03:05 29 Marzec 2020
Opinie
Krótki link
Autor
10574
Subskrybuj nas na

Co się stanie, jeśli Rosja i Białoruś w ciągu najbliższych miesięcy nie uregulują wzajemnych pretensji? Zachód może wyciągnąć rękę do Mińska. Ale nie bezwarunkowo.

„Rosja chce połknąć Białoruś: Co powinna zrobić Europa?” To tylko tytuł artykułu w czwartkowej „Rzeczpospolitej” dla rozgrzewki.

A sprawa polega na tym, że amerykański dziennik Washington Post zasugerował, iż Zachód może pomóc prezydentowi Białorusi w stawianiu oporu Władimirowi Putinowi. Ale z pewnością będzie czegoś żądał w zamian. Czego?

Takie pytanie Sputnik skierował do politologa, prezesa Stowarzyszenia na rzecz Demokracji i Praw Człowieka Janusza Niedźwieckiego.

Bez podwójnych standardów ani rusz

Chcę powiedzieć, że na przykładzie tego typu alarmistycznych nagłówków widzimy doskonale podwójne standardy, jakimi operuje dziennikarstwo w Europie Zachodniej. Mianowicie, kiedy mowa jest o przyłączeniu do Unii Europejskiej czy też do wspólnoty europejskiej kolejnego państwa, wówczas mowa jest po prostu o pogłębionej integracji europejskiej. Natomiast, kiedy mowa jest o podobnych procesach zachodzących na Wschodzie, czyli o pogłębianiu integracji w ramach Unii Euroazjatyckiej, wówczas widzimy alarmistyczne nagłówki, że Rosja chce połknąć jakieś państwo, pozbawić je suwerenności itd. – mówi politolog.

Według niego kolejną kwestią jest to, że sam fakt, iż Zachód (a mowa nie tylko o Europie, lecz również o Stanach Zjednoczonych), żeby przyciągnąć Białoruś w swój krąg oddziaływania, nagle gotów jest zapomnieć o wszystkich kwestiach, za które gani Łukaszenkę. Jak sprecyzował Janusz Niedźwiecki, jest to rzekomy brak demokracji – rzekomy, dlatego, że na Białorusi nie ma liberalnej demokracji w wydaniu zachodnim, natomiast jest realizowany model nieliberalny, model suwerennościowy. Skoro istnieje szansa, żeby Białoruś pozyskać do swojej strefy wpływów, wszyscy są w stanie nagle o tym zapomnieć. A przecież za to chciano Łukaszenkę obalić, za to chciano wobec Białorusi wprowadzić sankcje – dodaje rozmówca Sputnika.

Zachód chce zmiany wielowektorowej polityki Białorusi

„Natomiast, jeśli chodzi o pytanie o warunki, to w moim odczuciu, jeśli weźmiemy pod uwagę te podwójne standardy i fakt, że rozgrywka tak naprawdę nie dotyczy jakichkolwiek wartości, a jest wyłącznie grą geopolityczną, aby wciągnąć Białoruś w swoją strefę wpływów, te warunki dotyczyłyby pewnych gwarancji, że kiedy Białoruś uzyska wsparcie, nie zwróci się z powrotem w stronę Moskwy, co czyniła już wielokrotnie” – twierdzi politolog.

Janusz Niedźwiecki uważa, że prezydent Łukaszenka konsekwentnie realizuje tak zwaną politykę wielowektorową i stara się balansować między Wschodem a Zachodem, nie pozwalając na to, aby jego kraj jednoznacznie się opowiedział po którejś ze stron konfliktu, w którym tkwimy.

„Białoruś nie chce być ani w strefie państw zachodnich, ani w strefie państw wschodnich, należy do grona państw niezależnych i pozablokowych. Tak więc, jak się domyślam, warunkiem mogą być gwarancje, iż w zamian za tę pomoc Białoruś rozpocznie proces integracji z Zachodem i odejdzie od polityki niezaangażowania, polityki wielowektorowości na rzecz głębszych związków z krajami Zachodu” – stwierdził rozmówca Sputnika.

O co konkretnie toczy się gra?

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej
© AP Photo / Geert Vanden Wijngaert
Po ostatnim spotkaniu Aleksandra Łukaszenki z Władimirem Putinem rosyjscy obserwatorzy doszli do wniosku, że dalej Białorusi prosperować na koszt Federacji Rosyjskiej już się nie uda. Odpowiadając na pytanie, co zyskiwał dotychczas białoruski lider i co może utracić, Janusz Niedźwiecki stwierdził, że przede wszystkim Białoruś będzie potrzebowała tego, czego nie ma, to znaczy dostępu do tanich surowców energetycznych – ropy naftowej i gazu.

„I o to toczy się cała gra. Prezydent Łukaszenka, i trudno go za to ganić, stara się wynegocjować jak najlepsze warunki dla przyszłych dostaw tych surowców na Białoruś. I w ramach tych negocjacji nie waha się użyć jakichkolwiek argumentów w bardzo ostrej formie. Z tego zresztą słynie jako prezydent. Jeśli chodzi o interes jego kraju, jest absolutnie bezkompromisowy, bezwzględnie, czy chodzi o rozmowy z Zachodem czy Wschodem. I można powiedzieć, iż taka postawa stała się jego znakiem rozpoznawczym. Biorąc pod uwagę jego wcześniejsze polityczne zagrywki przy podobnych rozmowach, ja bym również chciał ostudzić entuzjazm niektórych polskich publicystów, mówiących o tym, iż Białoruś dokonuje jakiegoś geopolitycznego zwrotu. Przeciwnie, ja uważam, że chwilowe napięcia w relacjach to po prostu taktyka negocjacyjna z Rosją. I jeżeli prezydent Łukaszenka uzna, że wynegocjował najlepsze możliwe porozumienie w tej kwestii z Rosją, podejrzewam, że ich stosunki się jednoznacznie ocieplą” – sugeruje politolog.

Janusz Niedźwiecki podkreśla, iż Białoruś mimo wszystko kulturowo i historycznie jest związana z Rosją i tego nikt nie zamierza podważać. Jego zdaniem, w przeciwieństwie do Ukrainy nie ma tam nastrojów neonazistowskich, antyrosyjskich, które na Ukrainie występowały i były podgrzewane jeszcze od czasów imperium Habsburgów. Na Białorusi nigdy tego nie było i tego sztucznie nikomu nie udało się wytworzyć.

Dlatego nie uważam, żeby nagle coś się miało zmienić. Kiedy kwestia dostaw ropy naftowej na Białoruś, kwestia zabezpieczenia długofalowych dostaw surowców z Rosji zostanie rozwiązana, wówczas, jestem przekonany, nastąpi normalizacja i zacieśnianie więzi z Rosją. Tutaj dochodzi jeszcze kolejny element, o którym u nas się nie mówi - większość białoruskiego eksportu trafia na rosyjski rynek. Także istnieją pewne granice tych twardych negocjacji. To negocjacje o interesy ekonomiczne. Rosja prowadzi je bardzo powściągliwie, nie sięga po twarde argumenty, jak prezydent Łukaszenka, np., nie grozi ograniczeniem dostaw z Białorusi, co byłoby ciosem w jej gospodarkę.
Białoruś sztuczną strefą buforową między Polską a Rosją?

Z kolei red. Bogusław Chrabota na łamach „Rzeczpospolitej” namawia, by spojrzeć na problem przez okulary Jerzego Giedroycia i zaangażować się w obronę Białorusi przed przymusową integracją z Rosją. Odnosząc się do tej tezy, Janusz Niedźwiecki sugeruje, że jeśli Polska będzie szła tą drogą, to można spodziewać się najgorszego – podburzania społeczeństwa białoruskiego przeciwko Rosji po to, aby realizować polską geopolitykę.

„Czyli po to, aby bez względu na realny interes Białorusi i jej obywateli realizować geopolityczną koncepcję Polski, czyli powiększania głębi strategicznej między Polską a Rosją tak, aby powstało kolejne antyrosyjskie państwo oddzielające Polskę od Rosji. Nie sądzę, by to było możliwe, na szczęście. Mówiąc wprost, polityka Gedroycia jest wydaniem polskiego imperializmu, który stara się kraj, będący naturalną częścią kultury rosyjskiej, historycznie, kulturowo i etnicznie powiązany z Rosją, za wszelką cenę wciągnąć w polską strefę wpływów, po to, aby stworzyć sztuczną strefę buforową między Polską a Rosją. Z kolei samą koncepcję uważam za skrajnie szkodliwą” – powiedział politolog.

Niedźwiecki zauważył też analogię z Ukrainą. Jest przekonany, że po rozpadzie Związku Radzieckiego posiadała gospodarkę silniejszą od Polski, a w następstwie tej koncepcji została zrujnowana i teraz pełni rolę swego rodzaju klina w zmaganiach między Zachodem a Rosją, co niczego dobrego nie przyniosło ani obywatelom tego kraju, ani też żadnym krajom ościennym.

Ja sprzeciwiam się tej koncepcji, uważam, że powinniśmy budować dobre sąsiedzkie relacje z Białorusią, umacniać więzi kulturowe, naukowe, ekonomiczne z tym krajem tak, aby budować pomost między Wschodem a Zachodem, a nie kolejną ścianę, tym bardziej, iż uważam, że sama koncepcja zagrożenia ze strony Rosji jest wyimaginowana i cynicznie budowana po to, aby stworzyć sztuczne poczucie zagrożenia ze Wschodu – powiedział na zakończenie Janusz Niedźwiecki.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Rosja i Białoruś nie uzgodniły taryf na tranzyt ropy
Rosja zmniejszy dostawy ropy na Białoruś
Opinia: Pompeo chce „oddzielić” Białoruś od Rosji
Tagi:
Ukraina, Białoruś, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz