19:00 05 Lipiec 2020
Opinie
Krótki link
Autor
11393
Subskrybuj nas na

„Narracja historyczna, która została wprowadzona przez PiS i rząd pisowski, z całą pewnością poniosła klęskę” – powiedział publicysta Adam Śmiech odnosząc się do słów ministra Jacka Czaputowicza, że Polska wygrała wizerunkowy pojedynek o interpretację II wojny światowej.

Jaki jest wizerunek Polski za granicą i z czym się przede wszystkim kojarzy? Pytanie to na łamach „Przeglądu” zadaje Jakub Dymek. Autor próbuje udowodnić, że globalny wizerunek Polski jest gorszy, niż kiedy PiS zaczęło go „naprawiać” zakładając m.in. Polską Fundacją Narodową. Uważa, że „potencjał wizerunkowy Polski przez ostatnie lata został zdecydowanie roztrwoniony”, co w dużym stopniu wiąże się z coraz częściej pojawiającymi się za granicą opiniami o populistycznym przepisywaniu historii przez Polaków.

Natomiast zdaniem ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza Polska wygrała wizerunkowy pojedynek o interpretację II wojny światowej. Według pana ministra polska narracja dominowała.

Rosyjski senator Aleksiej Puszkow nazwał wypowiedź Czapitowicza mitem, który jest tylko w umysłach polskich polityków.

O skomentowanie tych wypowiedzi Sputnik zwrócił się do niezależnego publicysty z „Myśli Polskiej” Adama Śmiecha.

Mit realizowany przez IPN

„Muszę tutaj zgodzić się z tym poglądem, że to, co przedstawił pan minister Czaputowicz, jest mitem. Jest on realizowany bezpośrednio przez IPN, który jest instytucją podległą rządowi i począwszy od strzelania z armat do wróbli, jakim była próba zmiany ustawy o IPN dotycząca karania za kłamstwa na temat historii Polski.

Jest to, oczywiście, na samym starcie pozbawione sensu, ponieważ polska ustawa nie obowiązuje przecież poza Polską. Ale zrobiło nam to bardzo wiele złego, wbrew zamiarom, bo oczywiście, zamiary ludzi, którzy chcieli to wprowadzić, zapewne były takie, aby bronić prawdy o historii Polski. Natomiast dobrymi chęciami jest wybrukowane piekło, i w tym przypadku, rzeczywiście, sytuacja się zupełnie odwróciła, gdyż przyniosło to nam wiele strat wizerunkowych na świecie

– stwierdził Adam Śmiech.

Rozmówca przypomina sytuację z nazywaniem w prasie międzynarodowej niemieckich, hitlerowskich obozów na polskiej ziemi - polskimi. Jego zdaniem nie zawsze za tym stoi jakaś złowroga intencja, chociaż, oczywiście, należy z tym walczyć i to przynosi pewien efekt.

„Natomiast, jeżeli chodzi o całą narrację, to ta narracja, która została wprowadzona przez PiS i rząd pisowski, z całą pewnością poniosła klęskę. Dlaczego? Dlatego, że przede wszystkim jest to narracja nacechowana polonocentryzmem. Oczywiście, każda narracja narodowa, czy to rosyjska, czy niemiecka, czy amerykańska, czy polska stawia na własną historię, na własne odczucie. Jest to zupełne normalne.

Natomiast błąd naszej narracji polonocentrycznej polega na tym, że próbuje się zmusić wszystkich do przyjęcia tej wizji. Czyli nie na zasadzie, że funkcjonują obok siebie narodowe narracje poszczególnych krajów, które, wiadomo, że zawsze w pewnych aspektach będą się różnić. To jest nieuniknione, nie da się uzgodnić historii w 100% z narodowymi narracjami. Tutaj błąd polega na tym, że próbuje się narzucić wszystkim tę jedyną narrację

– uważa Adam Śmiech.

Spóźniona reakcja Moskwy

Ekspert wyjaśnia też, dlaczego jego zdaniem to się nie udaje.

„Pierwsza sprawa, (oczywiście, bardzo ubolewam nad tym) - to konflikt, który powstał w grudniu pomiędzy Rosją a Polską w kwestiach historycznych, bo przynosi to nam same straty. Jednak po latach, zwłaszcza po katastrofie smoleńskiej 2010 r., w Polsce zrobiono wiele, żeby doprowadzić do takiej reakcji Rosji.

Moim zdaniem, (i powiem to z punktu widzenia obserwatora polskiego), jeżeli chodzi o atak na Polskę, (być może, przesadzony), nie mniej jednak, nie należy się dziwić, że ta reakcja nastąpiła po tylu latach uważania władz Rosji za winnych zamordowania delegacji polskiej pod Smoleńskiem i całego szeregu innych oskarżeń, jakie zupełnie bezkarnie padały z strony rządowej. Można się tylko dziwić, że ta reakcja nastąpiła tak późno

– mówi publicysta.

Polska puszcza oko do Zachodu

Adam Śmiech sugeruje, że ci, którzy forsują tę narrację w Polsce, uważają, że mają sojuszników na Zachodzie. Według rozmówcy, jest to wielki błąd myślenia, chociażby w kwestii stosunków polsko-radzieckich w czasie II wojny światowej, całej skomplikowanej problematyki, związanej z II wojną światową, a potem, po 1941 r. już z Wielką Trójką itd.

„Duża część polskiej argumentacji, niewątpliwie, antyrosyjskiej, polega na tym, że puszcza się oko do Zachodu jako do tego domniemanego sojusznika.

Tymczasem tak naprawdę przecież ten Zachód skorzystał z sojuszu ze Związkiem Radzieckim w czasie II wojny światowej: celem zarówno Stanów Zjednoczonych, jak i Wielkiej Brytanii w wymiarze codziennym tej strasznej wojny było ograniczenie strat własnych żołnierzy i własnych obywateli, którzy byli z natury rzeczy mniej zagrożeni przez Niemcy - w Stanach Zjednoczonych w ogóle, a w Wielkiej Brytanii tylko częściowo.

I to się udało: przerzucono praktycznie rzecz biorąc, zresztą za zgodą Związku Radzieckiego, odpowiedzialność za pokonanie Niemców w ogromnej większości na Armię Czerwoną, która przez to poniosła ogromne straty” – stwierdził Adam Śmiech.

Według niego, dzisiejsza próba polskiej narracji tworzenia takiego ponadczasowego sojuszu z zachodnimi aliantami przeciwko współczesnej Rosji mija się z celem, dlatego, że beneficjantami tamtego sojuszu - Wielkiej Trójki - były przede wszystkim Stany Zjednoczone i Wielka Brytania.

„Nie można więc liczyć, aby nasza współczesna narracja znalazła szerokie poparcie w Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii i w ogóle na Zachodzie” – podkreśla rozmówca.

Nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić go

© Zdjęcie : Atoms & Void (2019)
Odniósł się też do powstałej z inicjatywy PiS Polskiej Fundacji Narodowej, która ma dbać o wizerunek Polski za granicą. Dysponuje ona wielomilionowym budżetem. A skutki tej działalności są ostro krytykowane w mediach, bo setki milionów złotych z kieszeni polskiego podatnika nie pomogły globalnemu wizerunkowi Polski.

Tego typu instytucje jakby w samym założeniu, tak, jak np. komisja pana Macierewicza, badająca od 10 lat kwestię katastrofy smoleńskiej, służą temu - ponownie posłużę się przysłowiem – żeby gonić króliczka, a nie złapać go.

Jest to związane, oczywiście, z kwestią materialną. Wystarczające są polskie jednostki dyplomatyczne na terenie całego naszego globu, żeby prowadzić taką działalność. Powoływanie dodatkowej fundacji jest kolejnym sposobem na wydawanie pieniędzy polskiego obywatela” - uważa dziennikarz.

Wizerunek oblężonej polskiej twierdzy

Na zakończenie rozmowy Adam Śmiech wyraża przekonanie, że polska narracja poniosła klęskę, bo błędne są same założenia, polegające na tworzeniu wyłącznie wizerunki oblężonej polskiej twierdzy. Bo nie uwzględnia żadnego innego punktu widzenia i szuka sojuszników tam, gdzie sojuszników mieć nie może, ze względu na to, jak ułożyła się historia II wojny światowej.

„W tej chwili nie chodzi mi o rozumienie narracji, oczywiście, tego wroga, który był wrogiem całej koalicji, czyli III Rzeszy, bo byłoby to oczywiście pójście za daleko. Nie chodzi o to, żeby rozumieć narrację stricto nazistowską, natomiast nie ma u nas tej woli, żeby zrozumieć narrację wewnątrz obozu alianckiego, włącznie z narracją ZSRR i jego udziału w wojnie, zwłaszcza po 1941 r.. Wyłącznie podkreśla się okres lat 1939 – 1941.

I tam, gdzie jest możliwość podjęcia wspólnej narracji: braterstwa broni lat 1943-1945, udziału polskiego żołnierza u boku Armii Czerwonej w zdobywaniu Wału Pomorskiego, wybrzeża bałtyckiego, forsowaniu Odry i Nysy, i wreszcie także symbolicznego udziału polskich jednostek w zdobyciu Berlina, zamiast tego podkreśla się wyłącznie rzeczy negatywne, nie mając nie tylko zrozumienia - w żadnym wypadku – narracji rosyjskiej, ale także nie mając zrozumienia wrażliwości narodu rosyjskiego, dla którego ofiara żołnierza w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej jest zasadniczym elementem obecnej tożsamości.

Mogę tylko wyrazić żal, bo konsekwencją jest to, że brakuje na świecie, także w niektórych wypowiedziach z Rosji, wrażliwości dla nas. Ale jest to konsekwencja tego, jaką przyjęliśmy postawę i własną narrację historyczną – reasumował Adam Śmiech.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

IPN przestrzelił. Pozwów „w obronie Polski" brak
Ukraiński IPN nie będzie utrudniał Polsce ekshumacji. Kiedy ruszą prace?
W Rosji pojawi się instytut pamięci historycznej na wzór polskiego IPN?
Tagi:
współpraca, Adam Śmiech, stosunki polsko-rosyjskie, stosunki międzynarodowe, stosunki dyplomatyczne, Rosja, Jacek Czaputowicz, IPN, PiS, II wojna światowa, rewizja historii, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz