczej w Polsce ostatnich lat wskazuje na to, że partie prześcigają się raczej w wypominaniu jedna drugiej, która jest bardziej rosyjską agenturą.

Nie spodziewam się, żeby tym razem miało być inaczej. Prawie żaden z kandydatów, o których dzisiaj wiemy, nawet o centymetr nie różni się od innych, boi się odejść od obowiązującej linii rusofobicznej. Tym nie mniej, z pewnością wszyscy siebie nawzajem po kolei oskarżają, kto jest większym agentem Putina.

Więc, nie sądzę, żeby ktokolwiek z tej grupy chciał ryzykować i narażać się na zaprezentowanie go na tle Kremla. No, bo to, jeśli ktoś pojechał do Moskwy, to wiadomo, że agent. Nikt inny do Moskwy nie jeździ, tylko agenci, wszyscy to wiemy z własnego doświadczenia.

Obawiam się, że nie tylko w kontekście wyborów prezydenckich, ale w ogóle jako cała tendencja polskiej polityki ostatnich lat, prezydent Duda wybierze raczej samotność w Warszawie, tak, jak było to przy okazji rocznicy wyzwolenia Auschwitz, tak, jak kiedyś bohater znanego filmu amerykańskiego cierpiał na samotność w Seattle, tak prezydent Duda napawa się swoją samotnością w Warszawie.

—  Dziękuję bardzo za komentarz.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
75. rocznica Zwycięstwa (117)

Zobacz również:

„Ślizganie się po rzeczywistości pana ministra Czaputowicza”
„Kierowanie uwagi na pakt Ribbentrop-Mołotow jest błędem i wypaczaniem prawdy”
Polska zakazała dziennikarzowi Leonidowi Swiridowowi wjazdu do Schengen do 2020 roku
Ariadna Rokossowska: „Paweł Adamowicz był człowiekiem symbolem”
Grzegorz Kołodko w Moskwie: Co na horyzoncie?
Profesor Kołodko w Rosji: Ałła Pugaczowa śpiewa poezję, uważam ją za arcygwiazdę
Tagi:
polityka, ABW, stosunki polsko-rosyjskie, trybunał, Trybunał Norymberski, zaproszenie, ZSRR, Moskwa, historia, Hitler, II wojna światowa, Dmitrij Pieskow, Władimir Putin, Kreml, Polska, Niemcy
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz