04:48 25 Luty 2020
Opinie
Krótki link
Autor
Koronawirus 2019-nCoV (95)
1310
Subskrybuj nas na

Koronawirus skorygował plany firm spedycyjnych na całym świecie, w tym w Polsce. Konsekwencje epidemii wpłynęły na eksport do Chin. Chociaż eksperci sugerują, że pojawią się problemy również z importem.

Według portalu 300gospodarka.pl w 2018 roku handel pomiędzy Polską a Chinami wyniósł 33 miliardy dolarów, z czego polski eksport wyniósł zaledwie 2,5 miliarda dolarów. Polacy eksportują mniej niż Węgrzy (3,14 miliarda dolarów) lub Czesi (2,68 miliarda dolarów). Niemniej jednak Polska postrzega Chiny jako obiecujący rynek eksportowy. Do Chin z Polski wywozi się metale nieszlachetne, w tym miedź rafinowaną i ich pochodne, maszyny i urządzenia mechaniczne, elektryczne oraz ich części zamienne, tworzywa sztuczne i wyroby z nich.

Z kolei najludniejsze państwo świata jest dla Polski drugim tuż po Niemczech najważniejszym źródłem dóbr importowanych – dostarcza 12 proc. towarów importowanych. Polska natomiast zajmuje 22. pozycję wśród krajów, do których Chiny najwięcej eksportują przede wszystkim maszyn, urządzeń mechanicznych i elektrycznych oraz ich części, materiałów i artykułów włókienniczych oraz artykułów przemysłowych.

Czy koronawirus wpłynie na modę i przemysł samochodowy?

Z uwagi na fakt, że z powodu epidemii koronawirusa chiński rynek drży, niektóre polskie firmy spedycyjne są zmuszone zawiesić transport towarów w tym kierunku.

„Jeśli nie będziemy mieli nowej kolekcji ubrań lub obuwia, jesteśmy w stanie to przeżyć. Większym problemem dla aktualnej sytuacji jest to, że nie będziemy mieć komponenta do jakieś produkcji” - wyjaśnia w rozmowie ze Sputnikiem prezes zarządu Marko Service Sp. z o.o Mariusz Kos i przytacza przykład:

„Jeśli nie dostarczymy części do fabryki Fiata w Tychach (a na pewno z 5 tysięcy elementów, z których składa się samochód, co najmniej połowa pewnie jest zrobiona w Chinach), to fabryka stanie. W przypadku kolekcji ubrań można szybko znaleźć jakiegoś innego dostawcę, np. w Bangladeszu, natomiast przy produkcji przemysłowej niestety to wyszukiwanie może zająć co najmniej pół roku, jak nie rok. Czasem znalezienie dostawców z innego kierunku, niż z Chin, jest w ogóle niemożliwe. Ten problem może dotyczyć jednego zakładu, a potem zostać nawet problemem społecznym, bo kryzys może się rozszerzyć, wiele firm może mieć trudności finansowe” – uważa Mariusz Kos.

Koronawirus hamuje eksport, ale pomaga zarobić

Jest również zdania, że koronawirus najbardziej wpłynął na eksport, podczas gdy jego skutki dla importu jeszcze nie dały o sobie znać.

Co do importu, myślę, że to jest taki pozorny spadek, polegający na tym, że z powodu koronawirusa fabryki w Chinach jeszcze nie pracują. (Przed chińskim nowym rokiem one zawsze eksportują więcej towarów na Zachód, bo Chińczycy wyjeżdżają w tym okresie). W związku z tym większość dostaw została już zrealizowana, wysłana, i gdzieś tam już płynie. Dlatego problemu z importem jeszcze nie widać. Natomiast zauważalny jest w eksporcie, zwłaszcza tam, gdzie towar jest przewożony drogą lotniczą

– mówi prezes zarządu Marko Service.

Dodajmy, że są już tacy, którzy zarabiają na tej sytuacji, chociaż jak wiadomo ze względu na kwestie bezpieczeństwa wiele linii lotniczych, w tym LOT, zamknęły do końca miesiąca swoje połączenia z Chinami.

„Z szeregu linii, które nadal latają do Chin, jest Air China. Najbliższe wolne miejsca do kraju ma w okolicach 21 lutego, reszta już jest zajęta. Albo linie Qatar Airways, które latają w tym kierunku – ale jeszcze tydzień temu cena frachtu wynosiła 8 złotych za kg, czyli 2 euro, a teraz przyjmują booking pod warunkiem, że będzie ponad 40 złotych za kg, czyli 10 euro. Myślę, że dokładnie to samo spotka importerów, tylko trochę później, kiedy „wrócą” (jeśli „wrócą”) fabryki i się okaże, że po prostu nie ma miejsca, bo linie lotnicze nie latają. Pojawiła się informacja, że można zamawiać nawet czartery do Chin. Z transportem morskim też nie jest łatwo – największe firmy transportowe jak Maersk, CMA i wiele innych ogłosiły, że zmniejszają ilość statków, które będą pływać do portów chińskich. Będą czekać na rozwój sytuacji” – wyjaśnia Mariusz Kos.

Chcemy czy nie chcemy ceny pójdą w górę

Obecnie statki stają w portach chińskich i nie są rozładowywane, bo pracownicy mają jeszcze wolne. Innymi słowy nie dostarczają odbiorcom tego, co mieli wcześniej zamówione. Nie zabiorą też na pokład tego, co mają przewieźć w drodze powrotnej.

„Światowy handel polega na tym, że statki są rozładowywane terminowo. Najczęściej w ciągu 6 godzin: statek ma wpłynąć, oddać towar, zabrać import i odpłynąć z powrotem. Nawet tygodniowy przestój to już problem. Jeżeli ta sytuacja będzie się pogłębiać, cała gospodarka światowa na tym ucierpi. Nie boję się tutaj o zakupy aliexpressowe, bardziej boję się o zakupy przemysłowe” – dodaje Mariusz Kos.

Według rozmówcy Sputnika prognozy dotyczące przyszłości nie są zbyt optymistyczne.

Dla mnie to, że teraz przez tydzień siedzimy i nie mamy, co robić, bo rynek chiński nie ruszył, to nie jest tylko pozorny spokój. To spokój przed burzą. W przypadku, jeśli sytuacja nie wróci szybko do normy, to już nie będzie kryzys chiński, lecz kryzys ogólnoświatowy. Chiny - to serce światowego przemysłu. W związku z tym każde zatykanie się tego rynku ma negatywny wpływ. Chcemy czy nie chcemy ceny pójdą w górę i to znacznie

– uważa Mariusz Kos.

Czy naprawdę nie ma ryzyka?

Pozostaje jeszcze pytanie, czy ładunki z Chin są bezpieczne? Sputnik skierował je do Poczty Polskiej, gdzie paczki z chińskich sklepów internetowych, w tym AliExpress, są nadal odbierane w dużych ilościach. Jak wcześniej informował Sputnik, wysyłanie paczek do Chin zostało zawieszone.

Otrzymaliśmy odpowiedź rzecznika prasowego Justyny Siwek. Oto jej treść:

Według komunikatu Głównego Inspektoratu Sanitarnego z 31 stycznia 2020 roku nie ma ryzyka zakażenia się wirusem poprzez kontakt z towarami zamawianymi z Chin. O sytuacji informujemy na naszych stronach internetowych. Pytania klientów po opublikowaniu tej informacji ustały. Wybór szlaku i środków dostawy przesyłek do Polski pozostaje w kompetencji Poczty Chińskiej

– poinformowała Justyna Siwek.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Koronawirus 2019-nCoV (95)

Zobacz również:

Ekspert: Decydujący cios koronawirusa nie nadejdzie z Chin
„W marcu koronawirus zniknie, jeśli nie dotrze do krajów trzeciego świata”
Zmarł lekarz, który ostrzegał przed koronawirusem
W siedlisku śmiertelnego wirusa: czy polscy studenci mieli szczęście?
Prowincja Hubei bierze „przerwę” na walkę z wirusem
Tagi:
koronawirus, chiny
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz