05:25 09 Lipiec 2020
Opinie
Krótki link
Autor
5312
Subskrybuj nas na

„To niedopuszczalna sytuacja, kiedy w milionach ton rosyjski węgiel wjeżdża do Polski, a polskie jabłka nie jadą na wschód” – irytuje się Władysław Kosiniak-Kamysz, szef PSL i kandydat tego ugrupowania w wyborach prezydenckich.

Lider ludowców jest zdeterminowany, aby wprowadzić embargo na rosyjski węgiel.

Jak? Po co? Dla czego? Jaki w tym jest sens?

O tym komentator agencji Sputnik Leonid Swiridow rozmawia ze znanym polskim analitykiem politycznym i dziennikarzem Konradem Rękasem.

— W Polsce rozpoczęła się już prezydencka kampania wyborcza. Kandydaci, zgłoszeni każdy ze swego ugrupowania, w walce o prezydenckie krzesło lansują temat rosyjski. Temat gospodarczy oraz taki połączony z gospodarką. Zwróciłem uwagę na to, że szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz jest strasznie zdeterminowany, aby wprowadzić embargo na rosyjski węgiel. Mówi, że to niedopuszczalne: rosyjski węgiel przyjeżdża do Polski, a polskie jabłka nie jadą na Wschód. Byłem naprawdę bardzo zdziwiony, bo pan Kosiniak-Kamysz był ministrem pracy i polityki społecznej w drugim rządzie Donalda Tuska. I przecież wie, że embargo na polską żywność zostało wprowadzone jako akcja odwetowa na sankcje przeciwko Rosji. I pan minister Kosiniak-Kamysz za tym głosował. Czyżby on nie wie o tym, co było w 2014 r.? Jak by pan redaktor to skomentował?

— Ja się długo zastanawiałem się, z kim mogłaby się wyborcom, obserwatorom kojarzyć taka wyjątkowo przecież nijaka, bezbarwna postać pana Kosiniaka-Kamysza. I w pewnym momencie mnie oświeciło: już wiem, kto to jest w popkulturze. To jest Stirlitz.

Jak pamiętamy: Stirlitz „znał, czto iz razgowora zapominajetsa posledniaja fraza”: „Stirlitz wiedział, że z rozmowy zapamiętywane jest tylko ostatnie zdanie”. I Kosiniak-Kamysz kieruje się właśnie filozofią Stirlitza. To znaczy, zakłada, że wyborcy, czytelnicy, słuchacze zapamiętają tylko ostatnie słowo, które wypowiedział, nie pamiętając nic z tego, co robił przez lata swojej kariery politycznej, i co robiła jego partia. To jest strategia, bo jest to w ogóle partia Stirlitzów pod tym względem.

Bo jeśli sięgniemy jednak do dokumentów, nie wierząc tak na słowo Stirlitzowi-Kamyszowi, to, jak pamiętamy, był on ministrem w rządzie Donalda Tuska jeszcze – tatuś mu załatwił – od listopada 2011 roku.

Polski publicysta Konrad Rękas. Moskwa.
© Sputnik . Leonid Swiridow
Polski publicysta Konrad Rękas. Moskwa.

— Pamiętam to bardzo dobrze, bo pan Kosiniak-Kamysz został ministrem mając 30 lat. To był najmłodszy minister w rządzie Tuska.

— Tak. Chcieli mu załatwić ministra zdrowia, na co się w ogóle nie nadawał, ale musiał być ministrem czegoś. Więc, ponieważ w Polsce i tak nie ma pracy ani polityki społecznej, to doszli do wniosku, że on na tym stanowisku jak najmniej zepsuje.

Rzeczywiście, był wśród tych, którzy w marcu 2014 r. na polecenie NATO i UE entuzjastycznie wdrożyli w Polsce sankcje przeciwko Rosji, ale te od razu uderzyły w polskie sadownictwo i sadowników. Kto pamięta wiosnę 2014 r., ten na pewno sobie przypomni, jak właśnie politycy PSL-u z Kosiniakiem-Kamyszem włącznie, miotali się po kraju, robili sobie fotki z jabłkami „na złość Putinowi” i udowadniali, że rynek izraelski, chiński, arabski, jakikolwiek inny zastąpi Rosję polskim sadownikom.

Potem okazało się, że najpierw polski rynek sadowniczy uległ importowi, zwłaszcza koncentratu jabłkowego z Chin, a również głosami kolegów pana Kosiniak-Kamysza, deputowanych Europejskiej Partii Ludowej, w tym PSL i Platformy Obywatelskiej, Parlament Europejski w kwietniu 2014 r., (kiedy u władzy był pan Kosiniak-Kamysz i PSL), wprowadził bezcłowy obrót handlowy z Ukrainą, który potroił import żywności ukraińskiej do obszaru Unii Europejskiej. Głównie do Polski, i ten import trwa cały czas.

Od 5 lat Polska jest zalewana kilkuset tysiącami ton ukraińskich koncentratów owocowych, bo to jest główny konkurent polskiego sadownictwa, który wypiera polską produkcję z przetwórstwa rolno-spożywczego. I to jest właśnie robota Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Jak w wielu innych sprawach, członkom i sympatykom tej partii trzeba przypominać, że PSL wielokrotnie rządził, współrządził w tym kraju albo utrzymywał przynajmniej poziom elity ministerialnej, bo szefowie departamentów przez dekady były z PSL-u.

Zaś zawsze, gdy PSL jest w opozycji, to zachowuje się w zasadzie tak: współrządziliśmy, ale akurat wtedy byliśmy w toalecie. Nic o tym nie wiemy, nie było nas tu. Nie, tak nie można prowadzić polityki. Ludzie powinni pamiętać więcej, niż ostatnie zdanie i trzeba w tym przypadku złapać Stirlitza–Kamysza.

— Zacytuję jeszcze raz pana Kosiniaka-Kamysza: „Jak nie można sprzedawać jabłek, to czemu musimy dokonywać zakupu węgla?” W tej chwili już węgiel jest problemem?

— Ja, niestety, wielokrotnie ostrzegałem: nie miejmy złudzeń. Nawet ci politycy, którzy, rozumiejąc absurdalność wojny ekonomicznej z Rosją, czasem coś przebąkiwali, jak się zdarzało.

Na przykład, jesienią ubiegłego roku Kosiniak-Kamysz uderzył w te same antyrosyjskie dzwonki, dlatego, że po prostu to jest tendencja dominująca w Polsce.

Kosiniak-Kamysz odkrywa w tym przypadku nową ekonomikę. Otóż, chce on odbudować stosunki handlowe z Rosją, wprowadzając nowe sankcje. Czyli, rozumiem, że Kosiniak-Kamysz swoją potęgą zabroni sprowadzenia rosyjskiego węgla, i zmusi Rosjan, którzy w tej chwili produkują znakomitą własną żywność na ogromną skalę, jeść polskie jabłka. Po prostu nowa ekonomika, przy której i Adam Smith, i Karol Marks się schowają, bo nie są tak wielkimi ekonomistami, jak szef PSL.

Zwłaszcza, że Kosiniak-Kamysz oszukuje wyborców, dlatego, że wszyscy, którzy opowiadają o polskim embargu na rosyjski węgiel, oszukują polskich wyborców, polskich górników. Dlatego, że Warszawa może sobie co najwyżej żużlem alejkę wysypać, bo od wprowadzania blokad handlowych jest Unia Europejska i wspólna polityka handlowa. I to rząd z udziałem polityków PSL dekadę temu się na to zgodził.

W związku z tym nie da się wprowadzić zakazu importu rosyjskiego węgla tylko do Polski. Musiałaby się zgodzić na to UE, która się na to nie zgadza póki co.

I zostaje czysta demagogia, w dodatku wyjątkowo podszyta oszustwem, dlatego, że kolejne rządy w Polsce likwidowały polskie górnictwo. Gdyby inwestowano w polskie górnictwo, w jakość polskiego węgla, gdyby pozwalano na odkrywanie i wydobycie z nowych złóż, gdyby inwestowano w polskie bogactwo (a Polska ma 85% zasobów węgla kamiennego Unii Europejskiej), wówczas to polski węgiel byłby tańszy, łatwiej dostępny, miałby odpowiednie koszty transportu i nie musiał by barierami bronić się przed importem.

Tymczasem, jak mówił w swoim czasie prawdziwy lider polskich rolników Sławomir Izdebski, szef Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych, dlaczego polski rolnik nie ma kupować rosyjskiego węgla, skoro jest tańszy i bardziej dostępny, a państwo uniemożliwia polskiemu odbiorcy kupno polskiego węgla? Polityka państwa polskiego jest po prostu schizofreniczna.

— W kręgach rosyjskich ekspertów, którzy zajmują się Polską, czasami można usłyszeć, że jedynym kandydatem, który może być nie tyle, że prorosyjski, ale chociażby neutralny w stosunku do Rosji, to jednak Władysław Kosiniak-Kamysz. Czy rosyjscy eksperci mylą się?

Polska publicystka Agnieszka Wołk-Łaniewska i komentator agencji Sputnik Leonid Swiridow. Moskwa
© Sputnik . Aleksandr Nastruskin
— Rosyjscy eksperci – muszę z przykrością powiedzieć - mylą się, i to nie po raz pierwszy. Po prostu w nadziei, że ktoś jednak w głównym nurcie politycznym w Polsce myśli po polsku. I szukają takich polityków wśród tych, którzy starają się czasem coś po polsku powiedzieć.

Niestety, wybór jest, jaki jest, a w dodatku nawet ci, którzy mówią wprawdzie po polski, ale kłamią. Sprawa rosyjskiego węgla pokazuje wyraźnie, że akurat Kosiniak-Kamysz i w ogóle PSL jest stronnictwem europejsko-ludowym.

To znaczy, że nie chodzi w tym przypadku wcale o rosyjskość tego węgla. Chodzi w ogóle o węgiel, chodzi o dekarbonizację. PSL w tej chwili pozycjonuje się jako główna siła europejska, brukselska w Polsce. Chce na tym polu zastąpić czy przynajmniej uzupełnić Platformę Obywatelską.

W polityce PSL, w tym też zastępca Kamysza, wiceprezes PSL-u europoseł Krzysztof Hetman mówił wprost, że absolutnie konieczne jest przystąpienie Polski do tak zwanego funduszu sprawiedliwej transformacji, czyli funduszu dekarbonizacji, radykalnie likwidującego górnictwo węglowe i zastępującego go tak zwanymi „zieloną energią”, ekologią itd. I uzależnienie Polski energetycznie od krajów posiadających technologie wytwarzania tej energii ze źródeł odnawialnych na dużą skalę, bo w innym przypadku nie da się zastąpić węgla.

Wyborcy z portretem Andrzeja Duda na tle podczas kampanii wyborczej
© AP Photo / Czarek Sokolowski
Mówiąc inaczej, Kosiniak-Kamysz w tej kampanii nie tylko nie jest zainteresowany realną poprawą stosunków polsko-rosyjskich, ale głównym tematem jego kampanii jest realizacja brukselskich zamiarów dalszej dekompozycji polskiego przemysłu.

Nieliczni patrioci wiedzą doskonale, że porozumienie polsko-rosyjskie będzie polegało na zabezpieczeniu interesów obu tych państw i narodów, i obu tych gospodarek, bo one są komplementarne i mogą się porozumieć. Jakikolwiek plan, który zakłada radykalne działania przeciwko gospodarce rosyjskiej czy radykalne działania przeciwko gospodarce polskiej, nie może być programem realnej współpracy polsko-rosyjskiej.

— Bardzo dziękuję za komentarz.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Przewodnik wyborcy: jak podnieść z kolan polską politykę zagraniczną
„Jak śmiecie?” Greta Thunberg „agituje” w polskiej kampanii wyborczej
Wstyd w Imieniu Rzeczypospolitej Polskiej
Po ekscytacji wyborczej Polskę czeka sen zimowy
Ingerencja Rosji w polskie wybory prezydenckie? Wydano zalecenia
Tagi:
ABW, wybory prezydenckie, Władysław Kosiniak-Kamysz, rząd, polityka, Warszawa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz